Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ryby i owoce morza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ryby i owoce morza. Pokaż wszystkie posty

2014/04/02

Tatar z łososia, po japońsku.


Nigdy się z Moniką nie spotkałyśmy, ale mamy ze sobą coś wspólnego: obie uwielbiamy tatara z łososia z Sushi Zushi.
Mamy też podobny rytuał, wybieramy się na niego niezwłocznie, kiedy tylko jesteśmy w Warszawie.
To jedna z tych rzeczy, za którymi tęsknię, których mi brakuje.
Moja Babcia nasłuchawszy się ode mnie o tym tatarze, zrobiła mi niespodziankę i przygotowała swoją, domową wersję, nie w japońskiej, ale klasycznej wersji. Był pyszny, na kromce razowego chleba. Inny niż ten z restauracji sushi, co otwiera drzwi do eksperymentów w tym temacie.
Jednak tęsknota za tatarem po japońsku była silna, kiedy więc na swoim blogu Monika opublikowała przepis na tatara z łososia, takiego jak z Sushi Zushi, nie namyślałam się wiele, wiedziałam, że muszę go zrobić. 
I oto jest, naprawdę pyszny i łatwy do zrobienia, potrzeba tylko troszkę cierpliwości przy siekaniu łososia, ale wysiłek ten naprawdę się opłaci. 
Tatara można zawinąć w arkusz glonów nori z ryżem do sushi, przygotowując tatar na makach, tak, jak lubię go najbardziej, ale o tym może już następnym razem.



Tatar z łososia, po japońsku

350g świeżego łososia, bez skóry i ości
1 żółtko
5cm kawałek pora (biała część)
2 łyżeczki sosu sojowego (lub więcej - próbować, dla mnie ta ilość była w sam raz)
szczypta chilli powder hot (lub innej ulubionej mieszanki chilli)
szczypta suszonego imbiru
2-3 krople oleju z prażonego sezamu

Pora pokroić na półplasterki i posiekać najdrobniej jak się da.
Łososia pokroić na płatki, potem na malutkie kawałeczki i dokładnie, naprawdę dokładnie posiekać.
Wszystkie składniki wymieszać dokładnie, odstawić do lodówki na 1/2-1godz.
Przed podaniem dać mu odstać trochę w temp. pokojowej, by się nieznacznie ocieplił.

Smacznego!


2014/01/27

Śledzie po skandynawsku


Uwielbiam śledzie, a każdy interesujący przepis jest pretekstem, żeby spróbować ich pod nową postacią.
Śledzie z książki "Scandilicious" wyglądały bardzo zachęcająco: w lekko słodko-kwaśnej marynacie, z dużą ilością korzennych przypraw, szalotką i koperkiem.
Bardzo łatwe do zrobienia, jeśli korzysta się z gotowych płatów śledziowych (matjasów), bez oleju, delikatne, lekko korzenne. Warto spróbować.

Przy okazji chciałam polecić Wam wspaniałe miejsce w sieci, na które trafiłam przypadkiem, w poszukiwaniu informacji o generałowej Zajączkowej. To blog Kobiety i Historia.
Kiedy na niego trafiłam, poczułam się jakbym odkryła jaskinię pełną skarbów, jakby ktoś pisał o historii tak, jak zawsze chciałam czytać: jak o żywym, wibrującym tworze, zawsze z naciskiem na kontekst ludzki, humanistyczny, nie jak o nudnej skamielinie. Pisany lekką, staranną polszczyzną, w sposób absorbujący, przekazuje kopalnię szalenie pociągającej wiedzy i nieznanych historycznych smaczków. Mam nadzieję, że autorka bloga wyda kiedyś książkę, kupiłabym ją z przyjemnością. Na koniec mała uwaga: zaglądanie na tę stronę wciąga i może skończyć się czytaniem archiwum do późnej nocy. Jakby co, ostrzegałam.


 
Śledzie po skandynawsku
(przepis: Signe Johansen z książki "Scandilicious")

6 solonych śledzi (użyłam 6 gotowych płatów śledziowych, matjasów)

Zalewa (robiłam z połowy porcji)
300ml octu z białego wina
300ml wody
175g ksylitolu lub cukru
1 łyżeczka soli
10 ziarenek ziela ang.
1 łyżeczka ziarenek kolendry (z braku ziarenek dałam szczyptę mielonej)
1 łyżka ziarenek pieprzu czarnego (dałam część czarnego, część czerwonego)
1 łyżka jasnej gorczycy
5 goździków
4 suszone jagody jałowca
1 liść laurowy (w oryg. świeży, u mnie suszony)

oraz
2 szalotki, pokrojone w cienkie plasterki
kilka gałązek koperku (ilość wg. upodobania, jeśli ktoś nie lubi i pominie, myślę, że też będzie dobrze)

Śledzie namoczyć przez kilka godz., w wodzie z mlekiem, lub w samej wodzie. Przelać zimną, odsączyć w durszlaku, pokroić na kawałeczki (jeśli używa się całych śledzi, zdjąć skórę, podzielić na połówki i usunąć ości)
Przygotować zalewę: wszystkie składniki zalewy gotować na małym ogniu przez 10 min., odstawić do całkowitego ostygnięcia.
W słoiku ułożyć plasterki szalotki, trochę posiekanego koperku, pokrojone kawałeczki śledzia, zalać zalewą. Znów ułożyć plasterki szalotki, siekany koperek, kawałeczki śledzi, zalać zalewą itd.
W przepisie autorka zaleca odczekać 5 dni, moje śledzie były gotowe do jedzenia po 24godz.
Podawać z ulubionym chlebem.

Smacznego!



2013/02/26

Z cebulką, w oleju. Śledzie na co dzień.

To zaskakujące jak działa nasza pamięć i jak wiele jest w stanie pomieścić.
Ta przywołująca w sekundę obrazy poprzez zapach i ta, która jak za przyciśnięciem guzika, produkuje nawet wersy książek.
Do dziś, gdy słyszę słowo "jemiołuszka", w mojej głowie natychmiast recytują się słowa: "Byłem jak gdyby cieniem jemiołuszki, Zabitej przez fałszywy lazur szyby" z książki "Blady ogień" Vladimira Nabokova.
Swojego pierwszego psa (oj, przepraszam, suczkę), dostałam w dniu, w którym w telewizji emitowany był film "Gdzie jest generał". To było w sobotę i piesek miał być niespodzianką. Była taka maleńka, że mieściła się w torebce po cukrze i stała się ulubienicą rodziny na długie lata.
Gdy jako szczeniaczek została sama w kuchni, po przyjściu do domu, jasnym okazało się, że wskoczenie na taboret, mimo mikrej jeszcze postury, nie stanowiło dla niej żadnego problemu. Dowodem na to były poprzewracane doniczki z kwiatami, wysypany z cukiernicy cukier i masło wylizane z maselniczki.
Jest jeszcze historia próby ukradzenia stygnącej pieczeni, która była za gorąca, by szybko przeciągnąć ją do ogrodu, została więc przyłapana na ciągnięciu jej i puszczaniu co chwilę, w drodze między kuchnią a drzwiami wyjściowymi. Była najmądrzejszym i najpocieszniejszym psem jakiego mieliśmy i było z nią wesoło, ale to historia na oddzielny post.
Są rzeczy silniejsze niż niepamięć, pozornie zagubione, odnajdujące się w myślach, w najmniej spodziewanym momencie. Słowa, chwile, smaki, zapachy czasem działają jak lont.
Są w nas schowane strzępki książek, filmów, smaków, rytuały zapisane w nas przez lata.
Jak np. śledzie z cebulką, w oleju.



