Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wegetarianskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wegetarianskie. Pokaż wszystkie posty

2016/11/08

Roślinne pesto z awokado.







Nadszedł czas kolorowych liści pod stopami, deszczowych, szarych dni, kiedy przedpołudniem trzeba siadać z książką przy oknie, bo już szara godzina (a nie lubię sztucznego światła w ciągu dnia), koniecznie z ciepłym szalem na ramionach.

Teraz chce mi się tylko samych ciepłych rzeczy i najchętniej non stop gotowałabym pożywne, gęste zupy, jednogarnkowe dania z soczewicą, cieciorką czy stir-frye z zimowymi warzywami, różne kasze, które zawsze rozgrzewają mnie od środka.
Nadszedł naturalny czas zwolnienia, zimowej hibernacji, choć ta zima będzie u mnie zupełnie inna, nie spowolniona.
Ostatnie miesiące były niezwykle zabiegane i pracowite (zapewne zauważyliście rzadszą moją obecność na blogu) i jestem bardzo wdzięczna losowi, za wszystkie niesamowite możliwości rozwoju jakie mi zsyła, ludzi których stawia na mojej drodze, za wszystkie długie i szalone godziny spędzone na planie zdjęciowym, w pracy, ze wspaniałymi ludźmi, z którymi można konie kraść, wygłupiać się i śmiać do bólu brzucha...

Chciałam też podzielić się z Wami nowiną: piszę swoją pierwszą książkę, która ukaże się jesienią przyszłego roku. Czuję się trochę jak przed maturą, trema i stres, ale też podekscytowanie i motyle w brzuchu. Trzymajcie kciuki!

Tymczasem zostawiam Was z duużą porcją zdjęć i przepisem na nietypowe pesto, z migdałową posypką a'la "parmezan". Kremowe, sycące, o wspaniałym posmaku orzechów włoskich dzięki dodatkowi awokado (tak, tak, awokado wcisnę wszędzie), które naprawdę robi tu wspaniałą robotę. Pyszne samo z makaronem, czy na kromce chleba, ja lubię też dodać krewetki przesmażone na oliwie z chilli powder hot i kilkoma kroplami sosu rybnego. Mniam!


Uściski!
Patrycja
















Roślinne pesto z awokado

migdałowa posypka a'la parmezan:
2 łyżki mielonych migdałów
2 łyżeczki nieaktywnych drożdży/płatków drożdżowych  (do kupienia w sklepie ze zdrową żywnością)
mała szczypta soli
ok. 2 łyżeczki oliwy z oliwek

Wszystkie składniki, oprócz oliwy, wymieszać.
Polać oliwą i wymieszać łyżeczką, aż utworzą die drobniutkie grudki/ okruszki. 

pesto:
listki z jednej doniczki bazylii
2 łyżki pestek słonecznika
1/2 bardzo dojrzałego awokado
1 ząbek czosnku
sól
oliwa z oliwek, ok 2 łyżek

Czosnek przecisnąć przez praskę, na deskę.
Posypać solą i rozetrzeć łyżeczką (jak na zdjęciu).
Listki bazylii umyć i dokładnie osuszyć.
Do czosnku dodać słonecznik i bazylię, siekać do ulubionej konsystencji.
Dodać awokado i razem, krótko, posiekać.
Całość polać oliwą, dodać posypkę migdałową (ok. 2-3 łyżeczek zostawiam do posypania makaronu).
Pesto można przechowywać w lodówce ok. 24 godz., wtedy wierzch polać oliwą i przykryć folią, lub przełożyć je do słoika.
Podawać z ulubionym makaronem, na grzance, na plastrach pomidorów malinowych lub gdzie tylko najdzie nas ochota.
Ja lubię też łączyć je z krewetkami przesmażonymi na oliwie, z chilli powder hot i kilkoma kroplami sosu rybnego i podawać z makaronem,


Smacznego!










2016/01/25

Curry ze szpinakiem, kalafiorem i ciecierzycą.

Ogromnie lubię warzywne sosy, dania powolnie duszone, ciepłe, rozgrzewające curry, które można w każdej chwili wyjąć z lodówki, podgrzać, podczas gdy obok pyrkocze rondelek ryżu.
Szczególnie ostatnio upodobałam sobie ciecierzycę i szpinak, co i rusz moczę jakieś strączki, a ciecierzycy zdecydowanie najwięcej.
To curry, robię już kolejny raz, w kremowym, lekko pomidorowym, kokosowym sosie, delikatne i mało pikantne, to idealne danie na chłodne dni. To solidna porcja, która starczy na ok. trzy obiady, świetnie się przechowuje w lodówce, a curry jest jeszcze smaczniejsze po ponownym podgrzaniu.
Mój Miły, który woli mięsne obiady, zjadł i pochwalił, że bardzo dobre.
Także polecam!



