2009/04/28

Kofty.


Kiedy wczoraj w naszej ulubionej księgarni-antykwariacie wpadła mi w ręce niewielka książeczka pt. "Higher Taste" zawierająca przepisy wegetariańskiej kuchni indyjskiej (i nie tylko), przypomniałam sobie jak kiedyś przepadałam, za hinduskim jedzeniem, właśnie wegetariańskim.
Muszę tu nadmienić, iż w tym konkretnym przypadku, nie mam na myśli kuchni hinduskiej jaką większość z nas ma na myśli, czyli mięso w przeróżnych sosach, zamawiane na wynos u Hindusa, który z reguły jest Pakistańczykiem.
Kuchnia, o której mówię, nie używa mięsa, ryb, jajek, cebuli i czosnku - ze względów religijnych.
Taką właśnie kuchnię serwuje warszawska Vega, która jest czymś pomiędzy barem, stołówką a restauracją, usytuowaną na tyłach kina Femina, wejście od. Al. Jana Pawła II.
Nie byłam tam już kilka lat i z pewnością wybiorę się przy najbliższej wizycie w Polsce, aby sprawdzić czy nadal jedzenie jest tak pyszne jak pamiętam. I czy to miejsce w ogóle jeszcze istnieje.
Nie polecam wybierać się tam w porze lunchu, gdyż z reguły bywały tam tłumy: biznesmeni z pobliskiego Atrium, studenci, emeryci...jednym słowem-wszyscy.
Najlepiej wybrać się tuż przed porą obiadową - wybór bez ograniczeń i dużo więcej spokoju.
Tamtejsze kofty, pakory czy zupę fasolową wspominam z wielkim sentymentem.

Z tego też sentymentu kupiłam ową małą książeczkę, o której mowa i przygotowałam kofty - warzywne pulpeciki smażone w ghee oraz sos pomidorowy, gdyż kofty lubią sos. Dużo sosu:)
Pasują do ryżu basmati aromatyzowanego ghee i szafranem.



Sos pomidorowy do koft

2 łyżki masła
1/2 średniego patata pokrojonego w ósemki (w oryg. 1 mała marchewka)
1 łyżeczka drobno startej cebuli (w oryg. 1/2 łyżeczki asafetydy)
2 szczypty świeżo mielonego czarnego pieprzu
2 łyżeczki soli
2 puszki krojonych pomidorów - zmiksowane
2 łyżeczki posiekanej bazylii
szczypta kurkumy
1 łyżeczka fruktozy ( w oryg. brązowego cukru trzcinowego)
1 łyżka oliwy z oliwek
1 duży liść laurowy


W rondlu o grubym dnie rozpuścić masło, dodać patata, podsmażyć minutę, aż pokryje się masłem. Dodać cebulę oraz pieprz, smażyć kolejną minutę.
Posolić, wymieszać, wlać zmiksowane pomidory. Po minucie, bazylię i kurkumę, wymieszać. Dodać fruktozę i oliwę, wymieszać.
Włożyć liść laurowy, doprowadzić do wrzenia, zmniejszyć ogień i gotować ok. 1 godz na małym ogniu, aż sos zgęstnieje. Wtedy wyjąć liść, a całość zmiksować (oryginalny przepis każe usunąć marchewkę ja jednak zmiksowałam sos razem z patatem co pomidorom odebrało zbytnią kwaśność a sosowi nadało gęstość i charakter- moim zdaniem zbliżony do oryginału jaki pamiętam).
W tym czasie przygotować kofty.

Kofty

1 łyżeczka ghee
2 szklanki drobno poszatkowanego kalafiora
2 szklanki drobno poszatkowanej białej kapusty
1/2 łyżeczki drobno startej cebuli ( w oryg. 1/2 łyżeczki asafetydy)
1 łyżeczka garam masala
1 łyżeczka świeżo roztartego w moździerzu kuminu
1/2 łyżeczka mielonej kolendry
1 szczypta cayenne
1 1/2 łyżeczki soli
1 1/2 szklanki mąki gram ( mąki z ciecierzycy, zwanej również mąką besan)
kilka kropli soku z cytryny
1/2 łyżeczki kurkumy

