Wczoraj, tuż przed północą, obejrzałam, po raz drugi już, "Cafe de Flore".
Zaskakujące połączenie ludzkich losów. Nic nie jest jednoznaczne, a miłość "zapisana w gwiazdach" może znaczyć coś innego, niż się z pozoru wydaje.
Nie chcę zdradzać Wam nic więcej, dobrze jest obejrzeć ten film w ciemno, nic o nim nie wiedząc.
Piękne zdjęcia, świetny montaż, doskonała muzyka, z którą film po prostu płynie.
Polecam.
PS i nie wyłączajcie go jak tylko pokażą się napisy końcowe, zaraz po nich pojawia się istotny dla całej fabuły szczegół...
"Cafe de Flore"
reż. Jean-Marc Vallée

Zaintrygowałaś mnie - dziś obejrzę!
OdpowiedzUsuńMnie też. Obejrze może juto jak już będę zdołowana szarą rzeczywistością! :)
OdpowiedzUsuńW najbliższym czasie oglądam;) Już czuję, że będzie ciekawy.
OdpowiedzUsuńczyli udany sylwester :D
OdpowiedzUsuńdziekuje za propozycję filmową, piękne zdjęcia i doskonała muzyka jest wystarczającą rekomendacją:)
OdpowiedzUsuńJak na razie strasznie ciężki, gęsty i smutny ten film...
OdpowiedzUsuńobejrzę może i dzisiaj bo Małżon już nie raz mi proponował tę pozycje :)
OdpowiedzUsuńIntrygujący się zdaje. Został zachęcona. Zabieram się za oglądanie.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
A.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńgenialny film! wzruszająca historia, fantastyczna muzyka i zdjęcia. Wielkie dzięki. ps. po tym... przeglądne twoje wszystkie rekomendacje filmowe :
OdpowiedzUsuń