2014/06/25

"Fotografia kulinarna dla blogerów" - konkurs.

Każdy kto zaczynał swoją przygodę z kulinarnym blogowaniem dobrych kilka lat temu, wie, że zdobywanie fotograficznego doświadczenia nie było wtedy takie łatwe. Blogowy świat był dużo mniejszy, bardziej kameralny, nie mieszał się tak płynnie z mediami tradycyjnymi jak teraz.
Jeśli nie było się profesjonalnym fotografem, nie skończyło się kursu lub szkoły, zdobywanie wiedzy pozostało żmudną i długą, aczkolwiek satysfakcjonującą i przyjemną wędrówką, kiedy już odkryło się to czego się szukało.
W ostatnim czasie blogi kulinarne przeżywają rozkwit, a co za tym idzie, pojawia się zapotrzebowanie na kursy fotograficzne, kursy stylizacji potraw, obróbki zdjęć itd.
Z myślą o takich osobach, może dopiero zaczynających swoją przygodę z kulinarnym blogowaniem, może szukających wskazówek jak poprawić jakość swoich fotografii czy po prostu potrzebujących poradnika dotyczącego szeroko pojmowanej fotografii kulinarnej, powstała ta książka - "Fotografia kulinarna dla blogerów".
Znajdują się w niej wszelkie potrzebne informacje, uporządkowane w przejrzyste działy, podzielone na takie kategorie jak: obiektywy, aparaty, podstawy oświetlenia, rodzaje i źródła światła, modyfikowanie światła, temperatura kolorów i balans bieli, postprodukcja, kompozycja, aranżacja itd.
Jest to przystępny poradnik dla tych, którzy nie wiedzą jak zacząć swoją przygodę z fotografią kulinarną, dla tych którzy zaczęli, ale potrzebują drogowskazów jak osiągnąć efekt o jaki im chodzi, a może dla osób, które po prostu chcą robić piękne zdjęcia rodzinnych uroczystości, domowych spotkań przy wspólnym stole czy pysznych posiłków, które czekają ich w jakimś pięknym, wakacyjnym miejscu.
Natomiast porady dotyczące sprzętu, rodzaju obiektywów, postprodukcji, pracy ze światłem, wykorzystaniem światła w stosunku do obiektów, kompozycji... myślę, że są uniwersalnymi poradami, które mogą się przydać nie tylko w fotografii stricte kulinarnej, ale fotografii w szerszym tego słowa znaczeniu, jeśli tylko zapragnie się ten temat pogłębić.

Zapraszam na konkurs!







Aby wziąć udział w konkursie, wystarczy zostawić komentarz pod tym wpisem.
Napiszcie co sprawia Wam najwięcej trudności w fotografii (nie tylko kulinarnej), co chcielibyście poprawić, czego nauczyć, jaki efekt osiągnąć.
Ze wszystkich komentarzy wylosuję cztery, których autorzy otrzymają książki.
Na komentarze czekam do niedzieli 29.06, do godz. 23.00, wyniki ogłoszę w poniedziałek rano.

Patrycja




91 komentarzy:

Wiewióra pisze...

Fajnie by się stało gdyby nr 1 okazał się szczęśliwy :)
mi największy problem w fotografowaniu sprawia światło a raczej jego brak, nie mam profesjonalnego sprzętu do doświetlania więc jestem bardzo zależna od warunków "za oknem".
Pozdrawiam cieplutko!

Aneta Wojciechowska pisze...

Moją lustrzankę posiadam od niedawna i wciąż uczę się panować nad światłem, ostrością i kompozycją. Najczęściej zmagam się jednak z poprawnym doświetleniem zdjęcia - fotografuję zwykle w świetle dziennym i czasem trudno jest mi zapanować nad promieniami słońca, cieniem lub wyrazistością kolorów. Wiem, że to kwestia odpowiedniej przysłony lub użycia "rozpraszaczy" światła, ale wciąż jest to dla mnie wyzwanie :) Marzę też o nowym obiektywie, którym mogłabym robić jaśniejsze zdjęcia. Z chęcią nauczyłabym się również, jak uzyskać optymalną głębię ostrości.

Dominika Dąbrowska pisze...

Mi największą trudność przy robieniu zdjęć na bloga sprawia stworzenie takiej kompozycji bym była z niej w pełni zadowolona. Zawsze coś mi nie pasuje,ale nie mam na tyle fachowej wiedzy by móc to jakoś poprawić. Drugim aspektem jest światło choć z tym mam wrażenie,że jakoś staram się sobie radzić na miarę własnych możliwości. Książka wydaje się bym tą,której od dawna szukałam i pozwoli mi wgryźć się w tajniki blogowej fotografii :) Dominika

enchocolatte pisze...

Fotografowanie potraw to sama przyjemność! I w tym tkwi mój problem: zjeść czy sfotografować?
Jednak na poważnie, chyba najtrudniej o doskonałe światło naturalne, zwłaszcza w pochmurny dzień. Potrawa gotowa, pysznie się prezentuje, a za oknem mgła albo deszcz. Z kolei gdy światło jest idealne, szkoda siedzieć w domu, zabieram dzieciaki i idziemy w plener cieszyć się piękną pogodą. Chyba, że weźmiemy coś pysznego ze sobą i sfotografujemy na rozłożonym wśród dzikich traw kocu piknikowym. Zawsze jest jakieś inne rozwiązanie i tym się należy kierować! :) Pozdrawiam!

Karola Smyk pisze...

NAJWIĘKSZĄ TRUDNOŚĆ STANOWI USTAWIENIE ODPOWIEDNIEJ WARTOŚCI ISO DO SWIATŁA, ABY ZDJECIE BYŁO OSTRE I JEDNOOCZNIE ODPOWIEDNIO DOSWIETLONE, TRUDNOSC STANOWI RÓWNIEŻ BRAK OBIEKTYWU MARKO ;-))), WTEDY MOGŁABYM ROBIĆ PIEKNE ZDJECIA ZBLIZENIA ;-)

POZDRAWIAM CIEPLUTKO

SMYKWKUCHNI@GMAIL.COM

WWW.SMYKWKUCHNI.BLOGSPOT.COM

ptasia pisze...