ghee do głębokiego smażenia


Kapustę i kalafiora można poszatkować w robocie kuchennym lub nożem-tak jak ja to zrobiłam. Jedyny warunek-warzywa muszą być posiekane drobniutko (nie zmielone!).
W stalowym rondlu o grubym dnie rozgrzać ilość ghee potrzebną do głębokiego smażenia, ok. 1/4 wysokości rondla.
Wszystkie składniki wkładać do dużej miski i mieszać w podanej wyżej kolejności.
Nabierać łyżką ( 1 łyżka = 1kofta), formować kulki.
Kulki smażyć w gorącym ghee ok. 10 minut z każdej strony.
Mają być ciemno-złoto brązowe.
Koniecznie wyłożyć na papierowe ręczniki, aby odsączyć nadmiar tłuszczu.
Podawać z dużą ilością gorącego sosu pomidorowego.
Kofty są pyszne zarówno na ciepło jak i na zimno.
Nie wiem czy te, które zostały z obiadu dotrwają do jutra;)
Polecam!
Przepisy zgodne z MM uporządkowałam wg KPP.

2009/04/26

Rabarbar. Gruszka. Crumble.

























Rósł sobie niepozorny, tuż obok agrestu.
Babcia robiła z niego kompot, chłodzony wodą ze studni, różowawy, słodko-cierpki mówił, że oto nadeszło lato.
Od paru dni pogoda jest tak cudowna, że na sobotnie zakupy wybrałam się piechotą, zastanawiając się po drodze, czy to aby na pewno kwiecień.
Jest i pierwszy rabarbar, nie mogłam mu się oprzeć… i nie oparłam.
Wychylający się z przerzuconej przez ramię torby wzbudził zainteresowanie pani ze sklepu ze zdrową żywnością (do którego tym razem wstąpiłam po mąkę i fruktozę), gdyż zauważywszy go westchnęła z zachwytem, że pewnie będę piekła tartę z rabarbarem i jabłkami.
Nie tym razem. Tym razem crumble.
Z dodatkiem gruszek, dla przełamania kwaskowości rabarbaru.
Bez grama mąki. Comfort food w najlepszym wydaniu i bez poczucia winy.
Aromatyczny, maślany, waniliowy. Chrupiący.
Umiarkowanie słodki, niezbyt cierpki.
Bardzo, bardzo hedonistyczny…
























    

    
       
Crumble. Rabarbar z gruszkami.

Nadzienie
1 pęczek rabarbaru
3 małe dojrzałe, słodkie gruszki
3 czubate łyżki ksylitolu (lub cukru)
1 szczypta soli
1 szczypta kurkumy
1 szczypta imbiru
1 szczypta świeżo zmielonego czarnego pieprzu (opcjonalnie)



Rabarbar pokroić w 2cm kawałki, nieobrane ze skórki gruszki, pokroić w drobną kostkę.
Na gorącej patelni powoli roztapiać ksylitol lub cukier, nie mieszać(!).
Potrząsając patelnią, oprószyć szczyptą imbiru, po chwili szczyptą soli.
Gdy ksylitol/cukier zmieni kolor na złoty i zacznie się karmelizować dodać rabarbar, odczekać, aż puści sok, posypać kurkumą i wymieszać drewnianą łyżką. Smażyć 2-3 minuty, aż odparuje 1/3 soku. Dodać gruszki i ew. pieprz, dokładnie wymieszać, smażyć do momentu, aż prawie cały sok z owoców odparuje i zgęstnieje.
Wtedy owoce przełożyć do ramekinów, formy do tarty lub innego żaroodpornego naczynia.
Piekarnik nagrzać do 160st.C


Kruszonka
(jak w tym crumble)


100g płatków owsianych (użyłam pełnoziarnistych i nie poddanych obróbce termicznej)
1 szczypta soli
3-4 krople soku z cytryny
szczypta kurkumy
10g jasnego sezamu
30g mielonych migdałów
1 czubata łyżka ksylitolu lub cukru
kilka kropli aromatu waniliowego lub esencji waniliowej
50g roztopionego, niesolonego masła


Wszystkie składniki wymieszać w miseczce w wyżej podanej kolejności.
Nakładać na owoce, piec ok. 25 minut.
Owoce pod kruszonką muszą się zagotować a wierzch przyrumienić na złoto.
Przepis zgodny z KPP oraz MM.

