2009/01/31

Slodkie buleczki. Weekendowa Piekarnia # 17.

Tym razem i ja dolaczylam do Weekendowej Piekarni. Z dwoch przepisów wybralam slodkie buleczki. Przepis zmodyfikowalam, zamieniajac make pszenna na mieszanke orkiszowej jasnejj i pelnoziarnistej (więc moje bułeczki mają bardziej zwarty miąższ), drozdze swieze na instant. Odrobine zmniejszylam poziom slodkosci, oraz temp. ostatecznej fermentacj. Z braku brandy uzylam dosc slodkiej odmiany whisky - Famous Grouse. Buleczki sa bardzo aromatyczne, maslane, nie za slodkie. Idealne na sniadanie, nawet z samym maslem. W smaku i konsystencji przypominaja mi maslane rogale z dziecinstwa, kupowane w piekarni. Zjadalo sie takie cieple, w drodze do domu:) Prze-py-szne! Slodkie buleczki z whisky (lub brandy) Zaczyn 125g pelnotlustego mleka 1 lyzeczka drozdzy instant (lub 1 1/2 łyżeczki świeżych drożdży) 40g syropu z agawy lub cukru 150g maki orkiszowej jasnej 50g plynnej smietanki o zawartosci tl. ok 30% Skladniki zaczynu wymieszalam, szczelnie przykrylam i odstawilam w cieple miejsce na 30 minut. Ciasto wlasciwe 200g maki orkiszowej jasnej 150g maki orkiszowej pelnoziarnistej 1.5 lyzeczki soli 100g miekkiego masla 1 jajko 50g whisky Famous Grouse (lub brandy) caly zaczyn + rozmacone jajko do posmarowania buleczek Do zaczynu dodalam jajko oraz whisky - wymieszalam. Do miski z miekkim maslem przesialam obie maki, posypalam sola, rozcieralam palcami az powstaly "okruszki". Do zaczynu dodalam make i zmiksowałam, az powstala jednolita masa. Przykrylam sciereczka i odstawilam na 10 min. Po tym czasie na lekko naoliwionym blacie krotko (10-15 sekund) wyrabialam ciasto, ponownie przelozylam do miski i odstawilam na 10 min. Czynnosc powtorzylam trzykrotnie. Nastepnie na lekko omaczonym blacie ciasto odgazowalam i podzielilam na 12 czesci, kazda o wadze 80g. Uformowalam buleczki i ulozylam (zlaczeniami do dolu) na blasze wylozonej pergaminem. Bulki rosly 2 godz.- 1,5 godz. w temp. ok.15-18 st.C ostatnie pol godziny w cieplym miejscu, ok. 28 st.C. Wyrosniete smarowalam roztrzepanym jajkiem. Pieklam 15 min w 200st.C, nastepnie zmiejszylam temp. do 180st.C i pieklam kolejne 10-15 min. Studzilam na kratce.

2009/01/24

Łosos. Pączki. Limonkowy majonez.




















Te mini pączki to ani paluszki rybne ani kotlety z ryby.
Oryginalny przepis zmodyfikowalam wg KPP dodajac brakujace smaki wg. moich upodoban.
Sa pyszne - lekkie, chrupiace z wierzchu, soczyste w srodku.
Dla tych, ktorzy nie lubia ryby w czystej postaci, to danie bedzie idealne- smak ryby jest wyczuwalny i mocno obecny, ale nie narzucajacy sie.
Swiezy, cytrusowy, limonkowo-majonezowy sos idealnie podkresla smak lososia.
Az zal, ze to tylko jedna porcja...




Pączki z łososia
(ok. 15 sztuk)

2 filety z łososia (ok 370 g, po ugotowaniu ok 230 g)
100 ml wytrawnego bialego wina
30g masla
kurkuma, pieprz, sol
1/2 lyzeczki sosu ostrygowego lub (w oryg. esencja z anchois)
170g ugotowanych ziemniakow
sok z limonki
1 jajko
tarta bulka



