2010/02/09

Chleb pszenny. Najprostszy. I instrukcja składania bochenka.





A gdybym miała wymyślić przepis dla kogoś, kto nigdy chleba nie piekł.
Kto uważa, że to za trudne, że do tego się nie nadaje, zakwas go przeraża, że może raczej proste ciasto, to już szybciej. Ale chleb? Niee, to niewyobrażalnie trudne. Gdybym chciała wymyślić chleb, na zachętę, nie wymagający wielokrotnego podchodzenia, składania ani skomplikowanych procedur, bez czekania doby, czy dwóch i absolutnie bez zakwasu, którego "boją" się zaczynający chlebową przygodę? Gdybym chciała aby ten ktoś się odważył i zakochał w pieczeniu?
Wymyśliłabym... Chleb pszenny. Najprostszy.
Pyszny, hmm..najpyszniejszy świeży, chrupiący, z samym masłem.
Na drugi dzień opieczony, z wędzonym łososiem i cytryną.
Na trzeci dzień jako tost z dżemem porzeczkowym lub do maczania w jajku na miękko.
Na czwarty dzień...




Chleb pszenny najprostszy


Zaczyn:
100g mąki pszennej chlebowej
100g letniej wody
4g świeżych drożdży

Wodę wymieszać z drożdżami, dodać mąkę i wszystko wymieszać na gładką pastę.
Miskę przykryć szczelnie przezroczystą folią i odstawić w ciepłe miejsce na 3-4godz, aż powierzchni pojawią się pękające pęcherzyki (zdj.1)

Ciasto właściwe:

cały zaczyn
245g wody
3g świeżych drożdży
1/3 - 1/2 łyżeczki mielonego kminku (wg uznania)
450g mąki pszennej chlebowej
50g mąki żytniej razowej
10g soli morskiej

Do gotowego zaczynu dodać wodę, pokruszone drożdże, kminek i dokładnie wymieszać.
Dodać resztę składników, wymieszać do połączenia składników (można mikserem, na średnim biegu). Następnie wyłożyć na blat wyrabiać, aż ciasto będzie gładkie i elastyczne (ok. 3-4min). Uformować kulę i ułożyć w misce (zdj.2).
Miskę przykryć szczelnie przezroczystą folią i odstawić w ciepłe miejsce, do wyrośnięcia na ok. 2-2 1/2godz. Ciasto podwoi swoją objętość (zdj.3)
Wtedy ciasto przełożyć z miski na lekko omączony blat (zdj.4), następnie delikatnie rozpłaszczyć je dłońmi w okrągły placek (zdj.5).
Brzegi ciasta zawijać do jego środka, za każdym razem lekko dociskając (zdj.6-8).
Tak przygotowane ciasto układamy w omączonym koszyku (zdj.9) do wyrastania lub np. w misce, czy durszlaku wyłożonym bawełnianą lub lnianą ściereczką, wysypaną mąką .
Koszyk (lub miskę) wkładamy do plastikowej torby i szczelnie wiążemy, wkładamy do lodówki na ok. 2 1/2 - 3 godz. Po tym czasie ciasto powinno być wyrośnięte i wypełnić koszyczek.
Na 30-60min przed wyjęciem chleba z lodówki rozgrzewamy piec do 230st.C, a na jego dno wstawiamy żaroodporne naczynie z 2-3 szklankami wody.
Drewnianą deskę posypujemy grubo otrębami, przygotowujemy czystą, nową żyletkę.
Gdy piec jest już rozgrzany z lodówki wyjmujemy koszyk/ miskę z chlebem i przekładamy wyrośnięty chleb na deskę (to co było dnem koszyczka po przełożeniu na deskę jest wierzchem chleba - dokładnie tak jak robi się babki z piasku).
Zdecydowanymi, szybkimi ruchami kilka razy nacinamy wierzch chleba i zsuwamy go do nagrzanego pieca. Chleb pieczemy 30-35min.
Upieczony chleb postukany od spodu wydaje głuchy odgłos.
Studzimy na kratce kuchennej, kroimy po ostygnięciu.

Smacznego!


Wczoraj w cyklu Blog Tygodnia zainicjowanym przez Gazeta.pl ukazał się artykuł,
a w nim nieco o nas, czyli o Trufli i o mnie.

48 komentarzy:

cooking Marta pisze...

Świetny przepis i instrukcja, dodaje do listy "to do" :)

kasiaaaa24 pisze...

Pozwolę sobie zacząć od tego, że chleb wygląda nieprzyzwoicie pięknie. Te pęknięcia sprawiają, że wygląda jak wiejski bochen prosto z pieca. Wspaniały przepis :)

Bea pisze...

