Jo, Coś się zmienia chyba, bo wcześniej w zwykłym spożywczaku też nie widziałam, a ta jest polskiej firmy, produkującej m.in. klasyczną, prażoną gryczaną, którą do tej pory kupowałam w warzywniaku obok domu;) Bardzo dziękuję za ciepłe słowa i pozdrawiam serdecznie! :)
Lubimy, nawet bardzo, szkoda tylko, że gotuje się dłużej niż ta palona - na szybki obiad się nie nadaje:( Ale za to nie można jej zafałszować! Znajomy opowiadał, że praży się nawet taką grykę, która zawilżała i zapleśniała w magazynie, po wypaleniu wygląda i smakuje dobrze, ale przecież taka całkiem w porządku to ona nie jest. A my nigdy nie wiemy, na jaką partię kaszy trafiliśmy i nie da się tego sprawdzić! Z kaszą niepaloną nie da się zrobić takiego manewru, dlatego też jest droższa (i zdrowsza:-))) Smacznego!
Lubimy :) Tutaj o palona nie bylo lawo, wiec z czasem przyzwyczailam sie tej niepalonej. Na szczescie teraz est i taka i taka, choc ta palona w sklepie bio kosztuje calkiem sporo...
A ja widziałam, nie w sklepie bio, a zwykłym, acz porządnym warzywniaku po 10 zł kg, co jest chyba nie najgorszą ceną (palona w tym sklepie kosztuje tyle samo ;)).
Dziękuję za odwiedziny blogu:) Proszę o podpisanie się imieniem jeśli komentujesz anonimowo. Będzie mi miło zwracać się do Ciebie po imieniu, nie bezosobowo :)
Witam. Oj tak, lubimy. Odkrylam ja dopiero tutaj w Anglii, w Polsce nawet mi nie przyszlo do glowy, ze taka istnieje...
OdpowiedzUsuńNo tak, zapomnialam o najwazniejszym...
OdpowiedzUsuńSuper blog, super zdjecia, super!
Jo,
OdpowiedzUsuńCoś się zmienia chyba, bo wcześniej w zwykłym spożywczaku też nie widziałam, a ta jest polskiej firmy, produkującej m.in. klasyczną, prażoną gryczaną, którą do tej pory kupowałam w warzywniaku obok domu;)
Bardzo dziękuję za ciepłe słowa i pozdrawiam serdecznie! :)
oj tak, lubimy i zajadamy się nią już ładnych kilka lat (palona poszła zupełnie w odstawkę) - ale wcześniej jej nie znałam, a szkoda...
OdpowiedzUsuńpozdrawiam!
lubimy :) oj, bardzo!
OdpowiedzUsuńwłaśnie zajadam, surową z musem jabłkowym i cynamonem, zostało mi trochę ze śniadania :)
OdpowiedzUsuńJa odstawiłam paloną odkąd znalazłam taką białą. Dobrze sprawdza się na słodko. Ze śliwkami i orzechami na przykład.
OdpowiedzUsuńA ja jakoś się nie przekonałam. Palona moja miłość.
OdpowiedzUsuńJeszcze nie wiem;)
OdpowiedzUsuńchyba nigdy nie jadlam 'p
OdpowiedzUsuńja lubię, dodaję czasem do krupniku zamiast jęczmiennej. mój mąż się nawet nie zorientował ;)
OdpowiedzUsuńNie spotkałam do tej pory.
OdpowiedzUsuńAle i nie szukałam jakoś specjalnie.
Ale poszukam :)
Bardzo ją lubię, odkryłam ją jakiś czas temu i palona poszła w odstawkę.
OdpowiedzUsuńTalerz kaszy, kubek kefiru i nic więcej nie trzeba :)
Lubimy, nawet bardzo, szkoda tylko, że gotuje się dłużej niż ta palona - na szybki obiad się nie nadaje:(
OdpowiedzUsuńAle za to nie można jej zafałszować! Znajomy opowiadał, że praży się nawet taką grykę, która zawilżała i zapleśniała w magazynie, po wypaleniu wygląda i smakuje dobrze, ale przecież taka całkiem w porządku to ona nie jest. A my nigdy nie wiemy, na jaką partię kaszy trafiliśmy i nie da się tego sprawdzić! Z kaszą niepaloną nie da się zrobić takiego manewru, dlatego też jest droższa (i zdrowsza:-)))
Smacznego!
Lubimy :) Tutaj o palona nie bylo lawo, wiec z czasem przyzwyczailam sie tej niepalonej. Na szczescie teraz est i taka i taka, choc ta palona w sklepie bio kosztuje calkiem sporo...
OdpowiedzUsuńA ja widziałam, nie w sklepie bio, a zwykłym, acz porządnym warzywniaku po 10 zł kg, co jest chyba nie najgorszą ceną (palona w tym sklepie kosztuje tyle samo ;)).
OdpowiedzUsuń