2011/04/07

Rabarbarowo-różane clafoutis, z nutą kardamonu.



Już jest, pierwszy, krajowy rabarbar. To już, pomyślałam, zobaczywszy różowe pęki. Koty szaleją, ogród odżywa. Nieśmiałe tulipany, uśpione w pochmurne i szare dni, błyskawicznie urosły i rozkwitły, gdy przyszły dni słoneczne.
A wracając do rabarbaru. Od jakiegoś czasu chodzi za mną clafoutis z czereśniami, ale do sezonu na czereśnie daleko. Woda różana też nie daje mi spokoju, no i jest rabarbar...czemu nie, pomyślałam. Do rabarbaru dodałam też nieco kardamonu, który w zeszłym roku świetnie sprawdził się w konfiturze, a do ciasta, oprócz mleka dałam słodkiej śmietanki. Delikatne ciasto z aksamitnym musem rabarbarowo-różanym zniknęło szybciej niż się spodziewałam. Pyszne na ciepło i równie dobre na zimno.



Inne przepisy z rabarbarem:
Konfitura rabarbarowa z kardamonem
Kompot rabarbarowy
Ciasto z rabarbarem i morelami
Crumble z rabarbarem i gruszkami



Rabarbarowo-różane clafoutis z nutą kardamonu
(zgodny z KPP, modyfikowany przepis na Clafoutis z czereśniami, autor: Michel Roux)

Rabarbar
1 łyżka masła
1 łyżka syropu z agawy lub płynnego miodu
2 małe strączki zielonego kardamonu
1 mała szczypta soli morskiej
400g rabarbaru pokrojonego w 1-2 cm kawałki
kurkumy na czubku noża
2 łyżki syropu z agawy lub płynnego miodu wymieszane 
z 3 łyżkami wody różanej (do kupienia w sklepach z żywnością orientalną)

Ziarenka z dwóch małych strączków kardamonu utłuc w moździerzu. Na gorącą patelnię (lub w rondlu) dodać masło i agawę lub miód, gdy masło rozpuści się, dodać kardamon. Aromatyzować masło na małym ogniu przez ok. 1-2 min, wciąż mieszając, uważać by nie przypalić.
Następnie dodać małą szczyptę płatków soli morskiej, wymieszać, zwiększyć ogień i dodać rabarbar, dokładnie wymieszać z masłem. Dodać małą szczyptę kurkumy i wodę różaną wymieszaną z agawą lub miodem. Dusić na dużym ogniu, przez kilka minut, aż sok odparuje, rabarbar częściowo rozpadnie się, spróbować i jeśli jest bardzo kwaśny, dosłodzić. Odstawić do ostygnięcia.

Ciasto
2 jajka
3 łyżki syropu z agawy lub płynnego miodu
75 ml zimnego mleka 
30 ml zimnej śmietanki kremówki
80 g roztopionego i ostudzonego masła
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
1 mała szczypta imbiru
 1 mała szczypta soli morskiej
80 g mąki pszennej lub orkiszowej (użyłam orkiszowej pełnoziarnistej)
kurkumy na czubku noża
masło do wysmarowania formy


Piekarnik nagrzać do 200st.C.
Jajka lekko roztrzepać trzepaczką razem z agawą lub miodem. Dodać resztę składników, w podanej kolejności, oprócz mąki, wymieszać do połączenia składników, dodać mąkę i dokładnie wymieszać, aż ciasto będzie gładkie, na koniec dodać odrobinę kurkumy i wymieszać.
Foremkę (użyłam owalnej foremki o wym. 26x17 i głębokości 5cm, w oryg. przepisie była to foremka o śr. 20cm, i gł. 5cm) solidnie wysmarować masłem, na dno wyłożyć 3/4 wystudzonej masy rabarbarowej, na rabarbar wylać ciasto, na wierzchu ciasta zrobić kleksy z pozostałej masy rabarbarowej.
Piec 10 min., następnie temp. zmniejszyć do 180st.C (wtedy też można na wierzchu ciasta ułożyć kawałeczki zimnego masła, opcjonalnie) i piec kolejne 25 min. Podawać ciepłe, choć zimne, jest również pyszne.

Smacznego!


36 komentarzy:

  1. pysznie wygląda!
    mam nadzieję, że będę miała rabarbarowe sny.

    p.s. piękne łyżki.

    Pozdrawiam

    Inka

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudny:)
    Czekam na nasz oregoński i też już mam dla tych pierwszych rabarbarowych łodyg plany!:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj, u mnie tez by dlugo nie przetrwalo. Wyglada wrecz oblednie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Powtórzę się, ale wygląda obłędnie! Czy można dodać inny owoc niż rabarbar? I czy koniecznie świeży? Myślałam o mrożonych wiśniach :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uśmiechnęłam się, u mnie też dzisiaj rabarbar :) chociaż nie w tak niezwykłej formie, przepysznie wprost :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wygląda jak marzenie!:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę w końcu zrobić clafoutis!
    Wygląda obłędnie i te łyżki..
    Uwielbiam smak rabarbaru, jednak dla mnie to oznaka długich i leniwych wakacyjnych godzin :)Jeszcze poczekam, by zacząć poszukiwania.