Smacznego!

2009/04/25

Żytnio-pszenny z siemieniem lnianym. Weekendowa Piekarnia #28


























W tej edycji Weekendową Piekarnię poprowadziła Tilianara,
która wyszukała dla nas (m.in.) chleb inspirowany przepisem Jeffrey'a Hamelman'a.
Recepturę zmodyfikowałam, zwiększając ilość drożdży, zakwasu, Manitobę zastępując mąką pszenną-razową (stoneground)a żytnią razową mieszając z żytnią jasną.
Dałam też 17 g soli, zgodnie z oryginalnym przepisem.
Chleb jest niezwykle łatwy w wykonaniu i bardzo smaczny.
Pyszny z wędzonym łososiem lub masłem i pomidorem. Jak na razie tylko te dwie opcje zdążyłam wypróbować;-)

























Chleb żytnio-pszenny z siemieniem lnianym

Namaczanka
91g siemienia lnianego
273g wody


Siemię wymieszać z wodą, odstawić na 16 godz. w temp. pokojowej

Zaczyn
364g mąki żytniej razowej
290g wody
17g zakwasu żytniego (dałam 40g)

Wszystkie składniki wymieszać (zaczyn będzie sztywny, w formie gęstej pasty) przykryć szczelnie folią i odstawić na 16 godz. w temp. pokojowej.


Ciasto właściwe

cała namaczanka
cały zaczyn
182g mąki żytniej razowej (dałam 65g żytniej razowej i 117g żytniej jasnej)
364g Manitoby lub innej wysokoglutenowej( dałam pszenną- razową żarnową, dwukrotnie przesianą dla pozbycia się otrębów)
119g wody
4 1/2 g drożdży instant (dałam 6g)
17g soli (użyłam Maldon)


Wszystkie składniki ciasta właściwego, wymieszać ze sobą (ręcznie lub mikserem), aż ciasto zacznie się "trzymać", ok. 3 minut. Dostosować ilość wody w zależności od rodzaju użytych mąk. Ciasto będzie lepkie. Przełożyć je do naoliwionej miski, przykryć szczelnie folią i zostawić na 1 godz. w temp. 26-27st.C.
Po tym czasie wyjąć na omączony blat, podzielić na dwie części, uformować bochenki, przykryć ściereczką i zostawić na 10minut.
Ponownie uformować bochenki i ułożyć w koszykach. Czas ostatecznej fermentacji będzie wynosił ok. 1godz. w temp. 26-27st.C.

Piec rozgrzać do 240st. C.
Bochenki naciąć i wsunąć do naparowanego pieca. Piec z parą 15 minut.
Po tym czasie, temp. obniżyć do 220st.C i piec kolejne 35-45 min.
Zostawić na 10min. w piekarniku z uchylonymi drzwiami.
Studzić na kratce. Następne zawinąć w ściereczkę na kolejne kilka godzin,np. na noc.
Wtedy też chleb można pokroić.

Smacznego!

2009/04/20

Niemiecki chleb żytnio-pszenny. Weekendowa Piekarnia # 27




















Przepis na wspaniały chleb tym razem wyszukała dla nas Liska.

Chleb jest puszysty, wilgotny w środku, z regularnymi dziurkami oraz cudownie chrupką skórką.
I choć jestem zwolenniczką bogatszych smaków (czytaj: więcej mąki żytniej pełnej, nieoczyszczonej), chleb ten mi smakował.
Jedyna modyfikacja jakiej dokonałam w przepisie to rezygnacja z kuminu i anyżu na rzecz kminku, gdyż ostatnio źle reaguję na mocno aromatyczne przyprawy.
Wiem już jednak jaki był zamysł autora przepisu - przyprawy w tak małej ilości nadają temu chlebowi charakter i są niezbędne. Odczułam ten brak, dlatego też przepis publikuję w oryginale i tak też będę go piekła następnym razem.
Pozostaje jeszcze kwestia miar - jeśli ktoś nie ma wagi i opiera się na systemie "łyżeczkowym" może chleb uważać za zbyt mało słony, gdyż 10g soli to np. 1 łyżka soli Maldon (jakiej używam) a nie 1,5 łyżeczki. Sole jednak różnią się od siebie a i łyżeczka, łyżeczce nierówna:)