To coś, co od zawsze pojawiało się u mnie w domu, wszyscy śledzie uwielbiamy. Takie śledzie codzienne, na przekąskę albo i na śniadanie, z razowym chlebem. Uwielbiam zagryzać je natką pietruszki, szczególnie taką, przyniesioną prosto z ogrodu. Bardzo polecam! 



Śledzie z cebulką, w oleju

6 płatów śledziowych, w oleju
1 średnia cebula
pieprz świeżo mielony lub utłuczony w moździerzu
olej roślinny
ocet jabłkowy lub z białego wina

Śledzie namoczyć w wodzie, przez kilka godzin.
Wodę odlać, śledzie odsączyć na sitku, następnie pokroić w małe kawałeczki.
Cebulę pokroić w krążki.
W słoiku, lub ceramicznym/ szklanym naczyniu, układać warstwami cebulę, śledzie, dodać ok. 1 łyżeczki octu (lub ciut więcej, do smaku, zależy jakie śledzie wolimy), polać olejem, tak by przykrył śledzie z cebulą, i dodać pieprzu, ile lubimy. Następnie znów układać warstwami: cebula, śledzie, ocet, olej, pieprz itd. Śledzie odstawić w chłodne miejsce na kilka godzin, np. na noc. Rano będą gotowe do jedzenia.

Smacznego!

2012/12/12

Kojące jedzenie. Kartoflanka z łososiem. Obiad w 15 min.









Jest coś kojącego w smaku ugotowanych ziemniaków, choćby przyprawionych tylko solą ziołową i listkiem laurowym.
Coś ciepłego, spokojnego i domowego. Może to obietnica przytulności, rozgrzania, sytości?
W te zimne, krótkie dni, ugotujcie kartoflankę z łososiem, pachnącą koperkiem.
Zajmie to tylko ok. kwadransa.
Na drugi dzień, odgrzejecie ją sobie w kilka minut.
Perspektywa parującego talerza zupy, czekającego w domu, jest bardzo przyjemna, prawda?


Kartoflanka z łososiem
(przepis zgodny z KPP)

3-4 spore ziemniaki
świeżo zmielony czarny pieprz
1 listek laurowy + 1 ziele ang
sól morska + sól ziołowo-warzywna
1 większy lub 2 małe kawałki łososia
ok. 2 łyżki kwaśnej śmietany
sok z cytryny (do smaku)
posiekany koperek (ilość wg upodobania)
1 szczypta majeranku
kminku, na czubku noża

Do ok 2-2,5 l wrzątku dodać, pokrojone w kostkę ziemniaki, liść laurowy, ziele ang., sól i sól warzywno-ziołową, gotować do miękkości.
Dodać koperek, majeranek, odrobinę kminku, pieprz oraz łososia pokrojonego w średnią kostkę (jeśli będzie za mała, łosoś rozpadnie się podczas gotowania).
Gotować ok. 3 min., po tym czasie łosoś powinien być ugotowany (próbować).
Spróbować, czy nie trzeba dosolić. Doprawić kwaśną śmietaną i dosmakować sokiem z cytryny.

Smacznego!


2011/12/21

Moja ulubiona ryba po grecku.




Wcześniej nie przepadałam za rybą po grecku. Dopóki nie zagościłam w Święta, w domu Rodziców mego Miłego i nie spróbowałam ryby po grecku w wykonaniu jego Mamy. Zupełnie innej od tej, którą znałam do tej pory, bez marchewki, bez włoszczyzny, za to w cudownie lekkim słodko-kwaśnym sosie z cebulką i cukinią, który przygotowuje wcześniej i pasteryzuje w słoikach. Więc spróbowałam, a kiedy spróbowałam, nie chciałam jeść nic innego. Mój zachwyt nad rybą nie pozostał niezauważony i na świąteczne śniadanie ku mojej radości znów ją dostałam. Od tej pory jest to moja ulubiona ryba po grecku. Ciekawostką jest fakt, że Miły za tą potrawą nie szalał tak jak ja (czego nie mogłam pojąć, zajadając się nią w jego domu rodzinnym), kiedy więc przeflancowałam ten przepis na nasze święta, zrobiłam małą porcję... którą musiałam się z nim podzielić. I tak zostało do dziś. Danie to jest pyszne na zimno i ciepło, właściwie jest pyszne zawsze.


Ryba po grecku, moja ulubiona
(przepis zgodny z KPP)

2 małe cukinie, ok. 500g, lub troszkę więcej
2 średnie cebule
świeżo mielony czarny pieprz, sól morska
3 małe ziarenka ziela ang. lub 2 większe
2 małe listki laurowe lub 1 większy
3 czubate łyżeczki koncentratu pomidorowego (nie przecieru!)
4 łyżki octu winnego lub nieco mniej zwykłego
mała szczypta tymianku
4 łyżki ksylitolu, cukru lub płynnego miodu/ syropu z agawy
olej roślinny
ok. 500g ryby o jędrnym, białym mięsie (użyłam dorsza)

Cukinię obrać, pokroić w ćwierć plasterki, przełożyć na durszlak, lekko posypać solą, odstawić na ok 1-2godz., aż lekko zmięknie i puści sok.
Cebulę pokroić w półplasterki, przełożyć na sitko, lekko posolić, odstawić na ok. 1-2 godz.
Rybę podzielić na 5-6 mniejszych kawałków, lekko posolić, odstawić na 1godz., następnie usmażyć na 2 łyżkach oleju roślinnego. Usmażoną rybę przełożyć do naczynia żaroodpornego (jeśli potem zamierzamy ją podgrzać) lub na głęboki półmisek (jeśli zamierzamy jeść na zimno).

