Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Metoda Montignac (MM). Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Metoda Montignac (MM). Pokaż wszystkie posty
2014/03/21
Spaghetti z karmelizowanym fenkułem i bakłażanem w sosie pomidorowym.
Pomysł na szybki obiad, z tego co akurat miałam w lodówce.
Podsmażony, lekko skarmelizowany fenkuł, plus bakłażan, duszone w sosie pomidorowym z czosnkiem, suszonymi pomidorami i estragonem.
Delikatne, lekkie, szybkie danie.
W międzyczasie wystarczy ugotować makaron i gotowe.
Spaghetti z karmelizowanym fenkułem i bakłażanem w sosie pomidorowym
porcja dla 2 os. (przepis zgodny z KPP oraz MM)
1/2 fenkuła
1/2 bakłażana
1 duży ząbek czosnku
chilli powder hot (lub inne ulubione chilli)
sól ziołowo-warzywna
1/2 puszki pomidorów (lub domowy przecier pomidorowy)
2 suszone pomidory w oleju
szczypta bazylii
dwie szczypty estragonu
ok. 1-2 łyżeczki dowolnego syropu lub miodu, ksylitolu lub cukru (do smaku)
olej roślinny lub oliwa z oliwek
do podania: pełnoziarniste spaghetti
Fenkuła i bakłażana pokroić w cienkie plasterki. Czosnek pokroić w plasterki, posiekać w słupki.
Na gorącym oleju podsmażyć czosnek, kiedy się zeszkli dodać fenkuł, posypać ksylitolem lub cukrem, podsmażać kilka minut, aż fenkuł nieco zmięknie i trochę się skarmelizuje.
Dodać bakłażana, odrobinę chilli, sól, wymieszać i podsmażyć kilka minut.
W tym czasie pomidory z puszki zmiksować z suszonymi pomidorami i wodą, ma być w sumie 1/2 litra sosu.
Do podduszonych warzyw wlać sos, dodać szczyptę bazylii i dwie szczypty estragonu, jeśli trzeba dosłodzić odrobinę, do smaku, i wymieszać. Dusić do miękkości warzyw, spróbować czy nie trzeba doprawić.
Podawać ze spaghetti.
Smacznego!
2013/08/21
Mus czekoladowo-kawowy z kardamonem. Na mleku kokosowym.
Mus czekoladowy w wersji najprostszej: bez jajek, śmietanki czy masła, za to na mleku kokosowym.
Ucieszy tych, którzy nie jadają nabiału czy jajek.
Ucieszy tych, którzy nie jadają nabiału czy jajek.
Ale zapewniam niczego mu nie brakuje: mus jest leciutki, bardzo kremowy i czekoladowy jak trzeba.
Mała filiżanka wystarczy żeby zaspokoić apetyt na coś słodkiego.
Mleko kokosowe nie jest dominujące w smaku, nie będziecie mieć wrażenia jedzenia kokosanek, a połączenie czekolady, kawy i kardamonu jest, jak dla mnie, zawsze uwodzicielskie.
Polecam!
Mus czekoladowo-kawowy z kardamonem,
na mleku kokosowym
(przepis zgodny z KPP oraz MM, porcja dla 4-6os.)
1 puszka mleka kokosowego (400ml), schłodzonego w lodówce nie krócej niż przez noc (można dłużej, 24godz)
ziarenka z 3 łupinek zielonego kardamonu, zmiksowane w młynku do kawy na proszek z 2 łyżeczkami ksylitolu lub cukru (można też ew. bardzo, bardzo dokładnie utrzeć je w moździerzu)
1 tabliczka czekolady (100g) o zaw. kakao 70% (lub jeśli ktoś lubi ekstremalnie czekoladowy mus, można spróbować z czekoladą o zaw. kakao 80%. lub pomieszać obie pól-na pół)
1 1/2 łyżeczki kawy instant utartej w moździerzu na proszek
soli morskiej na czubku noża
Mleko kokosowe wyjąć z lodówki, przelać do miski, ubijać mikserem aż zacznie gęstnieć. Wstawić z powrotem do lodówki.
Czekoladę rozpuścić na parze. Zdjąć z ognia, dodać kawę, kardamon zmielony z ksylitolem (lub cukrem), sól, wymieszać trzepaczką , zostawić do przestygnięcia.
