2009/04/28

Kofty.


Kiedy wczoraj w naszej ulubionej księgarni-antykwariacie wpadła mi w ręce niewielka książeczka pt. "Higher Taste" zawierająca przepisy wegetariańskiej kuchni indyjskiej (i nie tylko), przypomniałam sobie jak kiedyś przepadałam, za hinduskim jedzeniem, właśnie wegetariańskim.
Muszę tu nadmienić, iż w tym konkretnym przypadku, nie mam na myśli kuchni hinduskiej jaką większość z nas ma na myśli, czyli mięso w przeróżnych sosach, zamawiane na wynos u Hindusa, który z reguły jest Pakistańczykiem.
Kuchnia, o której mówię, nie używa mięsa, ryb, jajek, cebuli i czosnku - ze względów religijnych.
Taką właśnie kuchnię serwuje warszawska Vega, która jest czymś pomiędzy barem, stołówką a restauracją, usytuowaną na tyłach kina Femina, wejście od. Al. Jana Pawła II.
Nie byłam tam już kilka lat i z pewnością wybiorę się przy najbliższej wizycie w Polsce, aby sprawdzić czy nadal jedzenie jest tak pyszne jak pamiętam. I czy to miejsce w ogóle jeszcze istnieje.
Nie polecam wybierać się tam w porze lunchu, gdyż z reguły bywały tam tłumy: biznesmeni z pobliskiego Atrium, studenci, emeryci...jednym słowem-wszyscy.
Najlepiej wybrać się tuż przed porą obiadową - wybór bez ograniczeń i dużo więcej spokoju.
Tamtejsze kofty, pakory czy zupę fasolową wspominam z wielkim sentymentem.

Z tego też sentymentu kupiłam ową małą książeczkę, o której mowa i przygotowałam kofty - warzywne pulpeciki smażone w ghee oraz sos pomidorowy, gdyż kofty lubią sos. Dużo sosu:)
Pasują do ryżu basmati aromatyzowanego ghee i szafranem.



Sos pomidorowy do koft

2 łyżki masła
1/2 średniego patata pokrojonego w ósemki (w oryg. 1 mała marchewka)
1 łyżeczka drobno startej cebuli (w oryg. 1/2 łyżeczki asafetydy)
2 szczypty świeżo mielonego czarnego pieprzu
2 łyżeczki soli
2 puszki krojonych pomidorów - zmiksowane
2 łyżeczki posiekanej bazylii
szczypta kurkumy
1 łyżeczka fruktozy ( w oryg. brązowego cukru trzcinowego)
1 łyżka oliwy z oliwek
1 duży liść laurowy


W rondlu o grubym dnie rozpuścić masło, dodać patata, podsmażyć minutę, aż pokryje się masłem. Dodać cebulę oraz pieprz, smażyć kolejną minutę.
Posolić, wymieszać, wlać zmiksowane pomidory. Po minucie, bazylię i kurkumę, wymieszać. Dodać fruktozę i oliwę, wymieszać.
Włożyć liść laurowy, doprowadzić do wrzenia, zmniejszyć ogień i gotować ok. 1 godz na małym ogniu, aż sos zgęstnieje. Wtedy wyjąć liść, a całość zmiksować (oryginalny przepis każe usunąć marchewkę ja jednak zmiksowałam sos razem z patatem co pomidorom odebrało zbytnią kwaśność a sosowi nadało gęstość i charakter- moim zdaniem zbliżony do oryginału jaki pamiętam).
W tym czasie przygotować kofty.

Kofty

1 łyżeczka ghee
2 szklanki drobno poszatkowanego kalafiora
2 szklanki drobno poszatkowanej białej kapusty
1/2 łyżeczki drobno startej cebuli ( w oryg. 1/2 łyżeczki asafetydy)
1 łyżeczka garam masala
1 łyżeczka świeżo roztartego w moździerzu kuminu
1/2 łyżeczka mielonej kolendry
1 szczypta cayenne
1 1/2 łyżeczki soli
1 1/2 szklanki mąki gram ( mąki z ciecierzycy, zwanej również mąką besan)
kilka kropli soku z cytryny
1/2 łyżeczki kurkumy

ghee do głębokiego smażenia


Kapustę i kalafiora można poszatkować w robocie kuchennym lub nożem-tak jak ja to zrobiłam. Jedyny warunek-warzywa muszą być posiekane drobniutko (nie zmielone!).
W stalowym rondlu o grubym dnie rozgrzać ilość ghee potrzebną do głębokiego smażenia, ok. 1/4 wysokości rondla.
Wszystkie składniki wkładać do dużej miski i mieszać w podanej wyżej kolejności.
Nabierać łyżką ( 1 łyżka = 1kofta), formować kulki.
Kulki smażyć w gorącym ghee ok. 10 minut z każdej strony.
Mają być ciemno-złoto brązowe.
Koniecznie wyłożyć na papierowe ręczniki, aby odsączyć nadmiar tłuszczu.
Podawać z dużą ilością gorącego sosu pomidorowego.
Kofty są pyszne zarówno na ciepło jak i na zimno.
Nie wiem czy te, które zostały z obiadu dotrwają do jutra;)
Polecam!
Przepisy zgodne z MM uporządkowałam wg KPP.

13 komentarzy:

Ania pisze...

