2009/05/22

Daleko. Blisko.



Patrycja

mieszka… na razie na Zielonej Wyspie.
Lubi chleb z masłem. I ciepły wiatr we włosach.
W wolnych chwilach zamyśla się i trenuje strumień świadomości.

Liska
mieszka w Warszawie.
Lubi cynamonową herbatę o poranku i kiedy czerwcowy deszcz bębni o parapet.
W wolnych chwilach wygląda przez okno i czyści srebrne łyżki.


Czasem podobnie patrzymy na świat. Innym razem zupełnie inaczej.
W chwilach i mgnieniach upatrujemy odwiecznego porządku rzeczy.
Wystarczy ułamek sekundy, by uchwycić nastrój i emocje.
O tej samej godzinie, ale daleko od siebie.
Chcemy coś powiedzieć, ale zdarza się, że wówczas słowa nie przychodzą.
Wtedy zostają obrazy.



Zapraszam na naszego nowego bloga, mojego i Liski - Daleko Od Siebie

2009/05/14

Do zobaczenia... latem!

















Moi Drodzy,


Wyjeżdżam na kilka tygodni i Trufla będzie, hmm... "nieczynna";)



Mam nadzieję wrócić, gdy lato w pełni pozwoli na czytanie pod drzewem i zaśnięcie przy jego szumiących konarach.
Na pływanie w jeziorze.
Na jedzenie truskawek prosto z krzaka.


A tymczasem, wiosna w pełni!
Życzę Wam ( i sobie też), aby nie była kapryśna i by każdy dzień przesycony był ciepłem. Choćby tym wewnętrznym:)


Z najcieplejszymi pozdrowieniami,
Patrycja





P.S. W czerwcowym numerze magazynu Twój Styl ukazała się foto-sesja kulinarna pt. "Blogi smak", w której m.in. znalazła się wzmianka o nas, czyli o mnie i Trufli:)

2009/05/06

Ciecierzyca. Pomidory. Seler. Zupa.




Kiedy po raz pierwszy natknęłam się na ten przepis nie przypuszczałam, że stanie się takim hitem w mojej kuchni. Zaintrygował mnie, a że miałam akurat puszkę ciecierzycy, pomidory i seler naciowy niewiele się zastanawiając ugotowałam ją dokonując kilku modyfikacji.
I tak co dwa dni przez kolejny tydzień;-)
Przepis uporządkowałam wg. KPP.
W oryginale zupa była gotowana z brązowym ryżem i makaronem.
Zrezygnowałam z ryżu, gdyż kolejny węglowodan w jednym talerzu to dla mnie trochę za dużo.
Poza tym zupa gotowana jest razem z makaronem i warzywami - dodatek ryżu zamieniłby ją w warzywny gulasz.
Tę zupę przyrządza się błyskawicznie i niemalże bez nakładu pracy.

Gorąco polecam!



Zupa ciecierzycowo-pomidorowa z selerem
(porcja dla 2 osób)

1 łyżka oliwy z oliwek
3-4 łodygi selera naciowego
1/2 cebuli, pokrojonej w kostkę
1 średni ząbek czosnku, zmiażdżony
2 szczypty kuminu zmiażdżone w moździerzu
2 szczypty płatków chilli
2 łyżki sosu sojowego
1 puszka ciecierzycy (225g)
sól do smaku
1/2 puszki pomidorów (zmiksować) ew. pół szklanki passaty lub dobrego przecieru pomidorowego (można troszkę mniej)
garść drobnego, suchego makaronu z pszenicy durum (farfalle, fussili itp.) ok. 1/2 szkl.- można więcej, wg uznania
1 łyżeczka fruktozy
ew. natka pietruszki do posypania


W stalowym, 1,5l rondlu rozgrzać oliwę.
Selera pokroić w kawałki, dusić na oliwie, pod przykryciem kilka minut.
Dodać cebulę, czosnek, kumin, chilli, dokładnie wymieszać, dusić pod przykryciem aż seler stanie się jędrny, prawie miękki.
Wtedy też dodać sos sojowy, sól do smaku, odcedzoną ciecierzycę, wymieszać.
Dodać suchy makaron i pomidory (lub przecier), wymieszać.
Zalać wrzątkiem do 3/4 wysokości (ok. 1 1/4 litra),dodać łyżeczkę fruktozy gotować aż makaron będzie al dente.
Można posypać siekaną natką pietruszki.

Jeśli zupę chcemy jeść na drugi dzień, makaron należy ugotować oddzielnie, podać indywidualnie w talerzach i zalać gorącą zupą.
Przepis zgodny z KPP oraz MM.

Smacznego!

2009/05/04

Bagietki z makiem. Na zakwasie.


























Bagietki "chodziły" za mną już od jakiegoś czasu.
Ucieszyłam się więc, że w tym wydaniu Weekendowej Piekarni Ala zaproponowała upieczenie (oprócz fińskiego chleba) właśnie bagietek.
Nieznacznie zmodyfikowałam przepis - zrezygnowałam ze skórki pomarańczy, odrobinę zmniejszyłam ilość mąki pszennej-razowej na rzecz pszennej, no i... upiekłam dwie wersje (każdą z połowy porcji). Drugą na zakwasie pszenno-razowym.
Polecam obie, gdyż obie są wspaniałe.
Aromatyczne, chrupiące... i bagietki jak to bagietki - jedyną ich wadą jest to, że najlepsze pozostają przez kilka godzin po upieczeniu.
Nie dziwi więc fakt, że Francuzi pielgrzymują do piekarń dwa razy dziennie - w porze obiadu i kolacji. Za każdym razem po świeżą, chrupiącą bagietkę.
Mnie jednak nie przeszkadza to cieszyć się nią następnego dnia, podpieczoną w tosterze czy też nie.