Gdy masa czekoladowa ostygnie, dodawać do niej, partiami, zimne, ubite wcześniej mleko kokosowe, wciąż miksując na średnim biegu.
Gdy masa będzie spójna i puszysta, przelać mus do pucharków, odstawić do lodówki, do schłodzenia.
Smacznego!
2013/08/08
Pełnia lata. Leczo.
Leczo to taki synonim pełni, a może już schyłku, lata.
To teraz pomidory i cukinia są najlepsze i najdorodniejsze. Wszystko świeże, soczyste i pełne słońca.
Nic tylko ugotować gar leczo i jeść, obdarować słoiczkiem kogoś ze znajomych, rodziny, a może zanieść sąsiadce, komuś kto sam ugotować nie może, a potrzebuje i się ucieszy.
Nic tylko ugotować gar leczo i jeść, obdarować słoiczkiem kogoś ze znajomych, rodziny, a może zanieść sąsiadce, komuś kto sam ugotować nie może, a potrzebuje i się ucieszy.
Leczo świetnie się mrozi, odgrzane w jesienne dni, przeniesie na chwilkę do gorących dni lata.
To danie, którego trudno przygotować mały rondelek, jak leczo - to gar.
Gar pełen lata.
Leczo
(przepis zgodny z KPP oraz MM)
1,5- 2kg cukinii (nie przerośniętych, średnich, takich, których nie trzeba obierać ze skórki i nie mają przerośniętych gniazd nasiennych)
1,5-1,85 kg pomidorów (malinowych lub takich które mają soczysty miąższ, nie podłużnych, te będą dobre na ketchup)
2-3 papryki (czerwone i pomarańczowe lub żółte)
ok. 0,5 dobrej kiełbasy i boczku lub samej kiełbasy (w wersji wege pominąć)
2 większe lub 3 mniejsze cebule
1 duża szczypta kminku mielonego
pieprz czarny świeżo mielony
2 liście laurowe
4 ziela ang.
3 ząbki czosnku, zmiażdżone
chilli powder hot (lub pieprz cayenne lub ulubione chilli + odrobina słodkiej papryki)
sól czosnkowo-cebulowa lub ziołowa
1 łyżeczka sosu sojowego
1 pełna łyżeczka majeranku
¼ łyżeczki tymianku (na czubku łyżeczki)
masło klarowane
syrop z agawy, płynny miód (jeśli potrzeba, do smaku)
Pomidory naciąć nożem na krzyż, z obydwu stron, zalać wrzątkiem na kilka minut.
W tym czasie cukinię pokroić w kostkę, wrzucić do garnka.
Paprykę pokroić w paseczki, podsmażyć na maśle klarowanym, przełożyć do garnka.
Gdy papryka się podsmaża, pomidory obrać ze skórki, pokroić w kostkę, odstawić.
Cebulę pokroić w piórka, podsmażyć na maśle klarowanym, przełożyć do garnka.
Dodać kminek, liście laurowe, ziele ang. czosnek, chilli, sól, sos sojowy, wymieszać.
Kiełbasę i boczek pokroić w kostkę, podsmażyć na maśle klarowanym, aż lekko zbrązowieje i będzie troszkę chrupiąca, dodać do garnka.
Dodać pokrojone pomidory, majeranek i tymianek, wymieszać.
Przykryć i gotować ok. 1,5 godz. na średnim ogniu. Po tym czasie warzywa powinny być miękkie. Będzie sporo sosu (w zależności od rodzaju i tego jak dojrzałe i soczyste były pomidory), jeśli chcemy by leczo było gęstsze, 15-20 min przed końcem gotowania zdjąć pokrywkę, zwiększyć płomień i odparować sos, do ulubionej konsystencji. Spróbować i jeśli trzeba dosmakować niewielką ilością syropu/ miodu, pieprzu i chilli, soli i sosu sojowego (malutko, tylko do smaku). Pyszne z chlebem lub kaszą.
Smacznego!
2013/07/19
Gorąco? Sorbet anansowo-jogurtowy z kardamonem. W trzy minuty.