Zamiast kostek lodu na dnie piekarnika umieściłam naczynie z wodą - od momentu włączenia piekarnika, aż do końca pieczenia.
Po przełożeniu ciasta chlebowego do blaszki wierzch wygładziłam dłońmi nasmarowanymi olejem - dla nadania błyszczącej skórki - zamiast pryskania go wodą po upieczeniu i ponownego wkładania do pieca.

Chleb jednak udał się znakomicie i polecam go wszystkim, którzy są miłośnikami lżejszych chlebów żytnich.
































Niemiecki wiejski chleb żytnio-pszenny


100g aktywnego żytniego zakwasu w temp. pokojowej
350g wody
5g suszonych drożdży instant
350g mąki żytniej jasnej, chlebowej
130g mąki pszennej (użyłam mąki chlebowej)
20g otrębów żytnich lub pszennych
1/4 łyżeczki zmielonych nasion kolendry
1/4 łyżeczki zmielonych nasion kminu indyjskiego
1/4 łyżeczki zmielonych nasion kopru włoskiego
1/4 łyżeczki zmielonego anyżu
10g soli morskiej (użyłam Maldon)


W misce rozmieszałam wodę z drożdżami, obiema mąkami, otrębami, przyprawami solą oraz zakwasem.
Masę mieszałam mikserem 8 minut, dałam jej odpocząć 5 minut, po czym miksowałam kolejne 3-4 minuty.
Miskę przykryłam szczelnie folią spożywczą i odstawiłam do wyrośnięcia na 2-2,5 godz.
Ciasto niemalże podwoiło swoją objętość.
Przełożyłam je do dwufuntowej blaszki nasmarowanej oliwą i wysypanej otrębami.
Wierzch ciasta wyrównałam dłońmi posmarowanymi olejem i posypałam otrębami.
Odstawiłam w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na 1-1,5 godz-ciasto ma wypełnić blaszkę.
Piekarnik nastawiłam na 230st.C.
Na dno zimnego jeszcze piekarnika wstawiłam naczynie z wodą, które pozostało w nim podczas całego czasu pieczenia (w oryginale do gorącego piekarnika wstawia się naczynie z 1/2-1 szklanką kostek lodu).
Piekłam w temp. opadającej 10 min. w 230st.C, następne 30 min. w 210st.C oraz dopiekałam bez formy kolejne 10 minut.
Studziłam na kratce ok. 16 godz.

2009/04/16

Żytni rodzynkowy. Żytni jasny rodzynkowo-orzechowy.


Dwa wspaniałe chleby wg. przepisu Richarda Bertineta.
Jego chleby mają to do siebie, że na początku ciężko z nimi "rozmawiać", ale potem cudownie współpracują, są bardzo plastyczne.
Przepis na żytni chleb z rodzynkami zmodyfikowałam zastępując zaczyn na drożdżach zaczynem na zakwasie.
Upiekłam dwie wersje.

Pierwszą zgodnie z oryginałem, zmniejszając jedynie ilość rodzynek, złożyłam w owalne bochenki.
Zdumiewające jak bardzo pasuje i podkreśla winno-słodki smak zupy cebulowej. Przyjemniej moczyć w niej rodzynkowe kawałki, i kromki nie rozpadają się w zupie tak jak pszenne.
Żegnajcie grzanki z serem, teraz do cebulowej jemy rodzynkowe kromki.

Drugą upiekłam z jasnej mąki żytniej, rezygnując z kawy na rzecz orzechów włoskich i był to mariaż więcej niż udany. Wyrafinowany i zalotny. Wersję tę upiekłam w formie podłużnych i płaskich bochenków by zyskać więcej tego czego wszyscy w chlebie pragniemy najbardziej - chrupiącej skórki.
Podłużne, chrupiące na zewnątrz, wilgotne w środku kromeczki po opieczeniu zaczynają pachnieć, pachnieć... orzechami.
Wspaniałe ze stiltonem i chutneyem.
Wspaniałe z samym masłem.