Domyslam sie, jak pyszny jest ten chleb Patrycjo! Tym bardziej ze z kminkiem, a ja kminek uwielbiam :)
No i ta fotorelacja swietna! To bardzo dobry pomysl dla poczatkujacych piekarzy; wiem jak mnie czasami trudno bylo sobie pewne etapy wyobrazic ;)

Gratuluje rowniez wywiadu! Przeczytalam z wielkim zainteresowaniem i widze, ze czesto myslimy podobnie :)

Pozdrawiam serdecznie!

majana pisze...

Piękny chleb Patrycjo! :)
Idę czytać wywiad :)
Pozdrawiam.

buruuberii pisze...

Sliczne te zdjecia ze skladania chleba Patrycja :-) Maka rozsypana wokol ciasta i koszyczka jest bardzo fotogeniczna, az chce sie znow skladac chleb!

Ivon pisze...

Piękny ten Twój chlebuś !!!!

gosia pisze...

od kilku tygodni zabieram sie za robienie chleba... i jakos nie starcza mi czasu w weekendy, ale w ten to juz napewno - tymbardziej ze zrobilas foto-instrukcje!

I jedno pytanie: czy moge uzyc drozdzy w proszku? swiezych nie mam pod reka a polski sklep jednak daleko (pozdrowienia z irlandii!).

pozdr
m

Anna Maria pisze...

Przeczytalam wywiad z przyjemnością.
Moja ulubiona czekolada to czekolada Barcelona amerykańskiej marki Vosges, z 41% kakao, a więc niezbyt ciemna, ale też i niezbyt mleczna, za to z solą morską i wędzonymi migdałami właśnie.

Monika. L pisze...

Przeczytałam o pieczeniu chleba.
Ale z taką łatwością i ciekawością przepłynęły przeze mnie Twoje słowa, jakby to był początek książki, którą wiem, że przeczytam do końca.
Świetnie napisane.
A chleb. Jego wygląd jest ogromną obietnicą.
Czasem lubię piec właśnie taki psenny, prosty, szybki.
Wiem, że wyjdzie, że będzie dobry i spawi mi przyjemność. Dobrze mieć takiego pewniaka. Nawet przy tej ilości drożdży ;)

Pozdrawiam ciepło
M :)

Liska pisze...

To jest właśnie niesamowite, jakie to wszystko jest proste. Że wystarczy tylko zacząć, zrobić raz, żeby się przekonać. A chleb wzbudza chyba większy podziw niż najbardziej odlotowe gotowanie. Instrukcja zdjęciowa - na piątkę!

amarantka pisze...

Truflo, z zachwytem i olbrzymią przyjemnością przeczytałam wywiad z Tobą. Dużo pięknych, prawdziwie pięknych słów :)
Zresztą z przyjemnością wielką czytam każdy Twój nowy post. Masz w sobie dużo magii :)

Początek chlebowej przygody mam już za sobą, myślę, że już się we mnie nowa pasja zakorzeniła i na pewno będzie długi ciąg dalszy.

Jogini Bogini czyli kura jogowa pisze...

Matko jedyna. Truflo Droga, czytam Cie codziennie i zazwyczaj "odpowiadasz" za moje domowe menu, ale wybacz jeśli ten chleb jest prosty to mnie to przeraża! Jakiś czas już się zbieram do upieczenia chleba i tak jak i inne Twoje przepisy wypróbuję i ten, ale czuję się mocno wystraszona. pozdrawiam.

Mich pisze...

Bardzo się Ciebie przyjemnie czyta, w sumie nie miałem złudzeń- nie mogło być inaczej.
Niewiele trzeba, żeby kulinarna zachcianka rozbudziła Twoją wyobraźnię. Mamy podobnie:)
Pozdrowienia ciepłe,
chleb wygląda obłędnie

marta pisze...

Tak bardzo się cieszę, że trafiłam na wywiad w GZ i w rezultacie na Twój blog! Jako entuzjastka zdrowego żywienia, dbania o ciało i duszę myślę, że zabawię tu dłużej. Takiego miejsca szukałam :) Pozdrawiam, Marta.

ps. przepis na owsiankę będzie wypróbowany jako pierwszy :)

dragonfly pisze...

Dziękuje pięknie za przepis i gratuluje wywiadu! :)

Mój drugi blog pisze...

Hmm, to chyba przepis specjalnie dla mnie. Zrobię taki chleb w przyszłym tygodniu i może tak zacznie się moja przygoda z pieczeniem chleba... Dziękuję Ci za przepis!

Kucharzenie Jagny pisze...

Ale ładny, chyba dziś taki sobie zrobię. Pozdrawiam

Zaytoon pisze...

Dokładnie - pieczenie chleba wyzwala kompletnie nieuzasadniony strach. Bo przecież to takie proste. I tak przyjemne! Po wyciągnięciu z pieca pachnącego bochna mam dużo większą satysfakcję, aniżeli po najbardziej wykwintnym cieście.

