2013/07/18

Trawa za płotem jest zawsze bardziej zielona.

Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam w albumie  Jill Freedman "Ireland ever", zdjęcie psiego nosa (które pokazywałam kilka lat temu w tym wpisie), zauroczyło mnie ogromnie. 
Miało też powiązanie z dedykacją dla mnie, którą album zawierał, od tamtej pory mam do niego sentyment.
Pomyślałam też, jaki cudowny zbieg okoliczności, być w takim miejscu, trafić na taką chwilę, zrobić takie zdjęcie.
Wczoraj, wracając wieczorem do domu, natknęłam się na "swój" psi nos ciekawy świata, za jego kawałkiem podwórka. I tak oto ta fotografia postawiła kropkę nad i do tego albumu.

9 komentarzy:

  1. niesamowita historia jednego zdjęcia!:)

    OdpowiedzUsuń
  2. to zdjęcie, a właściwie zdjęcia mogą opowiadać tak wiele i tak różnych od siebie historii. Mnie ogromnie wzruszają.
    A poza właściwym momentem jest jeszcze wrażliwość, która wieloznaczność chwili potrafi wyłapać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy13:35

    Śliczna fota:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Urocze zdjęcie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zazdroszczę momentu:)
    Również nie uważam, że zdjęcie = ostrość i poprawnie ustawione światło.
    Zdjęcie to magia, której uchwycenie w jednym kadrze-chwili to sztuka.

    Niektórym jak widać się to udaje:))

    OdpowiedzUsuń
  6. Coz, zawsze po tej drugiej stronie, wydaje sie nam, ze jest o niebo lepiej...
    Serdecznosci
    judith

    OdpowiedzUsuń
  7. Niesamowite te Twoje psie nosy. Genialne zdjęcia!!!
    PS. Od razu jak zobaczyłam, jeszcze zanim przeczytałam, pomyślałam o "tamtym" zdjęciu nosa, które kiedyś się u Ciebie pojawiło...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny blogu:)
Proszę o
podpisanie się imieniem jeśli komentujesz anonimowo. Będzie mi miło zwracać się do Ciebie po imieniu, nie bezosobowo :)