Nie będę oryginalna: światło. To jak sobie radzić, gdy jest go za mało, jak ew. posiłkować się sztucznym, by jakoś wyglądało, co zrobić, by się nie odbijało, itd. Kolejna rzecz to kolory: nie zawsze jestem zadowolona z tego, jak aparat je oddaje (przyznaję, że używam tzw. małpki).

Edyta Kondrat pisze...

Największym problemem jest dla mnie światło, zwłaszcza, gdy nie mogę używać dziennego oświetlenia. Chętnie nauczyłabym się także więcej o kompozycji.

Asia pisze...

Lustrzankę mam od kilku miesięcy, ale nadal największym problemem jest dla mnie światło, mam wrażenie, że mam kiepskie warunki, zwłaszcza w mieszkaniu, bo jest dosyć ciemne, za to mam duży balkon na rogu budynku i myślę, że jest to całkiem niezłe miejsce do robienia zdjęć, jednak i tak mam problem, bo a to nie ma słońca a to jest go za dużo i tak w kółko, nie mogę nad tym zapanować, czasem uda mi się zrobić ładne zdjęcie, ale to chyba kwestia przypadku... Generalnie ciężko jest mi opanować dobrze ustawienia manualne aparatu więc co za tym idzie mam także problemy z balansem bieli i ostrością, ponieważ w trybie automatycznym mój aparat bardzo często ustawia ostrość tam gdzie sam ma na to ochotę :P hmmm czasami brakuje mi również pomysłu na ciekawą kompozycję a nawet jeśli uda mi się coś ciekawego wymyślić to zazwyczaj coś innego "nie sprzyja" (światło, balans..):/

Magda T pisze...

Moim pierwszym problemem jest ustawienie światła, szczególnie gdy pogoda nie dopisuje i muszę zrobić zdjęcie w domu, przy sztucznym oświetleniu.
Chciałabym wiedzieć również jak wykorzystać namiot bezcieniowy, w którym zdjęcia potraw mimo wielu prób nie wychodzą tak jak bym chciała. Być może w ogóle taki namiot nie jest potrzebny?

Zielona wśród ludzi pisze...

Ja mam największy problem z kompozycją. Najczęściej robię zdjęci a z góry, które są najwygodniejsze,bo nie wymagają ustawiania tła, ale powtarzane w kółko potrafią znudzi zarówno widza, jak i fotografa.

Karola M pisze...

Fotografia kulinarna to dla mnie duże wyzwanie. Największy problem sprawia mi światło, moje zdjęcia są za ciemne, choć fotografuję na zewnątrz (sąsiedzi dziwnie się na mnie patrzą, jak chodzę z jedzeniem i aparatem:)) i tak moje zdjęcia nie są tak jasne jakbym chciała. Drugi problem to stworzenie kompozycji, wieje u mnie straszną nudą, nie mam zupełnie pomysłów na aranżacje. Ta książka zdecydowanie dużo rzeczy by mi "rozjaśniła":)

Agu pisze...

Światło rzecz jasna ... jego dobór do konkretnej potrawy (faktura, uwypuklenie koloru) i kompozycja... Niby banał ale trudność duża :)

Magdalena Stanowska pisze...

Moja największą zmora jest światło. Choć muszę przyznać, że chętnie dowiedziałabym się więcej o kolorach, kompozycji. Fotografia kulinarna staje się coraz bardziej popularna, ale moja wiedza nadal opiera się głównie na tym co wyszperam w internecie i wypracuje sama. Takie odkrywanie samemu ma wiele uroku. :)
Myślałam też o kupnie Plate to Pixel. Ciekawa jestem czym się różnią te dwie książki.

M. pisze...

Światło przede wszystkim. To najtrudniejszy element, którego nie potrafię okiełznać. Panowania nad światłem najbardziej chciałabym się nauczyć, chciałabym też wyrobić styl fotografowania, jeśli można to tak nazwać, który będzie charakterystyczny tylko dla mnie.

Praline pisze...

A moją zmorą niestety jest kompozycja. Wciąż poruszam się po znanych i utartych szlakach, które również niestety już mnie nie zadowalają.
W ogóle potrzebuję mocnej motywacji do fotografowania, do powrotu. Ostatnio mój aparat częściej przecieram z kurzu niż włączam..

Pozdrawiam!
Praline

Sylvii pisze...

Ostrość! Wiecznie mi ucieka, totalnie tego nie ogarniam - co tu zrobić, aby zdjęcia nie były poruszone, hmm?

Zuzanna pisze...

Jak miło jest przeczytać, że innym osobom również największy problem sprawia światło, nie jestem sama:) Dla mnie największym problemem jest uchwycenie, "zobaczenie" tego światła i dobranie go do nastroju zdjęcia. Uważam, że to właśnie odpowiednio uchwycone światło odróżnia poprawne zdjęcie, od tego budzącego zachwyt. Chciałabym się również nauczyć tak stylizować potrawy, aby ciekła ślinka na ich widok, czasem jest to kwestia rozsypanych niby przypadkiem okruszków, położonych niedbale sztućców itd. Te "przypadkowe" elementy są tak naprawdę przemyślane i precyzyjne ułożone. Gdy próbuję to naśladować, efekt jest różny...:) I na końcu - ostrość! Potrafi płatać figle. Pozdrawiam:)

Kulinarne Inspiracje pisze...

Największe problemy sprawia mi odpowiednie oświetlenie, ponieważ muszę sobie radzić w domowych warunkach bez profesjonalnego sprzętu. To jest główny problem.
Do tego dochodzi dobór odpowiedniej scenerii. Nie jestem w posiadaniu gigantycznej kolekcji naczyń i innych gadżetów, muszę więc sobie radzić inaczej by moje zdjęcia były urozmaicone i kolorowe :)

Agata pisze...

Moim największym problemem jest ułożenie potrawy, jej stylizacja tak, aby zdjęcie wyszło intrygujące, jak i nieprzesadzone. Zawsze się bardzo staram, układam wszystko, a w efekcie końcowym widzę jeden wielki bałagan, a nie apetyczny obraz... Chciałabym nauczyć się otrzymywać na zdjęciach taki trochę klimat retro. Generalnie moją największą zmorą jest ciekawe zaprezentowanie potrawy, jej "smaczne" ułożenie...
Pozdrawiam!

Iwona pisze...