Ładną ma barwę. Wszystkie właściwości ghee uwydatniają się przy smażeniu ryb: w ogole nie ma tego okropnego zapachu smażonej ryby, a do tego smak jest jakby bogatszy.

Ja kofty czasem jadam na mieście. Lubię :)

margot pisze...

Ja też lubię kuchnie hinduska w takim wydaniu jak piszesz Patrycjo.
Moje gotowanie zaczynałam z taką kuchnią -książki wydawane przez ruch Hare Kryszna , ,,Filipinką" i z broszurek makrobiotycznych :DDD

Małgosia.dz pisze...

O tak, i mnie w kuchni hinduskiej pociągają najbardziej pyszności bezmięsne. :)
A ghee będzie robione, bo właśnie zakończyłam 'starą' porcję.

aga-aa pisze...

muszę spróbować te Twoje kofty przy najbliższej okazji, lubie takie dania :)

ptasia pisze...

Truflo, Wega istnieje i ma się dobrze :) Choć menu trochę się zmieniło w stosunku do tego, jakie było np. 10 lat temu (gdy byłam na pierwszych latach studiów). A, ale kofty są :) Swoją drogą, jedyne kofty, które jadłam w Indiach, były zupełnie inne od tych "Wegowych".
Natomiast co do terminów: jest szeroko pojęta kuchnia indyjska (NIE hinduska; w końcu nie każdy Indus jest Hindusem, i tu mamy mięsa, czosnek itd), a to, co opisujesz, jest kuchnią hinduską, czy też nawet kuchnią braminów.

Patrycja pisze...

Aniu,

Apropos ryby, pamiętam taką wypowiedź Agnieszki Kręglickiej- mówiła, ze nie wyobraża sobie wigilijnego karpia smażonego na czym innym niż ghee.

Margot,

Ta książeczka wydana została właśnie przez ruch Hare Kryszna:)

Małgosiu,

Ja już całe wieki nie jadłam, bo tu koft nie uświadczysz, więc nie ma wyjścia- trzeba samemu zrobić.

Aga-aa

Niech Cię nie kusi robić z połowy porcji, bo one się "same jedzą" i będzie Ci żal potem;)

Ptasiu,

Dobrze wiedzieć, na pewno się tam wybiorę:)
Nie dziwię się, że kofty jakie jadłaś w Indiach różnią się od ich polskiego odpowiednika. Taki los każdego dania "przeflancowanego" na obcy grunt.
Wiem, że kuchnia Indii nie jest kuchnią stricte wegetariańską, chciałam jednak napisać o tej którą tak miło wspominam-choćby z posiłków, które gotował dla mnie i przyjaciół ich znajomy z ruchu Hare Kryszna w Mysiadle.Oczywiście użyłam nazwy potocznej mówiąc "hinduskie", tak się przyjęło i chyba nie tylko ja tak mówię.
Dziękuję za krótką lekcję terminologii, w Indiach nie byłam, więc każda wiedza na ten temat jest cenna:)

Pozdrawiam Was!

ptasia pisze...

Eee, ja wcale tak dużo nie wiem :) i chyba nie do końca wyraziłam się tak, jak chciałam. To, że się przyjęło mówić "hinduskie", to pewne. Ja jestem przeczulona na tym punkcie poprzez koleżankę ze studiów, która dostała szału, gdy nazwałam kiedyś Salmana Rushdie "hindusem" :)
Natomiast mi chodziło o to, że rzecz jest bardziej złożona, dlatego wspomniałam o kuchni braminów. Nie każda indyjska kuchnia wegetariańska jest tak "koszerna". W Indiach większość knajp oferuje jedzenie "veg & non veg", czasem tylko "veg", jednak sądzę, że tylko bardzo niewiele z nich spełnia te rygorystyczne kryteria, o których wspomniałaś (brak czosnku i cebuli, zastępowanych asafetydą, czy brak jajek), i głęboko wierzący bramin by w nich nie zjadł posiłku. Tam, gdzie jadaliśmy np., czyli w takich knajpach, jak popadło, na porządku dziennym były naany z czosnkiem i omlety we wszystkich postaciach. Z tego, co czytałam, te, które są bezpieczne dla braminów, mają specjalne informacje na szyldach i/lub w menu. No i żadnej takiej restauracji nie widziałam...
Może jednak inaczej sprawa wygląda na północy Indii, byłam tylko na południu.

ptasia pisze...

Boszsz, miało być oczywiście "Hindusem:, z wielkiej litery!

aga-aa pisze...

ale jak zrobie z całej porcji to wiesz ze naraz zjem sama i tylko sama, bo sama w koncu mieszkam :)

zemfiroczka pisze...

Kiedy pomieszkiwałam przez 4 miesiące koło hali mirowskiej 1,5 roku temu, to często się stołowałam w Vedze, a przy okazji robiłam zakupy w tamtejszym sklepiku. Sezamki w czekoladzie były pyszne.

Anoushka pisze...

Pat zupełnie nie mam pojęci, czego Ty chcesz od Twojego zdjęcia ghee! Mnie się bardzo podoba!
Kofty zrobie. Szybko :)

Anoushka pisze...

Zrobilam na probe, bo nie mialam akurat kapusty. Pycha!!!
Jutro bedzie powtorka, tym razem z kapusta :)

Bea pisze...

Sliczne ghee, swietne przepisy (jakos mi w tym tygodniu umknely :/ ).

Pozdrawiam!