Odkąd kupuję świeżego ananasa, nie mogę wyjść z zachwytu nad tym smakiem, nijak się ma do tego z puszki, a pomysły na orzeźwiające rzeczy z nim mnożą się jak szalone.
Jest przepyszny sam w sobie, schłodzony w lodówce, taki zimny, soczysty plaster to ambrozja w upał, ale potem zaczynam go przerabiać na coś co wyniesie ten smak na wyższy poziom.
Była woda aromatyzowana ananasem i miętą, a wczoraj spontanicznie, przerobiłam ostatni kawałek ananasa na sorbet z odrobiną jogurtu i kardamonu. Wciąż zaskakuje mnie jak coś tak prostego, do tego do zrobienia w trzy minuty, może być tak pyszne. Nie macie specjalnych pojemniczków do produkcji domowych lodów na patyku? Nie ma problemu, te mini sorbety zrobiłam w maleńkich kubeczkach po jogurcie, z drewnianymi patyczkami, takimi jakich używa się do mieszania kawy.
Bardzo polecam, miłośnikom sorbetów, soczystych, płynących sokiem owoców i orzeźwiających, naturalnych deserów na lato.
Dobrego weekendu Wam życzę, dużo słońca!
Sorbet ananasowo-jogurtowy z kardamonem
300 g miąższu świeżego, bardzo dojrzałego ananasa (ok. 1/2 ananasa)
odrobina syropu z agawy, ksylitolu, płynnego miodu 1/2 -1 płaska łyżeczka (opcjonalnie, wg. uznania)
nasionka z 1 łupinki kardamonu, utarte w moździerzu
1 pełna łyżka gęstego jogurtu naturalnego (można trochę więcej, do smaku)
Wszystkie składniki zmiksować, przelać do foremek, w każdą włożyć drewniany patyczek, wsadzić do zamrażarki, do stężenia. I gotowe!
Smacznego!
Labels:
Desery i Lody,
Lato,
Łatwe,
Metoda Montignac (MM),
Szybkie dania
2013/04/08
Filet z kurczaka w ziołach & sałata szpinakowo-marchewkowa z cytrynowym dressingiem.
Pożywny, sycący, i oczywiście pyszny, obiad lekki jak piórko?
Tak, to możliwe.
Do tego niezwykle niekłopotliwy i szybki do przygotowania.
Można go również zabrać do pracy.
Polecam!
Filet z kurczaka w ziołach &
sałata szpinakowo - marchewkowa z dressingiem cytrynowym
(przepis zgodny z KPP oraz MM, porcja dla 1 os.)
1 szczypta kminku
1 większa szczypta estragonu
1 mały liść laurowy
1 ziele ang.
4 ziarenka czarnego pieprzu
szczypta chilli powder hot
1 łyżeczka soli morskiej (użyłam szarej, nieoczyszczonej)
1 łyżeczka sosu sojowego
1 mały filet kurczaka
1 szczypta tymianku
Do 1/2l wrzątku dodać wszystkie składniki, w podanej kolejności.
Gotować na średnim ogniu do miękkości.
W tym czasie przygotować sałatę i dressing.
Dressing cytrynowy:
4 łyżeczki delikatnej oliwy z oliwek
2 łyżeczki syropu z agawy lub nieco mniej płynnego, delikatnego w smaku miodu
2 łyżeczki syropu z agawy lub nieco mniej płynnego, delikatnego w smaku miodu
1/2 łyżeczki musztardy Dijon
szczypta soli
4 łyżeczki soku z cytryny
Wszystkie składniki dokładnie wymieszać. Odstawić.
Sałata:
2-3 duże garście szpinaku
1 mała marchewka
i dressing cytrynowy
Szpinak dokładnie umyć, osuszyć.
Marchewkę obrać i zestrugać w cienkie paski, obieraczką do warzyw.
To czego nie da się już zestrugać, schrupać ze smakiem.
To czego nie da się już zestrugać, schrupać ze smakiem.
W misce połączyć szpinak z marchewką, wymieszać z dressingiem tuż przed podaniem.
Ugotowany filet pokroić w plastry i od razu podawać z sałatą.
Danie to świetnie sprawdzi się też na zimno, np. w wersji na wynos - do pracy.
