2011/12/12

Śledzie w sosie musztardowym




W okresie przedświątecznym, szerokim łukiem omijam przepełnione sklepy i galerie. Przemykam gdzieś obok, w spokojniejszy świat, nie migający do mnie tysiącem promocji. Moje święta obchodzą się bez nich świetnie, bo moje święta są ascetyczne, pod każdym względem, takimi je lubię. 
Wigilia to kilka ulubionych dań: pierogi, barszczyk i obowiązkowo śledzie i kompot z suszu. Czasem ryba w galarecie  lub po grecku (z rewelacyjnego przepisu Mamy mojego Miłego). Na deser makowiec lub sernik. W moim domu rodzinnym byłby jeszcze obowiązkowo karp smażony i w galarecie, którego uwielbiam, najlepszy robi moja Babcia. Za to ja, co roku, szukam nowego sposobu na śledzie, bez nich nie wyobrażam sobie Wigilii. Tak jak i bez mandarynek, to dzięki nim dom pachnie świętami. Późnym wieczorem, po kolacji wigilijnej, Dziadek obierał nam mandarynki. Uwielbiam ten zapach rozłupywanej mandarynkowej skórki, pachnie spokojem, świętami.





Śledzie w sosie musztardowym
(przepis zgodny z KPP, przystawka dla 2-3 osób)

3 filety śledziowe matjasy, ok. 200g, wymoczone przez kilka godzin (lub przez noc) w zimnej wodzie lub wodzie z mlekiem, następnie pokrojone na kawałeczki

Sos:
2 łyżki kwaśnej śmietany
tymianku na czubku noża
2 łyżki majonezu
4 łyżeczki średnio ostrej musztardy (np. sarepskiej lub łagodniejszej odmiany Dijon)
2 łyżeczki łagodnej musztardy ziarnistej

Wszystkie składniki sosu dokładnie wymieszać.
Pokrojone na kawałeczki śledzie połączyć z sosem, przykryć szczelnie i wstawić do lodówki.
Śledzie są gotowe po ok. 36 godz a najlepsze po 2 dniach.

Smacznego!



24 komentarze:

Agnieszka pisze...

Mandarynki to i mój zapach Świąt.
Po kolacji wigilijnej na zmianę jadłam zawsze mandarynki i czekoladowe cukierki, które były kupowane tylko na specjalne okazje:)

Ach te śledziki:) Uwielbiam ale będę musiała się obejść w tym roku bez.
Miłego dnia!

Agnieszka pisze...

Ach i zapomniałam dodać, że za chwilę wstawiam do piekarnika chlebek z Twojego ostatniego przepisu: żytni z suszonymi śliwkami. Będzie na śniadanie:))

Majana pisze...

Pyszne śledziki :)

Co do mandarynek to dla mnie także zapach świąt. :)
Pamiętany z dzieciństwa, wspaniały, nieporównywalny z niczym zapach, który zawsze przywołuje wspomnienia.
Kocham ten przedświąteczny czas.
Pozdrawiam:)

Kamila pisze...

Takie śledziki to miły dodatek do wigilijnej uczty! A mandarynki obowiązkowe :)

Olliveta pisze...

Śledzie to obowiązkowy punkt kolacji wigilijnej! Ja uwielbiam pod każdą postacią:)

Toczka pisze...

Mam w sumie podobne wspomnienia, spokojnych świąt spędzanych co roku przy ulubionych potrawach, zupie grzybowej, kapuście z grochem na oleju rzepakowym, grzybkach w sosie z tegoż oleju, śledzikach w cieście i karpiu :D A na koniec pyszny serniczek, makowiec i tak jak u Ciebie mandarynki, a bonusowo jeszcze fistaszki ^^ Mimo to czasem lubię wejść do Galerii, żeby popatrzeć na śliczne światełka i dekoracje, ostatnio na przykład podziwiałam kawałek Galerii Krakowskiej stylizowany na średniowieczną kuchnie z moździerzem, drewnianymi misami i pałkami, dzieciaki były zachwycone mogąc upiec własnoręcznie ciasteczka w towarzystwie Pani ubranej w klimatyczną suknię i czepiec :]

A śledziki są o tyle ciekawe, że sama w życiu nie pomyślałabym, żeby łączyć je z musztardą. Jako, że wolę śledzie smażone w cieście, taki specjał przyrządziłabym prędzej mojej mamie, która jest pasjonatką i wielką miłośniczką :]

Karolina pisze...

Mandarynki, choc niestety bez dziadka, to i moje wspomnienie swiat z dziecinstwa.