Moim największym problemem jest ukazanie "magii" na zdjęciu. Uważam, że zarówno z oświetleniem, tłem czy innymi sprawami technicznymi można poradzić sobie za pomocą odpowiednich ustawień bądź programów graficznych. Jednak oddanie charakteru fotografowanego obiektu i jego niepowtarzalności nie jest niestety łatwą sprawą.

Marzena Szkodzińska pisze...

Prowadzę swojego bloga od niedawna i na samym początku zdjęcia wychodziły nieciekawe. Teraz jest troszkę lepiej ale nie tak jak bym chciała. Brakuje mi wiedzy jak dobrze zrobić zdjęcie, z jakiej odległości, w jakim świetle, z prawej czy lewej strony a może pod kątem. Problemem jest także tło i nie wiem jak to zmienić aby było lepiej, ostrość i światło. Nie umiem - nie wiem jak stworzyć odpowiednią kompozycje, jakich barw użyć. Fotografowanie potraw to dla mnie prawdziwe wyzwanie a mam ich dużo do fotografowania. Wiem że jest cała masa trików które pomagają i chciałabym poznać wszystkie tajniki fotografii kulinarnej :-)

Natalia Janusz pisze...

Zabawę rozpoczęłam z Zenitem TTL, uczę się go powoli, jednak jest to niesamowita zabawa. Mimo, że światło oraz kompozycja sprawiają mi pewne problemy, to niesamowitą rzeczą jest oglądanie własnych wyników po ich wywołaniu. Czasami nawet zdjęcie które delikatnie jest prześwietlone lub niedoświetlone okazuję się ciekawsze niż jakby miałoby być idealne w punkt :)

Martyna pisze...

Największy problem sprawia mi stylizacja potraw. Chciałabym się dowiedzieć, co robić aby wyglądały jeszcze smaczniej i korzystniej oraz jak wykonać zdjęcie które ukaże wszystkie dobre cechy dania, z jakiej perspektywy wykonać ujęcie etc.

Alina N. pisze...

Poza profesjonalnym sprzętem oraz oknem wychodzącym na zdecydowanie niekorzystną stronę, jest to mój brak techniki i świadomość, że nie mam takiego oka jak większość fotografów. Co ja widzę, nie widzi tego aparat w taki sam sposób. Metodami prób i błędów zdarza mi się czasem zrobić zdjęcie, które mnie zadowala, czasem nawet dobre zdjęcie, ale jest to rzadkie.

Estera Milewska pisze...

Przyznam szczerze, że do moich największych problemów należy brak pomysłu na bohatera drugiego planu. Nie wiem, co i jak poustawiać wokół talerza czy miski z potrawą, by wyglądało to elegancko i było przyjemne dla oka.

Patrycja Gotuje pisze...

Witaj,
Pieczenie dla innych to moja pasja, jednak nie wszystkich mogę poczęstować moimi słodkościami... Dlatego też, chcąc namówić innych do wypróbowania przepisu, trzeba dany wypiek w jakiś sposób zaprezentować...No więc do rzeczy.
Największym problemem dla mnie jest dobranie oryginalnej i ciekawej aranżacji sceny, która nie tylko pasuje do moich wypieków, ale też zachęca innych do kreowania swoich własnych, kolorowych i interesujących kompozycji.
Pozdrawiam :))

Martha pisze...

Moim mankamentem jest to, że potrafię fotografować tylko to co ładne. Jeśli jakieś danie lub ciasto nie jest już samo w sobie urodziwe, to mam kłopot, aby to atrakcyjnie przedstawić.
Drugim problemem jest światło, mam problem z robieniem zdjęć zarówno przy pełnym słońcu, jak i kiedy słońce już zajdzie.
Trzecim problemem w moich fotografiach jest brak stylizacji, zazwyczaj jest zbyt subtelna i mało wyszukana czy przemyślana. Brak w niej ozdobników czy ciekawych dodatków.
Ogółem dość sporo mam tych trudności w fotografii, ale cały czas się uczę i wierzę, że będzie coraz lepiej.
Pozdrawiam,
Martha

rogatek pisze...

Dla mnie największym problemem w fotografowaniu jedzenia jest to, że potrawy szybko stygną, a narzeczony stoi w drzwiach kuchni, czekając aż pozwolę mu zjeść :)

Monika Matysiak pisze...

Niestety moje atelier fotograficzne to niewielki kawałek blatu kuchennego ( przypuszczam że nie jestem w tym problemie osamotniona ;)), więc nie mam zbyt wielkiego wpływu zwłaszcza na światło. Ubolewam nad tym, bo czasami z tego powodu nie jestem w stanie zrobić dobrego zdjęcia.

Oliwia m. pisze...

Mi z kolei największą trudność sprawia balans bieli. Niby to łatwa sprawa- ustawić w aparacie i już. Ale jednak ja nie mogę sobie z tym poradzić.

Polaca Mala pisze...

Serwus!
Mój wróg to bezczelny wiatr, który zawsze mi chce coś podwędzić podczas wykonywania zdjęć. Czasem jest to ziąb, który chce się mnie pozbyć i wcisnąć z powrotem do pokoju. No a tak zupełnie na poważnie, to pewnie nie miałabym z nimi problemu, gdyby nie brak światła w mieszkaniu lub jakiegoś zgrabnego amatorskiego pudła świetlnego z dobrymi żarówkami :). Chociaż gdybym takie miała, to moje mieszkanie pewnie zawsze byłoby nieuporządkowane, a ja większości nocy bym nie przesypiała psykając obsesyjnie zdjęcia o każdej porze doby :).
Pozdrawiam,
Polaca Mala

Kasia SmoczaMatka pisze...

a dla mnie największą trudnością są cztery koty, które są zawsze żywo zainteresowane tym co robię, a że robię większość zdjęć na podłodze, truno się od futer opędzić, i przez to wynikają problemy ze znikającym jedzeniem, zepsutą kompozycją, nagłym brakiem światła, lub totalnym rozjechaniem się ostrości;))
oczywiście nie mogę się czepiać, bo koty równie pięknie z jedzeniem potrafią zapozować ;)

Shine Rose pisze...

Dla mnie trudnością jest to,że nie mam profesjonalnego sprzętu tylko taki zwykły.Raczej nie mam tam szerokich możliwości i zdjęcia są amatorskie ale myśle,że ładne :)

Ol-G pisze...