Polecam!



Bagietki z makiem
(na zakwasie pszennym)

350 g zakwasu przygotowanego następująco -
50g zakwasu żytniego wymieszanego
z 150g białej mąki pszennej (użyłam chlebowej)
i 150g wody, przykryć szczelnie i zostawić w ciepłym miejscu na 12-16godz.

450 g białej mąki pszennej (użyłam chlebowej)
200 g mąki pszennej razowej (podwójnie przesianej, dla pozbycia się otrębów)
1 łyżka soli morskiej (użyłam Maldon)
1 łyżka fruktozy
350 g wody

3 łyżki niebieskiego maku



Wszystkie składniki, oprócz maku, dokładnie wymieszałam.
Ciasto wyrabiałam ręcznie 15min, pomagając sobie metodą Bertineta.
Przed końcem wyrabiania dodałam mak,następnie uformowałam kulę, przykryłam i zostawiłam do wyrośnięcia na ok. 3 godz. w ciepłym miejscu (ok.23-25st.C).
W tym czasie ciasto składałam dwukrotnie, co godzinę. Następnie odgazowałam, lekko wyrobiłam (ok. 1 min.), podzieliłam na 3 części i z każdej uformowałam bagietkę.
Uformowane bagietki ułożyłam na lnianej ściereczce, oddzielając je od siebie zakładkami z tejże ściereczki. Przykryłam i zostawiłam do wyrośnięcia na prawie 3godz. Nacięłam i wsunęłam do pieca.
Piekłam z para w temp. 230st.C przez 25min. (jeśli bagietki zaczną się zbytnio przypiekać przykryć folią aluminiową).


























Bagietki z makiem
(na pszenno-razowym zakwasie)


Procedura i składniki identyczne jak powyżej.

Jedynie przygotowanie zakwasu z małą zmianą:
50g zakwasu żytniego wymieszałam
z 150g mąki pszennej-razowej (użyłam stoneground, nie przesiewałam)
i 150g wody, przykryłam szczelnie i zostawiłam w ciepłym miejscu na 12-16godz.

2009/05/02

Tahini. Bułeczki.




























Pierwsza chałwa to ta przywieziona przez Babcię z wycieczki do Turcji,
gdy byłam małą dziewczynką.
Była nie za słodka, bardzo aromatyczna i kruszyła mi się w dłoniach przy próbie przełamania. Pachniała słońcem, czymś gęstym, oleistym, nieodgadnionym.
Smakowałam te odłupane kawałeczki z wielką atencją, trochę tym smakiem zdziwiona...
A jest on niezapomniany. Nigdy później nie jadłam już tak dobrej.
Kiedy pierwszy raz otworzyłam słoik organicznego tahini (pasty z sezamu, do tego mielonej kamiennymi żarnami) zapach łudząco przypominał tamten sprzed lat - ciężki, oleisty, słoneczny.
A gdy natknęłam się na ten przepis, wiedziałam, że mu się nie oprę.
Bułeczki o posmaku chałwy. Czy może być coś pyszniejszego...?



Bułeczki z tahini
(przepis przeze mnie zmodyfikowany)

195g wody o temp. 38st.C
180 g mąki razowej chlebowej, dwukrotnie przesianej(lub pszennej białej)
180g mąki pszennej-razowej, dwukrotnie przesianej
2 1/2 łyżeczki drożdży instant (1 1/2 łyżeczki- w przypadku użycia mąki pszennej białej)
128g tahini w temp. pokojowej
1/2 łyżeczki ekstraktu z wanilii (opcjonalnie)
 2-3 łyżki  syropu z agawy (lub brązowego cukru)
1 łyżeczka soli morskiej (użyłam Maldon)
1 łyżeczka oleju do posmarowania miski




Drożdże wymieszać z wodą i agawą, odstawić na 10 min.
Następnie dodać tahini, ekstrakt waniliowy, dokładnie wymieszać. Dodać resztę składników, wymieszać i zagniatać ok. 8-10min.
Ciasto będzie kleiste lecz "współpracujące". W miarę wyrabiania zbierać je za pomocą scrapera z blatu i dłoni. Po ok. 7-8 minutach ciasto, mimo że 100% pełnoziarniste, stanie się doskonale elastyczne i gładkie niczym plastelina.
Uformować z niego kulę, przełożyć do naoliwionej miski, szczelnie przykryć i odstawić w ciepłe miejsce na 1,5godz - do podwojenia objętości.
Następnie ciasto podzielić na 12 części, każda po 62g. Można również podzielić na 6 części, jeśli lubimy większe bułki(można też zwinąć w dowolny bochenek).
Formować bułeczki, ułożyć na blasze wyłożonej pergaminem i lekko przykryć przezroczystą folią, odstawić w ciepłe miejsce na 45min.
Piekarnik nagrzać do 190st.C, bułki piec 25 min, chleb ok 30-35 min.
Jeśli zaczną się zbytnio rumienić - przykryć folią aluminiową.
Studzić na kratce.
Bułeczki pozostaną puszyste również nazajutrz.

Smacznego!