
Kiedy wczoraj w naszej ulubionej księgarni-antykwariacie wpadła mi w ręce niewielka książeczka pt. "Higher Taste" zawierająca przepisy wegetariańskiej kuchni indyjskiej (i nie tylko), przypomniałam sobie jak kiedyś przepadałam, za hinduskim jedzeniem, właśnie wegetariańskim.
Muszę tu nadmienić, iż w tym konkretnym przypadku, nie mam na myśli kuchni hinduskiej jaką większość z nas ma na myśli, czyli mięso w przeróżnych sosach, zamawiane na wynos u Hindusa, który z reguły jest Pakistańczykiem.
Kuchnia, o której mówię, nie używa mięsa, ryb, jajek, cebuli i czosnku - ze względów religijnych.
Taką właśnie kuchnię serwuje warszawska Vega, która jest czymś pomiędzy barem, stołówką a restauracją, usytuowaną na tyłach kina Femina, wejście od. Al. Jana Pawła II.
Nie byłam tam już kilka lat i z pewnością wybiorę się przy najbliższej wizycie w Polsce, aby sprawdzić czy nadal jedzenie jest tak pyszne jak pamiętam. I czy to miejsce w ogóle jeszcze istnieje.
Nie polecam wybierać się tam w porze lunchu, gdyż z reguły bywały tam tłumy: biznesmeni z pobliskiego Atrium, studenci, emeryci...jednym słowem-wszyscy.
Najlepiej wybrać się tuż przed porą obiadową - wybór bez ograniczeń i dużo więcej spokoju.
Tamtejsze kofty, pakory czy zupę fasolową wspominam z wielkim sentymentem.
Z tego też sentymentu kupiłam ową małą książeczkę, o której mowa i przygotowałam kofty - warzywne pulpeciki smażone w ghee oraz sos pomidorowy, gdyż kofty lubią sos. Dużo sosu:)
Pasują do ryżu basmati aromatyzowanego ghee i szafranem.
Sos pomidorowy do koft
2 łyżki masła
1/2 średniego patata pokrojonego w ósemki (w oryg. 1 mała marchewka)
1 łyżeczka drobno startej cebuli (w oryg. 1/2 łyżeczki asafetydy)
2 szczypty świeżo mielonego czarnego pieprzu
2 łyżeczki soli
2 puszki krojonych pomidorów - zmiksowane
2 łyżeczki posiekanej bazylii
szczypta kurkumy
1 łyżeczka fruktozy ( w oryg. brązowego cukru trzcinowego)
1 łyżka oliwy z oliwek
1 duży liść laurowy
W rondlu o grubym dnie rozpuścić masło, dodać patata, podsmażyć minutę, aż pokryje się masłem. Dodać cebulę oraz pieprz, smażyć kolejną minutę.
Posolić, wymieszać, wlać zmiksowane pomidory. Po minucie, bazylię i kurkumę, wymieszać. Dodać fruktozę i oliwę, wymieszać.
Włożyć liść laurowy, doprowadzić do wrzenia, zmniejszyć ogień i gotować ok. 1 godz na małym ogniu, aż sos zgęstnieje. Wtedy wyjąć liść, a całość zmiksować (oryginalny przepis każe usunąć marchewkę ja jednak zmiksowałam sos razem z patatem co pomidorom odebrało zbytnią kwaśność a sosowi nadało gęstość i charakter- moim zdaniem zbliżony do oryginału jaki pamiętam).
W tym czasie przygotować kofty.
Kofty
1 łyżeczka ghee
2 szklanki drobno poszatkowanego kalafiora
2 szklanki drobno poszatkowanej białej kapusty
1/2 łyżeczki drobno startej cebuli ( w oryg. 1/2 łyżeczki asafetydy)
1 łyżeczka garam masala
1 łyżeczka świeżo roztartego w moździerzu kuminu
1/2 łyżeczka mielonej kolendry
1 szczypta cayenne
1 1/2 łyżeczki soli
1 1/2 szklanki mąki gram ( mąki z ciecierzycy, zwanej również mąką besan)
kilka kropli soku z cytryny
1/2 łyżeczki kurkumy
ghee do głębokiego smażenia
Kapustę i kalafiora można poszatkować w robocie kuchennym lub nożem-tak jak ja to zrobiłam. Jedyny warunek-warzywa muszą być posiekane drobniutko (nie zmielone!).
W stalowym rondlu o grubym dnie rozgrzać ilość ghee potrzebną do głębokiego smażenia, ok. 1/4 wysokości rondla.
Wszystkie składniki wkładać do dużej miski i mieszać w podanej wyżej kolejności.
Nabierać łyżką ( 1 łyżka = 1kofta), formować kulki.
Kulki smażyć w gorącym ghee ok. 10 minut z każdej strony.
Mają być ciemno-złoto brązowe.
Koniecznie wyłożyć na papierowe ręczniki, aby odsączyć nadmiar tłuszczu.
Podawać z dużą ilością gorącego sosu pomidorowego.
Kofty są pyszne zarówno na ciepło jak i na zimno.
Nie wiem czy te, które zostały z obiadu dotrwają do jutra;)
Polecam!
Przepisy zgodne z MM uporządkowałam wg KPP.

