Chleby są cudownie słodkawe(rodzynki), o wyrazistym, bogatym smaku (mąka żytnia).

Gorąco polecam!







Chleb żytni z rodzynkami

Zaczyn (12-24h):
100g aktywnego zakwasu żytniego, w temp. pokojowej
225g wody
250g mąki orkiszowej jasnej(w oryg. pszenna)


Wszystkie składniki wymieszać w misce, zakryć szczelnie folią i przechowywać w temp. pokojowej 12-24h.
Ta ilość pozwala na upieczenie obu wersji chleba (w sumie cztery bochenki).



Ciasto właściwe:
250g zaczynu
500g mąki żytniej razowej (lub ew. jasnej, wg uznania)
375g wody
1 łyżeczka drożdży instant
10g soli (użyłam Maldon)
1/2 łyżeczki mielonego kminku
1 łyżeczka kawy mielonej (nie instant!)
150g rodzynek


Do zaczynu dodać wodę, wymieszać, następnie dodać resztę składników (oprócz rodzynek) i wyrabiać metodą Bertineta 8-10 minut, aż ciasto stanie się gładkie i elastyczne. Dodać rodzynki i wyrabiać aż wtopią się w ciasto.
Na lekko omączonym blacie ciasto uformować w kulę i ułożyć w lekko omączonej misce.
Przykryć ściereczką i zostawić na 1 godz. w temp. pokojowej.
Po tym czasie ponownie, na lekko omączonym blacie, ciasto delikatnie rozciągnąć, uformować kulę i w lekko omączonej misce, przykryte ściereczką pozostawić na 1 godz.-w temp. pokojowej.
Przygotować blaszki natłuszczone i wysypane otrębami lub koszyki wysypane mąką.
Na lekko omączonym blacie ciasto podzielić na dwie części, złożyć w bochenki owalne lub okrągłe układać w koszach lub foremkach, przykryć ściereczką i pozostawić w ciepłym miejscu do podwojenia objętości.
Piec nagrzać do 250st.C.
Piec z parą przez 5 minut, po tym czasie temp. zmniejszyć do 210st.C i piec 1 godz.
Studzić na kratce, kroić po zupełnym ostygnięciu.


Chleb żytni jasny, rodzynkowo-orzechowy

Procedura jak wyżej, z następującymi różnicami:
1. mąkę żytnią razową zastąpić żytnią jasną,
lub 400g żytniej jasnej+100g żytniej razowej,
a nawet pszenną czy orkiszową jasną (dla wielbicieli jasnego pieczywa),
należy jednak pamiętać, że specyficzny smak i urok tego chleba to właśnie kombinacja słodyczy rodzynek i wyrazistości mąki żytniej
2. nie dodawać kawy
3. do 75g rodzynek dodać 75g orzechów włoskich niedbale posiekanych

2009/04/13

Pszenny-razowy z suszonymi pomidorami i smażoną cebulką.



























Piekłam ten chleb wiele razy i nigdy nie udało mi się go sfotografować, z tej prostej przyczyny, że zbyt szybko znikał.
Kolejne i kolejne razy obiecywałam sobie, że tym razem to już na pewno...
i znów porażka.
Ostatni przeznaczony "na pokaz" zniknął tuż przed Świętami. Teraz, gdy dojadamy świąteczne przysmaki pojawiła się szansa, że nowy pomidorowo-cebulowy bochenek ujrzy światło dzienne.
I oto jest.
Ten chleb jest posiłkiem samym w sobie. Opiekam go, smaruję masłem i śniadanie gotowe!

Oryginalny przepis mówi, że do pasty pomidorowej można (a nawet lepiej) użyć jedynie suszonych pomidorów, ze względów ekonomicznych jednak przepis jest mieszanką suszonych pomidorów oraz koncentratu pomidorowego (u mnie więcej pomidorów, mniej koncentratu).
Ponadto, jasną mąkę pszenną zastąpiłam pszenną razową dokładnie przesianą. Polecam również spróbowanie mieszanki mąki z pełnego przemiału z pszenną lub orkiszową, a dla wielbicieli jasnych wypieków - w całości z mąki oczyszczonej.
Zmodyfikowałam również ilość mąki, soli, smażonej cebulki. Zrezygnowałam z prażonego słonecznika.

