dziadkowa,stara,poczciwa konferencja rosnąca przed poniemieckim domem.z początku twarda i niedostępna,w ciszy i spokoju nabiera słodyczy i delikatności.uwielbiam! i zdjęcia tego typu też:)
twarde i chrupiące na surowo, soczyste i dojrzałe do gotowania. Conference i Abate, zwłaszcza do serów lub by zrobić tarte tatin z gruszkami. Piękne zdjącie
Ojej, ale mi narobiłaś ochoty na gruszkę! Konferencja to moja ulubiona. Przypomniało mi się jak kiedyś zrobiłam tartę tatin, tylko właśnie w wersji z gruszkami zamiast jabłek. To było coś! Bardzo Ci polecam!
Pozdrawiam! Bardzo lubię Twój blog, rzadko można znaleźć takie miejsca. Lubię tu wracać.
Dziękuję za odwiedziny blogu:) Proszę o podpisanie się imieniem jeśli komentujesz anonimowo. Będzie mi miło zwracać się do Ciebie po imieniu, nie bezosobowo :)
ślady linii papilarnych w prawym górnym rogu - cudne!
OdpowiedzUsuńZ pradzidkowego sadu..
OdpowiedzUsuńNawet nie wiem jaka to odmiana, ale tak, te są najlepsze.
Wybieram jeszcze te twardsze.
Piękna fotografia!
Klapsy, moje ulubione albo późną jesienią konferencje :)
OdpowiedzUsuńdziadkowa,stara,poczciwa konferencja rosnąca przed poniemieckim domem.z początku twarda i niedostępna,w ciszy i spokoju nabiera słodyczy i delikatności.uwielbiam!
OdpowiedzUsuńi zdjęcia tego typu też:)
twarde i chrupiące na surowo, soczyste i dojrzałe do gotowania. Conference i Abate, zwłaszcza do serów lub by zrobić tarte tatin z gruszkami. Piękne zdjącie
OdpowiedzUsuńmoje ukochane to takie chrupiące, jeszcze zielone, kamienne, nie opływające sokiem :)
OdpowiedzUsuńwszystkie uwielbiam! :) świetnee zdjęćie
OdpowiedzUsuńzdecydowanie konferencja :) dojrzała, ale nie może być zbyt miękka i przejrzała.
OdpowiedzUsuńMoje ślubne Szczęście uwielbia twarde gruchy i chrupiące, ja zaś kocham Klapsę soczystą i dojrzałą
OdpowiedzUsuńJedyna właściwa- twarda KONFERENCJA :)
OdpowiedzUsuńJezuniu, jakie piękne to zdjęcie!
OdpowiedzUsuńcudne zdjęcie! odciśnięty palec robi klimat. (:
OdpowiedzUsuńa gruszki wszystkie są dobre. choć takie soczyste są najlepsze w upalny dzień. (:
twarde chrupiące:))).
OdpowiedzUsuńpiekne zdjęcie!
Ojej, ale mi narobiłaś ochoty na gruszkę! Konferencja to moja ulubiona. Przypomniało mi się jak kiedyś zrobiłam tartę tatin, tylko właśnie w wersji z gruszkami zamiast jabłek. To było coś! Bardzo Ci polecam!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam! Bardzo lubię Twój blog, rzadko można znaleźć takie miejsca. Lubię tu wracać.