Na tę samą patelnię, dodać odrobinę oleju, cukinię i cebulę, poddusić minutę, dodać szczyptę pieprzu, ziele ang., liść laurowy, szczyptę soli oraz pół szklanki zimnej wody. Dusić do miękkości warzyw, powinny być mięciuteńkie, ale jeszcze zachować kształt. Wtedy dodać  koncentrat pomidorowy oraz ocet, dobrze wymieszać, dodać małą szczyptę tymianku i posłodzić. Spróbować czy nie trzeba dosmakować odrobiną pieprzu lub soli. Dusić aż sos się zredukuje i nieco zgęstnieje. Gotowy sos wyłożyć na rybę, powinna być całkowicie przykryta, zostawić do ostygnięcia.

Po 24h ryba jest gotowa do podania, smaki zdążyły się "przegryźć" a ryba idealnie przesiąknąć sosem. Podawać na zimno lub podgrzewać w średnio ciepłym piekarniku, koniecznie przykrywając naczynie folią, lub pokrywką. Pyszne z pieczywem z masłem.

Smacznego!




2011/12/12

Śledzie w sosie musztardowym




W okresie przedświątecznym, szerokim łukiem omijam przepełnione sklepy i galerie. Przemykam gdzieś obok, w spokojniejszy świat, nie migający do mnie tysiącem promocji. Moje święta obchodzą się bez nich świetnie, bo moje święta są ascetyczne, pod każdym względem, takimi je lubię. 
Wigilia to kilka ulubionych dań: pierogi, barszczyk i obowiązkowo śledzie i kompot z suszu. Czasem ryba w galarecie  lub po grecku (z rewelacyjnego przepisu Mamy mojego Miłego). Na deser makowiec lub sernik. W moim domu rodzinnym byłby jeszcze obowiązkowo karp smażony i w galarecie, którego uwielbiam, najlepszy robi moja Babcia. Za to ja, co roku, szukam nowego sposobu na śledzie, bez nich nie wyobrażam sobie Wigilii. Tak jak i bez mandarynek, to dzięki nim dom pachnie świętami. Późnym wieczorem, po kolacji wigilijnej, Dziadek obierał nam mandarynki. Uwielbiam ten zapach rozłupywanej mandarynkowej skórki, pachnie spokojem, świętami.





Śledzie w sosie musztardowym
(przepis zgodny z KPP, przystawka dla 2-3 osób)

3 filety śledziowe matjasy, ok. 200g, wymoczone przez kilka godzin (lub przez noc) w zimnej wodzie lub wodzie z mlekiem, następnie pokrojone na kawałeczki

Sos:
2 łyżki kwaśnej śmietany
tymianku na czubku noża
2 łyżki majonezu
4 łyżeczki średnio ostrej musztardy (np. sarepskiej lub łagodniejszej odmiany Dijon)
2 łyżeczki łagodnej musztardy ziarnistej

Wszystkie składniki sosu dokładnie wymieszać.
Pokrojone na kawałeczki śledzie połączyć z sosem, przykryć szczelnie i wstawić do lodówki, np. na noc.
Śledzie są gotowe po ok. 12 godz.

Smacznego!



2011/04/29

Wędzony łosoś. Makaron.


Jeden z naszych ulubionych makaronów: wędzony łosoś, na ciepło, w śmietanowym sosie.
Miły mój jest jego szczególnym miłośnikiem i jeśli tylko mam w lodówce kawałek wędzonego łososia, to pewne jest, że pojawi się taki makaron. Dodatkową jego zaletą jest to, że przygotowuje się go błyskawicznie.

Słonecznego weekendu Wam życzę!



Makaron z wędzonym łososiem w śmietanowym sosie
(przepis zgodny z KPP, porcja dla 2 osób)

1 łyżka oleju z pestek winogron
1 szczypta świeżo mielonego czarnego pieprzu
250g wędzonego łososia, pokrojonego na kawałeczki
1 mały pęczek koperku
ok. 3/4 kubeczka kwaśnej śmietany


do podania: ugotowany makaron tagliatelle (wody na makaron nie solić!)

Do rozgrzanego rondla dodać olej i szczyptę pieprzu, gdy olej się rozgrzeje, dodać łososia, smażyć przez ok. 3min. Dodać koperek i śmietanę, dusić kilka minut, aż sos lekko zgęstnieje.
Wymieszać z gorącym makaronem i podawać natychmiast.

Smacznego!

2011/04/14

Krewetki i makaron. Azjatycki stir-fry.


Jak dobrze znaleźć sprzedawcę, który zapyta czego potrzebujesz i jeśli trzeba, postara się to sprowadzić. Takiego, który wyśle ci sms, żeby nie przyjeżdżać w sobotę, bo co prawda towar, który zamawiałam ma, ale jeszcze w magazynie a na sklepowych półkach pojawi się w poniedziałek. Lub zamówi nigdzie indziej niedostępną mąkę. Dostałam maila od właściciela sklepu z żywnością azjatycką, w którym się zaopatruję, z katalogami makaronów, bym wybrała to, co mnie interesuje. Oprócz klusek, które znam, o zawrót głowy przyprawiły mnie makarony, o których istnieniu nie miałam pojęcia a tym bardziej nie znam istoty ich przeznaczenia. Na początek wybrałam bezpiecznie, znane mi różne rodzaje oraz kilka takich, które znam choć jeszcze nie miałam okazji próbować i na razie czekam, co z tego uda się zamówić. Tymczasem zapraszam na szybki stir-fry z krewetkami i makaronem.

Miłego dnia!




Krewetki z makaronem w słodko-ostro-słonym sosie
(przepis zgodny z KPP, porcja dla 2 osób)

250g obranych krewetek (użyłam black tiger) - ok.12 szt.
2 porcje grubego japońskiego makaronu udon (instant*)
1 łyżka oleju arachidowego  lub z pestek winogron
opcjonalnie: odrobina sosu rybnego

Marynata do krewetek
1 łyżka sosu sojowego
1 łyżka sosu ostrygowego
2 łyżeczki octu ryżowego
1 szczypta kurkumy
1 łyżka syropu z agawy lub płynnego miodu
1 łyżka mirin
1-2 szczypty mieszanki chilli powder hot**
1/2 - 1 łyżeczka ostrego sosu chilli 

Składniki marynaty wymieszać w podanej kolejności, zalać nią krewetki i dokładnie wymieszać.
Miskę z krewetkami przykryć folią i wstawić do lodówki na 1 godz. (jeśli czas nie goni, można na 2 godz.)

Na patelni lub w woku rozgrzać olej, krewetki wyjąć z marynaty i układać na patelni, marynatę zachować.
Smażyć ok. 30 sek. z każdej strony, dodać resztę marynaty i makaron. 
Dodać kilka łyżek gorącej wody, delikatnie wymieszać rozdzielając makaron drewnianą łyżką, podgrzewać na średnim/dużym ogniu, aż makaron będzie gorący, a sos lekko zgęstnieje (ok. 2 min). Spróbować i jeśli potrzeba lekko skropić sosem rybnym (odrobinę, do smaku). Podawać natychmiast.