Oryginalny przepis - Andrew Whitley " Bread Matters"






























Chleb pszenno-razowy z suszonymi pomidorami i smażoną cebulką

Sponge (16-48h)

7g drożdzy instant (lub 3 g świeżych)
150g wody o temp. 20st.C
150g mąki pszennej-razowej (można zamienić na pszenną chlebową)



Wszystkie składniki wymieszać, miskę szczelnie przykryć folią i zostawić na 16-48h w temp. pokojowej. Gotowy sponge podwoi swoją objętość i opadnie.



Ciasto właściwe

cały sponge
300g mąki pszennej-razowej pełnoziarnistej (stoneground) -dokładnie przesianej (można zamienić na pszenną chlebową)
8g soli (użyłam Maldon)
15g oliwy z oliwek
105 g wody o temp. ok. 27st.C


Wszystkie składniki wymieszać, zagnieść elastyczne i gładkie ciasto (zajmie to ok 2-3 minuty).
Uformować kulę, ułożyć w misce, przykryć folią i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na ok. 1 godz.


Pasta pomidorowa

50 g suszonych pomidorów w oliwie
20g koncentratu pomidorowego
50g wrzątku


Pomidory zalać wrzątkiem, odstawić do ostygnięcia. Po tym czasie dodać koncentrat, całość zmiksować na pastę.


Pasta cebulowa

1 średnia cebula (ok. 130g po obraniu) pokrojona w piórka i zeszklona na oliwie-ostudzona.
1g (ok.1/2 łyżeczki) kurkumy
1g (ok.1/2 łyżeczki) chilli w proszku
1 czubata łyżeczka pasty pomidorowej
2 łyżeczki koncentratu pomidorowego


W miseczce dodać i wymieszać kolejno koncentrat, czubatą łyżeczkę pasty pomidorowej, kurkumę, cebulę (wraz z oliwą w której się smażyła) oraz chilli .

Piec nagrzać do190st.C.
Gdy ciasto podwoi swoją objętość, rozciągnąć je delikatnie, rozprowadzić pastę cebulową i wyrabiając wgnieść w ciasto, uważając aby nie porwać ciasta. Wyrabiać, aż cebula wtopi się w ciasto. Następnie podzielić je na dwie równe części, każdą delikatnie rozciągnąć w prostokąt.
Każdy prostokąt posmarować cienką warstwą pasty pomidorowej do 3/4 jego długości (koniec zostawiamy nieposmarowany), zwijać w rulon i układać (złączeniem w dół) w blaszkach natłuszczonych olejem i wysypanych otrębami. Odstawić w ciepłe miejsce, do wyrośnięcia.
Piec 20-25 minut, studzić na kratce.
Kroić po zupełnym ostygnięciu (10-12godz.)
Z tego przepisu wyszły mi dwa ok. 470g bochenki.
Można również upiec jeden większy, wyższy bochenek.

Smacznego!

2009/04/11

Wielkanoc. Życzenia.






















Wszystkim tu Zaglądającym,
Przyjaciołom, Stałym Bywalcom, czy tylko Przechodzącym

Chciałabym życzyć wspaniałych, ciepłych, rodzinnych i oczywiście smacznych Świąt.
Wiosny w sercu i odnowy.
Bo przecież to czas wielkich przemian.


Z najcieplejszymi pozdrowieniami,
Patrycja

2009/04/10

Mini "mazurki". Krówkowo-sezamkowe.