Największym problemem dla mnie, jest odpowiednie dobranie oświetlenia, a poza tym stworzenie kompozycji, która najlepiej podkreśli "głównego bohatera" fotografii...
Staram się poprawić swój warsztat każdego dnia, ale nie jest to takie proste jak mogłoby się wydawać.
Odkąd mam bloga dopiero dowiedziałam się, że aby robić zdjęcia, które będą naprawdę ładne, nie wystarczy szybkie ustawienie obiektów i "cyknięcie" zdjęcia.
Mam nadzieję, że mnie wylosujesz - marzę o tej książce! :)

Justyna Malczyk pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
rejka pisze...

Bardzo lubię grę cieni,co za tym idzie,światło. Mam małą cyfrówkę,ale ile frajdy jest fotografować wszystko co się rusza i nie rusza. Kadrować chciałabym się nauczyć,czy idealnie wszystko ustawiać,czy raczej pod kątem cykać zdjęcia.

cattie1507 pisze...

Kadr, kompozycja to esencja dobrego zdjęcia. Gdy kadr się wali nawet najbardziej apatyczna potrawa nie zostanie dobrze zaprezentowana. Nie pomogą żadne dekoracje, retusze w programach graficzny.Nieudanego, nudnego kadru nie da się naprawić. Tego się trzeba nauczyć.

Paulina Urbańczyk pisze...

Jestem samoukiem. Prowadzę bloga kulinarnego od roku a jednak nie byłam na żadnym kursie fotograficznym, nie mam żadnej książki o tej tematyce. Patrzę na moje zdjęcia i wiem, że to nie jest to. Moim fotografiom brakuje czegoś, nie ma w nich tego 'wow'. Bardzo chciałabym to zmienić ale najpierw musiałabym się podszkolić, poczytać na temat światła, kompozycji zdjęcia. Chciałabym się nauczyć podstaw.

vesper pisze...

Patrzę na Twoje zdjęcia, uchylające rąbek tajemnicy tego co jest w środku książki... I widzę, że jest w nich wiele cennych wskazówek. Plusem jest to, że są one przedstawione w bardzo prosty i przejrzysty sposób. Osobiście, trudność sprawia mi ogólnie fotografia sama w sobie,choćby te wszystkie różne określenia z nią związane, ustawienia aparatu itp. (tak, wiem, jak dziwnie to brzmi). Jednak mimo wszystko staram się, aby moją zwykłą cyfrówką robić jak najładniejsze zdjęcia. Wkładam w nie dużo serca. Jednak wiem, że samo serce nie wystarczy, wiedza też by się przydała ;)

monika pisze...

Mi największy problem sprawia wstrzelenie się w moment, kiedy światło za oknem jest takie jak lubię, tzn. popołudniowo-wieczorne i przefiltrowane przez chmury. Lubię robić zdjęcia nawet w deszczową pogodę, przy szarym niebie, byle nie ostre słońce i dużo mocnych cieni. Ale radzę sobie z tym w najprostszy możliwy sposób: jeśli nie jest tak jak lubię to po prostu nie robię zdjęcia ;)

Sia pisze...

Swiatło, swiatło i jeszcze raz światło ... to jedyna rzecz nad którą trudno jest zapanować.Bardzo chciałabym się dowiedzieć jakie należy zastosować ustawienia,żeby zdjęcia były widziane przez oko aparatu,jak okiem człowieka.Kocham fotografie,ale brakuje mi sprzetu i wiedzy ... czasami myślę ,że oprocz bliskich to jedyne co trzyma mnie na powierzchni.Marze zeby zdobyc powyzsze i byc szczesliwa ...

Kamila pisze...

Światło jesienią i zimą to moja zmora, najszczęśliwsza jestem gdy mogę robić zdjęcia na świeżym powietrzu, co niestety nie zawsze jest możliwe :( Pozdrawiam

Paweł Oleński pisze...

W fotografii kulinarnej najbardziej doskwiera mi brak umiejętności i sprzętu. Generalnie lepiej gotuję niż robię zdjęcia ale za sprawą tej książki może się to zmienić :)

Angie pisze...

Światło, światło i jeszcze raz światło; D Niby kompozycja okej, na aparacie pokazuje ładnie, pięknie, ale zawsze coś mi nie gra. No i do tego te RAW'y nieszczęsne. Z jednej strony je uwielbiam, bo dają mnóstwo możliwości później, ale z drugiej...katorga dla oka przy pierwszym rzucie oka na zdjęcie w komputerze; D
Lustrzankowych zdjęć się dopiero uczę, bo kupiłam ją bardzo niedawno, więc, jak najbardziej taka książka się przyda; ))

Gonia pisze...

Uwielbiam fotografowac potrawy przy swietle zastanym z okna, zza firanki, uwielbiam ten klimat, zabawe swiatlem, tajemniczosc, delikatne barwy. Najwieksza trudnosc sprawia mi kompozycja przy zdjeciach szerokokatnych, lepiej radze sobie ze zblizeniami. Pozdrawiam, Gosia

dagmara pisze...

Nie prowadzę bloga kulinarnego, ale lubię fotografować jedzenie. Z trudności to u mnie również światło. Oraz ustawienia aparatu, ach, jakieś proste wytłumaczenie by mi się przydało ;)

Magdalena pisze...

moją największą zmorą są detale. Często chociaż powinnam pokazać większy obraz czegoś skupiam się na detalach. A drugim problemem jest nieumiejętność wyłuskania koloru - zawsze mam wrażenie, że zdjęcia wychodzą stonowane, właśnie wtedy kiedy chcę z nich wyciągnąć kolor.

okolicepalnika pisze...

Problemów z pewnością znajdzie się kilka, przede wszystkim wyłuskanie takiej ilości czasu jaką chciałabym poświęcić na zdjęcia, aby osiągnąć satysfakcjonujący efekt - zwłaszcza wtedy gdy mam względnie dobre światło. Poza tym ciągle poszukuję nowych miseczek, talerzyków itd. dzięki którym zdjęcia mogłyby być ciekawsze - ciągle mam wrażenie, że tego wszystkiego jest za mało :)A teraz intensywnie pracuję nad stylizacją, tak by każda potrawa wyglądała pysznie, a nie tylko ta, która się akurat uda.

