2013/01/17

SAM, czyli Kameralny Kompleks Gastronomiczny.



Kiedy spaceruję w okolicach BUW'u, zadaję sobie pytanie: czemu kiedy studiowałam i przychodziłam tu uczyć się, wokół wiało kulinarną pustką? Teraz nieopodal, jeśli jest się głodnym, jest w czym wybierać, a okolica tętni kulinarnym życiem.
SAM, ulokowany na Lipowej, to miejsce, w którym króluje pieczywo, można je kupić na wynos lub zjeść na miejscu. Duży wybór kanapek (panini, bajgle, np. z pastą jajeczną - 6zł, wędzonym łososiem,ogórkiem i serkiem -12zł czy grillowanymi warzywami i serkiem -13zł) do tego duży dzbanek pysznej herbaty (5zł), który spokojnie starczy dla dwojga.
Są zestawy śniadaniowe, spory wybór dań z jajek, twarożek, musli, sałaty, świeżo wyciskane soki, w porze lunchu zupy i dania dnia.



Mój bajgiel z łososiem i kremowym serkiem raz był chrupiący, następnym razem mięciutki i ciągnący, sama nie wiem, który smakował mi bardziej, oba były pyszne.
Pieczywo w SAM-ie wypieka się na miejscu. W SAM-owym sklepie natomiast, można zakupić przeróżne pasty, przekąski i sery, niektóre przygotowywane na miejscu (ale nie tylko, są tam przyprawy, warzywa, owoce, pasztety, nabiał i dużo więcej - zajrzyjcie na ich profil na Facebooku, znajduje się tam szersza lista produktów, które można kupić w ich sklepie, a co jakiś czas pojawiają się  informacje o nowościach).





W porze lunchu SAM pęka w szwach, jest gwarno, miejsca przy wielkim stole zapełniają się, ale kiedy mija pora obiadu, jest ciszej i kameralniej. Oprócz dużego, wspólnego stołu (z krzesłami, które ogromnie mi się podobają), można usiąść przy jednym z małych stolików. SAM to miejsce pełne światła, latem wielkie, przeszklone drzwi są otwarte na oścież.



Do herbaty spróbujcie bułeczek z kruszonką - z różą lub jabłkiem. Niestety, nie wzięłam pieczywa na wynos, gdyż za każdym razem miałam maraton spraw do załatwienia na mieście, ale nie omieszkam zrobić tego przy następnej okazji.




SAM 
ul. Lipowa 7
wi-fi - jest


10 komentarzy:

  1. Z chęcią w takim miejscu napisałabym powieść :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie tam jest
    i cudne zdjęcia!
    Musi być przepysznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. b. ciekawe: taki smaczek PRLu (chociażby logo firmy) wymieszane z Paryżem. Brzmi bardzo ciekawie, a wypieki wyglądają na apetyczne...coś do spróbowania w Wwie

    OdpowiedzUsuń
  4. Kolejne miłe miejsce na mapie Warszawy.
    I letnie (?) zdjęcia, w sam raz na teraz gdy grube kurtki i roztopiony śnieg wszędzie.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Yba,
    Tak, zdjęcia robiłam latem:)

    OdpowiedzUsuń
  6. szkoda, że studia już za mną a okolice buwu nie są okolicami uniwersyteckiego ogrodu botanicznego :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Byłam tam wczoraj. Chleb wyborny.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ciekawe miejsce, jak kiedyś będę w Warszawie to na pewno zajrzę;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny blogu:)
Proszę o
podpisanie się imieniem jeśli komentujesz anonimowo. Będzie mi miło zwracać się do Ciebie po imieniu, nie bezosobowo :)