A w wywiadzie widać, że masz prawdziwą, ogromną pasję. I to jest piękne. Poza tym - zaintrygowało mnie owe słodkie spaghetti. Bardzo. ;))

Pozdrawiam!

antosia pisze...

Jestem winna komentarza po upieczeniu bułeczek orkiszowych. Są świetne, pieczone u mnie już kilka razy.
Moje chleby najczęściej pieczone to: żytni od Liski i Twój razowy. Uczyłam się od Liski i zakwas mam od 10.2008. Kilka osób zostało nim obdarowanych. Podążam za Waszymi przepisami, ucząc się nowych sposobów na dobre jedzenie :)))

Lu pisze...

Nie będę oryginalna. Patrycjo piękny chleb na pięknym zdjęciu w bardzo ciekawym artykule. Gratuluję. Bardzo wciągająco się czytało :)))

margot pisze...

bardzo fajna te relacja o składaniu chleba , a sam chleb cud -miód

arek pisze...

Kiedy czytam chrupiacy z samym maslem...od razu czuje jego smak i zapach...hmmmm:))

Patrycja pisze...

Serdecznie dziękuję Wam za tyle ciepłych słów. Cieszę się, że wywiad Was zainteresował i mam nadzieję, że instrukcja obrazkowa będzie przydatna:)

Gosiu,
Z drożdżami instant zrobiłabym tak: 1 płaską łyżeczkę do zaczynu i 1/2 łyżeczki do ciasta właściwego.

Moniczko,
Ja nie lubię gdy chleb ma drożdżowy posmak, łatwo go wyczuwam i mnie odstręcza. A ten chleb go nie ma, mimo sporej ilości drożdży, to pewnie zasługa sponge. A pewniaka dobrze mieć, można piec z zamkniętymi oczami;)

Jogini Bogini,
Nie wystraszaj się tylko piecz;) Nie może nie wyjść, bo poziom trudności ograniczyłam niemalże do zera;) Nie musisz też czekać kilkunastu godzin na wyrośnięcie, same plusy:)

Pozdrawiam serdecznie!

Gospodarna narzeczona pisze...

Dobrze opisane i sfotografowane,. Cenne to się mówi. Ja co prawda składam inaczej tj naciagam bardziej po Hamlemanowemu, ale bardzo przydatne takie nauki.

Olciaky pisze...

Jak dobrze, że podałaś tę instrukcję.
Piękne chleby! Ja nie wiem jak Wam się udają tak urodziwe.


Pozdrawiam mocno, Olcik.

viridianka pisze...

mnie również bardzo podoba się Twoja instrukcja :) przy następnej sposobności zapewne skorzystam, szkoda tylko że nie mam takiego pięknego koszyka co takie cudne ślady zostawia na chlebie :) i nacięcia boskie, i przekrój... no dobrze już się zamykam ;D

viridianka pisze...

zapomniałam gratuluję wywiadu, świetnie się czytało!

Goś pisze...

Patrycja, a może upiekłabyś mi taki jeden chlebek?:)

Jakoś zaczynam wątpić w to, że kiedyś zrobię PRAWDZIWY chleb...
Taki jak Twój:)

Pozdrawiam ciepło!

Małgosia.dz pisze...

Patrycjo, piękny wywiad. :) Widzę w nim Ciebie dokładnie taką samą jak tutaj. :) Miło było "spojrzeć na Twoje myśli". :)

zemfiroczka pisze...

Te nacięcia! Cuuuudne!

A teraz idę czytać o Trufli ;)

Jogini Bogini czyli kura jogowa pisze...

Miałaś racje Truflo- już nigdy w Ciebie nie zwątpię- udał się. To nie było trudne, wymagało po prostu zaplanowania. Dziękuję stokrotnie.

Patrycja pisze...

Jogini,
To ja dziękuję, że mi zaufałaś i się odważyłaś. I że chleb się udał, a udał się doskonale:)

Pozdrawiam serdecznie!

gosia pisze...

Upieklam ten chleb juz dwa razy!!! i na tez okazje kupilam polskie drozdze w polskim sklepie;-) Troche ten proces trwa (zaczyn, wyrobic, odstawic, wyrobic odstawic....) ale efekt super!!!!

Tylko jedna uwaga - dodalam mielonego kminku i smakuje mi ten chleb jak jakas indyjska potrawa... wiec nastepnym razem dodam pokruszone ziarna kminku - zobaczymy jak wyjdzie!

pozdr

m

Edyta pisze...

skasowałam kompromitujące mnie pytanie.. dziękuję za błyskawiczną odpowiedź; bardzo mi się podoba Pani blog.

pozdrawiam

Patrycja pisze...