Pozdrawiam
Sylwia
scisowska@o2.pl

lacrimosa pisze...

Najtrudniejsze w fotografii kulinarnej jest zrobienie dania w tak idealny sposób aby świetnie wyglądało na talerzu. Znam wiele potraw, które są wyśmienicie, ale niestety na każdym zdjęciu zrobionym przeze mnie wyglądają jak "kupa" i nie ma tu większego znaczenia kompozycja czy oświetlenie. Jeśli danie jest perfekcyjnie przygotowane to wiele może uratować nawet na kiepskim zdjęciu.

Martynosia pisze...

Fotografuję jedzenie już od jakiegoś czasu, teorie znam, z praktyką nie jest najgorzej, ale mam problemy z kompozycją zdjęć, chętnie nauczyłabym się czegoś nowego:)

AgaWa pisze...

Moje zdjęcia kulinarne to jest generalnie porażka. Barwy nigdy nie są tak soczyste, intensywne, apetyczne, jak te na Twoim blogu. Nie wiem, jak oświetlić, jak obrobić, gdzie przyciąć, aby przyciągały wzrok i wywoływały pozytywne, ciepłe, smakowite skojarzenia. Niemniej nie poddaję się w staraniach, może kiedyś zgłębię tę tajemnicę...

Natalie pisze...

Konkurs - zbawienie, rzekłabym bo ja do fotografii kulinarnej mam 2 lewe ręce. Jestem bardzo młodą blogerką,(i stażem w blogoswerze i wiekiem) brak mi doświadczenia. Prowadzenie bloga sprawia mi ogromną przyjemność ale niestety dużo czasu kosztuje mnie zrobienie ładnego zdjęcia.
Największym problemem dla mnie jest światło i stylizacja/aranżacja. Nie umiem dobierać zastawy, kolorów, a co najgorsze tła! Nie wiem gdzie mam robić zdjęcia aby światło dobrze padało na potrawę, a całość wyglądała apetycznie. Przyznać muszę, że to dla mnie nie lada wyzwanie. Bardzo ale to bardzo przydałaby mi się taka książka, podratowałaby trochę moje umiejętności, bo marzę aby robić takie zdjęcia jak Ty!

Pozdrawiam,
Natalie

nataliekudli@gmail.com

Mammamisia pisze...

Wspaniała pozycja książkowa. MNie najwięcej problemu sprawia robienie jasnych zdjęć. Niewiele zdjęć wychodzi takich, że mogę je wywołać bez zmian.
Jeśli chodzi o fatografię kulinarną, to mam problemy z zaaranżowaniem potrawy. Nie znam się też na funkcjach w aparaciei chciałabym bardziej zgłębic się w tej dziedzinie i robić lepsze zdjęcia z myślą o moich dzieciach.
Mam nadzieję i myślę, że ta książka byłaby idealna.
Pozdrawiam!
Iza

Justynaaa pisze...

Dla mnie największym problemem jest ustawienie dobrego światła w okresie późno jesiennym i zimowym gdzie dzień jest bardzo krótki. Mam namiot bezcieniowy ale ciężko robi się w nim w miarę dobre zdjęcie. Nie ukrywam, że najciężej fotografować mi zupy, żeby wyglądały ciekawie. Poza tym nieraz brakuje mi czasu na ustawianie kompozycji co jest bardzo ważne, żeby zdjęcie wyglądało ciekawie, ładnie. Nieraz w "locie " robię zdjęcia bo mam na nie tylko 1-2 minuty.

CONCHITA pisze...

Mi podobnie jak wiekszosci najwiecej problemow sprawia swiatlo. Z kompozycja tez nie zawsze jest dobrze. Ogolnie sztuka fotografowania jest mi jeszcze obca. Caly czas robie jeszcze zdjecia w trybie auto. Przydalby mi sie dobry podrecznik. Pozdrawiam

Kate pisze...

mam małą kuchnię, więc trudno mi dobrać miejsce + światło.

przy ciepłych daniach pracuję pod presją czasu, bo lubię jeść ciepłe ;-))

Czarnowłosa pisze...

Ech, niestety, ale ze zdjęciami potraw mam ciągle spore kłopoty.

Anna W pisze...

Chciałabym, aby moje zdjęcia zamykały w sobie tą jedną najważniejszą rzecz, która sprawia, że decyduje się na fotografię danej chwili, potrawy czy zwierzaka:)czyli jak uchwycić duszę tego,co pokazuje na zdjęciach..

ika pisze...

ojej, lepiej nie mogłam trafić gdyż moja przygoda z profesjonalną fotografią tak naprawdę dopiero się zaczyna gdyż od całkiem niedawna posiadam lustrzankę, chciałabym ją jak najlepiej wykorzystać więc książka poradnik bardzo by mi się przydał, a z czym mam problem? ze znalezieniem odpowiedniego światła, z korzystaniem funkcji w aparacie a także z uzyskaniem rozmytego tła, które tak mi się podoba na fotografiach u innych :)
z chęcią dołączam do zabawy! :)
Pozdrawiam!

Monika Najgebauer pisze...

hmm... oryginalna nie będę, u mnie też dużym problemem jest światło, chociaż nie tylko to jest trudne do opanowania, trudność mam też z aranżacją potraw tak by wyglądały na najbardziej apetyczne na świecie ;)
chciałabym podszkolić swój warsztat w tym celu żeby moje zdjęcia miały duszę, większość wychodzi bardzo surowa, ale żeby osiągnąć jakiś "swój styl" fotografii uważam że niezbędne jest opanowanie robienia po prostu ładnych i poprawnych zdjęć pod względem technicznym, wtedy można myśleć o jakichś cechach charakterystycznych dla naszych zdjęć :)
Pozdrawiam, Monika

maciejz pisze...

A ja napiszę przewrotnie, najtrudniejsze jest nie zjedzenie dania zanim zrobi się zdjęcie. Zawsze przy okazji robienia zdjęć, talerz jest podany w pięknej formie i najtrudniej jest dotrwać do końca robienia dobrego zdjęcia. Wszelkie ustawienia światła, przesłony i czułości trwają tyle, że ciężko usiedzieć i nie zjeść tego co ma się przed sobą :).