Smacznego!



* gotowego do spożycia, należy go tylko podgrzać ok. 2min. w sosie lub zupie
** to mieszanka zawierająca: chilli, kumin, sól, oregano czosnek i cayenne

2010/12/23

Śledzie w śmietanie.



W mojej rodzinie wszyscy lubimy śledzie i w moim domu rodzinnym raz w tygodniu przygotowuje się miseczkę śledzi w oleju, bardzo prosto, z cebulką, odrobiną octu i pieprzu. Odkąd mieszkam na Wyspie, śledzie jadam rzadziej, choć nadal bardzo je lubię. W Święta nie mogło ich zabraknąć, przygotowałam je inaczej niż dotychczasowe słodko-korzenne śledzie wigilijne. Tym razem w sosie śmietanowym,  z blanszowaną cebulką. Polecam!




Śledzie w śmietanie
(przepisz zgodny z KPP)

6 filetów śledziowych matjasów (w oleju lub w zalewie solnej)
ocet z białego wina lub jabłkowy 
1 kubeczek kwaśnej śmietany (ok.7-8 łyżek)
1 łyżeczka soku z cytryny
mała szczypta tymianku
2 łyżki majonezu
szczypta nasion białej gorczycy
1 średnia cebula

Śledzie namoczyć przez kilka godzin (lub jeśli bardzo słone np. na noc) w wodzie lub w wodzie z mlekiem.
Namoczone i osączone śledzie, ułożyć w naczyniu o szerokim dnie i skropić octem,
odstawić na ok. 2-3godz, w międzyczasie raz je przemieszać.
Cebulę pokroić w piórka, zblanszować we wrzątku przez ok. 2min i osączyć na sitku.
Gorczycę utłuc w moździerzu.
Śledzie odsączyć, pokroić na kawałeczki, przełożyć do miski, dodać śmietanę, sok z cytryny,
tymianek, majonez, zblanszowaną cebulę i gorczycę, za każdym razem dokładnie mieszając.
Miskę przykryć szczelnie folią i odstawić do lodówki na 24godz (min.12-14godz).

Smacznego!
 


2010/11/16

Smaki dzieciństwa. Makrela.



























Niepozorna, leżała w drewnianej szkrzyneczce, równo, obok innych.
Wędzona makrela była raz w tygodniu, w warzywniaku nieopodal domu.
Czasy się zmieniały, właściciele również, ale odkąd pamiętam raz w tygodniu pojawiała się w domu pasta z makreli. Teraz mamy na wyciągnięcie ręki niemalże wszystkie ryby świata, ale jak miło zrobić coś, co było od zawsze. Swojskie i domowe. I takie dobre! Kilka składników, chwila pracy, świeży chleb. Proste smaki, które tak lubię...


A Wy, lubicie pastę z makreli?









Pasta z makreli
 (przepis zgodny z KPP oraz MM)

1 makrela
1-2 łyżeczki octu jabłkowego, z białego wina lub balsamico (do smaku)
1 mała szczypta tymianku (odrobinę)
1-2 łyżeczki oleju roślinnego  (w zależności od wielkości makreli, można też ew. pominąć)
1-2 łyżeczki majonezu (do smaku)
1/2 łyżeczki ostrej musztardy (użyłam Dijon)
1/2 małej cebuli , pokrojonej w drobną kosteczkę
świeżo mielony czarny pieprz, do smaku








 

Makrelę dokładnie obrać z ości.
Dodać resztę składników w podanej kolejności i dokładnie wymieszać.
Odstawić na 15-20min. żeby smaki się połączyły.
Podawać z ulubionym pieczywem.
Pastę można przechowywać w lodówce, ok.2-3 dni.


Smacznego!



2010/09/05

Zrób mi solę!




Kiedy po raz pierwszy jadłam solę, poczułam się jak w niebie.
To ryba o delikatnym i finezyjnym smaku, jednocześnie uwodzącym i nie dającym o sobie zapomnieć.
Sola ma delikatne, białe mięso, którego smak łatwo zgubić pod zbyt dużą ilością przypraw i dodatków, przygotowałam ją więc najprościej jak to tylko możliwe. Z solą, pieprzem i cytryną. Na maśle. To, co zdjęłam z patelni, sprawiło, że po pierwszym kęsie oniemieliśmy i patrząc na siebie porozumiewawczo, między jednym kęsem a następnym, mieliśmy do powiedzenia tylko jedno. To-jest-pyszne! Każde z nas miało ochotę na następną porcję, natychmiast. Polecam spróbować soli, choć raz.


Sola w maśle cytrynowym
(przepis zgodny z KPP oraz MM, porcja dla 2 os.)

2 średnie filety z soli
2 łyżki masła
1/4 cytryny
sól
świeżo mielony czarny pieprz


Filety umyć, osuszyć i posypać solą.

Na rozgrzaną patelnię włożyć masło, gdy się roztopi, posypać świeżo mielonym czarnym pieprzem.

Solę smażyć na maśle 3-4 minuty z jednej strony, obrócić, polać sokiem z cytryny i smażyć kolejne 3-4 minuty. Jeśli filety są większe smażyć ok. 4-6 min z każdej strony. Podawać natychmiast z masłem, na którym smażyła się ryba i ew. dodatkowymi cząstkami cytryny, do pokropienia.

Smacznego!








Chciałabym jednocześnie zawiadomić Was, że wyjeżdżam na kilka tygodni i tym przepisem chciałam się z Wami na ten czas pożegnać. Z góry przepraszam, za opóźnienie w odpisywaniu na maile i komentarze, dostęp do poczty będę miała sporadyczny. Jednocześnie jest mi miło poinformować, że w najnowszym magazynie "Moda na ślub", zostały opublikowane dwa moje przepisy, dla zainteresowanych skan poniżej.

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie!
Patrycja



2010/08/20

Keralan fish curry...



czyli ryba lubi pływać.
W mleku kokosowym, z aromatycznymi przyprawami. Gdy zobaczyłam Nigellę przygotowującą to curry w programie "Forever Summer", wiedziałam, że muszę go spróbować. Zrobiłam je dziś po raz kolejny (z dorszem, halibutem, teraz z łupaczem) i na pewno nie ostatni. To jest danie ekspresowe i naprawdę pyszne. Słodko-słono-pikantne z lekko cytrynową nutą tamaryndowca. Zwykła ryba, nieco inaczej. Polecam!


I miłego weekendu Wam życzę Kochani!