Curry ze szpinakiem, kalafiorem i ciecierzycą


1 szkl. suchej ciecierzycy, namoczonej na noc w dużej ilości zimnej wody
1/4 kalafiora (lub 1/2 malutkiego kalafiora), podzielonego na różyczki
200 g świeżego szpinaku, dokładnie opłukanego
2 ząbki czosnku, posiekane
5 plasterków imbiru, pokrojone w zapałki
1/4 czerwonej papryczki chilli
1 łyżeczka czerwonej, tajskiej pasty curry
1/2 średniej cebuli, pokrojonej w kostkę
sos sojowy
sos rybny
2 łyżki ghee (masła klarowanego, polecam domowe)
1 puszka mleka kokosowego
3 suszone pomidory (jeśli malutkie, to 4)
2 łyżeczki koncentratu pomidorowego


Namoczoną ciecierzycę zalać świeżą, zimną, wodą, dodać szczyptę sody (opcjonalnie), gotować do jędrności. Nie przegotować, ma pozostać jędrna. Odcedzić na durszlaku, przelać zimną wodą i odstawić.

Na dużej patelni rozgrzać ghee.
Dodać czosnek, imbir, chilli, pastę curry, cebulę, smażyć na wolnym ogniu, mieszając od czasu do czasu. Gdy cebula zmięknie a przyprawy zaczną pachnieć, wrzucić kalafiora. Smażyć krótko, na sporym ogniu, ciągle mieszając, aż pokryje się przyprawami, ok. minuty. Zalać niepełną szklanką zimnej wody, dodać 2 łyżeczki sosu sojowego i szczyptę/dwie soli oraz szpinak.
Dusić do miękkości szpinaku i kalafiora. 

W tym czasie przygotować sos.
Mleko kokosowe zmiksować z suszonymi pomidorami, koncentratem, sosem rybnym.
Gdy kalafior będzie jędrny, dodać ciecierzycę i uprzednio przygotowany sos.
Pogotować chwilę, lub do ulubionej gęstości sosu (rzadszy/ gęstszy-kremowy).

Curry jest delikatne i niezbyt ostre, można opcjonalnie doprawić szczyptą chilli powder hot, wedle upodobania.
Podawać z gorącym ryżem basmati.

Smacznego!




2016/01/12

Krupnik grzybowy z soczewicą.


Krupnik to jedna z moich ukochanych zup i choć wiem, że nie wszyscy za nim przepadają - ja uwielbiam.

Kiedy potrzebuję się rozgrzać, gdy mam ochotę na coś kojącego czy pożywnego, gdy jestem chora i nie mam ochoty nic jeść, krupnik zawsze jakoś oswoi i ukoi żołądek. 
Kiedy byliśmy w odwiedzinach u Rodziców mego Miłego i jego Mama zapytała jaką chcemy zupę, "krupnik!", powiedziałam bez namysłu. I był to przepyszny, lekki krupniczek, niektórzy kręcili nosami, to ci z frakcji przeciw krupnikowej, ale ja byłam jego największą admiratorką.
Bo lubię go pod każdą postacią - gęsty, z grubym pęczakiem czy lekki z kaszą jaglaną. Mieszany z grubą i drobną kaszą jęczmienną. Delikatny i rzadki, taki biedny, jak go nazywa,z małą ilością kaszy, w przejrzystym, rzadkim bulionie.
Zjem każdy.
Ostatnio zapachniał mi pęczak z grzybami i nastawiłam krupnik ze szczodrą garścią suszonych grzybów. Pod koniec gotowania, dodałam jeszcze trochę czerwonej soczewicy, bo czemu nie, pomyślałam. Jeszcze koniecznie majeranek i trochę słodyczy i ciepła klarowanego masła.

Z pajdą chleba z masłem wystarczy za cały obiad lub pożywną, ciepła kolację.
No i ten zapach grzybów.