Pokrojony w plastry, ugotowany filet pakujemy do pudełka, sałatę do torebki, dressing do słoiczka.
Tuż przed podaniem sałatę mieszamy z dressingiem i gotowe!
Tuż przed podaniem sałatę mieszamy z dressingiem i gotowe!
Smacznego!
2012/09/25
Fasolka pinto, po bretońsku
Nie wiem co zrobić z tą jesienią. Przyszła za wcześnie, chłodna. Każe wyjmować swetry, choć czasem jej podszewka pachnie latem. A ja jeszcze oglądam się za siebie, jedną nogą tam, gdzie nie istnieje zimny wiatr, a moja lekka jak piórko, intensywnie makowa spódnica, powiewa na ciepłym wietrze. Jeszcze dobrze nie obejrzałam zdjęć z lata, czekają w drewnianej skrzynce po winie, na długie wieczory, kiedy zatęsknię. W radiu, jak zawsze o tej porze roku, słyszę "Mimozami jesień się zaczyna..." i myślę, "tak, to już jesień". I jak zawsze, nagle wszystko zwalnia, a ja słucham przez te kilka minut jak zaczarowana...
Zaczął się dobry czas na rozgrzewanie pieca do pieczenie chleba i gotowanie jedzenia, które ukoi.
Ugotowałam wczoraj coś niezwykle dobrego i to zupełnie mimochodem. Znalazłam w szafce zapomnianą torebkę fasoli pinto, którą musiałam zutylizować. W międzyczasie zrobiłam mały słoiczek ghee, które jest tu kluczem do smaku, i oto jest. Fasola pinto nadaje zupełnie inny wymiar fasolce po bretońsku. To jedno z najlepszych dań jakie ugotowałam. Polecam na jesień!
Fasolka pinto, po bretońsku
(przepis zgodny z KPP oraz MM)
Fasolę pinto (ok. 250 g) namoczyć na noc, w dużej ilości wody.
Rano wodę odlać, zalać świeżą wodą, postawić na gazie i dodać:
1 łyżeczkę słodkiego octu balsamicznego,
1/2 łyżeczki majeranku
1/4 łyżeczki mielonego kminku
1 liść laurowy, 2 małe ziela. ang.
1-2 szczypty chilli powder hot (lub po małej szczypcie /na czubku noża/ - cayenne, słodkiej lub wędzonej i ostrej papryki)
1 łyżeczkę sosu sojowego, gotować do miękkości (jeśli fasola nie wchłonęła większości wody, odlać tyle by przykrywała ją do ok. 1/3 wysokości)
1/2 łyżeczki majeranku
1/4 łyżeczki mielonego kminku
1 liść laurowy, 2 małe ziela. ang.
1-2 szczypty chilli powder hot (lub po małej szczypcie /na czubku noża/ - cayenne, słodkiej lub wędzonej i ostrej papryki)
1 łyżeczkę sosu sojowego, gotować do miękkości (jeśli fasola nie wchłonęła większości wody, odlać tyle by przykrywała ją do ok. 1/3 wysokości)
W tym czasie 1 średnią lub 1/2 większej cebuli pokrojonej w kostkę zeszklić na maśle klarowanym (koniecznie). Do miękkiej fasoli dodać ok. 0,5 l przecieru pomidorowego, lub 1 puszkę zmiksowanych pomidorów, 1/2 łyżeczki majeranku, 1-2 łyżeczki syropu z agawy lub płynnego miodu, 1 łyżeczkę masła, podsmażoną cebulkę, dosmakować świeżo zmielonym czarnym pieprzem i posolić solą warzywno-ziołową*. Pogotować kilka minut i gotowe.
Smacznego!
* lubię organiczną sól warzywno - ziołową Herbamare A. Vogel
2012/09/06
Obiad w 15 min? Soczewicowa "grochówka".
Czyli lżejsza wersja klasycznej grochówki, z soczewicą zamiast grochu. Bez grama wędzonki, choć w smaku nie poczujecie tego braku. Ta zupa jest bardzo sycąca i na pewno będzie jedną z naszych ulubionych. A najbardziej lubię w niej to, że z kilku banalnych składników powstaje parujący garnek czegoś przepysznego. I do tego szybko. Czerwona soczewica gotuje się bardzo szybko, więc zrobienie tej zupy trwa tylko chwilę. Wspaniała na chłodne dni.