Curry rybne z mlekiem kokosowym, imbirem i chilli

(porcja dla 3-4 os. przepis zgodny z KPP oraz MM, autor: Nigella Lawson)

600-650g filetów z ryby o jędrnym, białym mięsie
2średnie cebule
1 długa, czerwona papryczka chilli
1łyżeczka utartego imbiru
1 szczypta utłuczonego w moździerzu kuminu
1łyżka sosu rybnego (w oryg. bulionu rybnego w płynie)
1 łyżeczka koncentratu z tamaryndowca (lub do smaku)
ok 3/4 szkl. wrzątku
1 łyżeczka kurkumy
1 puszka mleka kokosowego (400ml)
1łyżka oleju roślinnego


do podania: ugotowany ryż basmati



Rybę pokroić w sporą kostkę, posolić i odstawić.

Cebule pokroić w półplasterki i zeszklić na oleju.
Dodać imbir oraz kumin, wymieszać i poddusić jeszcze 1-2min.

Dodać sos rybny, po chwili koncentrat z tamaryndowca i dokładnie wymieszać.
Dodać kurkumę, wrzątek i wymieszać, wlać mleko kokosowe (można tylko gęstą część, wtedy sos będzie gęstszy) i na końcu dodać chili pokrojone wraz z pestkami w cienkie paseczki (jeśli curry ma być łagodne, pestki przed pokrojeniem usunąć)

Gotować na średnim ogniu, aż cebula będzie miękka.

Do wrzącego sosu dodać rybę i gotować kilka minut, naprawdę krótko, ryba ma być ugotowana, ale pozostać jędrna (ok.3-4min). Podawać natychmiast z gorącym ryżem.

Smacznego!

2010/08/17

Łosoś i pasztet.



Ten pasztet powstał trochę przez przypadek i niechcący stał się hitem Wielkanocnym.
Tuż przed świętami kupiłam świeżego łososia, miałam ochotę na pieczone kotlety (wiem, wiem, raczej to niewielknocnie, ale jak pysznie) a w toku przygotowań zupełnie zmieniłam plany.
Łososia ugotowałam w bulionie winno-maślanym (jak na te łososiowe pączki), który jest niezwykle pyszny i zamienia rybę w delicje. Uwierzcie, nawet na tym etapie, tak ugotowany łosoś jest wyśmienity podany z samymi młodymi ziemniakami i właściwie na tym można by skończyć, obiad byłby doskonały.
Ale mi zamarzył się pasztet. Do ryby dodałam ugotowane słodkie ziemniaki, żółtka, chilli i pianę z białek, a to co wyjęłam z piekarnika przeszło moje oczekiwania. Zajadaliśmy się tym pasztetem całe święta i żałowałam, że upiekłam malutką foremkę. Pasztet jest łagodny w smaku, delikatny, mięciutki i mimo, że bez żadnego zagęstnika, świetnie kroi się w cienkie plastry. Pyszny sam lub na świeżym chlebie, koniecznie z sosem chrzanowym lub jogurtowo-majonezowym chilli.
Jedyna jego wada, to to, że troszkę za szybko znika...




Pasztet z łososia
(przepis zgodny z KPP)

50g masła
chilli powder hot
świeżo mielony czarny pieprz
2łyżeczki sosu rybnego (Nam Pla)
2łyżeczki sosu ostrygowego
szczypta soli
3 spore filety z łososia ok. 600-650g (bez skóry i ości)
100ml białego wina
1łyżeczka octu balsamicznego lub z czerwonego wina
kurkuma
2 średnie słodkie ziemniaki (ok.400-450g)
3 jajka

Słodkie ziemniaki obrać i ugotować. Pozostawić do przestygnięcia.
W rondlu o grubym dnie rozpuścić masło, dodać szczyptę chilli, po chwili sos rybny i ostrygowy, dokładnie wymieszać.
Dodać filety łososia, przekrojone na pół, posypać je szczyptą soli, wlać białe wino, po chwili dodać kurkumę (na czubku noża) i potrząsnąć garnkiem, by połączyć składniki sosu. Garnek przykryć.
Rybę gotować na małym ogniu, aż będzie miękka, wtedy zdjąć pokrywkę, płomień zwiększyć na średni i gotować, aż sos lekko zgęstnieje i zmniejszy swoją objętość o połowę.
Rybę pozostawić do przestygnięcia.
Letniego łososia dokładnie rozgnieść widelcem (nie miksować!) wraz z sosem, w którym się dusił (zanim doda się żółtka masa powinna być letnia lub prawie zimna).
Dodać żółtka i dokładnie wymieszać, masa zgęstnieje i stanie się gładka.
Dodać ostudzone słodkie ziemniaki, rozgnieść je widelcem, aż cała masa się połączy.
Masę doprawić do smaku chilli (ok.2szczypty) i świeżo mielonym czarnym pieprzem (ok.1 szczypty) oraz odrobiną sosu rybnego (do smaku), ponownie dokładnie wymieszać, dodać ocet balsamiczny lub winny, wymieszać i dodać odrobinkę kurkumy, ponownie wymieszać. Białka ubić na sztywną pianę i dodawać do partiami do masy rybnej. Delikatnie wymieszać i przełożyć do lekko natłuszczonej foremki wyłożonej pergaminem. Piec w 180-190st.C przez 1 godz.
Pozostawić w foremce do całkowitego ostygnięcia.
Podawać z sosem jogurtowo-majonezowym chilli i/lub sosem chrzanowym.

Sos jogurtowo-majonezowy z chilli
5 łyżek jogurtu naturalnego
odrobinka kurkumy
2łyżki majonezu
1-2szczypty chilli powder hot
odrobina soli

Wszystkie składniki wymieszać w podanej kolejności.

Sos chrzanowy
4łyżki kwaśnej śmietany
1łyzka jogurtu naturalnego
odrobinka tymianku
1łyżka majonezu
1czubata łyżka chrzanu (lub więcej, w zależności od ostrości chrzanu)
odrobina soli

Wszystkie składniki wymieszać w podanej kolejności.
Sosy można przechowywać w lodówce do ok. 2-3dni.


Smacznego!

2010/08/10

Balsamiczny łosoś i rybny raj.





Z rybami to było tak, że na Wyspie, która na brak ryb narzekać nie powinna, z dostępem do świeżych ryb był kłopot. Do czasu, kiedy odkryto przede mną, że w porcie znajdę sklep rybny z prawdziwego zdarzenia. Ze świeżymi i wędzonymi rybami.
Nie bardzo wierzyłam, ale cóż, spróbować warto pomyślałam.
Kiedy dotarłam na miejsce, otworzyły się przede mną (dosłownie) jak do sezamu, drzwi do jaskini skarbów. Rybnych skarbów. A przed oczami zaczęły mi migać wszystkie te rybne możliwości i kombinacje, jakie dopiero mnie czekały. Oprócz poczciwego łososia, pstrąga, dorsza czy soli, zdarzały się i zagadki. Bo co to takiego proszę Państwa łupacz (czy inaczej: plamiak)? Mój poczciwy polski sklepik rybny takiej ryby na oczy nie widział, przynajmniej kiedy mieszkałam w Polsce, a w Irlandii to jedna z bardziej popularnych i łatwo dostępnych ryb (będzie i o niej przy innej okazji). Cóż, człowiek uczy się całe życie. Ale za to jak smacznie się uczy.
Od tamtej pory ryby pojawiają się na naszym stole dużo częściej, czyli tak jak lubię.
Dziś najprostszy łosoś gotowany na parze, jakiego jemy najczęściej i tak najbardziej nam smakuje. Pyszny jest również grillowany lub smażony, koniecznie bez tłuszczu, gdyż łosoś, tłusty z natury, nie potrzebuje wspomagacza w postaci oliwy. Jeśli ryba jest świeża, sos odpowiednio doprawiony, to jest to uczta dla podniebienia. To kolejne danie, z naszego żelaznego repertuaru, czyli takie, które nam się nie nudzi, nawet po wielu powtórkach.

