2014/01/27

Śledzie po skandynawsku


Uwielbiam śledzie, a każdy interesujący przepis jest pretekstem, żeby spróbować ich pod nową postacią.
Śledzie z książki "Scandilicious" wyglądały bardzo zachęcająco: w lekko słodko-kwaśnej marynacie, z dużą ilością korzennych przypraw, szalotką i koperkiem.
Bardzo łatwe do zrobienia, jeśli korzysta się z gotowych płatów śledziowych (matjasów), bez oleju, delikatne, lekko korzenne. Warto spróbować.

Przy okazji chciałam polecić Wam wspaniałe miejsce w sieci, na które trafiłam przypadkiem, w poszukiwaniu informacji o generałowej Zajączkowej. To blog Kobiety i Historia.
Kiedy na niego trafiłam, poczułam się jakbym odkryła jaskinię pełną skarbów, jakby ktoś pisał o historii tak, jak zawsze chciałam czytać: jak o żywym, wibrującym tworze, zawsze z naciskiem na kontekst ludzki, humanistyczny, nie jak o nudnej skamielinie. Pisany lekką, staranną polszczyzną, w sposób absorbujący, przekazuje kopalnię szalenie pociągającej wiedzy i nieznanych historycznych smaczków. Mam nadzieję, że autorka bloga wyda kiedyś książkę, kupiłabym ją z przyjemnością. Na koniec mała uwaga: zaglądanie na tę stronę wciąga i może skończyć się czytaniem archiwum do późnej nocy. Jakby co, ostrzegałam.


 
Śledzie po skandynawsku
(przepis: Signe Johansen z książki "Scandilicious")

6 solonych śledzi (użyłam 6 gotowych płatów śledziowych, matjasów)

Zalewa (robiłam z połowy porcji)
300ml octu z białego wina
300ml wody
175g ksylitolu lub cukru
1 łyżeczka soli
10 ziarenek ziela ang.
1 łyżeczka ziarenek kolendry (z braku ziarenek dałam szczyptę mielonej)
1 łyżka ziarenek pieprzu czarnego (dałam część czarnego, część czerwonego)
1 łyżka jasnej gorczycy
5 goździków
4 suszone jagody jałowca
1 liść laurowy (w oryg. świeży, u mnie suszony)

oraz
2 szalotki, pokrojone w cienkie plasterki
kilka gałązek koperku (ilość wg. upodobania, jeśli ktoś nie lubi i pominie, myślę, że też będzie dobrze)

Śledzie namoczyć przez kilka godz., w wodzie z mlekiem, lub w samej wodzie. Przelać zimną, odsączyć w durszlaku, pokroić na kawałeczki (jeśli używa się całych śledzi, zdjąć skórę, podzielić na połówki i usunąć ości)
Przygotować zalewę: wszystkie składniki zalewy gotować na małym ogniu przez 10 min., odstawić do całkowitego ostygnięcia.
W słoiku ułożyć plasterki szalotki, trochę posiekanego koperku, pokrojone kawałeczki śledzia, zalać zalewą. Znów ułożyć plasterki szalotki, siekany koperek, kawałeczki śledzi, zalać zalewą itd.
W przepisie autorka zaleca odczekać 5 dni, moje śledzie były gotowe do jedzenia po 24godz.
Podawać z ulubionym chlebem.

Smacznego!



12 komentarzy:

Aurora pisze...

Uwielbiam jeść śledzie, ale nigdy ich sama nie robię. Ten przepis jednak mnie wielce nęci, może już czas? :)

Justyna Żak pisze...

jedyne śledzie jak znalazłam w norwegii to zrobione na słodko z imbirem, bardzo.. hmm specyficzne:D Może Twoja wersja bardziej mi zasmakuje:d

schocolla pisze...

kocham sledzie...a te Twoje wygladaja oblednie...musze wyprobowac koniecznie;)

Agnieszka pisze...

wspaniały blog, bede sobie dozować przyjemność czytania, dziękuje!

Mama SynAlka pisze...

O ja! To musi być pyszne! Uwielbiam sledzie! Bede probowac :)

SMAKOWE KUBKI pisze...

Bardzo interesujący przepis, wypróbuję i już zapisuję.

Majana pisze...

Zapowiadają się pysznie. Smakowite ujęcia :)
Pozdrawiam.

Marta Fijałkowska pisze...

jeszcze takich nie jadłam ale patrząc na składniki bardzo by ni smakowały:) wyglądają wspaniale:)pozdrawiam: www.martawkuchni.blog.pl

Kasia pisze...

Te przyprawy sprawiają, że musi być bardzo smaczne :)

marysiek pisze...

Mam tę ksiązkę. Robiłam te śledzie. Są bossssskie! :)

Skalarrr pisze...

Zrobiłam! :-) Są świetne i moim zdaniem warto poczekać te 5 dni, ponieważ z dnia na dzień zyskują na smaku :-) Tak, codziennie próbowałam po kawałeczku, to była prawdziwa męka! :-)

Anka pisze...

Te śledzie sa PRZEPYSZNE, zajadamy się nimi z córką. W tym roku na wigilię podam je rodzicom. Mam nadzieję, że przekonają się do marynowanych śledzi. Upiekę żytni chleb razowy na zakwasie...