2013/03/15

Kasza gryczana niepalona.


Od zawsze bardzo lubiłam klasyczną, paloną. 
Teraz postanowiłam spróbować tej niepalonej - białej. Lubicie?

16 komentarzy:

  1. Witam. Oj tak, lubimy. Odkrylam ja dopiero tutaj w Anglii, w Polsce nawet mi nie przyszlo do glowy, ze taka istnieje...

    OdpowiedzUsuń
  2. No tak, zapomnialam o najwazniejszym...
    Super blog, super zdjecia, super!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jo,
    Coś się zmienia chyba, bo wcześniej w zwykłym spożywczaku też nie widziałam, a ta jest polskiej firmy, produkującej m.in. klasyczną, prażoną gryczaną, którą do tej pory kupowałam w warzywniaku obok domu;)
    Bardzo dziękuję za ciepłe słowa i pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. oj tak, lubimy i zajadamy się nią już ładnych kilka lat (palona poszła zupełnie w odstawkę) - ale wcześniej jej nie znałam, a szkoda...
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. lubimy :) oj, bardzo!

    OdpowiedzUsuń
  6. właśnie zajadam, surową z musem jabłkowym i cynamonem, zostało mi trochę ze śniadania :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja odstawiłam paloną odkąd znalazłam taką białą. Dobrze sprawdza się na słodko. Ze śliwkami i orzechami na przykład.

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja jakoś się nie przekonałam. Palona moja miłość.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeszcze nie wiem;)

    OdpowiedzUsuń
  10. chyba nigdy nie jadlam 'p

    OdpowiedzUsuń
  11. ja lubię, dodaję czasem do krupniku zamiast jęczmiennej. mój mąż się nawet nie zorientował ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie spotkałam do tej pory.
    Ale i nie szukałam jakoś specjalnie.
    Ale poszukam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo ją lubię, odkryłam ją jakiś czas temu i palona poszła w odstawkę.
    Talerz kaszy, kubek kefiru i nic więcej nie trzeba :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Lubimy, nawet bardzo, szkoda tylko, że gotuje się dłużej niż ta palona - na szybki obiad się nie nadaje:(
    Ale za to nie można jej zafałszować! Znajomy opowiadał, że praży się nawet taką grykę, która zawilżała i zapleśniała w magazynie, po wypaleniu wygląda i smakuje dobrze, ale przecież taka całkiem w porządku to ona nie jest. A my nigdy nie wiemy, na jaką partię kaszy trafiliśmy i nie da się tego sprawdzić! Z kaszą niepaloną nie da się zrobić takiego manewru, dlatego też jest droższa (i zdrowsza:-)))
    Smacznego!

    OdpowiedzUsuń
  15. Lubimy :) Tutaj o palona nie bylo lawo, wiec z czasem przyzwyczailam sie tej niepalonej. Na szczescie teraz est i taka i taka, choc ta palona w sklepie bio kosztuje calkiem sporo...

    OdpowiedzUsuń
  16. A ja widziałam, nie w sklepie bio, a zwykłym, acz porządnym warzywniaku po 10 zł kg, co jest chyba nie najgorszą ceną (palona w tym sklepie kosztuje tyle samo ;)).

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny blogu:)
Proszę o
podpisanie się imieniem jeśli komentujesz anonimowo. Będzie mi miło zwracać się do Ciebie po imieniu, nie bezosobowo :)