2009/08/07

Tajski ekspres. Kurczak. Mleko kokosowe. Rosół.






























Wiem, że po ciężkim dniu pracy nie zawsze ma się siłę gotować. Sama wielokrotnie miałam ochotę jedynie coś skubnąć byle zaspokoić głód. Wtedy wymyśliłam sobie takie danie.
Dla wszystkich zabieganych, zmęczonych i nie mających siły na stanie przy kuchni, chcących jednak zjeść coś gorącego i pożywnego, mam dobrą wiadomość.
Macie 10 minut? Świetnie! Bo za tyle będzie obiad.
Zapraszam na mój ulubiony, szybki* tajski rosół.



Ekspresowy tajski rosół z kurczakiem i mlekiem kokosowym
(porcja dla 2 osób)

1 litr wrzątku
na czubku noża: kminku
i cynamonu
niepełna łyżeczka startego imbiru
1/2 łyżeczki zielonej pasty curry (lub więcej, wg uznania)
1 łyżka sosu sojowego, 2 łyżki sosu rybnego (Nam Pla)
sok z 1/4 limonki
1 mała (lub 1/2 większej) pierś kurczaka pokrojona w cieniutkie płatki
1 szczypta kurkumy
1 mała puszka mleka kokosowego (160ml)

Do podania: makaron sojowy (lub ryżowy)

Do wrzątku dodać wszystkie składniki (oprócz mleka kokosowego) w podanej kolejności, gotować do miękkości kurczaka (w tym czasie namoczyć makaron sojowy), dodać mleko kokosowe, poczekać aż się zagotuje i gotowe! Przepis zgodny z KPP oraz MM.

Smacznego!





























* Tajskie potrawy są szybkie i niekłopotliwe pod warunkiem, że mamy w domu żelazny zestaw:
sos sojowy, sos rybny**, zieloną (lub czerwoną) pastę curry**, świeży imbir***, puszeczkę mleka kokosowego**.
** do kupienia w dziale z żywnością orientalną, w większych supermarketach
*** posiadanie świeżego imbiru "na stanie", może być problemem, nie zawsze się go zużyje, nie zawsze jest wtedy, gdy jest potrzebny. Jest jednak na to rada:) Świeży imbir obieramy ze skórki, dzielimy na kawałki i w pudełku do żywności przechowujemy w zamrażarce przez 3-4 miesiące, a nawet dłużej. Taki imbir ma jeszcze jedną zaletę,
doskonale się trze, w przeciwieństwie do świeżego.

8 komentarzy:

szarlotek pisze...

To zdecydowanie coś dla mnie, bo zupy jadam tylko ja i szykowanie, stanie , pichcenie i długie oczekiwanie nie wchodzi w grę :) Dziękuję za propozycję :D

asieja pisze...

żelazny zestaw powinnam kupic
nie lubię dań, na ktore trzeba długo czekac
a raczej lubię, ale jeśc
przygotowywac nie

.agatka. pisze...

A u mnie i pasty w lodówce zalegają i sos rybny. W te upały nie bardzo mam ochotę gotować coś w woku, bo głównie do dań z woka właśnie ich używam.
Do imbiru jakoś przekonać się nie mogę... ale może spróbuję w zupie :)
Wygląda apetycznie i jest szybka. Ogromny plus!

desmond108 pisze...

Podziwiam swobodę w komponowaniu własnych tajskich przepisow :))) Wszystko doskonle pasuje do siebie. Co byś powiedziała na to, żeby posypać zupę odrobiną drobno pociętej bazylii, która udawałaby ( doskonale zresztą) listki limonki kaffir ( bo dostac te liście jest niezmiernie trudno a smakują jak limonkowa bazylia)?

Patrycja pisze...

Desmond,

Limonkowej bazylii nie, ale przy okazji sprawdzę:). Za to jeśli mam pod ręką posypuję siekaną kolendrą:)

Pozdrawiam wszystkich!

Małgosia.dz pisze...

Kupuję! :) Zresztą jak wszystkie tajskie pyszności. :)

buruuberii pisze...

Cudo przepis Patrycja! Lubie szybkie tajskie przepisy, a zupy malo kiedy robie, wiec paste curry znow trzeba mi kupic :-)

Iguana pisze...

Pomysl genialny :)) Przepis w prawdzie troszke zmodyfikowalam ale dzieki za inspiracje :D

pozdrawiam