Balsamiczny łosoś gotowany na parze
(przepis zgodny z KPP oraz MM)

2 filety z łososia
sól morska ziołowa lub zwykła
2-3 łyżeczki octu balsamicznego
1 szczypta tymianku utarta w moździerzu na pył
odrobinka mielonego kminku
2 szczypty chilli powder hot*

Rybę natrzeć solą, polać octem balsamicznym. Oprószyć tymiankiem, kminkiem i chilli. Odstawić na 20-30min, w międzyczasie rybę można obrócić, by pokryła się marynatą.
Tak przygotowanego łososia ugotować wraz z brokułami na parze. Równie pyszny będzie grillowany lub usmażony. Podawać z brokułami, puree z pietruszki i słodkich ziemniaków oraz sosem jogurtowo-majonezowym z chilli.


Puree z pietruszki lub pasternaku
i słodkich ziemniaków

4 większe pietruszki lub pasternaki
1 średni słodki ziemniak
ok. 1 łyżka masła + opcjonalnie troszkę słodkiej smietanki
1 szczypta chilli powder hot*
sól morska
1 łyżeczka soku z cytryny
odrobinka tymianku (na czubku noża)

Warzywa obrać i ugotować do miękkości na parze lub w wodzie.
Lekko przestudzić, rozgnieść widelcem lub tłuczkiem do ziemniaków, dodać masło ( i ew. troszkę śmietanki), wymieszać. Dodać chilli  oraz do smaku soli i odrobinę soku z cytryny.
Na koniec dodać tymianek, całość wymieszać i podawać natychmiast.

Sos jogurtowy z chilli
2 łyżki majonezu
szczypta chilli powder hot*
4 łyżki jogurtu naturalnego
1 łyżeczka kaparów w białym winie (opcjonalnie)
odrobinka kurkumy (na czubku noża)

Wszystkie składniki wymieszać w podanej kolejności, odstawić na ok. 5-10min.

Smacznego!





* moje najulubieńsze chili do potraw wytrawnych to mieszanka zawierająca: chilli, kumin, sól, oregano czosnek i cayenne

2010/04/27

Tuńczyk w pomidorach.




A było to tak: miał być makaron z tuńczykowo-pomidorowym sosem.
Ale nie było kaparów. A było jedno czerwone chilli.
Przygotowałam bardzo szybki i zupełnie inny sos.
To co zostało na drugi dzień, na zimno okazało się rewelacyjnym dodatkiem do chleba z masłem. Coś jak lepsza ryba w pomidorach, taka ryba z puszki. Dużo lepsza. Pyszna!
Od tamtej pory przygotowuję takiego tuńczyka na zimno, specjalnie do chleba.
Nie pytajcie mnie ile można go przechowywać w lodówce, bo u nas zawsze znika w jeden-dwa dni.

Polecam!







Tuńczyk w pomidorach
(przepis zgodny z KPP oraz MM)

1 puszka tuńczyka w oliwie z oliwek lub oleju
1 puszka pomidorów, zmiksowanych
1 średnie czerwone chilli
sól morska, świeżo mielony czarny pieprz
1 łyżka syropu z agawy lub fruktozy (lub cukru)
1 szczypta suszonej bazylii

Chilli umyć, usunąć pestki, drobno pokroić.
Tuńczyka osączyć z oliwy, wylewając ją na rozgrzaną patelnię.
Na patelnię z gorącą oliwą, dodać pokrojone chilli i smażyć na średnim ogniu 3-4 minuty.
Dodać tuńczyka, sól do smaku, lekko rozdrobnić i wymieszać. Smażyć kolejne 3-4 minuty.
Dodać zmiksowane pomidory, wymieszać z rybą. Dodać bazylię i wymieszać.
Posłodzić agawą/ fruktozą i smażyć na średnim/ małym ogniu, mieszając od czasu do czasu, aż sos zgęstnieje. Spróbować i dosmakować pieprzem oraz solą. Zostawić do ostygnięcia lub przełożyć do naczynia, w którym ryba ostygnie. Podawać na zimno do ulubionego pieczywa.


Smacznego!



2010/01/16

Bułeczki orkiszowo-pszenne z siemieniem. I pasta z tuńczyka.





Z moim pieczeniem to jest tak. Oprócz żelaznego repertuaru, piekę zwykle spontanicznie. To co przyjdzie mi do głowy - robię od ręki. Bułeczki na śniadanie? Proszę bardzo! Otwieram szafkę z mąkami, widzę orkiszową. Sam orkisz? Za mało. Sięgam po pszenną-razową i kątem oka widzę napoczętą torebkę siemienia. Odrobina ulubionego kminku, masło. I oto są.
Bułeczki, na których leżał twarożek.
Potrzebowałam niedużych bułek śniadaniowych. Ani dużych ani malutkich. Średnich.
Piekę je z małej porcji, bo nigdy nie wiem na co będę miała ochotę za trzy dni, więc nawet nie zdążą sczerstwieć.
Dlaczego je lubię? Bo są łatwe i szybkie. Bardzo puszyste ale ze zwartym miąższem. I wilgotne przez 3 dni. A smak mają niezrównany, podobny do tych z dzieciństwa, więc jeśli jest Was więcej niż dwoje, radzę piec z podwójnej porcji.
Niby zwykłe bułki a niezwykłe. Chyba najlepsze jakie do tej pory upiekłam.
A na nich nasza ulubiona pasta z tuńczyka z suszonymi pomidorami, tymiankiem i tabasco. Pycha!