Do rondla wlac wino, dodac szczypte kurkumy, po chwili maslo.
Odczekac chwilke i dodac swiezo mielony pieprz, 2-3 szczypty.
Gdy maslo sie rozpusci, wlozyc łososia, oproszyc szczypta/ dwiema soli, przykryc i gotowac na srednim ogniu, az ryba bedzie miekka.
Wtedy sos przecedzic do mniejszego rondla (ryba powinna polezec pare minut na sitku polozonym na rondlu- aby oddac wszystkie soki).
Bulion po ugotowaniu ryby, redukowac na duzym ogniu, az zostanie ok. 5-6 lyzeczek gestego, maslano-rybnego sosu. Dodac do niego 1/2 lyzeczki sosu ostrygowego (lub esencji z anchois).
Ziemniaki rozgniesc lub przecisnac przez praske, opruszyc swiezo mielonym czarnym pieprzem, wymieszac.
Wkruszyc łososia (nie musi byc zbyt dokladnie rozgnieciony), dodac emulsje maslano-rybna, dokladnie wymieszac.
Dodac sok z ok. 1/4 limonki-mozna wiecej, do smaku.
Opruszyc szczypta kurkumy i wyrobic wszytsko na gladka mase.
Formowac mini pączki, obtaczac w jajku i tartej bulce, smazyc jak paczki- w goracym oleju (uzylam z pestek winogron, ale z powodzenim mozna zastapic go slonecznikowym).
Koniecznie odsaczac na papierowym reczniku.
Można też formowac małe kotleciki i smażyć na patelni, w mniejszej ilości tłuszczu.
Podawac od razu lub po ostygnieciu podgrzewac w piecu w 110 st.C przez ok. 15 min.

Przepis zgodny z KPP.



Sos majonezowo-limonkowy

3 lyzki dobrej jakosci majonezu
2 lyzki jogurtu naturalnego lub odtluszczonego, ew. kwasnej smietany (wg uznania)
sok oraz otarta skorka z 1/4 limonki
szczypta kurkumy
2 szczypty cayenne
szczypta soli
1/3 lyzeczki ostrego sosu chili (lub wiecej-wg. uznania)


To moj ulubiony sos majonezowy, ktory wymyslilam do smazonych w sezamowej panierce filetow z kurczaka.
Majonez wymieszac z cayenne oraz chili, dodac szczypte soli.
Po minucie sok oraz otarta skorke z limonki.
Odczekac chwilke i dodac kurkume.

Przepis zgodny z KPP oraz MM.




2009/01/20

Orzechy. Kawa. Czeresnie. Tort.




















Gdybym piekla ten tort za kazdym razem, gdy jestem o to proszona,ba! zmuszana wrecz... musialabym przygotowywac go co tydzien.
Ja jednak twardo trzymam sie zasady, ze wyjatkowy deser wymaga wyjatkowej okazji i pieke go tylko z takich wlasnie powodow jeden, dwa  razy do roku.
Ten tort uswietnil urodziny mego Milego.

Nie wiem czemu kiedys wydawalo mi sie, ze przygotowanie dobrego tortu wymaga jakichs niezwyklych zdolnosci i sprzetu. Wymaga czasu, precyzji i odrobiny pasji.
Oraz wysokiej jakosci skladnikow- jesli tylko moge uzywam orzechow z ogrodu moich Dziadkow, do kremu zas kawy Nescafe Gold. Raz zmuszona bylam uzyc innej kawy i efekt znacznie odbiegal od pozadanego.
Ten tort towarzyszy mi juz jakis czas, , zawsze sie udaje i zrobil furore wsrod rodziny i przyjaciol. Zmodyfikowalam  przepis  znaleziony w magazynie Viva, dodajac brakujace wg KPP smaki, zmniejszylam poziom slodyczy i dla mnie jest to tort idelany- nie za slodki, nie mdly, wszystkie smaki sa w nim wyczuwalne. Jestem w stanie zamiast obiadu zjesc jedynie salate czy jarzyny, by po obiedzie moc zjesc dwa kawalki tego tortu. Zawsze znika blyskawicznie i jesli go przygotujecie nie liczylabym na to, ze zostanie choc kawaleczek na drugi dzien...




Tort orzechowo-kawowy
Ciasto


8 jajek
25dkg zmielonych orzechow wloskich (zmielonych wlasnorecznie, mozna w mlynku do kawy lub blenderem)

120-150g ksylitolu (lub 200-250g cukru)
3 kopiaste lyzki bulki tartej
sok z 1 sporej cytryny
1 szczypta imbiru
1 szczypta soli
1 szczypta kurkumy


Piec rozgrzac do 180st.C.
Bialka ubic ze szczypta soli na sztywna piane-odstawic.
Zoltka utrzec z ksylitolem na biala mase.
Dodac szczypte imbiru, szczypte soli.
Wciaz ucierajac dodac sok z cytryny, tarta bulke, szczypte kurkumy i wymieszac.
Dodac mielone orzechy i dokladnie wymieszac lyzka.
Dodac piane z bialek, partiami, i delikatnie wymieszac lyzka lub silikonowa szpatulka.
Mase przelac do 24-26 cm tortownicy nasmarowanej maslem i wysypanej tarta bulka.
Piec 40-45 min. Po upieczeniu odczekac pare minut i koniecznie wyjac z formy studzac na kratce.