Krupnik grzybowy z soczewicą

20 g pokrojonych, suszonych pradziwków lub podgrzybków (może być mniej 10-15 g też wystarczy)
1 pietruszka
1 marchewka lub mały batat
2 łyżki pęczaku
2 łyżki czerwonej soczewicy
majeranek, tymianek, kminek mielony - po 1 szczypcie
opasły ząbek czosnku
1 liść laurowy
2 ziela ang.
świeżo mielony czarny pieprz
sól i sos sojowy
masło klarowane

Grzyby zalać w garnku ok. 1,25 l zimnej wody i zostawić na noc.
Rano zagotować i dodać szczyptę majeranku, tymianku i kminku, posiekany ząbek czosnku, liść i ziele, szczyptę pieprzu, pęczak i sól.
Gotować aż kasza będzie jędrna. Jeśli woda wygotuje się, uzupełnić wrzątkiem.
Dodać warzywa pokrojone w kostkę, soczewicę, 1 łyżeczkę sosu sojowego, gotować  do miękkości/jędrności warzyw.
Dodać 2 łyżeczki ghee, odrobinę pieprzu, odrobinkę soli lub kilka kropli sosu sojowego (jeśli potrzeba, do smaku), oprószyć odrobinką majeranku, i jeśli zupa jest za gęsta dodać wrzątku, wg. uznania i ulubionej konsystencji. Poczekać aż zupa ponownie zawrze i gotowe. Podawać samą, lub z chlebem z masłem, można posypać siekaną natką pietruszki.

Smacznego!




2016/01/07

Pesto słonecznikowe.












Pesto można kupić już w każdym sklepie, nie tylko klasyczne z bazylii, parmezanu i pinioli, ale i "rosso", z suszonymi pomidorami.
Wiele lat kupowałam słoiczek, który czekał w lodówce na czarną godzinę, kiedy potrzebny jest szybki makaron, lub gdy po prostu mamy na nie ochotę. W zeszłym roku postanowiłam jednak spróbować zrobić je sama, ale nie miałam pod ręką orzeszków piniowych, za to sporo pestek słonecznika, których zawsze mam w domu pod dostatkiem. Postanowiłam też wykorzystać specjalną deseczkę i nóż do ziół, którą kiedyś dostałam w prezencie od Mamy. Wiem, że pesto można zmiksować w blenderze, robiłam je i tak, jednak to siekane ręcznie bardziej mi smakuje. Zajmuje to naprawdę niewiele czasu, ok dwóch-trzech minut na zrobienie porcji dla jednej osoby, to dużo krócej niż ugotowanie makaronu. I powiem szczerze, bardzo mnie to relaksuje, lubię takie rytuały.
W posiekanym pesto lubię tę niedoskonałość, w której czuć ręczną robotę: niesymetryczne drobinki nasion i listków, grudeczki czosnku, czasem nie trę nawet parmezanu, tylko kroję w byle jakie plasterki i siekam razem z bazylią i słonecznikiem. Czasem dodaję trochę koperku, wychodzi bardzo ciekawy i świeży smak. Róbcie jak Wam wygodnie, za każdym razem wyjdzie pyszne.
Pamiętam kiedy po raz pierwszy zaserwowałam je Mamie, jak była nim zachwycona i jak bardzo jej smakowało. Od tamtej pory wiem, jak sprawić jej przyjemność. Wysyłam jej zaproszenie na obiad, w ogrodzie, pod orzechem. Mały stolik nakrywam białą serwetą, stawiam butelkę zimnej lemoniady bazyliowej i talerz makaronu z pesto. Uwielbiam tę radość w jej oczach, przy każdym kęsie, za każdym razem...






Pesto słonecznikowe
(porcja dla 1 os.)

1 mała doniczka listków bazylii (ok.15g) lub listki z 1/2 dużej doniczki
2 płaskie łyżki pestek słonecznika
1/2 ząbka czosnku
odrobina soli
ok. 2 łyżki dobrej, łagodnej w smaku oliwy z oliwek
1 łyżka utartego parmezanu

Czosnek przecisnąć przez praskę, posypać odrobinką soli, rozetrzeć łyżeczką i odstawić.
Listki bazylii dokładnie wypłukać, osuszyć.
Na drewnianej desce, ułożyć bazylię, pestki słonecznika i posiekać dużym nożem.
Dodać czosnek, posiekać przez chwilkę, do wymieszania.
Dodać utarty parmezan, polać oliwą, wymieszać.
Podawać z makaronem, dodawać do kanapek, sałatki caprese (pominąć ocet balsamiczny), sałatki ziemniaczanej, młodych, malutkich gotowanych kartofelków, czy na kawałek pieczonego/ ugotowanego dorsza.
Można przechowywać do kilku dni, w lodówce, w szklanym lub ceramicznym naczyniu.

Smacznego!




2015/04/14

Sałatka soczewicowa z "My New Roots".


