2012/01/22

Cashel Blue, czyli jak zdradziłam gorgonzolę.



Tak, muszę się przyznać. Odkąd pierwszy raz spróbowałam irlandzkiego sera z niebieską pleśnią, Cashel Blue, moje serce zabiło mocniej. Cashel Blue to ser wymyślony na początku lat 80-tych w gospodarstwie państwa Louis i Jane Grubb, którzy zaczęli od wyrabiania ośmiu serów dziennie i sprzedawania ich do specjalistycznych sklepów w Dublinie i Galway. Ser zdobył uznanie i do dziś nadal produkowany jest ręcznie, tylko w jednym miejscu, w gospodarstwie państwa Grubb. Tak, Niki Segnit wspomniała o nim w swoim "Flavor theasurus", tak, zdobył wiele nagród w konkursach serowych, ale wiadomo, nic nie działa tak jak degustacja. A ta była zaskoczeniem. Pikantny, ostrzejszy niż gorgonzola, głębszy w smaku i lekko orzechowy, bardzo intensywny o nieco kremowej konsystencji. Sześciotygodniowy jest łagodniejszy i kruszący, może dojrzewać przez kolejny miesiąc a pełnię smaku i kremową konsystencję osiąga w trzecim miesiącu i ten dojrzalszy jest moim ulubieńcem.  W mojej lodówce na pewno nie wytrzyma trzech miesięcy, gdyż zbyt kusi podjadanie go po małym kawałeczku.

A skoro już jesteśmy przy serach...



... i jeśli będziecie  w Irlandii, chciałam polecić Wam wspaniałe sklepy z serami (i nie tylko)  Sheridans Cheesemongers. Właściciele sklepu piszą, iż zaczynali w 1995 roku od sprzedawania irlandzkich serów na targu w Galway. Stoisko szybko zamieniło się w sklep, sprzedający nie tylko irlandzkie, ale i europejskie sery doskonałej jakości. Dziś Sheridans Cheesmongers to cztery sklepy w Irlandii, oferujące nie tylko niezliczone gatunki serów, ale również m.in. wędliny, oliwki, wina, oliwy, konfitury, chutneye, musztardy, makarony. Łatwo wybierzecie tam coś na przystawkę czy wieczór przy winie:  sery, podsuszane kiełbasy i szynki, chutneye, różnego rodzaju salami, pasty do bagietki, czy oliwki.











Więcej informacji o historii (i sposobie wyrabiania sera) Cashel Blue, rodziny i gospodarstwa państwa Grubb znajduje się na ich stronie.
Adresy i strona Sheridans Cheesemongers - tutaj

11 komentarzy:

bea pisze...

Ach te sery,
mogłabym jeść je codziennie...
Szkoda, że takie kaloryczne.
Zawsze jak ognia unikałam naszych polskich, aż do momentu odkrycia sera o nazwie Bursztyn, który jemy z wiedeńską musztardą morelową. Wariacka kombinacja;)

Pozdrawiam gorąco
xoxoxo
Bea

Anna Maria pisze...

O tak, Cashel Blue to chyba najbardziej znany z irlandzkich serów, jest też opisany w serowej "encyklopedii" o której kiedyś pisałam:-) Szczęśliwie można go u nas dostać w lepszych delikatesach lub na stoiskach z serami.

Magdalena pisze...

Patrycjo, czy Ty mieszkasz w Galway? :):):)

malina pisze...

To są zdjęcia z raju:)

maddie pisze...

uwielbiam takie sklepy !
Trzymam kciuki, żeby w tym roku udało się zawitać do Irlandii :)

Limonka pisze...

Jej! Dla takiego serojada jak ja, ten wpis jest jak woda na pustyni. Chłonęłam każde słowo. Proszę o jeszcze.

craftomania pisze...

ale pyszności! mniam! ale mnie pokusiłaś zaraz idę do lodówki po kawałek czegoś smakowitego ;)

Olciaky vel Olcik pisze...

chciałabym się znaleźć w takim sklepie, tu i teraz;)
pozdrawiam ciepło!

Konwalie w kuchni pisze...

Zazdroszczę Ci sąsiedztwa takiego smacznego sklepu i gospodarstwa z pysznymi serami:)

Karolina pisze...

W grudniu mialam okazje sprobowac wielu irlandzkich serow i zakochalam sie w nich. Ten chyba tez tam byl, ale nie pamietam (z wygladu identyczny, nazwy nie pomne, a luby wywalil mi papierki z nazwami :/). W kazdym razie serce mi zabilo mocniej po kozim, twardym serze w popiele, w ksztalcie scietej piramidki - Triskel, to akurat zapamietalam. :) Pozdrowienia cieple!

Ula pisze...

Rozejrzę się za tym cashel blue, uwielbiam sery pleśniowe!