Piece of (T)art pisze...

Dopiero zaczynam moją przygodę z fotografią i blogiem kulinarnym, ale jestem tym tak zafascynowana, że nie potrafię myśleć o niczym innym! Całymi dniami obmyślam nowe kompozycje, rekwizyty i dania.. Najwięcej kłopotu mam jednak z opanowaniem manualnych ustawień aparatu i uchwycenia odpowiedniego światła. Fotografia to malowanie światłem,a ja ciągle czuję, że nie do końca panuje nad "pędzelkiem". Ponieważ oprócz gotowania moją pasją jest również sztuka to mogę stwierdzić, że chciałabym być blogerem kulinarnym na miarę Rembrandta! ;) I tego życzę wszystkim! Pozdrowienia :))

malinowo pisze...

Najwięcej trudności sprawia mi tło, jak je dopasować do fotografowanej potrawy lub umiejętnie pominąć w kadrze. Od dłuzszego czasu zastanawiam się także nad kupieniem profesjonalnego sprzętu, ale nie potrafię sama wybrać odpowiedniego aparatu.

Anna Malarek pisze...

Fotografia, kuchnia i podróże to moja pasja...prowadząc Gabinet Dietoterapii staram się nie tylko słowem pisanym, ale również za pomocą zdjęć podsuwać pomysły na smaczne i zdrowe posiłki. Swoją przygodę z zamieszczaniem autorskich zdjęć na fanpage fb zaczęłam stosunkowo niedawno, wciąż mając spore obawy o mało atrakcyjny i profesjonalny wygląd moich zdjęć. Marzy mi się kuts fotografii kulinarnej z prawdziwego zdarzenia, ale to marzenie do spełnienia za kilka lat, a już teraz chciałabym lepiej opanować sztukę gry światła, ustawiania ISO, odpowiedniego kątu i kompozycji, by zaprezentowane przeze mnie propozycje cieszyły nie tylko kubki smakowe i nasz organizm, ale były również miłe dla oka. Dlatego bardzo byłabym szczęśliwa, mając w posiadaniu taką książkę.
Powodzenia wszystkim biorącym udział w konkursie!

Kasia pisze...

najciężej jest mi chyba dograć dodatki do zdjęć i odpowiednio to wszystko wykadrować. im więcej fotografii kulinarnych oglądam, tym więcej mam pomysłów, ale super byłoby mieć taki poradnik! :)
powodzenia wszystkim!

Donata pisze...

Robiac zdjecia zazwyczaj kieruje sie intuicja i polegam na wielkim szczesciu lecz mimo swietnej kompozycji i czesto dobrej okazji, techniczne braki ruinuja moje zdjecia. Troche technicznych wskazowek z pewnoscia wsparloby moj warsztat, pozdrawiam cieplo :)

Kasia Bolek pisze...

szczerze mówiąc, wciąż się uczę i owszem ustawienie odpowiedniej kompozycji, ujarzmienie światła, ciekawe dodatki są ważne...ale jak zrobić ciekawe zdjęcie potrawy, która z natury swojej jest nieciekawa i jest breją (np. pasta kanapkowa, albo tapenada z oliwek?). Dla mnie właśnie złapanie odpowiedniego kadru dla z natury nieciekawej potrawy jest najtrudniejsze.

Klaudia pisze...

Dobre pytanie, które diagnozuje wiele ukrytego. Najwięcej trudności w fotografii sprawia mi mój własny perfekcjonizm. Tak naprawdę nawet jeśli zrobię dobre obiektywnie zdjęcie, to znajdę jego wady, choć jak na moje możliwości i umiejętności jest świetne. Chciałabym nauczyć się doceniać własne umiejętności, nauczyć się rozpoznawać swoje dobre zdjęcia na podstawie obiektywnych kryteriów, a nie na podstawie własnych niebotycznych wymagań. Jednocześnie chciałabym mieć w tych zdjęciach tę wyjątkową nutkę siebie. To dlatego fotografia jest dla mnie ciągłą zagadką i powodem do szukania nowych inspiracji.

Aneta pisze...

Najbardziej brakuje mi obiektywu do makrofotografii, ale staram się radzić z tym, co mam :) Odkąd mam lustrzankę, wiele się nauczyłam, przede wszystkim sama i to wielka satysfakcja. Jeszcze wiele nauki przede mną, szczególnie w kwestii kompozycji, stylizacji.

alucha pisze...

Największy problem mam z głębią zdjęcia. Z porządną ostrością. By wyglądało tak, że chciałoby się je zjeść. ;) By oczy na widok tych zdjęć robiły się większe. :) Potrzebuję też mobilizacji do zgłębienia wiedzy o fotografii.

Pozdrawiam ciepło :)

Unknown pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Kasia pisze...

Dla mnie największa trudność to światło. Korzystam ze światła dziennego, czasami doświetlam, ale w czasie takich kombinacji nigdy nie wiem, czy uda mi się osiągnąć odpowiedni efekt. Pozdrawiam, Kasia

Monika Jagielska pisze...

Nie będę oryginalna ale powiem prawdę: mam problem ze światłem przy robieniu zdjęć. Często zdarza się że zdjęcie wychodzi za ciemne/za jasne albo chce uzyskać np. ciemne zdjęcie ale pomimo szczerych starań się nie udaje. Oprócz światła chciałabym popracować nad tworzeniem ciekawej kompozycji. Jestem perfekcjonistką i niestety (lub stety ;p) patrzę krytycznie na większość moich zdjęć jednocześnie podziwiając zdjęcia innych.

dom -agi pisze...

Ja chciałabym tworzyć piękne zdjęcia na bloga, który jest moją kulinarną pasją, ale także zajmuję się projektowaniem i montażem instalacji sanitarnych, chciałabym umieć sfotografować zwinięte rulony projektów, żeby wyglądały atrakcyjnie, czy gdy fotografuję zdjęcia wykonanych przez nas kotłowni, klimatyzacji, itp., chciałabym, żeby były ładne, schludne, rzucające się w oko, takie, które bez wstydu mogłabym umieścić w swoim portfolio. Wykonanie takich zdjęć póki co jest dla mnie niemożliwe.

muka pisze...

najwiekszy problem? Swiatlo a raczej jego brak i ciagle nieudane proby fotograficzne przy sztucznym swietle:(

kocie-smaki pisze...