Drugi rok zostajemy u nas, choc w tym roku bedzie z nami siostra i jej luby. I tez nie bedzie szalenstw, a jedynie 2-3 potrawy, na ktore w ciagu roku nie mam tyle czasu, a ktore kojarza mi sie swiatecznie - na pewno czysty barszcz i kapusta z grzybami. :) Choc tesknie za Mama, to cieszy mnie, ze w tym roku znowu swieta beda mialy skromniejsze wydanie, niz to, do ktorego przywyklam (z bolem) w Polsce - czyli gonitwie, niemal padaniu z nog przed kolacja wigilijna, tlumach w sklepach, kolejkach i troche przymusowym siedzeniu przy stole (partner mojej Mamy nie przepusci nikomu zadnego posilku i tak to wyglada...). W tym roku nawet prezenty kupilam wszystkie on-line, z czego jestem bardzo zadowolona. :)

Jesli tylko uda mi sie dojechac do polskiego sklepu, to i u mnie pojawia sie sledzie. Nie wiem jeszcze w jakim wydaniu, ale musztardowe lubie bardzo. :)

Pozdrawiam cieplo z zimnego Yorkshire!

Gospodarna narzeczona pisze...

Śledź to zdecydowanie mój świąteczny faworyt i zwykle robię ich za dużo. Ale w tym roku też stawiam na minimalistyczne święta. Dużo ciepła dla was.

Ivka pisze...

Każdy ma swoje ulubione Wigilijne potrawy. Ja tego dnia ze smakiem zjadam karpia (którego, jestem przekonana, nie tknęłabym w inny dzień), delektuję się kompotem z suszu i łapczywie zajadam barszczyk czerwony z uszkami. Jadane na co dzień te potrawy pewnie straciły by dużo ze swojej magiczności. A tak- smakują wyjątkowo! Spokojnych niezatłoczonych świąt zatem!

Ewa pisze...

Patrycjo, uwielbiam śledzie. Chyba w każdej postaci. A z musztardą jeszcze nie próbowałam ;) Czy są bardzo ostre?
A zapach mandarynek to w moich wspomnieniach zawsze święta.

Jagoda pisze...

tak! Mandarynki nieodzownie kojarzą mi się ze świętami. A ten przepis na pewno wykorzystam. Już się drukuje :)

Dziewczyna bez matury pisze...

Mniam! To moja ulubiona wersja śledzi :) Choć lubię też niedocenianego w Polsce śledzia w gorzkiej czekoladzie.

A zapach cytrusów zawsze kojarzy mi się z Bożym Narodzeniem :)

Gonia pisze...

Wyprobuje na kolacje wigilijna :). A czy kompot z suszu da sie zrobic wg PP? A u mnie w piekarniku siedzi chlebek orkiszowo-amarantusowy.

craftomania pisze...

Też mam takie "smaki od zawsze" babciny drożdżowiec z kawa zbożową, a bardziej świątecznie makowiec z marcepanem -eh
Twoje przepisy są genialne ale na śledzie to ja się chyba nie skuszę, oj nie :(
magda

Patrycja pisze...

Agnieszko,
Mam nadzieję, że się udał i smakował:)

Gonia,
Da się, postaram się zamieścić przepis przed świętami:)

Ewo,
Nie są, to też zależy od ostrości musztardy:) Są raczej bardziej śmietanowe z musztardową nutą niż ostre:)

dziewczyna bez matury,
Śledź w czekoladzie brzmi bardzo intrygująco:)

Toczka,
Taka stylizowana kuchnia i pieczenie w niej ciasteczek brzmi wspaniale:)

Olliveta,
Ja chyba też pod każdą:)

Narzeczono,
Doskonale Cię rozumiem, to też mój faworyt, oprócz pierogów;)

Karolino,
Niech więc Twoje święta będą spokojne i bez gonitwy:)

Pozdrawiam Was!

just. pisze...

Młynek do pieprzu! Przywiozłam niedawno podobny z domu - bardziej smukły; beczułkowate zostały u mamy.

aga pisze...

w sosie musztardowym brzmi bardzo zachecajaco:)

Milena pisze...

Kochana,
te śledzie są przepyszne. Jem bez ograniczeń! :)

buruuberii pisze...

Mam slabosc Partycja do tego Twojego mlynka do pieprzu... Nie wiem, moze budzi jakies wspomninia?
Dobrych swiat Ci zycze, spokojnych, pachnacych mandarynkami :)

karolina-g pisze...

mmm... zrobiłam, bardzo pyszne wyszły. zapisuję w notatniku. :D

Gonia pisze...

Zrobilam na Wigilie, zachwycajace! Dopiero zaczynam jesc sledzie a ten przepis sprawil ze je pokochalam. Zreszta nie tylko ja bo rodzice meza tez sie zachwycali :). Dziekuje.

kGwardiak pisze...

Dzień dobry,
Czy do ww. przepisów mogę użyć śledzi świeżych czy muszą być namoczone w soli?

Wdzięczna za podpowiedź :)
Kasia

Wesołych Świąt!

Patrycja pisze...

kGwardiak,
Świeżych, znaczy surowych? Jeśli tak, to nie, powinny być takie moczone w solance albo gotowe filety np. matjasy w oleju.

Pozdrawiam i Wesołych Świąt! :)

koty_w_butach pisze...

Patrycjo! przepyszne!!! Zrobiłam wczoraj i nie mogłam sie opanować żeby dzis nie skubnąc odrobinki:) Dziekuje za pyszny przepis:)
Zdrowych Świąt
Monika