Bułeczki orkiszowo-pszenne z siemieniem lnianym
(10 średnich lub 5 dużych)

265g mąki orkiszowej jasnej
55g mąki pszennej-razowej, żarnowej (stoneground) lub pszennej-razowej grubo mielonej
1 i 1/3 łyżeczki drożdży suszonych
20g jasnego siemienia lnianego (lub pestek dyni, słonecznika, wg uznania)
1/2 łyżki miękkiego masła
1 łyżka oleju z pestek winogron lub słonecznikowego + 1 łyżeczka do wysmarowania miski
1/3 łyżeczki kminku
1 łyżeczka syropu z agawy (lub miodu)
200ml ciepłej wody
1 czubata łyżeczka soli (użyłam grubej soli kamiennej, rozpuszczonej w odrobinie gorącej wody)


Do wody dodać drożdże, kminek, syrop z agawy, masło, siemię i sól, wymieszać.
Dodać obie mąki.
Wymieszać łopatką, wyłożyć na blat i wyrabiać, aż ciasto stanie się elastyczne (ok.3-4min.).
Ciasto polać olejem, zagnieść (2-3min.), ciasto ma wchłonąć olej.
Ciasto ułożyć w naoliwionej misce, przykryć szczelnie przezroczystą folią i odstawić w ciepłe miejsce na 1godz. (lub nieco dłużej, ciasto powinno niemalże podwoić objętość, zależy to od temp użytej wody i temp. otoczenia).
Po tym czasie ciasto wyjąć, podzielić na 10 małych lub 5 większych części i uformować bułeczki (moje miały po ok.55g każda). Ułożyć je na blasze wyłożonej pergaminem, przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce do napuszenia, ok. 1godz. (w zależności od temp. otoczenia)
Piec nagrzać do 210st. C. Bułeczki posmarować olejem, piec: małe ok. 13-15 min, duże ok. 14-17min. Studzić na kratce. Puszyste i chrupiące w dniu pieczenia. Pozostają wilgotne do 3dni.






Pasta z tuńczyka, z suszonymi pomidorami, tymiankiem i tabasco


1 puszka tuńczyka w sosie własnym (185g)
4-5 suszonych pomidorów w oliwie
1 pełna łyżeczka balsamico
2 szczypty tymianku
olej z pestek winogron lub oliwa z oliwek (łagodna, nie gorzka i nie pikantna)
sos Tabasco
sól morska

Do wysokiego naczynia włożyć odsączonego tuńczyka, dodać pomidory, balsamico, tymianek, 1 łyżkę oliwy z suszonych pomidorów i 2 łyżki oleju/ oliwy.
Zmiksować, jeśli masa jest za sucha dodać więcej oleju/ oliwy, miksując dodać kilka-kilkanaście kropli Tabasco i 1-2 szczypty soli morskiej (dałam jedną).
Można przechowywać w lodówce do 3dni, choć wątpię by się coś do trzeciego dnia ostało:)
(Przepis zgodny z KPP oraz MM)

Smacznego!

2010/01/05

Parmezan. Krewetki. Imbir. Surimi.




Co łączy włoski parmezan i makaron z azjatyckim imbirem i krewetkami?
Łączy je eksplozja smaków.
Odkąd nauczyłam się przechowywać imbir w zamrażarce (co znacznie ułatwia jego tarcie) zawsze mam jego spory zapas. Tak jak i torebkę mrożonych krewetek.
Reszta jest już pod ręką, w szafkach i szufladach.
Pomysł na to danie powstał w mojej głowie dosłownie w sekundę. Kiedy wróciliśmy do domu, głodni, zmęczeni, obładowani zakupami, m.in. świeżym zapasem surimi i krewetek, nie było czasu dywagować nad tym, co przygotować na obiad. Chcieliśmy jeść natychmiast ;)
I oto jest. Przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Prosty zestaw, nieziemsko pyszny, aksamitny, śmietanowy sos, jędrne krewetki i ten parmezan.
Przygotowanie go zajmuje, z zegarkiem w ręku, 15 minut.
Jeśli odwiedzą Was niespodziewani goście, zanim porządnie się rozgoszczą i wypiją pierwszą lampkę wina - kolacja będzie gotowa. I to jaka!
Łagodny, choć zdecydowany. Efektowny w smaku. Comfort food w najlepszym wydaniu.




Makaron z krewetkami i surimi w śmietanowo-imbirowym sosie
(porcja dla 2 osób)

150-170g drobnych, mrożonych krewetek
1 opakowanie surimi (ok. 10-15szt) - pokrojone w 2cm kawałki
2 łyżeczki sosu ostrygowego
1/2 kubka kwaśnej śmietany
3 łyżki słodkiej, płynnej śmietanki
2 ząbki czosnku, zmiażdżone
1 czubata łyżka tartego imbiru
1/4 cytryny lub limonki
tymianku - na czubku noża
czarny pieprz, koniecznie świeżo mielony
1 łyżka oleju z pestek winogron lub słonecznikowego

do podania:
świeżo starty parmezan
makaron tagliatelle

(po pierwsze nastawić wodę na makaron, zanim makaron się ugotuje - sos będzie gotowy)
W rondlu o grubym dnie rozgrzać olej, dodać czosnek, imbir, smażyć ok. 1-2min.
Dodać krewetki, sos ostrygowy. Dusić, mieszając, aż puszczą sok, ok. 3-4 min.
Dodać kwaśną śmietanę, sok z cytryny, gotować na małym ogniu, aż sos zacznie gęstnieć.
Dodać tymianek. Po chwili słodką śmietankę.
Gotować na minimalnym ogniu, sos ma zgęstnieć ale nie odparować.
Dodać świeżo mielony czarny pieprz.
Do gorącego sosu dodać pokrojone surimi i zdjąć z ognia (inaczej surimi się rozpadną).
Wymieszać z makaronem, podawać na ogrzanych talerzach, posypane świeżo tartym parmezanem. Pycha!:)
Przepis zgodny z KPP


Smacznego!



Jest mi jednocześnie miło poinformować, ze na portalu iWoman ukazał się artykuł pt.
Kuchnia internetowa
a w nim. m.in parę słów o Trufli.

2009/07/05

Krewetki. Oliwa. Chilli.





Jest gorąco.
Słońce rozleniwia. Ospały bąk opala się na chodniku.
Szkoda tych chwil na stanie przy kuchni.
Pudełeczko królewskich krewetek, najprzedniejsza, delikatna oliwa, czosnek i chilli. Dwie chwile. Gotowe.
Jeść palcami. Powoli. Z twarzą zwróconą ku słońcu.


Krewetki smażone w oliwie, czosnku i chilli
(porcja dla 2 osób)

200g świeżych krewetek królewskich, gotowych do jedzenia
2 łyżki najlepszej oliwy z oliwek, o delikatnym smaku
1 duży ząbek czosnku, zmiażdżony
szczypta płatków chilli
1/4 limonki


Na patelni rozgrzewać oliwę na średnim ogniu, dodać czosnek i chilli.
Smażyć aż czosnek się zezłoci, dodać krewetki i smażyć ok. 3 minut z każdej strony. Podawać natychmiast, z oliwą, w której się smażyły, lekko skropione sokiem z limonki.
Świetne z chrupiącą bagietką choć my zjedliśmy tylko ze smakiem:)
Przepis zgodny z KPP oraz MM.