Od czasu, gdy po raz pierwszy upiekłam ten tort zakochałam się w słonym karmelu, który jest jego integralną częścią.
Zakochałam się tak bardzo, że postanowiłam jakoś przemycić go w inne nie tylko czekoladowe rejony.
Przygotowałam gęstszy niż zwykle karmel, dodałam do niego uprażony sezam, odrobinę soku z cytryny... i bingo!
Powstało coś w rodzaju krówko-sezamka co zniknęło w godzinę po przygotowaniu. Dość niebezpieczny to słodycz, wiedziałam, że zbyt często robić go nie będę, gdyż każda jego ilość zostanie natychmiast pochłonięta.
Zastanawiałam się co najbardziej schlebiać będzie temu smakowi oraz jak go wyeksponować.
I oto są - kruche, neutralne, maślane tartaletki, które z krówkowo-sezamkową masą mogą doskonale zastąpić mazurek. Masa nie jest przesadnie słodka, ani mdła.
Dokładnie taka jak lubię.
Same tartaletki przygotowałam z mąki pszennej-razowej, bez dodatku jajek.
Dzięki temu ciasto jest naprawdę kruche a sam deser... bezkarny.

Gorąco polecam!



Mini "mazurki" z krówkowo-sezamkowym nadzieniem

Ciasto
250g mąki pszennej-razowej, dwukrotnie przesianej
szczypta kurkumy
125g miękkiego niesolonego masła
1 płaska łyżka ksylitolu (lub cukru)
szczypta imbiru
szczypta soli (użyłam Maldon)
zimna woda


Mąkę wymieszać z kurkumą.
Dodać masło, ksylitol lub cukier wymieszać.
Dodać imbir, wymieszać.
Oprószyć, solą i zagnieść ciasto (aż powstaną "okruszki") dodając odrobinę zimnej wody.
Uformować kulę, owinąć folią i odstawić na 30 minut.

Piekarnik nagrzać do 180st.C.
Sześć foremek do tartaletek wysmarować masłem i posypać drobnymi otrębami pszennymi(niekoniecznie).
Ciastem wylepić foremki. Ponakłuwać widelcem. Piec 20 minut (do zezłocenia).
Studzić na kratce.

Masa krówkowo-sezamkowa

1 łyżka gorącej wody
100g ksylitolu (lub cukru)
55g solonego masła
60 g jasnego sezamu
szczypta imbiru
szczypta soli (użyłam Maldon)
1 deserowa łyżeczka soku z cytryny
1 łyżka creme fraiche



Sezam uprażyć na suchej patelni, odstawić.
Do rozgrzanego rondla wlać łyżkę gorącej wody, dodać ksylitol (lub cukier), gotować na małym ogniu aż zacznie gęstnieć i nabierze złotego koloru. Nie mieszać(!), jedynie potrząsać rondlem.
Zdjąć z ognia,dodać masło mieszając sprężynową trzepaczką. Gdy masa połączy się dodać sezam, następnie imbir (wymieszać), po chwili sól(wymieszać) na końcu sok z cytryny oraz creme fraiche.
Ciepłą masą napełniać tartaletki.
Jeśli masa zacznie gęstnieć, rondelek z masą umieścić w garnku z gorącą wodą. Po 2-3 minutach masa znów będzie plastyczna.


Przepis zgodny z KPP oraz MM.

2009/04/09

Jajko. Mus tuńczykowy.



























Jeśli Wielkanoc to koniecznie jajka.
Te są łatwe w przygotowaniu, z lekkim jak puch musem tuńczykowym.
Szybko się robią... i szybko zjadają.
Pyszne!






Jajka faszerowane musem z tuńczyka

1 puszka tuńczyka (200g) w sosie własnym (w kawałku, nie w "wiórkach")
3 łyżeczki kaparów w occie z białego wina + 2 łyżeczki zalewy
1 szczypta kurkumy
odrobinkę tymianku (na czubku noża)
2 łyżki dobrej jakości majonezu
2 łyżeczki oliwy z oliwek
świeżo mielony czarny pieprz
cayenne
sól

5 jajek ugotowanych na twardo


Jajka obrać, przepołowić, usunąć żółtka.
Tuńczyka dokładnie odcedzić z zalewy, przełożyć do wysokiego naczynia, dodać kapary oraz 2 łyżeczki zalewy z kaparów, wymieszać.
Posypać kurkumą oraz tymiankiem, wymieszać.
Dodać oliwę, majonez oraz 2 ugotowane żółtka - zmiksować blenderem na gładką masę.
(Jeśli masa jest za gęsta dodać odrobinę oliwy lub majonezu, jeśli za rzadka - pół ugotowanego żółtka i ponownie zmiksować).
Doprawić pieprzem oraz cayenne, wymieszać.
Dodać soli do smaku.
Musem napełniać połówki jajek.
Schłodzić w lodówce.

