2009/08/11

Drożdżowe waniliowe. Z migdałową kruszonką.































Więc jakie chciałbyś ciasto?
Tort bym zjadł.
Tort, tort... tort nie wchodzi w rachubę, wiesz przecież. Więc jakie?
Sam nie wiem. Jakieś takie. Konkretne.
Tartę z kremem i owocami?
Nie-e.
Szarlotkę na maślanym spodzie?
Niee, to też dużo nadzienia i mało ciasta. Taki shortbread, to widzisz, konkretny jest.
To może shortbread orzechowo-rozmarynowy?
Niee. Jakieś takie...Inne.
Może drożdżowe?
O! O! Tak. Z kruszonką...
(Uff;)

. . . . . . . . . . . . . . .

Kiedyś zarzekałam się, że nigdy przenigdy, co jak co ale drożdżowego to ja ręcznie wyrabiać nie będę.
I proszę, lata świetlne później, siedzę sobie na kuchennym krzesełku, z wielką misą na kolanach i wyrabiam drożdżowe. Bo poprosił. Wyrabiam więc. Cierpliwie. Spokojnie. Z przyjemnością.
A słowa te stoją nade mną i śmieją się ze mnie. Dobrodusznie.
Staranie się zawsze lepiej mi wychodziło dla innych niż dla siebie. Dla siebie by mi się nie chciało;)

Drożdżowe na podstawie przepisu mojej Babci z moimi modyfikacjami w sposobie przygotowania oraz proporcjach: z ciut większą ilością masła i mąki, z olejem, z dodatkiem samych żółtek (oprócz całych jajek) wpierw ucieranych z fruktozą lub agawą, prawdziwej wanilii, oraz z migdałową kruszonką, której jak dla mnie nigdy mało i nigdy się nie marnuje.
Zgodnie z Jej radą, masło dodaję po wstępnym wyrobieniu ciasta koniecznie partiami, tj. gdy ciasto wchłonie poprzednią porcję masła. Z tym ciastem jest trochę roboty ale jest wyborne - "puchate", nie suche i bardzo domowe.
To najlepsze drożdżowe jakie (do tej pory) upiekłam i jadłam (przepraszam Babciu:).
Najpyszniejsze oczywiście jeszcze ciepłe;)
Polecam!




Drożdżowe waniliowe z migdałową kruszonką

2 jajka+2 żółtka
3/4 szkl. ksylitolu(lub cukru) lub 1/2 szkl. syropu z agawy
szczypta imbiru
szczypta soli
550g przesianej białej mąki pszennej (użyłam chlebowej)
szczypta kurkumy
125ml pełnotłustego mleka+ziarenka z jednej laski wanilii*
2 łyżki oleju z pestek winogron lub słonecznikowego
145g roztopionego masła, letniego

zaczyn: 55g świeżych drożdży rozmieszanych z łyżeczką ksylitolu lub cukru, 3 łyżeczkami mąki i łyżką ciepłej wody - odstawić w ciepłe miejsce aż drożdże urosną

kruszonka: 50g zmielonych migdałów (ok. 4 pełne łyżki) wymieszać palcami z 3 łyżkami ksylitolu (lub cukru), łyżeczką od kawy ekstraktu z wanilii, 3 łyżkami masła, szczyptą imbiru i szczyptą soli, 5 łyżkami mąki oraz szczyptą kurkumy