Smacznego!

2009/01/24

Łosos. Pączki. Limonkowy majonez.




















Te mini pączki to ani paluszki rybne ani kotlety z ryby.
Oryginalny przepis zmodyfikowalam wg KPP dodajac brakujace smaki wg. moich upodoban.
Sa pyszne - lekkie, chrupiace z wierzchu, soczyste w srodku.
Dla tych, ktorzy nie lubia ryby w czystej postaci, to danie bedzie idealne- smak ryby jest wyczuwalny i mocno obecny, ale nie narzucajacy sie.
Swiezy, cytrusowy, limonkowo-majonezowy sos idealnie podkresla smak lososia.
Az zal, ze to tylko jedna porcja...




Pączki z łososia
(ok. 15 sztuk)

2 filety z łososia (ok 370 g, po ugotowaniu ok 230 g)
100 ml wytrawnego bialego wina
30g masla
kurkuma, pieprz, sol
1/2 lyzeczki sosu ostrygowego lub (w oryg. esencja z anchois)
170g ugotowanych ziemniakow
sok z limonki
1 jajko
tarta bulka



Do rondla wlac wino, dodac szczypte kurkumy, po chwili maslo.
Odczekac chwilke i dodac swiezo mielony pieprz, 2-3 szczypty.
Gdy maslo sie rozpusci, wlozyc łososia, oproszyc szczypta/ dwiema soli, przykryc i gotowac na srednim ogniu, az ryba bedzie miekka.
Wtedy sos przecedzic do mniejszego rondla (ryba powinna polezec pare minut na sitku polozonym na rondlu- aby oddac wszystkie soki).
Bulion po ugotowaniu ryby, redukowac na duzym ogniu, az zostanie ok. 5-6 lyzeczek gestego, maslano-rybnego sosu. Dodac do niego 1/2 lyzeczki sosu ostrygowego (lub esencji z anchois).
Ziemniaki rozgniesc lub przecisnac przez praske, opruszyc swiezo mielonym czarnym pieprzem, wymieszac.
Wkruszyc łososia (nie musi byc zbyt dokladnie rozgnieciony), dodac emulsje maslano-rybna, dokladnie wymieszac.
Dodac sok z ok. 1/4 limonki-mozna wiecej, do smaku.
Opruszyc szczypta kurkumy i wyrobic wszytsko na gladka mase.
Formowac mini pączki, obtaczac w jajku i tartej bulce, smazyc jak paczki- w goracym oleju (uzylam z pestek winogron, ale z powodzenim mozna zastapic go slonecznikowym).
Koniecznie odsaczac na papierowym reczniku.
Można też formowac małe kotleciki i smażyć na patelni, w mniejszej ilości tłuszczu.
Podawac od razu lub po ostygnieciu podgrzewac w piecu w 110 st.C przez ok. 15 min.

Przepis zgodny z KPP.



Sos majonezowo-limonkowy

3 lyzki dobrej jakosci majonezu
2 lyzki jogurtu naturalnego lub odtluszczonego, ew. kwasnej smietany (wg uznania)
sok oraz otarta skorka z 1/4 limonki
szczypta kurkumy
2 szczypty cayenne
szczypta soli
1/3 lyzeczki ostrego sosu chili (lub wiecej-wg. uznania)


To moj ulubiony sos majonezowy, ktory wymyslilam do smazonych w sezamowej panierce filetow z kurczaka.
Majonez wymieszac z cayenne oraz chili, dodac szczypte soli.
Po minucie sok oraz otarta skorke z limonki.
Odczekac chwilke i dodac kurkume.

Przepis zgodny z KPP oraz MM.




2009/01/12

Cukinia. Tunczyk. Sos.



















Po prostu. I szybko. Latwo rowniez.
Pysznie.
Wazne aby nie przesmazyc cukinii i oprzec sie dodawaniu wiekszej ilosci oliwy, 1 lyzka w zupelnosci wystarczy, 2 sprawia ze cukinia zamiast lekkiej i jedrnej zamieni sie w zwiotczala i ociekajaca oliwa. Dobra, nieprzywierająca patelnia jest tu konieczna.
Smacznego!



Sos tunczykowy

2 lyzki dobrej jakosci majonezu (najlepiej wlasnej roboty i takiego uzylam)
3 lyzeczki kwasnej smietany lub jogurtu
pol puszki tunczyka (ok. 80-100 gr)
1 czubata lyzeczka kaparow w bialym winie
1 maly zabek czosnku
pieprze cayenne
1/2 lyzeczki oliwy z oliwek
sol


Majonez jest bardzo istotny w tym przepisie, jego kwaskowosc/ lagodnosc czy rodzaj oleju do niego uzytego ma znaczny wplyw na smak sosu.

Trzepaczka balonowa roztrzepac majonez, mieszajac dodac szczypte cayenne, po minucie tunczyka.
Nastepnie kapary i smietane (lub jogurt), wymieszac dokladnie, opruszyc szczypta kurkumy i calosc zmiksowac blenderem.
Mieszajac trzepaczka dodac oliwe, po minucie zmiazdzony zabek czosnku i ew. odrobine czarnego pieprzu.
Posolic do smaku.
Odstawic na pol godziny/godzine lub przykryc folia i przechowywac w lodowce (do 3-4 dni).
Przed uzyciem doprowadzic do temp. pokojowej lub podgrzewac na bardzo wolnym ogniu (nie gotowac).
Sos ten wspaniale pasuje rowniez do cieniutkich plasterkow cieplego, pieczonego schabu i polfrancuskich kluseczek.

Cukinia
2 male cukinie (nie dluzsze niz 20cm)
1 lyzka najlepszej oliwy z oliwek
1 spora szczypta platkow suszonego, czerwonego chili
2 szczypty soli
1 szczypta kurkumy
3cm pasek drobniutko pokrojonej skorki cytrynowej


Cukinie pokroic na cwiartki.
Oliwe rozgrzewac na srednim ogniu na patelni o grubym dnie.
Na ciepla (nie goraca!) oliwe, poruszajac patelnia (nie mieszajac lyzka!) wsypac chili, sol, skorke cytrynowa oraz szczypte kurkumy. Po 2-3 minutach zwiekszyc ogien i gdy przyprawy zaczna sie smazyc natychmiast wrzucic cwiartki cukinii.
Smazyc az cukinia pokryje sie oliwa. Wtedy przelozyc na kratke do grilowania, polac pozostala oliwa i grillowac w piekarniku az nabierze lekko brazowego koloru.
Podawac z cieplym sosem tunczykowym.
Smacznego!

Przepis zgodny z KPP oraz MM.