Krem

6 zoltek
120-150g ksylitolu (lub 200-250g cukru)
imbiru na czubku noza
1 szczypta soli
4-5 kropli soku z cytryny
6 lyzek bardzo mocnej (zimnej!)kawy + 2 lyzeczki kawy instant(Nescafe Gold)
1 kostka masla (250g)
ekstrakt z wanilii - 1 lyzeczka (lub cukier waniliowy)
1-2 lyzeczki spirytusu


Zoltka utrzec z ksylitolem na biala mase. Wciaz ucierajac dodac imbir, sol, sok z cytryny, kawe sypka i plynna.
Miske z masa kawowa postawic na garnku z gotujaca woda i ucierac na parze trzepaczka balonowa az zacznie gesteniec - ok. 15 minut.
Zdjac z ognia odstawic do calkowitego ostygniecia, mieszajac od czasu do czasu.
Kostke miekkiego masla utrzec z 2-3 lyzeczkami ksylitolu i ekstraktem z wanilii.
Do masla dodawac po trochu zimna mase z zoltek i kawy, ucierajac jednoczesnie trzepaczka balonowa, az cala masa polaczy sie w jednolity krem.
Dodac 1-2 lyzeczki spirytusu.

Ostygniete ciasto przekroic na 2-3 krazki, kazdy nasaczyc bardzo mocna i slodka herbata z alkoholem.
Krazki smarowac kremem i przekladac czeresniami z puszki (w zalewie naturalnej)/wisniami z konfitury, lub z kompotu (owoce maja byc kwaskowe).
Wierzch oraz boki tortu posmarowac kremem i obsypac siekanymi orzechami.
Smacznego!



2009/01/18

Chleb żytni na pszenno-orkiszowym zakwasie.

Przygotowanie zakwasu na ten chleb jest nieco czasochłonne.
Nie w sensie pracy w niego włożonej, ale oczekiwania aż dojrzeje.
Zakwas jest bardzo gęsty, ma konsystencję gęstego ciasta chlebowego.
Przygotowałam poł porcji zakwasu, który pozwolił na upieczenie 3 dużych bochenków, prawie 900 g każdy.
Dwa - precyzyjnie wg. przepisu - smakują jak lżejsza wersja razowca i są raczej dla amatorów tego pieczywa.
W trzecim bochenku zmniejszyłam o połowę ilość mąki żytniej na rzecz pszennej - i ten ma subtelniejszy smak, nadal jednak z wyraźnym posmakiem wypieków razowych.
Wszystkie chleby oznaczają się wspaniałą chrupiącą skórką i miąższem o drobnych dziurkach.
Pozostała mi jednak jeszcze odrobina zakwasu i by go nie zmarnować, postanowiłam upiec na nim mini bagietki z mąki orkiszowej.
Zakwas przygotowany tą metodą zużyłabym od razu po przygotowaniu, gdyż z każdym następnym dniem staje się kwasniejszy, co ma wpływ na smak chleba.

Przepis na zakwas i chleb autorstwa Richarda Bertineta.

Zakwas pszenny
Etap I
25 g mąki orkiszowej (użyłam pełnoziarnistej)
75 g mąki pszennej chlebowej
10 g dobrej jakości miodu
75 g ciepłej wody


Wszystkie składniki dokładnie wymieszać, przykryć szczelnie folią i odstawić na 36-48godz. w temp. ok. 30 st.C


Etap II
cała mikstura z dnia poprzedniego
15 g mąki orkiszowej
140 g mąki pszennej
75 g ciepłej wody


Wszystkie składniki wymieszać, zakryć szczelnie folią i zostawić na 24 godz. w temp nie schodzącej poniżej 24 st. C, gdyż może to opoźnić fermentację.

Etap III
200 g mikstury z dnia poprzedniego
400 g mąki pszennej chlebowej
200 g ciepłej wody


Wszystkie składniki wymieszać, przykryć szczelnie folią i zostawić na 12 godz. w temp. nie niższej niż 24 st.C.
Następnie miskę z zakwasem przenieść do lodowki, gdzie będzie lezakować 48 godzin (można przedłużyć proces dojrzewania o kolejne 3 dni, lecz z każdym dniem traci on swoją słodycz i staje się kwaśniejszy).
Po tym czasie zakwas jest gotowy do użycia.


