Bez względu na efekty fotografia daje mi ogromną przyjemność i satysfakcję. Proces tworzenia zdjęć jest dla mnie wprost magiczny, gdy z każdego pstryknięcia powstaje obraz - pamiątka na całe lata. Największym jednak dla mnie problemem jest BIEL - uzyskanie pięknej, czystej bieli naczyń na zdjęciach; takiej która nie wymaga photoshopa, która lśni naturalnością. Biel i nieustanny niedosyt kuchennych gadżetów to moje dwie zmory fotograficzno-kulinarne.

Daria Sodolska pisze...

Powiedziano kiedyś, że nie istnieją reguły opisujące dobrą fotografię, są tylko dobre fotografie. Żeby jednak mieć tę jedną dobrą fotografię to trzeba wiedzieć JAK. Nie mam uporządkowanej wiedzy, chciałabym, żeby ustawienia manualne aparatów były jak najmniejszą czarną magią. Czasem się uda takie dobre zdjęcie zrobić, ale trudno to potem powtórzyć.
Chciałabym, żeby zdjęcia, które upubliczniam na znanym portalu społecznościowym, i Tobie też, Patrycjo, na Twoim fanpage, oddziaływały równie mocno jak wszystkich popularnych blogerek, żeby koleżanka napisała - muszę to zrobić! jak Ty! Tak jak ja miałam to z orkiszowcem wieloziarnistym, do którego zaczyn wyrasta i jak wrócę do domu z pracy wrzucę moje ulubione ziarna i ukręcę chleb ;-)

bebak pisze...

Największy problem przy fotografii kulinarnej mam zawsze z kompozycją. Chętnie podszkoliłabym się w tej materii.

Joanna Wróbel pisze...

Kompozycja! To mój ogromny problem. Wszystkie zdjęcia są podobne. Nie wiem jaką dobrać porcelanę, ewentualne dodatki żeby nie było nudno ale też żeby nie przesadzić. Kompozycyjny-stylizacyjny złoty środek chciałabym znaleźć :) No i światło...szczególnie zimą.
Pozdrawiam!

Jagoda Gall pisze...

Moją największą trudnością w fotografowaniu jestem ja sama. Uwielbiam robić zdjęcia, czy to kulinarne, czy nie-kulinarne, ale pokonanie niewidzialnej bariery jest dla mnie sporym wyzwaniem. Zebranie się na odwagę zrobienia zdjęcia czasem trwa u mnie bardzo długo, ale jak już zacznę, to zachowuję się jak czekolodoholik przy tabliczce czekolady, nie mogę przestać. Staram się z tym walczyć, ale nie zawsze wychodzę z tej walki zwycięsko. A potem stracone kardy są najgorszym nocnym koszmarem, nie dają mi spokoju, wciąż wracają i zadręczają, a potem jest jeszcze gorzej.
Uważam, że z fotografowaniem jest jak z kucharzeniem, w obydwu przypadkach oddajemy tworzonemu dziełu cząstkę siebie. I tak jak moi bliscy proszą mnie o racuchy, pancakesy, czy chociażby herbatę, bo smakują one mną i zrobione dokładnie według przepisu przez kogoś innego już nie smakują tak samo, to w zdjęciach, które robię, chcę przekazać i wyrazić siebie. Chcę by moje zdjęcia pozostawiły wspomnienie o mnie i wypełniły pustkę po mnie tym, od których jestem daleko. I gdy każdo z nas jest w innej stronie świata, zdjęcie ulubionej potrawy jest tym co łączy podwójnie, chociaż na chwilę. Dlatego chciałabym robić zdjęcia jeszcze lepsze, by dawać jeszcze więcej siebie.

Ribes Nigrum pisze...

Wciąż pracuję nad światłem, by uzyskać odpowiedni efekt końcowy. Staram się nie chodzić na skróty i nie przesadzam z podkręcaniem zdjęć w Lightroomie, choć jest to kuszące:) Tak, zdecydowanie odpowiednie doświetlenie fotografii to coś,nad czym muszę jeszcze sporo popracować. Wierzę, że tylko niezliczone godziny fotografowania, "próbowania" i podglądania efektów pracy innych, opłacą się.

bbaszka pisze...

Wcześniej używałam Zenitha, a od niedawna mam lustrzankę cyfrową i nie mogę uzyskać takich efektów,jakie dawał aparat analogowy. Przyznam się, że nie zdążyłam opanować jeszcze wszystkich opcji,ale wierzę, że wszystko przede mną.Chciałabym poszerzyć swoją wiedzę na temat światła w fotografii, zwłaszcza sztucznego
oraz kadrowania obrazu.
pozdrawiam

Karolina pisze...

W fotografii kulinarnej największym problemem jest dla mnie fotografowanie szkła: szklanek, kieliszków, pucharków, butelek ale też kolorowych naczyń na przykład z porcelany. Uważam, że szkło jest ciekawym wyzwaniem dla fotografa. Borykam się ciągle z wszędobylskimi refleksami, przejaśnieniami albo zakłamaniem kolorów. I choć bardzo bym chciała sfotografować pięknie kieliszek wina, jeszcze nigdy mi się to nie udało. Pewnie mój problem wynika z oświetlenia ale nie opanowałam jeszcze sposobu na jego obejście.
Kiedy fotografuję jedzenie chciałabym aby to potrawa była w centrum zdjęcia. Mniej podobają mi się fotografie pełne kulinarnych gadżetów i starzonych drobiazgów. Chciałabym by ktoś, kto potem ogląda moje zdjęcia "zobaczył" zapach bułeczki z porzeczkami albo poczuł słodycz zielonego groszku i pobiegł do kuchni ugotować to co było na zdjęciu.

natalis pisze...

Witam! Dla mnie najtrudniejsze jest jak zrobić , czy z góry czy z boku , czy z drugiego boku, ha może to śmieszne , ale bardzo rzadko jestem zadowolona z moich fotografii. Na innych blogach zdjęcia potraw, mnie zachwycają są piękne ,pozdrawiam:)

Ola pisze...