Przepis na tę sałatkę pochodzi z książki "My New Roots" Sary Britton.
Sarę, i jej blog, znają chyba wszyscy miłośnicy zdrowego, wegetariańskiego jedzenia.
Jej książka pełna jest przepisów świeżych, lekkich i pełnowartościowych, o czym postaram się napisać wkrótce, więcej i szczegółowiej.

Dziś, na pierwszy ogień postanowiłam przygotować  prostą i szybką sałatkę z soczewicy. 
Nie przejmujecie się długą listą składników, to w większości przyprawy do dressingu, sama sałatka jest naprawdę łatwa i szybka do zrobienia.



Sałatka z zielonej soczewicy
porcja dla 6-8 os.

500 g zielonej soczewicy (lub puy czy black "beluga")
1/3 szkl./ 80 ml olive extra vergine
1/4 szkl./ 60 ml octu jabłkowego
1 łyżka syropu klonowego (użyłam agawy, płynny miód też się sprawdzi)
1 łyżka musztardy Dijon
2 łyżeczki soli morskiej
2 łyżeczki świeżo zmielonego czarnego pieprzu (dałam sporo mniej)
1 łyżeczka zmielonego kuminu
1/2 łyżeczki kurkumy w proszku
1/2 łyżeczki mielonej kolendry
1/2 łyżeczki mielonego kardamonu
1/4 łyżeczki pieprzu cayenne
1/4 łyżeczki mielonych goździków
1/4 łyżeczki świeżo zmielonej gałki muszkatołowej
1/4 łyżeczki mielonego cynamonu
1 średnia czerwona cebula (nie miałam "na stanie", zastąpiłam szalotką)
1 szkl./ 140g suszonej porzeczki lub innych suszonych owoców (wybrałabym żurawinę)
1/3 szkl./ 40 g kaparów

Soczewicę dokładnie wypłukać na sitku, pod bieżącą wodą.
Przełożyć do garnka, zalać świeżą, zimną wodą, gotować aż stanie się jędrna. Nie przegotować, to bardzo ważne. Ugotowaną soczewicę przelać zimną wodą, odsączyć na sitku.

Cebulę pokroić w kosteczkę, porzeczkę i kapary posiekać niezbyt drobno.
Wszystkie składniki dressingu wymieszać (można w słoiku, wystarczy wtedy potrząsać nim, aż do połączenia składników).

Soczewicę przełożyć do miski, dodać dressing, cebulę, porzeczkę i kapary, wymieszać.
Resztę sałatki można przechowywać w lodówce do 3 dni. Ja swoją przygotowałam z 1/4 porcji, do zjedzenia na raz, dla dwóch osób. Zredukowałam też ilość ostrych przypraw.

Smacznego!






2014/05/02

Pudding czekoladowo-bananowy z awokado.



Czyli danie z cyklu "awokado wcisnę wszędzie". A potrafię go wcisnąć niemal do każdego posiłku.
Uwielbiam awokado, za smak przede wszystkim, choć świadoma jestem, że kryje się w nim fontanna korzyści dla zdrowia. 

Ale smak, smak jest tu kluczem. 

Dodaję je do wszystkiego: kanapek z pastami strączkowymi czy rybnymi, a nawet do tych na słodko z twarożkiem i dżemem z czarnej porzeczki. Do zielonych sałat z cytrynowym dressingiem. Do ciepłej sałatki z quinoa i pomidorami. Pomyślałam więc: czemu nie dodać go do deseru?
Wyszedł mi aksamitny pudding czekoladowy, na bazie awokado i mleka roślinnego, dodatek bardzo dojrzałego banana dodaje mu lekko karmelowego posmaku. Całość smakuje naprawdę ciekawie, jak żaden czekoladowy mus, który przygotowałam do tej pory. 





Pudding czekoladowo-bananowy z awokado
(porcja dla 3os.)

1 bardzo dojrzałe awokado
1 bardzo dojrzały banan
2 łyżeczki płynnego miodu, ulubionego syropu, ksylitolu lub cukru
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii (nie aromatu)
1/2 tabliczki czekolady 70% (50g)
dowolne mleko roślinne


Awokado, banana, ekstrakt z wanilii, 2 łyżeczki dowolnego "dosładzacza", zmiksować w blenderze na mus, z 5 łyżkami mleka roślinnego.
Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej z 4 łyżkami mleka roślinnego, mieszając trzepaczką balonową.
Rozpuszczoną czekoladę dodać do zmiksowanych owoców, zmiksować do połączenia składników.
Przełożyć do filiżanek, schłodzić kilka godzin w lodówce.