Chleb żytnio-pszenny na zakwasie pszennym

400 g zakwasu pszennego o temp pokojowej
300 g mąki pszennej chlebowej
500 g mąki żytniej razowej
600 g wody
20 g soli (użyłam Maldon)


Obie mąki przesiałam do miski, dodałam zakwas poszarpany na kawałki i wymieszałam go z mąką.
Nastepnie dodałam wodę i za pomocą scrapera połączyłam wszystko w jednolitą masę.
Ciasto (bardzo luźne i lepkie) przełozylam na blat i wyrabiałam 10 minut metodą Bertineta. Po tym czasie posypałam solą i wyrabiałam, aż stało się gładkie, elastyczne i łatwo odchodziło od blatu.
Na lekko omączonym blacie uformowałam z ciasta kulę i ułożyłam w lekko omączonej misce, przykryłam ściereczką i zostawiłam na 1 godz.
Następnie, znów na lekko omączonym blacie, odgazowałam i ponownie uformowałam kulę, odłozyłam do omączonej miski, przykryłam ściereczką i odstawiłam na 1 godz.
Ponownie, na lekko omączonym blacie, podzieliłam ciasto na 2 części i uformowałam 2 dobrze naciągnięte okrągłe bochenki. Umieściłam je (złączeniami do góry) w wysypanych mąką koszach i zostawiłam do ostatecznej fermentacji na 16- 18 godz. w temp. 17-18 st. C.
Piec rozgrzałam do 250 st. C ok. godziny przed planowanym pieczeniem.
Bochenki nacięłam.
Piekłam z parą w temp. opadającej - w 250 st. C przez 5 minut, po tym czasie zmniejszając temp. do 220 st. C piekąc kolejne 25 minut, następnie zmniejszając temp. do 210 st. C piekąc 10-15 minut.
Studziłam na kratce, kroiłam po 24 godz.



Chleb żytnio-pszenny na zakwasie pszennym
(wersja lżejsza)


























Składniki jak w przepisie powyższym (piekłam z połowy porcji),
ze zmniejszoną ilością mąki żytniej:
200 g zakwasu pszennego
125 g mąki żytniej
275 g mąki pszennej chlebowej
10 g soli
Sposob wykonania jak w przepisie powyższym.
Czas i temp. pieczenia:
Piec z parą w 240 st. C przez 35-40 minut. (ew. dopiekać kolejne 10 min. w 220 st.C)
Studzić na kratce, kroić po zupełnym ostudzeniu
(minimum 12 godzin)




Mini bagietki orkiszowe na zakwasie pszennym

100 g zakwasu pszennego (jak wyżej)
200 g mąki orkiszowej pełnoziarnistej
150 g wody
5 g soli


Ciasto przygotować zgodnie z powyższą procedurą.
Zamiast bochenków, uformować mini bagietki
(wychodzi ok. 6 szt.).
Układać na omączonym płótnie / ściereczce,
oddzielając je od siebie zakładkami z tegoż płótna.
Odstawić do ostatecznej fermentacji na 14-16 godz.w temp. 17-18 st. C.
(przyznaję się bez bicia - piekłam po 13 godz.)
Naciąć. Piec z parą w 250 st. C przez 15 minut.
Przepyszne z masłem i marmoladą pomarańczową.
Polecam!

2009/01/15

Chelsea buns. Pelnoziarniste.


























Te buleczki znane sa chyba wszystkim.
W mojej wersji z duzym udzialem maki pelnoziarnistej.
Z uwagi na dodatek ciezszej maki, zmodyfikowalam ilosc masla, mleka i drozdzy.
Przepis uporzadkowalam wg KPP.
Ciasto przy zwijaniu, jest odrobine luzne, ale buleczki po upieczeniu scisle, puszyste i wilgotne.
Cudownie pachna, po prostu pyszne.
Mozna jesc zimne lub podgrzewac kilka minut w piekarniku nagrzanym do 100st. C, wtedy caly dom wypelnia niebianski zapach.
Polecam!


