2013/10/31

3 FE. Dublin.

Za dobrą kawą  jestem w stanie pójść dalej, nadłożyć drogi.
Kiedy więc latem wybierałam się do Dublina, a bywam tam rzadziej niż rzadko, zaplanowałam sobie wizytę w miejscu, o którym kawowo słyszałam wiele dobrego.
Piętnaście minut spacerem od centrum, przy okazji, po drodze można wstąpić do National Gallery of Ireland, obejrzeć sobie np. obraz Caravaggia, Vermeera czy Goi.
Po krótkim spacerze, kiedy zupełnie zostawi się za sobą zgiełk miasta, w niepozornej okolicy, znajduje się kawiarnia 3FE.


Twórca i właściciel 3FE, Colin Harmon, kiedyś bankier, dziś barista, szkoli innych baristów  i zaopatruje w kawę niektóre dublińskie kawiarnie. Bariści 3FE są zwycięzcami wielu międzynarodowych nagród w konkursach kawowych.
Wchodzimy.
Nieduże, industrialne wnętrze, z dużymi oknami, dobrą muzyką i miłą obsługą.
Zamówiliśmy kawę, kanapki i kawałek czekoladowego ciasta.






Kawa była pyszna. 
Miała wszystko to czego od kawy oczekuję, smakowałam ją z ogromną przyjemnością, rozmawialiśmy o niej porównując jej smak do innych dobrych kaw, które piliśmy i wspominamy tę jakość i smak do dziś.
Kiedy przyszła pora na kanapkę, przyszło rozczarowanie. O ile zawartość, składniki kanapki, były jak najbardziej w porządku i dobrej jakości (chociaż w jednej zabrakło chutneya, a w drugiej ser był w śladowej ilości) to sam chleb był nie do przyjęcia. Od miejsca, w którym taką uwagę przykłada się do kawy i deklaruje taką samą troskę o jedzenie, wymagam czegoś więcej niż trochę lepszego tostowego chleba bez smaku. Ciasto czekoladowe nie było lepsze, co mój Miły skwitował "ma więcej cukru niż czekolady". Spróbowałam i muszę się zgodzić. Może trafiłam na gorszy jakościowo dzień, jeśli chodzi o jedzenie, może innego dnia są inne ciasta, a kanapki robione są na innym chlebie.
Z pewnością mogę polecić tam kawę, gdyż ta była perfekcyjna i mogę wystawić jej najwyższą notę, a 3FE to niezwykle mocny punkt na kawowej mapie Dublina.



3FE 
32/34 Lower Grand Canal Street Dublin 2 
wi-fi - jest

7 komentarzy:

koty_w_butach pisze...

Niestety byłam i kanapki i ciasto były nie przełkniecia:( A kawa faktycznie przepyszna!
Cóż, z moich obserwacji ludzie tu na wyspie nie sa wybredni jesli chodzi o jedzenie, wszystko ich zadawala ( byle im ktos podał).

foodthatcomforts pisze...

kochana Truflo,
zdjęcia jak zwykle mistrzowskie :) chciałam tylko wspomnieć, że nazwisko 'Goya' odmienia się jak 'szyja', więc w dopełniaczu śmiało możemy napisać 'Goi' :) bardzo pozdrawiam!

Patrycja pisze...

foodthatcomforts,
Wiedziałam, że coś nie gra. Już poprawiłam, dziękuję! :)

koty w butach,
Czyli to nie przypadek i trafienie na gorszy dzień. Szkoda.

Ameli pisze...

Swietne wnetrze, z pomyslem, moze kiedys bede mogla napic sie tam kway..:-) Pozdrawiam!

Ameli pisze...

Mialo byc "kawy":-)))

Paula pisze...

ojj widzę, że mamy podobne "miłości" :) kliknij w link to zobaczysz, że doskonale zgadzam się z Twoim postem:
http://paulalifestyle.blogspot.com/2013/03/dublin-2013.html

pozdrawiam ciepło:),
paula

Karolina pisze...

hmm...ciekawy pomysł na krzesła.