Soczewicowa grochówka
(przepis zgodnyz KPP oraz MM)
ok. 1 szkl. czerwonej soczewicy
sól morska warzywno-ziołowa*, sos sojowy
ok. 1/2 - 1 łyżeczki octu balsamicznego (lub nieco więcej - do smaku)
sok z cytryny
2 duże szczypty majeranku
2 małe pietruszki
1/2 patata lub 2 małe marchewki
świeżo mielony czarny pieprz
1 liść laurowy
1 duże lub 2 małe ziela ang.
1/2 średniej cebuli lub 1 mała
2 łyżki oleju roślinnego
Zagotować ok. 2 l wody, w tym czasie obrać i pokroić warzywa w cienkie półplasterki. Do gotującej się wody dodać warzywa, trochę pieprzu, liść laurowy, ziele ang., sól i ok. 1 łyżeczki sosu sojowego, soczewicę, ocet balsamiczny i majeranek. Gotować na średnim ogniu.
W tym czasie, cebulę pokroić w kostkę, smażyć na 2 łyżkach oleju, aż będzie złoto-brązowa, dodać do zupy. Gdy warzywa i soczewica będą miękkie, spróbować i dosmakować odrobiną pieprzu i soli oraz soku z cytryny. Dodać trochę gorącej wody, jeżeli zupa jest za gęsta. Na drugi dzień soczewica wchłonie wodę i zupa nieco zgęstnieje. Należy wtedy dodać wody, do uzyskania ulubionej konsystencji, dosmakować odrobiną soli, pieprzu, i octu balsamicznego, jeśli zupa jest za mdła. Na drugi dzień zupa jest jeszcze smaczniejsza. Podawać samą lub z chlebem z masłem.
Smacznego!
* lubię organiczną sól warzywno - ziołową Herbamare A. Vogel
2012/08/31
Fasolka po bretońsku
Przepis z gatunku tych nieprecyzyjnych, kiedy gotuję spontanicznie, jakby pomiędzy i niezauważenie, i nie zawsze pamiętam ile dokładnie czego dodałam. Zawsze wychodzi wtedy coś niezwykłego, a największą przyjemność sprawia mi, kiedy domownicy mruczą z zadowolenia czy schodzą się do kuchni pytając "co tak pachnie?".
Fasolka po bretońsku
(przepis zgodny z KPP oraz MM, porcja dla ok. 5 os.)
1/2 kg fasoli Jaś lub innej dużej fasoli
ok. 1/2 - 3/4 l przecieru pomidorowego (domowego lub passaty lub zmiksowanych pomidorów z puszki)
ok. 1 łyżeczki majeranku
odrobina tymianku, mała szczypta
ok. 1/4 łyżeczki mielonego kminku
2 łyżeczki syropu z agawy lub płynnego miodu o delikatnym smaku (lub nieco więcej - do smaku)
2-3 ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę lub drobno posiekane
1 szczypta chilli powder hot (opcjonalnie) lub nieco więcej, do smaku
świeżo mielony czarny pieprz
sól morska lub czosnkowo-cebulowa*
odrobina sosu sojowego
ok. 1/2 pętka dobrej kiełbasy (opcjonalnie, wg. upodobania), podsmażonej na klarowanym maśle (klarowane masło można kupić już niemal wszędzie lub z łatwością zrobić samemu, przepis tutaj)
Fasolkę namoczyć przez noc, rano wodę odlać, zalać świeżą wodą i ugotować do miękkości.
Do ugotowanej fasolki dodać przecier pomidorowy, postawić na średni gaz i dodać: majeranek, tymianek, kminek, agawę lub miód, chilli, pieprz, sól i troszkę sosu sojowego oraz pokrojoną w kostkę i podsmażoną kiełbasę (opcjonalnie, wg. upodobania, można pominąć, ale w zamian dodać ok. 1/2 łyżki masła, klarowanego lub zwykłego, wtedy kiedy dodajemy kminek). Gotować, aż sos zgęstnieje, spróbować i jeśli trzeba doprawić do smaku.
