2014/11/06

Hola Barcelona!


Zanim to wszystko sobie poukładam, zanim ochłonę, pierwsze migawki z Barcelony.
Miasta, które chyba nie śpi.
Miasta wszechobecnych rowerów i deskorolek, które są tam wszędzie i są pełnoprawnym środkiem transportu.
Miasta buldożków (mam wrażenie, że był nim co drugi napotkany pies) i wszechobecnej, soczystej, mięsistej, bujnej zieleni, która skradła mi serce.
Uwielbiam sposób w jaki Hiszpanie potrafią zagospodarować każdy, ale to każdy, kawałek miejskiej przestrzeni. Wąska uliczka, skwerek, zaułek, pasaż między ulicami, balkon, wszędzie wyrastają liście i listki. Od gigantycznych palm rosnących na wysepkach między kolejnymi przejściami dla pieszych, czy pięknolistne, ażurowe akacje, w których skrzeczą zielone papugi, (których jest tam, mam wrażenie, więcej niż u nas wróbli), po małe, średnie, wielkie i zupełnie maciupeńkie doniczki, wciśnięte gdzie się da. Tak powinno być w każdym mieście.
Barcelona, mam wrażenie, to też miasto kontrastów.
Z tętniącej reklamami i rzeką turystów ulic, wchodzę uliczki ciemne, wąskie, ciche, czasem brudne, gdzie brak turystycznych, kulinarnych pułapek, sklepów "ze wszystkim", pranie suszy się na balkonach, a w malutkich, zapyziałych barach i knajpkach, których wystrój pamięta lata 80-te , miejscowi podjadają tapasy, śmiejąc się, rozmawiając głośno i popijając wino. Takie uliczki prowadzą do najciekawszych miejsc...











































PS Bardzo lubię odnajdywać na zdjęciach z podróży, bohaterów drugiego planu. 
Postacie, spojrzenia, gesty. Coś czego nie zauważa się w momencie robienia zdjęcia. 
W domu, na spokojnie, w tle rozgrywają się historie, które czasem mogłyby posłużyć jako scena do filmu, czy temat na nowelę. Uwielbiam to!

PS2 W jednej z wąskich uliczek, trafiłam na niesamowitą wizualnie galerię z biżuterią, gdy tam wchodziłam, śpiewała Melody Gardot, tę piosenkę. Chcąc, nie chcąc, zapadła mi ona w pamięć, nie mogłam się od niej uwolnić i teraz kojarzy mi się z tym wyjazdem. Przygotowując zdjęcia do tego wpisu, słuchałam właśnie Melody Gardot, której muzykę i niesamowitą historię znałam już od dawna, ale dopiero teraz "przykleiła" się do mnie, nie chcąc się odczepić.  Tutaj można posłuchać trochę o jej życiu, a także o Babci, która ją wychowała (jest też polski akcent tej historii, jej Babcia była Polką).

15 komentarzy:

Magda pisze...

Przez Ciebie w Barcelonie bede rozgladac sie za buldozkami i deskorolkami!
Wybieram sie z kolezanka do Barcelony za tydzien i zastanwaialam sie czy moglabys polecic jakies perelki ze swojej podrozy.
Milego dnia

Jo pisze...

Co za kolory,nastroje i zupełnie inne twarze miasta, dziękuję za ucztę dla oka i będę z przyjemnością do nich wracać ;)

Patrycja pisze...

Magda,
Nie będziesz musiała się specjalnie oglądać, wystarczy, że przejdziesz się ulicą i na pewno minie Cię ktoś z buldożkiem i ktoś przejedzie na deskorolce,nie raz, gwarantowane! Co do namiarów barcelońskich, napisz do mnie maila (adres na pasku bocznym), do przyszłego tygodnia na pewno nie wyrobię się ze wpisami z namiarami na jedzenie, kawiarnie itd., a szkoda, żebyś nie trafiała w najfajniejsze miejsca ;)

Jo,
Dziękuję i zapraszam, zdjęć będzie więcej, to pierwsza partia dopiero ;)

Aurora pisze...

N oto już sobie ostrzę ząbki na kolejną :D

Gabrysia pisze...

<3 piękne. Bardzo lubię Twoje zdjęcia !!

reniari pisze...

:) Ciekawie podptarywać zdjęcia z miejsca gdzie się mieszka :) Pozdrawiam

Patrycja pisze...

reaniari,
Omasz! Gdybym wiedziała, zapytałabym o jakieś rekomendacje z pierwszej ręki;-) Pozdrawiam!

Gabrysia,
Dziękuję bardzo!

Aurora,
:D

Wiewióra pisze...

cudowne migawki! napawam się każdym obrazem :)

Hanna pisze...

Wspaniałe zdjęcia, z ogromną przyjemnością obejrzałam. Marzy mi się powrót do Barcelony, w której trochę ponad trzy lata temu brałam ślub :) a Melody uwielbiam, a jej historia jest niesamowita.

Waniliowa Chmurka pisze...

Barcelona jest wysoko na mojej liście- do odwiedzenia.
Idealnie ją pokazałaś.

Pozdrowienia!

Magda Mirabelles pisze...

Przepiękne, klimatyczne zdjęcia- przy akompaniamencie Melody jeszcze bardziej robią wrażenie. Nie byłam nigdy w Barcelonie, to jedno z miejsc na mojej "bucket list"- ale wydaje mi się, że udało ci się uchwycić duszę tego miasta. Lubię takie spojrzenie na z pozoru nieistotne detale. Gratulacje świetnego wpisu, czekam na więcej!!!:)

Manufaktura Radości pisze...

Pięknie!!! Byliśmy raz.. Chciałabym kiedyś zimą, gdy nie ma tam tłumów, Barcelona przysypia i patrzy na świat jednym okiem.. Teraz chyba też bez tłumów:)
Pozdrawiam!

Marta K pisze...

Dla tych wąskich uliczek chciała bym tam być !!

Jo A. pisze...

Partycjo! Piękna ta Twoja Barcelona, klimatyczna i apetyczna! Dziękuję - uprzyjemniłaś mi popołudnie i rozmarzyłaś mnie! :)

Una pisze...

Świetne zdjęcia z fantastycznego miasta!
Ale bym się teraz tam wybrała...

Też lubię "bohaterów drugiego planu" odnajdywać na zdjęciach. ;-)