Mleko powoli podgrzewać z wanilią i olejem. Ma być letnie.
Jajka i żółtka utrzeć mikserem z ksylitolem/ agawą (lub cukrem) na białą masę. Wciąż ucierając dodać imbir, po chwili sól.
Dodać mąkę, zaczyn i dokładnie wymieszać. Dodać kurkumę, wymieszać. Wlać mleko z olejem i wyrabiać, aż masa będzie spójna. Wciąż wyrabiając dolewać masło partiami (po ok. 2-4 łyżki na raz) gdy ciasto wchłonie masło, dolewać kolejne jego porcje. Po dodaniu całego masła, wyrabiać aż ciasto będzie gładkie, elastyczne i będzie idealnie odchodzić od ręki.
Misę przykryć szczelnie folią i odstawić w ciepłe miejsce na ok. godzinę, do podwojenia objętości.
Następnie ciasto lekko wyrobić, podzielić na 2 części i umieścić w dwóch blaszkach wysmarowanych masłem i wyłożonych pergaminem.
Ciasto powinno sięgać do 1/3 wysokości blaszek. Odstawić w ciepłe miejsce do ponownego wyrośnięcia, ciasto powinno sięgać do 3/4 wysokości blaszki. Posypać kruszonką.
Piekarnik nagrzać do 180st. C (termoobieg 160st. C). Piec 15 min, po czym zmniejszyć temp. do 165-170st. C i piec kolejne 25-30 min, do "suchego patyczka".
Jeśli ciasto zbytnio się przypieka, przykryć folią.
Przepis zgodny z KPP.

Smacznego!

































Kochani ,
tym przepisem chciałam się z Wami pożegnać, gdyż niebawem wyjeżdżam na kilka tygodni.

W tym czasie będę miała sporadyczny dostęp do internetu, proszę więc o cierpliwość i wyrozumiałość - na maile w sprawie porad dotyczących Pięciu Przemian i pieczenia chleba będę odpisywać w miarę czasu i możliwości i zapewne ze sporym opóźnieniem.
Mam nadzieję, że mi to wybaczycie:)
Pozdrawiam Was serdecznie!


* zużytej laski wanilii nie wyrzucać, można ją wykorzystać do przygotowania
ekstraktu z wanilii

29 komentarzy:

majana pisze...

Wspaniałe ciasto! Uwielbiam drożdżowe:)) A Twoje z prawdziwą wanilią musiało pięknie pachnieć i cudnie smakować :)
Pozdrawiam!

Delie pisze...

Dla siebie to mi się nigdy nie chce:)
Patrycjo, baw się dobrze tam dokąd się udajesz!:) Miłego odpoczynku!

Gosi@ pisze...

moja Mama zawsze wlasnie tak wyrabia ciasto drozdzowe-jest najprostrze,ale jak pyszne.....Twoje wyglada wlasnie tak samo,jak jej,ja jeszcze potrzebuje czasu,zeby sie do recznego wyrabiania zmobilizowac,ale kto wie.....

Gosi@ pisze...

ach,wlasnie doczytalam...milego urlopowania :) :) :)

Hanna pisze...

Dzieki bardzo za ten przepis! Kolejny do wyprobowania - w zyciu drozdzowego nie robilam sama, ale tak zmyslowo o nim napisalas, ze sprobuje!
Udanej podrozy Ci goraco zycze - wracaj przepelniona wspanialymi wrazeniami i dziel sie nimi z nami prosze!

grazyna pisze...

Miłych wakacji! Ja też kiedyś bałam się ciasta drożdżowego, ale jak zrobiłam pierwszy raz, to teraz już bułka z masłem!
Pięknie Ci wyszło, pewnie dlatego, że na specjalne zamówienie. A to - tort bym zjadł, to ja skądś znam...

Liska pisze...

Ja też bym zjadła!
Do zobaczenia. Wreszcie. Znów :)))

karolcia pisze...

Czy najlepsze to nie wiem, bo nie próbowałam, ale najpiękniej wyglądające na pewno :-) Udanego wyjazdu!!!

szarlotek pisze...

Pysznie prezentuje się drożdżowe, żółciutkie i pulchniutkie... Miłego wyjazdu i cudownego wypoczynku :)

Tilianara pisze...

Takie drożdżowe to mi się właśnie z babciami kojarzy i choć moja babcia gotowania nie lubiła, to symbol jakim jest drożdżowe i tak się mocno we mnie wgryzł :)
Zjadłabym kawałeczek ze szklanką mleka ... chyba trzeba zrobić :)

Ewa pisze...