Smacznego!
---------------------------------------------------
* moja ulubiona sól czosnkowo-cebulowa to ta firmy Avena, bez glutaminianu sodu, bez antyzbrylaczy, delikatna w smaku, bez intensywnego sztucznego posmaku czosnku, charakterystycznego dla innych tego typu soli.
2012/08/28
Domowy ketchup
Schyłek lata to raj dla miłośników pomidorów.
Na targ i do warzywniaka jeżdżę
rowerem, jak na wystawę. Oglądam, wybieram, wącham, chłonę, po prostu cieszę
się widokiem tej pomidorowej różnorodności. Krzywe, podłużne, pękate,
malinowe, rubinowe, pomarańczowe, całe sterty i skrzynki, maleńkie i olbrzymie,
zwożę je do domu, jem i oglądam. Są piękne. Jak na akord powstają przeciery i sok do picia. Rok temu po raz pierwszy zrobiłyśmy z Babcią ketchup, wyszedł pyszny. Tego lata przepis nieco zmodyfikowałyśmy i jest doskonały. Troszkę podobny do „Krzepkiego Radka” i „Słodkiej Ani”, które bardzo lubimy. Jeśli robi się go we dwoje, zajmie to naprawdę bardzo niewiele
czasu a taki zapas starczy do następnego lata.
Bardzo polecam!
Ketchup
(przepis modyfikowany, zgodny z KPP oraz MM, źródło: ciocia Jola)
5 kg pomidorów na przetwory
1 kg jabłek antonówek
1 szczypta kurkumy
½ kg marchwi
5 czerwonych słodkich papryk
½ kg warzyw (mieszanka) - seler (korzeń, nie dużo, ok. ¼ selera), pietruszka, por (1 średni)
3 ostre papryki
½ kg cebuli
sól morska
Warzywa pokroić, lekko posolić i dusić do miękkości, przetrzeć przez sito i dodać:
1/2 szkl. octu
1 szczyptę kurkumy
ok. 1/2-3/4 szkl. ksylitolu lub cukru – próbować i dodawać do smaku
1 płaską łyżeczkę cynamonu (lub więcej, wg upodobania)
1 łyżkę musztardy (np. sarepskiej)
1/2 - 1/3 łyżeczki utłuczonych w moździerzu goździków
1/4 łyżeczki mielonego imbiru
1/2 - 1/3 łyżeczki utłuczonych w moździerzu goździków
1/4 łyżeczki mielonego imbiru
sól morska ( do smaku)
Gotować do zgęstnienia, do ulubionej konsystencji, spróbować i ew. przyprawić do smaku.
Gorący ketchup przelewać do słoików, to ważne, podczas nalewania do słoików, ketchup musi się delikatnie gotować, na maleńkim ogniu. Słioki stawiać dnem do góry, pozostawić
do ostudzenia.
Nie trzeba pasteryzować.
2012/03/27
Majonez lekki
Dwa lata temu pokazywałam Wam przepis na klasyczny majonez, dziś jego lekka wersja, na białkach.
Można przygotować go nawet z jednego białka, jakie zostanie nam np. po kruchym spodzie do mazurka. Robi się go błyskawicznie, mikserem nie zajmie to więcej niż 3 minuty, można doprawić wg uznania.
I muszę się przyznać, że tym razem nawet nie odmierzałam oleju, dolewałam go cienką strużką, do momentu, aż całość zgęstniała. Majonez jest delikatny i puszysty, polecam!
Majonez lekki, na białkach
(przepis zgodny z KPP oraz MM, źródło: "Eggs" M. Roux")
1- 2 łyżeczki (wg uznania) musztardy Dijon lub innej ostrej, np. Sarepskiej
sól morska
ok. 1 łyżki soku z cytryny lub octu z białego wina, do smaku
kurkumy na czubeczku noża
2 białka
250 ml oleju z pestek winogron lub słonecznikowego (może też być arachidowy lub inny ulubiony)
świeżo mielony czarny pieprz
Wszystkie składniki powinny być w temp. pokojowej.