Chelsea buns pelnoziarniste


250 gr maki pszennej chlebowej
250 gr maki razowej chlebowej
2 plaskie lyzeczki drozdzy instant
1 spora szczypta kurkumy
1 szkl. letniego mleka
1 jajko
70 gr miekkiego masla
75 gr fruktozy (lub cukru)
1 spora szczypta imbiru
1 szczypta soli



Nadzienie:
5-6 lyzek fruktozy (lub jasnego muscovado)
25 gr roztopionego masla
2 szczypty kurkumy
rodzynki/ suszona porzeczka 

opcjonalnie: kandyzowana skorka pomaranczowa
1/2 lyzeczki przyprawy do piernika (uzylam Kotanyi)
1/2 lyzeczki cynamonu
1/2 lyzeczki imbiru


Obie maki przesiac, grubsze fragmenty pozostale na sicie po przesianiu maki razowej wyrzucic. Dodac drozdze, wymieszac.
Dodac kurkume, wymieszac.
Dodac mleko i miksowac (hakiem do zagniatania ciasta) dodajac maslo, jajko i fruktozę (lub cukier).
Gdy skladniki sie polacza - imbir, wymieszac i oproszyc szczypta soli.
Uformowac kule, ulozyc w misce, przykryc sciereczka i pozostawic w cieple do podwojenia objetosci.

Po tym czasie, na lekko omaczony blat wyjac ciasto i rozwalkowac w prostokat o grubosci ok. 0,5 cm, posypac kurkuma i delikatnie wcisnac ja walkiem w ciasto.
Placek posmarowac stopionym maslem, posypac fruktoza (lub cukrem) rodzynkami, suszona porzeczka i  cynamonem. Posypac przyprawa do piernika i imbirem.
Oproszyc szczypta soli i ew. posypac skorka pomaranczowa.
Ciasto zwinac w rulon, pokroic na rowne plastry i ukladac w blaszcze wylozonej lekko natluszczonym pergaminem.
Przykryc sciereczka, odstawic w cieple miejsce do wyrosnieca na ok. 30-45 min.
Smarowac roztrzepanym jajkiem.
Piec w 180 st.C przez 20 minut.

Smacznego!



2009/01/13

Cebula. Zupa.



"To jest zupa tylko z cebuli??"
"Wlasciwie... tak, oprocz wina, przypraw, octu balsamicznego. Dlaczego pytasz?"
"Bo nie sadzilem, ze z cebuli moze byc tak dobra."

Ta zupa ma niewiele skladnikow.
Ta zupa jest bardzo prosta w przygotowaniu.
Potrzeba jednak idelanie dobrac proporcje i skladniki.
I chyba mi sie to udalo.
Wydaje mi sie ze sukcesem tej zupy, oprocz dobrze dobranych przypraw, jest odpowiednie zbalansowanie lekko mdlej slodyczy cebuli - winem, octem balsamicznym i cytryna.
Wiekszosc przepisow zawiera tylko jeden kwasny skladnik, lecz w duzej ilosci (kieliszek wina, butelka cydru).
W moim odczuciu (i praktyce) jednak daja one nieco plaski efekt, dlatego tez metoda prob i bledow znalazlam smak najbardziej mi odpowiadajacy.
Zupe mozna podac z grzankami z ulubionego pieczywa posmarowanymi maslem lub zapieczonymi z cheddarem czy gruyerem.
Mi jednak w czystej postaci smakowala tak bardzo, ze tym razem z nich zrezygnowalam.


Zupa cebulowa
(porcja dla 3 osob)

4 srednie cebule (ok. 600g)
3 czubate lyzki masla

2 lyzki ciemnego sosu lub zwykłego sosu sojowego - wg uznania( lub  ew. 1 kostka bulionu ekologicznego, najlepiej wolowego, ale oczywiscie moze byc warzywny)
1 sredni zabek czosnku
2 szczypty imbiru
1 szczypta cayenne
50 ml wytrawnego, bialego wina
1 lyzeczka soku z cytryny(lub ciut mniej-wg uznania)
2 lyzeczki octu balsamicznego(lub ciut mniej - wg. uznania)
3 spore szczypty tymianku suszonego
1 szczypta majeranku
1 szczypta kminku
pieprz, sol


Cebule pokroic w piorka, poddusic powoli, na masle do miekkosci.

