Od dwóch dni nie wieje lodowaty wiatr, pojawiło się słońce, może to w końcu przyszła prawdziwa wiosna.
A jak wiosna to i lżejsze jedzenie, mam ochotę na więcej zielonego, surowego, pożywne lekkostrawne zupy i tu pytanie do Was dziewczyny (a może nie tylko dziewczyny): miałybyście ochotę na przepisy na lekkie, przyjazne sylwetce dania?
To chyba pytanie retoryczne! :) Oczywiście, że tak. Może to, chociaż trochę zrekompensuje brak termicznej wiosny za oknem...:)
OdpowiedzUsuńJak najbardziej ! :-)
OdpowiedzUsuńPft, pytanie! Oczywiście :)
OdpowiedzUsuńTo chyba pytanie retoryczne :)
OdpowiedzUsuńJa mam wrażenie, ze wszystkie Twoje dania takie są. Zdrowe i przyjazne:)
OdpowiedzUsuńOczywiście jestem na tak! :)
Pozdrawiam
tak tak tak
OdpowiedzUsuńZ chęcią!
OdpowiedzUsuńMarzy mi się, że Ktoś mi podpowiada coś lekkiego i przyjaznego sylwetce, po tym jedzeniu świątecznym, po zrobieniu badań na cholesterol, które u młodej, szczupłej osoby wychodzą niespodziewanie źle, bardzo potrzebuję oczyszczenia i lekkości:) wstawania z energią, której teraz brak i jasnego umysłu, który tak zależy przecież od tego, co jemy:) a kiedy widzę piękne zdjęcia, jak Twoje, to od razu chce mi się gotować:) no po prostu nie da się zajrzeć na blog i nie pobiec na targ po warzywa, owoce, makrelę i inne:) pozdrawiam bardzo:)
OdpowiedzUsuńPewnie że tak!
OdpowiedzUsuńJa mam ochotę na wiosnę, na słońce, na rozpięty płaszcz i apaszkę zamiast szalika! Ale możemy zacząć od przepisów ;)
OdpowiedzUsuńNo ba:-)
OdpowiedzUsuńZdecydowanie tak. Jestem typem faceta, który zup gotować nie lubi. Niestety, odczuwam ich brak, wymieszany z nadmiarem mięs. O braku wiosny nawet nie wspomnę. ;-)
OdpowiedzUsuńTaaaaak! :-) To takie zaklinanie wiosny.
OdpowiedzUsuńco to za pytanie? no pewnie!
OdpowiedzUsuń