Smacznego!


2014/03/21

Spaghetti z karmelizowanym fenkułem i bakłażanem w sosie pomidorowym.





Pomysł na szybki obiad, z tego co akurat miałam w lodówce.
Podsmażony, lekko skarmelizowany fenkuł, plus bakłażan, duszone w sosie pomidorowym z czosnkiem, suszonymi pomidorami i estragonem.
Delikatne, lekkie, szybkie danie.
W międzyczasie wystarczy ugotować makaron i gotowe.




Spaghetti z karmelizowanym fenkułem i bakłażanem w sosie pomidorowym
porcja dla 2 os. (przepis zgodny z KPP oraz MM)

1/2 fenkuła
1/2 bakłażana
1 duży ząbek czosnku
chilli powder hot (lub inne ulubione chilli)
sól ziołowo-warzywna
1/2 puszki pomidorów (lub domowy przecier pomidorowy)
2 suszone pomidory w oleju
szczypta bazylii
dwie szczypty estragonu
ok. 1-2 łyżeczki dowolnego syropu lub miodu, ksylitolu lub cukru (do smaku)
olej roślinny lub oliwa z oliwek

do podania: pełnoziarniste spaghetti

Fenkuła i bakłażana pokroić w cienkie plasterki. Czosnek pokroić w plasterki, posiekać w słupki.
Na gorącym oleju podsmażyć czosnek, kiedy się zeszkli dodać fenkuł, posypać ksylitolem lub cukrem, podsmażać kilka minut, aż fenkuł nieco zmięknie i trochę się skarmelizuje.
Dodać bakłażana, odrobinę chilli, sól, wymieszać i podsmażyć kilka minut.
W tym czasie pomidory z puszki zmiksować z suszonymi pomidorami i wodą, ma być w sumie 1/2 litra sosu.
Do podduszonych warzyw wlać sos, dodać szczyptę bazylii i dwie szczypty estragonu, jeśli trzeba dosłodzić odrobinę, do smaku, i wymieszać. Dusić do miękkości warzyw, spróbować czy nie trzeba doprawić.
Podawać ze spaghetti.

Smacznego!


2013/08/21

Mus czekoladowo-kawowy z kardamonem. Na mleku kokosowym.



Mus czekoladowy w wersji najprostszej: bez jajek, śmietanki czy masła, za to na mleku kokosowym.
Ucieszy tych, którzy nie jadają nabiału czy jajek. 
Ale zapewniam niczego mu nie brakuje: mus jest leciutki, bardzo kremowy i czekoladowy jak trzeba.
Mała filiżanka wystarczy żeby zaspokoić apetyt na coś słodkiego.
Mleko kokosowe nie jest dominujące w smaku, nie będziecie mieć wrażenia jedzenia kokosanek, a połączenie czekolady, kawy i kardamonu jest, jak dla mnie, zawsze uwodzicielskie.

Polecam!




Mus czekoladowo-kawowy z kardamonem, 
na mleku kokosowym
(przepis zgodny z KPP oraz MM, porcja dla 4-6os.)

1 puszka mleka kokosowego (400ml), schłodzonego w lodówce nie krócej niż przez noc (można dłużej, 24godz)
ziarenka z 3 łupinek zielonego kardamonu, zmiksowane w młynku do kawy na proszek z 2 łyżeczkami ksylitolu lub cukru (można też ew. bardzo, bardzo dokładnie utrzeć je w moździerzu)
1 tabliczka czekolady (100g) o zaw. kakao 70% (lub jeśli ktoś lubi ekstremalnie czekoladowy mus, można spróbować z czekoladą o zaw. kakao 80%. lub pomieszać obie pól-na pół)
1 1/2 łyżeczki kawy instant utartej w moździerzu na proszek
soli morskiej na czubku noża

Mleko kokosowe wyjąć z lodówki, przelać do miski, ubijać mikserem aż zacznie gęstnieć. Wstawić z powrotem do lodówki.
Czekoladę rozpuścić na parze. Zdjąć z ognia, dodać kawę, kardamon zmielony z ksylitolem (lub cukrem), sól, wymieszać trzepaczką , zostawić do przestygnięcia.
Gdy masa czekoladowa ostygnie, dodawać do niej, partiami, zimne, ubite wcześniej mleko kokosowe, wciąż miksując na średnim biegu.
Gdy masa będzie spójna i puszysta, przelać mus do pucharków, odstawić do lodówki, do schłodzenia.

Smacznego!