Bo dla kogos to robi sie z miloscia. Z poczuciem, ze to ten ktos bedzie jadl, to on sie bedzie zachwycal. Ja nigdy nie myslalam, ze o 8 rano bede wkladac buleczki do pieca. No ale dla kogos warto poczuc zapach swiezego peczywa o poranku.
Swietnie wyglada drozdzowe z kruszonka :)

Anoushka pisze...

Hmmm... wygląda wspaniale!
Ta kruszonka i ta wanilia. Wszystko razem!

Miłych wakacji życzę :)

carissima pisze...

Cudnie wygląda. wypróbuję dziś. Mam nadzieję, że nie zepsuję przepisu, kiedy na wierzch wrzucę kilka śliwek? :) Wspaniałych wakacji!!!!

lisiczka_bez_kitki pisze...

Ależ drożdżówa! Chyba zmałpuję. I to niedługo!

Patrycja pisze...

Carissima,

Oczywiście, że nie zepsujesz. Takie śliwki przykryte kruszonką to dopiero delicje:)



Pozdrawiam wszystkich i dziękuję za ciepłe słowa!

Dziwnograj pisze...

Nigdy nie robiłam ciasta drożdżowego. Ale uwialbiam takie świeże, puszyste, posmarowane dżemem :)
Proste i subtelne.

aga-aa pisze...

wpadnij do mnie, wyróżniłam cię :)

maya pisze...

przyjemnego urlopu, choc twojego bloga bedzie mi brakowac. Lubie w nim i przepisy i strone artystyczna. A przepis przypomina mi ciasto drozdzowe mojej babci wlasnie w tym dodawaniu cieplego masla. Ja trzymalam mise, a babcia wybijala ciasto drewniana lyzka. Az mi sie ckliwie zrobilo wspominajac Babcie.

Anonimowy pisze...

Nizwykłych codziennośći na urlopie)) Joanna

bess pisze...

pamiętaj, żeby porządnie wypocząć i zapomnieć o zegarku! mua

buruuberii pisze...

Patrycja, gdziekolwiek jestes mam nadzje, ze pojechalas po odpoczynie i moge Ci zyczyc "baw sie dobrze" :-)

Drozdzowe pieknie sfotografowalas, az cos czuje ze jest lepsze niz moje ulubione :-) Wiesz, slyszlama o dodawaniu masla partiami i ja uparta rad nie chce sluchac, no co innego od Babci...

Tombo pisze...

Przepięknie, przepysznie napisane. Uwielbiam blogi, na których nie tylko przepisy, ale i coś od siebie pisze się. A kiedy z taką swadą, jak tu, to po prostu bajka. Dziękuję.

MB pisze...

A kiedy dodaje się zaczyn?

MB pisze...

A kiedy dodaje się zaczyn?

Patrycja pisze...

MB,

Bardzo dziękuję za czujność, wkradł się czeski błąd, już poprawiłam:)

Pozdrawiam!

MB pisze...

Dziękuję :) Zależało mi na dokładnej instrukcji, bo drożdżowego nigdy nie robiłam, ale myślę, że w życiu każdej kobiety przychodzi czas na pierwsze drożdżowe ;) I chciałabym, żeby to było właśnie to.
Marta

Bohucek pisze...

Mi sie marzy ciasto drozdzowe na sniadanie, dlatego zastanawiam sie czy mozliwe by bylo zostawienie go do pierwszego wyrastania na noc w lodowce? A takze czy wyjdzie ono na drozdzach instant? Jezeli tak, to jaka ilosc polecalaby Pani uzyc?

Z gory dziekuje za odpowiedz i wspanialy przepis,

pozdrawiam,

Zuzia

Patrycja pisze...

Bohucek,
Tak, można, na ok 8godz., w bardzo dużej misce, przykrytej folią, lub w misce szczelnie owiniętą dużą foliową torbę. Wyjdzie, ale naprawdę, to ciasto jest lepsze na świeżych drożdżach:)

Bohucek pisze...

Bardzo dziekuje za odpowiedz,
dam znac jak wyszlo :-)