2016/01/08

Drip. Inna kawa.



Z nowym rokiem przyszły pewne zmiany. Kawowe zmiany, które są zaskoczeniem dla mnie samej.

Zawsze uważałam się za "cappuccino girl", czasem zamawiałam macchiato. Ale nigdy nie smakowała mi czarna kawa, to nie dla mnie myślałam.

Kilka razy, w różnych kawiarniach, miałam okazję pić kawę przelewową, parzoną metodami alternatywnymi, jak się je teraz nazywa, ale nigdy nie złapałam bakcyla. Po prostu nie smakowały mi.

Ostatnio jednak zaczęło mnie ciągnąć do czarnej kawy, może to z powodu nowych mieszanek, które zawsze najpierw próbuję saute. Wyczuwałam między nimi ogromne niuanse, które mnie zachwyciły. Postanowiłam spróbować czegoś innego niż espresso. I tak się zaczęło.
Kawa parzona tą metodą jest inna niż z moki czy ekspresu ciśnieniowego, nie jest kremowa i gęsta, ale lekka, przejrzysta i krystaliczna, ma też więcej kofeiny niż ta parzona ciśnieniowo. 

Nie jestem specjalistą. Szukam informacji u specjalistów, np. tu oraz pytałam, robiłam notatki i patrzyłam jak robią to w Nomad Coffee, oglądałam filmiki, np ten.  Nie mam specjalnej wagi ze stoperem, ani specjalnego czajniczka, ale imbryk z Olkusza też daje radę. Wciąż się uczę, wiem że znaczenie ma temp. wody, oczywiście rodzaj kawy i odpowiednie zmielenie ziaren, są różnice w stosunku ilości kawy do ilości wody ale nawet na tym laickim poziomie, wychodzi mi naprawdę całkiem niezła kawa. Nadal lubię dobre, solidnie zrobione cappuccino, z pięknym latte art, którego sama, nie wykonam w domu, ale przecież jedno nie wyklucza drugiego, prawda?








4 komentarze:

Grażyna J pisze...

Bardzo ciekawe zdjęcia :-)

Beata Gostomska pisze...

Przy najbliższej okazji nie omieszkam zamówić:)

derbah pisze...

O rany, moja przygoda z kawą przelewową zaczęła się dokładnie tak samo! Mimo że zawsze najlepsze było dla mnie prawdziwe cappuccino z porządną pianką (albo zwykła domowa kawka z mokki z odrobiną mleka), raz spróbowałam dripa w jednej z moich ulubionych kawiarni i aż się zdziwiłam, jak złożony smak może mieć kawa. Po przejrzeniu masy blogów i oglądaniu filmików postanowiłam spróbować w domu i nie wyszło źle, mimo że zamiast czajniczka muszę sobie radzić z blaszanym garneczkiem, takim radzieckim, jaki każdy ma w domu :)
Podam jeszcze kilka przydatnych, "kawowych" linków, na których się uczyłam, może się przydadzą:
https://vimeo.com/42382657 - cała fizykochemia dripa
https://kawopijcy.wordpress.com/ - blog baristy z berlińskiej Bonanza Coffee Roasters, na prawdę dużo do poczytania o kawie

Patrycja pisze...

Derbah,
Dziękuję, nowe wskazówki zawsze mile widziane :)
Tak, może. Ale nie tylko z dripa, po prostu czarna z ekspresu, z różnych ziaren/ źródeł, są tak ogromne różnice, aż trudno uwierzyć. A ta sama kawa z ciśnieniowego czy z dripa, rozwija się zupełnie inaczej, ogromnie lubię to testowanie :) Pozdrawiam serdecznie!

Beata Gostomska,
Ja długo nie mogłam się przekonać do dripa, alternatywy w ogóle, próbując w kawiarniach. Dopiero w domu oswoiłam tę metodę i teraz, w dobrej kawiarni zamawiam, ale nie w każdej :)

Grażyna J.,
Dziękuję, miło mi, że się podobają :)