2018/06/07

Perfekcyjne jajko na miękko.




Długo zastanawiałam się czy publikować ten post, czy taka instrukcja jak gotowanie jajka na miękko jest w ogóle potrzebna?
Jednak za każdym razem kiedy pokazywałam na IG zdjęcie jajka na miękko, zalewała mnie lawina wiadomości z pytaniem "jak zrobić takie idealne jajko na miękko, mi takie nigdy nie wychodzi".
Zrozumiałam wtedy, że to kulinarne abecadło, które trzeba rozłożyć na części pierwsze.
Nietrudne, ale wiadomo, że czasem proste rzeczy są najtrudniejsze i diabeł tkwi w szczegółach.

A więc zaczynamy.

Dobre jajko na miękko, to przede wszystkim musi być  d o b r e  jajko.
Największym wyzwaniem jest znalezienie dobrego źródła, miejsca które dostarcza jajka z hodowli naturalnej, że tak się wyrażę. Gdzie kury mogą sobie swobodnie biegać po trawie i dziobać co dusza zapragnie, a zimą karmione są naturalną paszą. Takie jajko poznacie w mig: żółtko będzie niezbyt ciemne, właśnie żółte, nie pomarańczowe, po ugotowaniu aksamitne i kremowe, lejące, ale nie wodniste, a smak będzie nie do podrobienia, bogaty, wielowymiarowy, pozostający w pamięci.
Kiedy już się znajdzie takie miejsce, to nie chce się żadnych innych jajek, bo nagle inne smakują jakoś tak nijako. Jak takie źródło znalazłam całkiem przypadkiem i okazało się, że są jajka ekologiczne i są "jajka ekologiczne" i te, które do tej pory jadłam tym nowym skorupkę czyścić mogą. Jajko jajku nierówne, także warto się troszkę porozglądać, popróbować z różnych miejsc.

Przechowywanie jajek.
Szkoły są różne, jedni trzymają tylko w lodówce inni w temp. pokojowej w miejscu zacienionym, z dala od źródła ciepła. Moja kuchnia jest chłodna przez większość roku, więc jajek nie trzymam w lodówce, u Babci kuchnia jest bardzo widna, słoneczna i ciepła, więc jajka leżakują w lodówce.

Gotowanie jajek.




Jajka wkładamy do zimnej wody. W ten sposób jajka zarówno z lodówki jak i te przechowywane w temp. pokojowej nie powinny pękać, nie ma szoku termicznego (gotowałam tą metodą i takie i takie)
Gdy woda zaczyna "pracować", jeszcze nie wrze, ale jajka pokrywają się mikro pęcherzykami wody, kiedy to nastąpi nastawiamy minutnik.
Tak, nastawiamy minutnik, nie liczymy, że będziemy zerkać na zegar "na oko".
W tym czasie kroi się chleb, wyjmuje talerze i robi inne rzeczy, które wytrącają z rytmu i nigdy nie wiadomo czy to minęła minuta, czy może półtorej. A tu liczą się sekundy, bo jajko przetrzymane 10 sek., już ma brzegi żółtka ścięte na twardo. A tego nie lubimy. Wybieramy też jajka mniej więcej tej samej wielkości, gdy z malutkie gotowane z dużymi ugotują się na prawie twardo.
Więc nastawiamy minutnik na
duże jajka - 3 min.
średnie jajka - 2.5 min
Po pierwszym gotowaniu, i degustacji, ustawicie sobie idealne widełki czasowe.
Gdy minutnik dzwoni, natychmiast zdejmujemy rondel z ognia, odlewamy wodę, zalewamy zimną wodą, odczekujemy chwilę, odlewamy wodę i ponownie zalewamy zimną wodą na ok. pół minuty.
Odlewamy wodę i jajka natychmiast podajemy.




Przepyszne!




5 komentarzy:

Zuza pisze...

faktycznie perfekcyjne! <3

Konrad Michalski pisze...

Ja muszę przyznać, że jajko na miękko nigdy mi nie wychodzi. Zawsze za późno wyjmuję.

Patrycja pisze...

Konrad,
Teraz powinno wyjść elegancko i już za każdym razem :-)

Anonimowy pisze...

W moim domu zawsze się gotowało z zegarkiem w ręku - od zagotowania 1 minutę. Zawsze perfekcyjnie miękkie ��

Limonka pisze...

Perfekcyjne:))