W ciągu prawie 3 lat blogowania, miałam wiele fotograficznych wzlotów i upadków. Zaczynałam jako kompletna amatorka, nie mając zielonego pojęcia o parametrach aparatu, ustawieniach, świetle i jego odbijaniu. Dziś, choć przebyłam naprawdę długą i ciężką drogę nauki fotografii (szczególnie po zakupie wymarzonej lustrzanki), metodą prób i błędów, nauczyłam się sporo. Jednak jestem z tych osób, które wciąż chciałyby się doskonalić, zgłębiać tajniki sztuki fotografii kulinarnej, odkrywać nowe triki i w pełni wykorzystać swój potencjał. Ciągle brakowało mi na polskim rynku pozycji książkowych, z których mogłabym się czegoś nauczyć. Taka książka to prawdziwy skarb :) Jakie problemy mam podczas robienia zdjęć jedzenia? Na pewno nie do końca radzę sobie ze stylizacją zdjęcia - mam problem z doborem akcesoriów, tła, dodatków. Światło też nie zawsze jest moim sprzymierzeńcem - chciałabym poznać tajniki jego odbijania, malowania światłem, wypełniania zdjęcia i uwypuklania najważniejszych jego elementów. Myślę, że taka widza sprawi, że moje zdjęcia będą lepsze i ciekawsze :) Mam nadzieję, że dowiem się tego wszystkiego z tej ciekawie zapowiadającej się książki :)

olusia23@poczta.onet.pl

Basia pisze...

I mnie najwięcej problemów stwarza światło, lub mówiąc prościej i bez ogródek, całkowity brak światła bezpośrednio wpadającego do mieszkania :-( Ciągle mam wrażenie, że zdjęcia są niedoświetlone, ciemne. Choć ostatnio, w drodze poszukiwań, odkryłam ogromną zaletę deski do krojenia opatulonej folią aluminiową (poprawia jakość tych zdjęć).
Pozdrawiam serdecznie z Krakowa!
Basia

marianna pisze...

Jaki odzew! Też muszę spróbować, bardzo mi się swego czasu marzyła ta książka, później jakoś o niej zapomniałam. Dużo bym z niej mogła wynieść, bo jestem stuprocentowym samoukiem... zdjęcia - nie tylko jedzenia - robię od dawna, bardzo to lubię i "czuję", ale (i tutaj przechodzę do odpowiedzi na pytanie) moim problemem jest fakt, że często nie działam zbyt świadomie dobierając się do ustawień aparatu czy w postprodukcji ;) zmieniam, dopasowuję, ulepszam - ale metodą prób i błędów, nie zawsze wiedząc dokładnie co wpływa na co (a już na pewno nie dlaczego!). Chętnie bym się podszokliła z teorii.

Anna C. pisze...

Oczywiście jak większość osób też mam problem z oświetleniem - szczególnie zimą kiedy oświetlenie jest "błękitne", chodzi mi o naturalne światło z dworu. Jednak ze światłem można sobie coś kombinować, ale jak aparat się "zbuntuje" i nie chce ustawić ostrości we właściwym miejscu albo jak już ustawi to zmienia ją podczas robienia zdjęcia i już nic nie mogę poradzić. Kolejny problem mam kiedy za blisko ustawię aparat i nie chce robić mi zdjęć. Dlatego taka książka pomogłaby mi rozwiązać nurtujące mnie problemy, a mój blog wzbogaciłby się o profesjonalne zdjęcia.

pasjonatka pisze...

A ja powiem szczerze co jest największym problemem w robieniu zdjęć dla mnie- pomijając już wszelkie ustawienia świtała, ostrości, kadrowania itp to jednak jedną z najważniejszych rzeczy jest aranżacja zdjęcia- cała oprawa dania, jego ułożenie, ozdobienie, wyeksponowanie oraz TŁO- a właściwie wszystko co się wokół dania znajduje. Kazdy kto chociaż próbował zrobić ciekawe zdjęcie jedzenia wie, że takie pierdólki jak ułożenie łyżeczki, wysypanie ziarenek, dodanie elementu rystukalnego itp często decyduje o atrakcyjności zdjęcia- ale jest też jedną z najbardziej problemowych rzeczy. Co podsypać żeby nie zasypać co podłożyć żeby nie przedobrzyć- jednym słowem gdzie w ogóle położyć ten talerz ;p Bo jednak zdjęcie w pięknej oprawie, dobrze pokazane i wysmakowane nawet nie oświetlone perfekcyjnie czy nie ostre jak brzytwa jest piękniejsze niż nawet perfekcyjnie czyste ale nudne zdjęcie omleta na białym talerzu.

andziullina pisze...

Ja dopiero rozpoczynam swoją przygodę z fotografowaniem nieco bardziej zaawansowanym, niż tylko „pstryknięcie fotki”, chociaż i w tym przypadku nieustanym moim problemem były wyczerpujące się baterie w momencie, kiedy wreszcie (!) udało mi się uchwycić odpowiednie ujęcie ;-) Ale tak na poważnie, niedawno dostałam w prezencie aparat, nieco bardziej zaawansowany. Oczywiście uczę się całej sztuki fotografowania, zabawy światłem, kolorem, wykorzystaniem ruchu itd. Najtrudniejsze jest dla mnie sfotografowanie tego co krótkotrwałe i chwilowe, kiedy zdjęcie trzeba zrobić szybko i nie ma się czasu na zbyt długie ustawianie, np. jakiś krótkich zjawisk przyrodniczych czy fotografowanie dzieci, które są wdzięcznym, ale trudnym do uchwycenia obiektem do fotografowania (zwłaszcza tak ruchliwe jak moje ;-).
Fotografia kulinarna stanowi dla mnie oddzielne wyzwanie. Uwielbiam gotować i choć nie prowadzę własnego bloga, zdarza mi się brać udział w róznego rodzaju konkursach, w których wymagane jest zdjęcie potrawy. Niezwykle trudną sztuką jest takie sfotografowanie potrawy, aby na zdjęciu wyszła równie apetyczna, jak na talerzu.

Pozdrawiam

Elle pisze...

Dla mnie największym problemem w fotografowaniu jest dobre światło i właściwe ustawienia przysłony i migawki, których cały czas się uczę. Chętnie podglądam niektórych blogerów, których podziwiam właśnie za doskonałe zdjęcia i mam nadzieje, że mój warsztat staje się coraz lepszy.
Pozdrawiam :)
Elle