2016/12/20

Książki na grudzień, cz. 4.



    Dziś czwarta część książkowych perełek, wybranych przez mnie, z cyklu "co pod choinkę".




Zacznę od bardzo wyczekanej, nie tylko przeze mnie, książki Moniki Waleckiej, autorki bloga "Gotuje bo lubi".
Losy Moniki są trochę filmowe: najpierw praca w MTV, gotowanie na planach zdjęciowych w Warszawie, przeprowadzka do Pragi, kolejna przeprowadzka, tym razem do San Francisco, kulinarnej mekki, gdzie spełniła swoje marzenie o profesjonalnym pieczeniu chleba. Odbyła wiele chlebowych staży, m.in. w kultowej Tartine (teraz wszystkie domowe piekareczki, głośno wzdychamy), a kulinarną scenę miasta zna już pewnie od podszewki.
Na pewno ją znają tam wszyscy, którzy powinni.
Uwielbiam jej styl gotowania, naturalność, zdjęcia apetyczne jak żadne inne, które mówią "zjedz mnie, zjedz mnie natychmiast" i choć nie znam jej osobiście, lubię za ciepło, bezpośredniość i charakter bujny jak jej piękne, niesforne włosy.

Książka jest tak bardzo "jej" jak to tylko możliwe, przepiękne, naturalne, soczyste aranżacje, zdjęcia - bajka.
Przepisy od domowych, polskich z twistem, po bliskowschodnie inspiracje. Lekko i świeżo. Pyysznieeee!

Ogromnie warto, kupujcie póki jeszcze nakład nie rozszedł się jak ciepłe bajgle!
Na które również znajdziecie przepis w książce.







O książce "Mamuszka" Olii Hercules pisałam dokładnie rok temu (zapraszam do zajrzenia do tej recenzji) w tym roku ukazało się jej polskie tłumaczenie. Co mnie cieszy niezmiernie, albowiem jestem w tej książce absolutnie zakochana po uszy i stan ten nie mija, odkąd pierwszy raz wzięłam ją do ręki.
Mamuszka jest ciepła, tak ciepła jak świeżutko ulepione pierogi, dopiero co wyciągnięte z wody przez Babcię czy stryjenkę. Jest tak bezpretensjonalna i prawdziwa, że wzrusza mnie za każdym razem kiedy do niej wracam. Jest pełna babć, ciotek w stylonowych fartuszkach, letnich kuchni, rodzinnego gotowania, całej rodziny Olii, smaków prawdziwych, żywych, jedzenia  p r a w d z i w e g o. Nie przestylizowanego, nie udziwnionego, to jedzenie jej przodków, historia jej rodziny, rozrzuconej od Lwowa do Baku.
To przepyszne, apetyczne dania, które mam ochotę zjeść prosto z kart tej książki.


Pozycja obowiązkowa!








Okładka książki "Kuchnia grecka"  George'a Calombaris, może trochę mylić, co do zawartości.
A zawartość jest absolutnie przepiękna i przesmaczna.
Proste, ascetyczne fotografie, które dają zagrać jedzeniu pierwsze skrzypce.
A jedzenie jest bajkowe.
Subtelne, lekkie, a jednocześnie hedonistyczne. Może dlatego, że autor nie jest Grekiem a Australijczykiem?
Nie ma to absolutnie żadnego znaczenia, dania, które proponuje są niezwykle ciekawie skonstruowane, ogromnie działające na moją kulinarną wyobraźnię.
Przeglądałam tę książkę kilka razy i mam ochotę zjeść praktycznie wszystkie dania w niej zaprezentowane.
Nie jest to typowa, czy też może tradycyjna kuchnia grecka, ale wszystko co autor proponuje powoduje u mnie natychmiastowy ślinotok.

Bardzo TAK!





Druga książka Katie Quinn Davies.
Tym razem Katie zabiera nas w swoje ulubione miejsca, targi, restauracje w Dublinie, dolinie Barossy, we Włoszech oraz Meksyku. W książce przedstawia swoje pomysły na gotowanie weekendowe, jedzenie z przyjaciółmi i rodziną. Przepisy, jak zwykle u Katie, bardzo proste do zrobienia, a zdjęcia apetyczne.
A przekrój i wybór dań, ogromny. Oczywiście, do wypróbowania nie tylko w weekend.

Gratka dla wielbicieli barokowo-rustykalnego stylu autorki!










6 komentarzy:

Alicja pisze...

Truflo czy ty wiesz! Że dziś kupiłam pierwszą w życiu książkę kucharską. I to jest "Mamuszka"! Tak mnie jakoś zawołała spomiędzy skandynawskich kryminałów.
I tak sobie myślę, ale śmiesznie i dziwnie; blogi czytam namiętnie, a książki kucharskie kojarzą mi się z kuchnią Lidla tylko. To wzięłam.

Jaka cudna! Sałatka, co ją siostra na rodzinne spędy przynosiła. Zupa, którą ciotka gotowała na daczy! Wszystko do zjedzenia, a nie patrzenia. I już wiem, że będę książki kupować, i z nich gotować. O!

Patrycja pisze...

Alicja,
Bardzo dobry kurs obrałaś. I jestem pewna, że ugotujesz z tej ksiażki nie jedno. Pozdrawiam!

Martyna pisze...

"Mamuszka" jest cudowna, zdecydowanie jedna z moich ulubionych :)

emotionallandscapes pisze...

Wstyd mi, że nie wykroiłam wcześniej czasu na przeczytanie tego posta. W ogóle Patrycja świetnie się czyta Twoje recenzje, nie wiem czy książki są tak porywające jak opisy, jak tak to mam ochotę brać każdą. Oczywiście najpierw tę o greckiej kuchni! No, a dalej Mamuszkę, do której wzdycham, a nawet nie wiedziałam, że przetłumaczono...

ClaudiaMorningstar pisze...

Przepięknie wydana ta książka kucharska <3

Aga pisze...

Ciekawa książka - kolekcjonuje książki kucharskie i oczywiście z nich gotuję - w domu dla lepszego smaku potraw założyliśmy filtr do wody pod zlewem - aby mieć odpowiednią w