Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kawa. Pokaż wszystkie posty

2016/01/08

Drip. Inna kawa.



Z nowym rokiem przyszły pewne zmiany. Kawowe zmiany, które są zaskoczeniem dla mnie samej.

Zawsze uważałam się za "cappuccino girl", czasem zamawiałam macchiato. Ale nigdy nie smakowała mi czarna kawa, to nie dla mnie myślałam.

Kilka razy, w różnych kawiarniach, miałam okazję pić kawę przelewową, parzoną metodami alternatywnymi, jak się je teraz nazywa, ale nigdy nie złapałam bakcyla. Po prostu nie smakowały mi.

Ostatnio jednak zaczęło mnie ciągnąć do czarnej kawy, może to z powodu nowych mieszanek, które zawsze najpierw próbuję saute. Wyczuwałam między nimi ogromne niuanse, które mnie zachwyciły. Postanowiłam spróbować czegoś innego niż espresso. I tak się zaczęło.
Kawa parzona tą metodą jest inna niż z moki czy ekspresu ciśnieniowego, nie jest kremowa i gęsta, ale lekka, przejrzysta i krystaliczna, ma też więcej kofeiny niż ta parzona ciśnieniowo. 

Nie jestem specjalistą. Szukam informacji u specjalistów, np. tu oraz pytałam, robiłam notatki i patrzyłam jak robią to w Nomad Coffee, oglądałam filmiki, np ten.  Nie mam specjalnej wagi ze stoperem, ani specjalnego czajniczka, ale imbryk z Olkusza też daje radę. Wciąż się uczę, wiem że znaczenie ma temp. wody, oczywiście rodzaj kawy i odpowiednie zmielenie ziaren, są różnice w stosunku ilości kawy do ilości wody ale nawet na tym laickim poziomie, wychodzi mi naprawdę całkiem niezła kawa. Nadal lubię dobre, solidnie zrobione cappuccino, z pięknym latte art, którego sama, nie wykonam w domu, ale przecież jedno nie wyklucza drugiego, prawda?








2015/01/26

Nomad Coffee Lab & Shop. Najlepsza kawa w Barcelonie.


Co składa się na kawiarnię idealną?
Wiele czynników.
Przyjazne i piękne wnętrze.
Profesjonalni i zakochani w kawie bariści, chcący cały czas się doskonalić i trzymać najlepszy poziom, nie spoczywając na laurach.
Atmosfera, która sprawia, że czujesz się jak u siebie.
I przede wszystkim - kawa.





Nieoczywista, zaskakująca, niebanalna. Z charakterem. Taka, o której się pamięta, która nie jest szarą, bezbarwną, nieśmiałą myszą stojącą w kącie. Kawa, która budzi emocje.
I co najważniejsze by poziom parzenia tej kawy był, relatywnie, taki sam, za każdym razem.
Nie ma nic gorszego niż zachwyt nad miejscem, perfekcyjną, czy naprawdę solidnie dobrą filiżanką macchiato czy cappuccino, by przy kolejnej wizycie dostać kawę przeciętną lub po prostu złą.
Praca nad utrzymaniem tego samego poziomu, dbałość o jakość, która nie jest dziełem przypadku, to klucz do kawowego raju.
Taką kawę dostaniecie w barcelońskiej Nomad Coffee Lab & Shop.








Nomad to miejsce nietypowe, nie znajdziecie tam żadnych stolików, przy których można się zaszyć z książką na długie godziny. To surowe, modernistyczne wnętrze, z barem przypominającym blat laboratoryjny. Przy barze są tylko cztery miejsca - co jak wytłumaczył mi barista/ kelner z Brunch & Cake, którego w Nomadzie spotkałam na kawie - nawiązuje do konkursów baristycznych, gdzie sędziuje czterech sędziów (zapytał mnie też co sądzę o kawie w Brunch & Cake i zanim odważyłam się powiedzieć co myślę, uprzedził mnie mówiąc, "wiem, że jest beznadziejna". Dodałam tylko, że to prawda i, że smakuje raczej jak kakao niż kawa)
Po bokach od wejścia znajdują się dwie ławeczki, na których można na chwilę przysiąść... i to tyle. Możecie wpaść z psem, rowerem czy hulajnogą, które zaparkujecie wewnątrz, czy na pełnym wielkich, kwiatowych donic dziedzińcu.



A teraz do sedna, kawa.
W Nomadzie nie dostaniecie nic do posłodzenia kawy. Nic. Taką mają filozofię. Ale można przynieść coś ze sobą i dosłodzić, wedle uznania.
Zwykle nie słodzę kawy (chyba, że macchiato, szczególnie kiedy jestem we Włoszech, lub gdy dostanę naprawdę smutne, gorzkie i smakujące popiołem cappuccino), przy pierwszym podejściu do nomadowskiej kawy nie było zachwytu. Przy kolejnym, spróbowałam dosłodzić odrobinę i nie pamiętam co się potem wokół mnie zadziało, wiem tylko, że przy pierwszym łyku rozkwitły owoce i zapachniała dżungla, a na pierwszy plan zaczęły wychodzić zaskakujące smaki ukryte w tle. 
Takie wrażenie zapamiętałam.

Polecam, przy okazji wizyty w Barcelonie.
Idąc od strony via de Laietana, mijając Palau de la Musica, trzeba iść prosto, szukając małej uliczki w bramie, po lewej stronie.


Nomad Coffee Lab & Shop
Pasaje de Sert 12
Barcelona
czynne pn-pt, 8.00-15.00
wifi - brak
www


2012/09/04

Ministerstwo Kawy




Na kawę lubię chodzić do Ministerstwa.
Ministerstwa Kawy.
I muszę się przyznać, że kiedy śniadanie, czy lunch, jem na mieście, zdarza mi się, że potem na kawę jadę właśnie tam. Zrozumiecie, kiedy spróbujecie ich kaw.
Cappuccino jest tak doskonałe, że nie potrzebuje nawet słodzenia, a picie go to zmysłowa wręcz przyjemność. I muszę przyznać, że były dni, kiedy nie mogłam się wprost doczekać powrotu tam, a to cappuccino będzie mi się śnić po nocach.
Sama kawiarnia to jasne, ascetyczne wnętrze (bardzo podobają mi się te stoliki z nogami z giętego metalu) z wielkimi oknami, niewielkimi stolikami i lampkami do czytania czy pracy (jest wi-fi), niezbyt gwarne, z przyjemną muzyką, idealne, żeby spokojnie porozmawiać lub popracować. 
Jedyne czego mi tam do kawy brakuje, to większego wyboru francuskich wypieków, pain au chocolat czy pain au raisin, tylko obawiam się, że wtedy byłabym skłonna tam zamieszkać;-)

             Robi się moje cappuccino.

   ... i gotowe!

                                                                                                   
                                                                                                                     Niektóre moje kawy w Ministerstwie;)





Ministerstwo Kawy
ul. Marszałkowska 27/ 35 (tuż za Pl. Zbawiciela, na tyłach Kościoła Najświętszego Zbawiciela)
wi-fi - jest
www | Facebook