Przepis zgodny z KPP oraz MM.



Smacznego!

2009/04/03

Śniadania idealne. Owsianka.




Uwielbiam wyjeżdżać.
Uwielbiam wracać.
Ubóstwiam!
To jakby zakochać się na nowo.
Otworzyć okna i wpuścić świeżość.
Wąchać każdy kąt - na nowo, wtulać się w Jego ramię - jakby po raz pierwszy, utonąć w subtelnościach codzienności, chodzić znanymi uliczkami, które nagle nabrały nowego blasku.

Zawsze wstaję pierwsza.
W miękkich bamboszkach-baletkach bezszelestnie schodzę do kuchni.
Włączam czajnik.
Podlewam rozmaryn.
Sięgam po imbir, miód, cytrynę i przygotowuję napój poranny .
Z kubkiem siadam przy stole,przez balkonowe drzwi oglądam ogród i sprawdzam czy w trawie nie chowają się skrzydlaci goście.
O tej porze jest tu najpiękniej.
Wszystko rozkwitło - jest żółto, bordowo, biało, fioletowo.... i bardzo soczyście zielono.
Mini jabłoneczka zrzuciła zimowe rajskie jabłuszka i okryła neonową wręcz zielenią.
Więc... patrzę. Patrzę.

Lubię rytuały. Powtarzalność, która buduje mój spokój. Cieszę się tym co ma nastąpić.
Celebruję śniadania. Lubię gdy są leniwe.
Lista apetycznych śniadań jest bardzo długa. Zacznę od zbóż, które jadam najczęściej a które wbrew pozorom nie są ani mdłe, ani nudne.
Spróbuję obalić mit koszmarnej owsianki ;-)
Moja jest absolutnie przepyszna. I trudno jej się oprzeć.
Powiem tylko, że On po stanowisku "owsianka? nigdy tego nie zjem!" zmienił je na "jaka ta owsianka pyszna!".
A ja?
Cóż. Ja jem ją co drugi, trzeci dzień...


Zapraszam na śniadanie!



Owsianka
(porcja dla 2 osób)

2 szkl. wrzątku
szczypta kurkumy
1 łyżka kaszy jaglanej
1/3 łyżeczki cynamonu
1/4 łyżeczki suszonego imbiru
3-4 łyżki łamanego owsa (pinhead oatmeal) (ew. ok. 8 łyżek płatków owsianych "surowych", nie poddanych wcześniej obróbce termicznej)
szczypta soli
1 lub 1 1/2 łyżki soku z cytryny (lub mniej, do smaku)
1-2 posiekane orzechy włoskie
1 łyżka drobnych rodzynek lub suszonej porzeczki
ew. mleko zwykłe lub sojowe do smaku i wg uznania, ok. 1/2-1/4 szkl.
syrop z agawy, klonowy lub miód
- do smaku


Do wrzątku wsypać kurkumę.
Po chwili kaszę jaglaną i cynamon.
Odczekać minutę, dodać owies (lub płatki owsiane) oraz imbir.
Po chwili sól.
Gotować pod przykryciem ok.10-20 minut na małym ogniu do uzyskania ulubionej konsystencji.
Po tym czasie dodać sok z cytryny i wrzątek (do uzyskania pożądanej konsystencji -gęstsza/ rzadsza).
Wsypać orzechy, wymieszać. Po chwili dodać rodzynki lub suszoną porzeczkę.
Dodać mleko (tyle ile lubimy lub wcale -wg uznania) zagotować i od razu podawać.
Posłodzić do smaku syropem z agawy, klonowym, miodem lub cukrem, wg uznania.

Smacznego!

Przepis zgodny z KPP. 
Przepis zmodyfikowany przeze mnie, pochodzi z książki "Filozofia zdrowia" Anny Ciesielskiej.