Edyto,
Nic się nie stało, dociekliwość jest ważna, w końcu kto pyta nie błądzi:)
Zapraszam częściej i pozdrawiam ciepło!

Edyta pisze...

To ja mam jeszcze jedno pytanie - bo moja ambicja upieczenia chleba jest tak silna, że nie potrafię odpuścić... czy w takim razie chleb ma się piec bezpośrednio na blasze, na ruszcie, czy na papierze do pieczenia i na blasze, albo na papierze i ruszcie. Po wyjęciu z lodówki jest on raczej przelewający się przez ręce.. stad mój idiotyczny pierwszy pomysł wsadzenia do piekarnika wszystkiego jak leci :]
pozdrawiam
Edyta

Patrycja pisze...

Edyto,
Chleb piecze się bezpośrednio na rozgrzanej blasze. Najpierw przygotowujesz deskę: wysypujesz ją grubo semoliną lub grubymi otrębami. Następnie wyjmujesz koszyk z chlebem z lodówki, chleb przekładasz z koszyka na deskę (po prostu odwracając koszyk do góry dnem, tak jak robi się babki z piasku), chleb nacinasz i od razu zsuwasz z deski do gorącego piekarnika - na blachę:)

Pozdrawiam serdecznie!

olkawo pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
olkawo pisze...

O matko! Własnie piekę swój pierwszy chleb i trochę się matwie, że w lodówce prawie w ogole mi nie wyrósł.:( Jaki może być błąd? Pozdrawiam.

Patrycja pisze...

olkawo,
Przyczyn może być kilka:
*niezbyt aktywne drożdże, czasem się zdarza, że nawet te z dobrą datą przydatności nie chcą pracować
*za krótki czas pierwszej fermentacji
*za zimno podczas pierwszej fermentacji
*wszystkie powyższe czynniki razem

olkawo pisze...

Miałam wrażenie, że wszystko dobrze było podczas pierwszej fermentacji, no nic, jeszcze raz upieke:) Nie od razu wszystko wychodzi. Pomimo, że nie wyrósł tak ładnie, po chlebie nie było śladu bardzo szybko! Dziękuje za opowiedz, pozdrawiam.

Agnes pisze...

WłaSnie mój czeka w lodówce, nie mogę się doczekać efektu końcowego, na pewno się pochwale...

jolaberta pisze...

Ale dlaczego do lodówki? Przecież drożdżowe lubią ciepło. Już miałam zrobić ten chleb, ale jednak będzie żytni razowy na zakwasie. Tam wszystko jest dla mnie jasne. A tu ta lodówka. Dziwne, dziwne. Piekę chleby od 2 lat i nigdy do lodówki

Olla

Patrycja pisze...

jolaberta,
Tak, drożdże lubią ciepło, a z drugiej strony zimne wyrastanie ma na nie jeszcze lepszy wpływ (na chleby na zakwasie oczywiście też). O zimnym, powolnym wyrastaniu (tzw. lodówkowaniu) pisałam wielokrotnie. To bardzo popularna metoda, niesamowicie wzbogacająca smak chleba, wpływa też na strukturę miąższu i skórki. Bardzo polecam wypróbować, np. na tym chlebie:http://truffle-in-a-rum-chocolate.blogspot.ie/2008/10/vermont-sourdough.html

jolaberta pisze...

No i upiekłam, i wyrósł w lodówce, choć do końca w to nie wierzyłam i liczyłam się z tym, że wieczorem pojadę do Tesco po wyrób chlebopodobny. Chleb smaczny, ale bardziej mi smakował żytni razowy(rewelacynie dobry). A i łatwość wykonania i szybkość, dzięki nocnemu wyrastaniu stawia razowiec na I miejscu i to on będzie błyszczał na swiątecznym stole

Craft done myself... pisze...

No to następny po Irlandzku;) już lecę do kuchni dzięki info o instant... następnym razem będą świeże ale jak to tutaj: po coś zawsze gdzieś trzeba jechać;)

Craft done myself... pisze...

Uczyniłam!!! Moje dziecię, chlebo oporne powiedziało, ze jest pyszny zaczynając od kromki i przeżyło cały dzień na nim;)) W nocy klepałam drugi na dzisiaj... Wrzucę na bloga i podziwiajcie jak znika:)) Zacznę próby z innymi a zakwas się robi:)

Craft done myself... pisze...

No to sobie narobiłam;0 Nikt nie je żadnego innego pieczywa tylko chlebek a ja muszę zacząć piec z podwójnej porcji bo inaczej piekę prawie codziennie:) Jeszcze tylko muszę jakieś bulki opracować do szkolnego lunch boxa i jest super! Dzięki za przepis!!!