2009/07/16

Imbir. Chilli. Lemoniada.



































Niemalże dwa lata temu, moja serdeczna koleżanka z pracy zaprosiła mnie na lunch z okazji moich urodzin. Trochę urodzinowy, trochę pożegnalny, gdyż niebawem miałam wyjechać z Polski - wymówienie miałam złożone, w żołądku motyle, w głowie tysiąc myśli a za górami, lasami i jednym morzem czekało na mnie tęskne spojrzenie szare jak chmury i niebieskie jak ocean.
Jadłyśmy letnie pyszności, rozmawiałyśmy, gdy na stół wjechała lemoniada imbirowa.
"Chociaż spróbuj, jest wspaniała" - powiedziała K.
Hmm, faktycznie, była.
Jak i to popołudnie.
Jak małe niespodzianki w skrzynce na listy, które mówią " Pamiętam o Tobie".
Kartka z ciepłym słowem, bez okazji.
Saszetki z przyprawą "najlepszą do gyrosa, inną niż inne".
"Naprawdę razowy makaron, taki z otrębami, na pewno Ci zasmakuje"
Czy książeczka o francuskim piekarzu.

Mała rzecz a cieszy. Dziękuję Kamyku:)


To co? Lemoniady?:)






Lemoniada imbirowa dla K.
(na dzbanek 1,2 litrowy)

skarmelizowana fruktoza*lub nektar/ syrop z agawy(w oryginalnej lemoniadzie był to cukier trzcinowy, więc jeśli ktoś lubi i może ciemne muscovado - w stanie surowym, nie karmelizowane, ma wystarczająco wyrazisty smak)
cayenne lub chilli na czubku noża
1 łyżeczka startego imbiru
sok z 1 limonki
zimna i gorąca woda
kostki lodu



Do dzbanka wlać sok z limonki trochę gorącej wody i fruktozę/ agawę lub cukier trzcinowy (ilość wg uznania), wymieszać. Dodać imbir i chilli. Następnie zimną wodę. Wszystko przecedzić przez gazę, odcisnąć z soku miąższ pozostały w gazie.
Ponownie przelać do dzbanka i uzupełnić zimną wodą lub kostkami lodu.
Przepis zgodny z KPP oraz MM (przy użyciu fruktozy)

Smacznego!


* aby skarmelizować fruktozę, należy w stalowym rondelku rozpuścić fruktozę z odrobineczką chilli i odrobiną zimnej wody (w proporcjach 4:1), gotować do momentu aż płyn nieco zgęstnieje i zmieni kolor na karmelowy, wtedy natychmiast wlać do dzbanka (w którym znajduje się już sok z limonki i gorąca woda)

9 komentarzy:

  1. wspaniale wygląda:) musze kupic jutro swiezy imbir i sobie zrobimy:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak zawsze pięknie. Drobne przyjemności: kawa w ogrodzie, dwa nowe kieliszki, rowerowa przejażdżka nocą...jadę im na spotkanie i ja.

    OdpowiedzUsuń
  3. Z chili? Ciekawa!

    Lubię dostawac listy, zwłaszcza takie z drobiazgami świadczącymi o pamięci i sympatii. Wysyłac tez lubię :)

    PS Dziękuję Ci Patrycjo za b. ciepły i miły komentarz u mnie...:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wygląda pysznie:)

    Patrycjo, jak to robisz, że na głównej stronie masz takie duże zdjęcia? Moje bez względu na rzeczywisty rozmiar są wyświetlają się małe:(

    OdpowiedzUsuń
  5. Najlepsza lemoniada to taka bardzo kwaśna ;)) Słodkie mi nie odpowiadają. Ta jest ciekawsza niż inne. Spróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  6. no to lemoniady!

    "Niemalże dwa lata temu" - wszystkiego najlepszego ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. cudne wspomnienia Partycja i takich Kamykow nam trzeba na naszych sciezkach! Kusi mnie ta karmelizowana fruktoza, juz wiem co zrobie jak sie ociepli troszke! Usciski :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękny napój, nostalgiczny.
    Chyba wiem, o jaką książeczkę o piekarzu chodzi:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Aga-aa

    Dziękuję. Świętowaliśmy bardzo spokojnie.

    Basiu,

    Trzeba oj trzeba:) A lemoniada dobra na upalne dni.

    Agato,

    Bo to nietrudno zgadnąć, prawda?

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny blogu:)
Proszę o
podpisanie się imieniem jeśli komentujesz anonimowo. Będzie mi miło zwracać się do Ciebie po imieniu, nie bezosobowo :)