Do 1 litra wrzatku dodac tymianek, podduszona na masle cebule, zagotowac.
Dodac zmiazdzony zabek czosnku, imbir oraz cayenne.
Wlac sos sojowy (lub ew. wkruszyc kostke rosolowa), dodac szczypte/ dwie soli.
Wlewac po trochu, probujac do smaku - wino, sok z cytryny i ocet balsamiczny.
Pogotowac chwile i dodac szczypte majeranku i szczypte kminku.
Gotowac ok. 15-20 minut na srednim ogniu, po czym 1/4 zupy zmiksowac, gotowac kolejne pare minut.
Dosmakowac swiezo mielonym czarnym pieprzem oraz sola.
Podawac samą, z chlebem z maslem lub z kromkami pieczywa zapieczonymi z ulubionym serem.
Przepis zgodny z KPP oraz MM.

Smacznego!

2009/01/12

Cukinia. Tunczyk. Sos.



















Po prostu. I szybko. Latwo rowniez.
Pysznie.
Wazne aby nie przesmazyc cukinii i oprzec sie dodawaniu wiekszej ilosci oliwy, 1 lyzka w zupelnosci wystarczy, 2 sprawia ze cukinia zamiast lekkiej i jedrnej zamieni sie w zwiotczala i ociekajaca oliwa. Dobra, nieprzywierająca patelnia jest tu konieczna.
Smacznego!



Sos tunczykowy

2 lyzki dobrej jakosci majonezu (najlepiej wlasnej roboty i takiego uzylam)
3 lyzeczki kwasnej smietany lub jogurtu
pol puszki tunczyka (ok. 80-100 gr)
1 czubata lyzeczka kaparow w bialym winie
1 maly zabek czosnku
pieprze cayenne
1/2 lyzeczki oliwy z oliwek
sol


Majonez jest bardzo istotny w tym przepisie, jego kwaskowosc/ lagodnosc czy rodzaj oleju do niego uzytego ma znaczny wplyw na smak sosu.

Trzepaczka balonowa roztrzepac majonez, mieszajac dodac szczypte cayenne, po minucie tunczyka.
Nastepnie kapary i smietane (lub jogurt), wymieszac dokladnie, opruszyc szczypta kurkumy i calosc zmiksowac blenderem.
Mieszajac trzepaczka dodac oliwe, po minucie zmiazdzony zabek czosnku i ew. odrobine czarnego pieprzu.
Posolic do smaku.
Odstawic na pol godziny/godzine lub przykryc folia i przechowywac w lodowce (do 3-4 dni).
Przed uzyciem doprowadzic do temp. pokojowej lub podgrzewac na bardzo wolnym ogniu (nie gotowac).
Sos ten wspaniale pasuje rowniez do cieniutkich plasterkow cieplego, pieczonego schabu i polfrancuskich kluseczek.

Cukinia
2 male cukinie (nie dluzsze niz 20cm)
1 lyzka najlepszej oliwy z oliwek
1 spora szczypta platkow suszonego, czerwonego chili
2 szczypty soli
1 szczypta kurkumy
3cm pasek drobniutko pokrojonej skorki cytrynowej


Cukinie pokroic na cwiartki.
Oliwe rozgrzewac na srednim ogniu na patelni o grubym dnie.
Na ciepla (nie goraca!) oliwe, poruszajac patelnia (nie mieszajac lyzka!) wsypac chili, sol, skorke cytrynowa oraz szczypte kurkumy. Po 2-3 minutach zwiekszyc ogien i gdy przyprawy zaczna sie smazyc natychmiast wrzucic cwiartki cukinii.
Smazyc az cukinia pokryje sie oliwa. Wtedy przelozyc na kratke do grilowania, polac pozostala oliwa i grillowac w piekarniku az nabierze lekko brazowego koloru.
Podawac z cieplym sosem tunczykowym.
Smacznego!

Przepis zgodny z KPP oraz MM.

2009/01/07

Kakao. Gotowane.



























W mrozne, pochmurne dni, chowam sie pod koc z filizanka rozgrzewajacego, gotowanego kakao...
Gotowane kakao ma zupelnie inne dzialanie rozgrzewajace niz to zalewane wrzatkiem.
Polecam!




Kakao gotowane

1 filizanka wrzatku
1 czubata lyzeczka dobrej jakosci kakao
odrobina fruktozy (lub miodu)
cynamonu na czubku noza
imbiru na czubku noza
do podania: mleko i ew. miód

Ilosc skladnikow mozna modyfikowac wg uznania.


Do rondelka z wrzaca woda wsypuje kakao, fruktozę gdy zawrze dodaje cynamon, imbir.
Zmniejszam plomien, gotuje 2 minuty.
Pyszne z mlekiem i miodem.

Przepis zgodny z KPP.