2009/07/16

Grzyby. Sos winny. Pesto. Otwarta lasagna.





























To jeszcze nie sezon na grzyby, ale nie mogłam oprzeć się temu daniu.
I nie żałuję, gdyż jest po prostu genialne.
Genialne w swojej prostocie i przepyszne jednocześnie.
Przepis zmodyfikowałam porządkując wg. KPP.
Zrezygnowałam też z pinioli a dodałam cebulkę i tymianek.
Słodką śmietanę zastąpiłam kwaśną.
Dzięki temu całe danie nie jest mdłe a cudnie wyraziste i harmonijne.
Wspaniałe na szybką kolację, obiad a nawet wykwintniejszą okazję.
Zamiast świeżych można użyć grzybów mrożonych.

Gorąco polecam!




Otwarta lasagna z grzybami, w sosie z białego wina oraz pesto
(porcja dla 2 osób) (przepis modyfikowany z: "Mushrooms" Jacque Malouf)

200-250g grzybów leśnych lub mieszanych (u mnie mieszane: kurki, shiitake oraz pieczarki)
1 czubata łyżka masła
1/2 łyżeczki oliwy z oliwek
1/2 średniej cebuli pokrojonej w kostkę
świeżo mielony czarny pieprz
sól morska
4 łyżki wytrawnego białego wina
2 łyżki kwaśnej śmietany (użyłam creme fraiche)
szczypta tymianku
wiórki świeżo utartego parmezanu, do posypania

Na gorące masło wrzucić oczyszczone i niedbale pokrojone grzyby, smażyć chwilkę (2-3min.), dodać oliwę. Dodać cebulę, pieprz po chwili sól, dusić do miękkości grzybów.
Dodać wino, po 2-3 minutach śmietanę. Po chwili tymianek. Gotować kilka minut na małym ogniu aż sos nieco zgęstnieje. Odstawić pod przykryciem w ciepłe miejsce.

W tym czasie przygotować płaty makaronu lasagne ( najsmaczniejsze jest z pszenicy durum):
do dużej ilości wrzątku dodać ok. łyżeczki oliwy z oliwek, imbiru na czubku noża,sól i płaty lasagne (3szt. na osobę, lub wg uznania). Gotować ok. 5 minut, wyłożyć na durszlak. (dzięki dodatkowi oliwy, czekający na przełożenie farszem makaron nie będzie się sklejał)

Gdy makaron się gotuje przygotować sos pesto:
do małego rondelka wlać łyżkę kwaśnej śmietany, czubatą łyżkę klasycznego zielonego pesto (użyłam gotowego, bez zagęszczaczy w postaci skrobii ziemniaczanej oraz bez dodatku cukru) oraz odrobinę słodkiej śmietanki lub mleka (jeśli sos jest za gęsty) wymieszać.
Zagotować i od razu zestawić z ognia.

Na ogrzanym talerzu układać gorący płat lasagne, na jednej jego połowie ułożyć grzyby, przykryć drugą połową, na którą znów położyć grzyby, przykryć połową kolejnego płatu, ułożyć grzyby itd. z resztą lasagne.
Całość polać ciepłym sosem pesto i posypać płatkami świeżo startego parmezanu.
Podawać natychmiast.
Przepis zgodny z KPP.

Smacznego!

11 komentarzy:

Liska pisze...

To ja poproszę!

margot pisze...

grzyby ,kurki ?To ja poproszę jedną porcyjkę

Małgosia.dz pisze...

Mmmm, ja dzisiaj po raz kolejny podziwiam kurki... Każda odsłona w sam raz dla mnie... Zapachniało. :)

Agata pisze...

Moja droga, grzyby już są! Już zaliczyłam tegoroczne prawdziwki!
A danie wygląda pięknie, tak wyrafinowanie!

Bea pisze...

Patrycjo, to brzmi i wyglada oblednie! Juz sobie wyobrazam ten smak...

Pozdrawiam!

Anoushka pisze...

Hmmmm... u nas juz sezon na kurki w pełni. Przygotować taki sos do własnoręcznie zrobionego makaronu... Hmmmm :)

szarlotek pisze...

Zakochuję się w twojej kuchni coraz bardziej. Bardzo moje klimaty :)

Dziwnograj pisze...

MMmm ... :) Grzyby. Niestety muszę na nie poczekać, bo suszone się skończyły, mrożone również - zostały tylko marynowane. Gdzie dowiadujesz się o KPP? Bardzo chętnie bym o tym poczytała ale nie wiem która strona albo książka jest najlepsza do polecenia ;)

Gosi@ pisze...

bardzo ciekawe danie,bardzo mi sie podoba,inne od innych-super!!! :)

Patrycja pisze...

Dziewczyny,

Bardzo dziękuję za miłe słowa:) Lasagna faktycznie jest grzechu warta.

Anoushko,

Jeśli Ty zrobisz lasagne WŁASNORĘCZNIE, to ja chyba na piechotę się do Ciebie wybiorę.
Bo na pewno będzie obłędne!

Dziwnograj,

KPP uczyłam się na książkach Anny Ciesielskiej, Barbary Temelie oraz publikacjach i wykładach Claude'a Diolosy. Czytam też książki o dziedzinach pokrewnych, w których są działy o KPP, np. o akupunkturze oraz podręcznik do refleksologii, który przeglądam będąc u Mamy.

Pozdrawiam wszystkich serdecznie!

Lula Lu pisze...

Dlaczego dopiero teraz trafiłam na Twój blog?
Ale czas jest odpowiedni :)

Niedawno odkryłam dla siebie KPP i wprowadzam ją poprzez modyfikowanie znanych mi przepisów i tych które mnie zainteresują. Twój blog tak cudownie wpisał się w moją zmianę i moje potrzeby.

I znowu ciśnie mi się na usta, że nic nie zdarza się przypadkiem. Pozdrawiam serdecznie :)