Na śniadanie. Na podwieczorek.
Lub po prostu na poprawę humoru w mroźny dzień...
Bardzo puszyste, maślane i cudownie waniliowe.
Miłej i przytulnej niedzieli Wam życzę!
Brioche na semolinie
(przepis zmodyfikowany, oryginalny znajduje się tu)
510g semoliny, koniecznie miałkiej*
90g mąki orkiszowej
25g świeżych drożdży
1 szczypta kurkumy
60g ksylitolu (lub cukru)
300g mleka
110g miękkiego masła
1 jajko
2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
1 szczypta imbiru
1 szczypta soli
Z drożdży, odrobiny ciepłego mleka, 1 łyżeczki mąki (pszennej lub orkiszowej) i 1/2 łyżeczki ksylitolu (lub cukru), przygotować zaczyn - wymieszać dokładnie i ostawić w ciepłe miejsce, aż podrosną.
W misce wymieszać obie mąki, zrobić w nich dołek i wlać wyrośnięte drożdże, dodać kurkumę i wymieszać łopatką. Następnie dodać mleko, ksylitol, jajko, wymieszać, dodać masło, ekstrakt z wanilii i miksować na średnim biegu ok 2-3 minut, w tym czasie dodać imbir i na końcu sól.
Miskę przykryć szczelnie folią i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na ok. 1 godz (lub na noc do lodówki). Ciasto ma podwoić swoją objętość.
Blat posypać garścią mąki (pszennej lub orkiszowej), wyłożyć ciasto i krótko zagnieść, ciasto wchłonie mąkę, ponownie podsypać garścią mąką i krótko zagnieść.
Ciasto powinno być elastyczne i lekko napięte.
Podzielić je na równe części i uturlać w naoliwionych dłoniach dobrze napięte kulki.
Kulki ułożyć jedna na drugiej (w dwóch warstwach) w lekko nasmarowanej masłem i wyłożonej pergaminem blaszce lub w formie na mini babeczki (użyłam formy silikonowej wysmarowanej masłem).
Ponownie odstawić do wyrośnięcia w ciepłe miejsce, ciasto ma podwoić objętość (45-60min).
Wyrośnięte ciasto posmarować mlekiem.
Piec w 180st. C. Brioszki:12-15min, dużą briosze 30-35min. Studzić na kratce.
Z tego przepisu upiekłam 6 małych brioszek i 1 większą briosze w keksówce.
Pyszne z masłem lub konfiturą np. porzeczkową.
(przepis zgodny z KPP)
Smacznego!

* Semolina do tego wypieku musi być naprawdę miałka. Grubsza semolina zupełnie się tu nie sprawdzi.
Do Ciebie na śniadanie to zawsze chce się wpaść...
OdpowiedzUsuńMniam, pycha!Kuszą dziś ty drożdzowym ciastem, chyba nie wytrzymam i zaraz idę robić zaczyn na ciasto...
OdpowiedzUsuńPatrycja , bardzo ładne upiekłaś te brioszki-mi tez bardzo one smakowały
OdpowiedzUsuńIdealne śniadanie. I kawa.
OdpowiedzUsuńPatrycja,kusisz. Pięknie Ci wyszły.
OdpowiedzUsuńSą śliczne. Sam ich wygląd humor poprawia.
OdpowiedzUsuńA w zestawieniu z ideą podwieczorku - robi się ciepło i przytulnie :)
ciepłe pozdrówki
M.
Bardzo, bardzo ładne :)
OdpowiedzUsuńCzy ja dobrze widzę, że im główki pospadały? Chyba nie tylko ja mam ten problem :D
pozdr
agata
Narzeczono,
OdpowiedzUsuńWpadaj zawsze kiedy masz ochotę:)
Agatko,
Pospadały? Gdzie;)
Jedynie przepołowiona brioszka bez główki. Bo ją oberwałam;)
Margot, Delie, Grażynko, Beato, Moniczko - dziękuję!:)
A wlasnie mialam od Ali zalinkowane brioszkowe komentarze i dowiedzialam sie przypadkiem, ze Patrycja semolinowe broszki piekla :-)
OdpowiedzUsuńPrzyjemnie rumiane Partycjo te brioszki Ci wyszly, a moze wlasnciwie zolciutkie? Napewno ksztaltne! Pozdrowienia sle :)
Hej Basiuniu!
OdpowiedzUsuńWłaśnie te małe nie chciałam przesuszyć więc są tylko lekko rumiane. Duża natomiast jest już wypieczona jak po opalaniu na bułgarskich plażach;)
Pozdrawiam również!:)
Patrycjo,
OdpowiedzUsuńbardzo smakowite te twoje brioszki, aż chcę się taką jeszcze ciepłą zjeść i popić mlekiem!
pozdrawiam
Briochy jak malowane. Ja bym na śniadanie zjadła, bez dwóch zdań!
OdpowiedzUsuńJakie puszyste! Piękne!:)))
OdpowiedzUsuńJuz robilam te brioszki. Faktycnie sa bardzo dobre. twoje dodatkowo wygladaja jak kanarki ;)
OdpowiedzUsuńAleż mają pozytywny żółty kolor! Szkoda, że nawet w Piotrze i Pawle nie mogę zdobyć semoliny...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Maja te male w sobie wielkie "cos", znow na nie zerknelam :-))
OdpowiedzUsuńTakie brioszki z chęcią bym upiekła;)
OdpowiedzUsuńPowiedz tylko, jak sprawdzić tę miałkość semoliny?
Olciaky,
OdpowiedzUsuńDrobna semolina rozcierana między palcami przypomina drobno mieloną sól. Gruba przypomina kaszkę, z wyraźnymi ziarenkami, jak ziarenka piasku morskiego.
Pozdrawiam!
No tak im się poobsuwały nieco :)
OdpowiedzUsuńHa, udało mi się zdobyć miałką semolinę (i kto by pomyślał, że będzie to na drugiej półkuli) w małym bio sklepiku,który mamy na rogu. Zabieram się za brioszkę - boję się tylko pieczenia, bo piekarnik jest gazowy i bez podanych temperatur, ale mój apetyt jest silniejszy ;) :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło :)
Misia