    Pozdrawiam ciepło! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj, pysznie, pysznie tu u Ciebie, Patrycjo :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Rabarbar! Zapomniała juz prawie jak smakuję!!
    Pieknie sie prezentuję,i ta woda różana...całość zapewne raj dla podniebienia:))
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. czekam, czekam na rabarbar.
    A clafoutis wygląda obłędnie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. CUDO! Ja jeszcze nie widziałam u mnie na bazarku, ale mam nadzieję, że niedługo będzie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Clafoutis piękne! U nas do rabarbaru jeszcze trochę.
    Ja też wczoraj patrzyłam na czereśniowe mistrza Roux.

    OdpowiedzUsuń
  13. Anonimowy07:13

    o boszzzz, cudowne!!

    OdpowiedzUsuń
  14. Wspaniałe! Wygląda pyyysznie! Uwielbiam rabarbar i koniecznie muszę coś takiego przygotować :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Mmm, uwielbiam! I rabarbar i clafoutis:) Ale jeszcze trochę muszę poczekać. Wygląda obłędnie!

    OdpowiedzUsuń
  16. A wiesz, że ja robię z samej śmietanki? Najczęściej z wiśniami, ale to prawdziwe to czereśniowe jest:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  18. Zazdroszczę pomysłu! Od jakiegoś czasu myślę co zrobić w nadchodzącym sezonie rabarbarowym:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Też często robię, na zmianę z crumble:-) Następnym razem dodam wody różanej - dzięki za podpowiedź.

    OdpowiedzUsuń
  20. Wygląda prze-smacznie :) Ale Patrycjo, czy da się go jakoś pokroić, czy w grę wchodzi tylko wyjadanie łyżką (myślę o gościach oczywiście ;)), bo dla mnie wyjadanie łyżką jeszcze fajniejsze.

    OdpowiedzUsuń
  21. Wygląda bardzo smakowicie :-)

    OdpowiedzUsuń
  22. w ogóle pierwszy raz słyszę o czymś takim jak clafoutis, a wygląda przepysznie, chyba w końcu zakupię sobie książkę Rouxa :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Jak patrzę na zdjęcia to pożeram wzrokiem.... mam wrażenie że to moja ulubiona kombinacja mokrego ciasta z kwaśna orzeźwiającą nutą... jeszcze w moim ciążowym stanie poprostu się rozpływam :) mniam mniam

    OdpowiedzUsuń
  24. Właśnie dziś i w swoim sklepie rabarbar dojrzałam... jeszcze nie kupiłam, ale to już pewnie kwestia dni... wyjątkowo pyszna propozycja Patrycjo :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Anonimowy20:04

    Doskonałe! Choć mnie clafoutis z przepisu Roux się nie udało. Może czas na powtórkę?...

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja do clafoutis muszę chyba dorosnąć, konsystencja nieco mnie przeraża:) Najbardziej zazdroszczę rabarbaru, który podobno jest lepszy w smaku od tego letniego:) No i przede wszystkim - jest! Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  27. ja tez chce rabarbar! i takie pysznosci!

    OdpowiedzUsuń
  28. Dziewczyny, dziękuję za miłe słowa:)

    Ewa,
    Oczywiście, wiśnie świetnie się nadadzą:)

    Delie,
    Z samą śmietanką brzmi pysznie, a to z czereśniami też za mną chodzi:)

    owieca,
    Łyżką myślę dałoby się podzielić, choć niezbyt kształtnie, taki urok tego deseru. Dla gości można upiec w mini-foremkach, takich jak na suflety np., wtedy każdy ma indywidualną porcję:)

    Miłego weekendu wszystkim!

    OdpowiedzUsuń
  29. Pieknie ci wyszlo - ja lubie je ze wszystkim! Z rabarbarem najmniej ale za to kardamon mi to wynagradza! :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Musze zakupić rabarbar. Definitywnie.

    OdpowiedzUsuń
  31. przepiękne! myślę, że czas udać się na poszukiwanie rabarbaru! :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Wspaniale smaki Patrycjo!
    U nas tez juz sezon na rabarbar w pelni, niech zyje wiosna! :)

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja nie przepadam za smakiem wody różanej,lecz jak już pojawi się u nas rabarbar na pewno wypróbuję ten przepis,bo brzmi i wygląda zachwycająco ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. piękne zdjęcia jak zawsze!Bardzo apetyczne :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Ostatnio w moim ulubionym sklepie pojawił się rabarbar. To znak, że wiosna już w pełni :)
    ciasto z rabarbarem na liście upragnionych :)

    malujesz jaja?
    :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny blogu:)
Proszę o
podpisanie się imieniem jeśli komentujesz anonimowo. Będzie mi miło zwracać się do Ciebie po imieniu, nie bezosobowo :)