Do szklanej miski włożyć musztardę, odrobinkę soli i wciąż mieszając mikserem, na niskich obrotach, dodać 1-2 krople soku z cytryny lub octu z białego wina, kurkumę i białka, ubijając dodawać olej partiami
Gdy masa zacznie gęstnieć, można zacząć dolewać olej większym strumieniem, nie przerywając ubijania.
Gdy masa całkowicie zgęstnieje, dodać świeżo mielonego pieprzu do smaku (niecałą szczyptę lub nawet mniej), soli do smaku (nie za dużo) oraz soku cytrynowego lub octu z białego wina (próbować! ilość do smaku) i miksować ok. 30sek, aż majonez wchłonie płyn.
Gotowy majonez przechowywać w lodówce, w zamkniętym słoiczku lub naczyniu przykrytym przezroczystą folią ok. 4-5 dni. Majonez można przygotować nawet z jednego białka, jak to tym razem uczyniłam.
Smacznego!
2012/02/22
Zupa soczewicowo-pomidorowa
Kiedy staję przy kuchennym oknie, przechadzający się po ogrodzie kot sąsiadów natychmiast podbiega i wskakuje na parapet. Wystawiam mu miseczkę ciepłego mleka, którą wylizuje do czysta. Zmywam patrząc w jego zielone oczy, siedzi przede mną, na parapecie, oblizując się. Daję mu kolejną miseczkę mleka i kawałek mięska. Wypił, nie jest głodny, za to chce żeby go głaskać. I głaskać i głaskać... Za jakiś czas pewnie znów wpadnie.
Kiedy za oknem zimno, po głowie jak mantra obija mi się jedno słowo "zupa, zupa, zupa". Gorąca, rozgrzewająca, sycąca. Kiedy jest zupa, jest dobrze.
Zupa soczewicowo-pomidorowa
(przepis zgodny z KPP oraz MM)
1 pietruszka, pokrojona w kostkę
1 marchewka lub patat (słodki ziemniak), pokrojona w kostkę
1/2 cebuli, pokrojone w kostkę
1 ząbek czosnku, drobno pokrojony lub zmiażdżony
świeżo mielony czarny pieprz
1 liść laurowy, 2 ziela ang.
sól morska warzywna, 2 łyżeczki sosu sojowego
3/4 szkl. czerwonej soczewicy
sok cytrynowy
1szkl. przecieru pomidorowego, lub pół puszki pomidorów, zmiksowanych lub 1-3 łyżeczki dobrego koncentratu pomidorowego (najlepiej próbować - do smaku)
1 łyżeczka majeranku
1-2 łyżeczki masła (opcjonalnie)
1 łyżka oleju roślinnego
W garnku rozgrzać olej, zeszklić cebulę i czosnek.
Dodać liść laurowy, ziele ang., pieprz, sos sojowy, sól i soczewicę.
Wymieszać, dodać kilka kropli soku z cytryny, majeranek i zalać ok. 1l wrzątku. Dodać pokrojone warzywa i gotować do miękkości. Dosmakować odrobiną pieprzu i soli i ew. kilkoma kroplami sosu sojowego, dodać przecier, zmiksowane pomidory lub koncentrat, pogotować kilka minut. Dodać odrobinę majeranku i opcjonalnie łyżeczkę masła. Zupa jest jeszcze pyszniejsza po ponownym podgrzaniu, na drugi dzień.
Smacznego!
2012/02/09
Sznycle wieprzowe z octem balsamicznym i tymiankiem.
Wciąż zimne dni, choć powietrze robi się coraz łagodniejsze. Wyglądam wiosny, nie mogę się jej doczekać. Zimą zakopana w książkach, grzejąca się przy kominku. Wiosna przyniesie nowe. A ja to nowe uwielbiam, coroczne odrodzenie przyrody, odwieczny rytuał. I ja wiosną odżywam, latem rozkwitam, a jesienią zbieram plony. To się nawet układa fotograficznie. Cyklicznie.
A na wciąż zimne dni przygotowałam balsamiczne sznycle z tymiankiem. Może z taką duszoną kapustką?
Miłego wieczoru!
Sznycle wieprzowe z tymiankiem i octem balsamicznym
(przepis zgodny z KPP oraz MM, porcja dla 2 os.)
2 plastry karkówki wieprzowej
sól morska
ocet balsamiczny ok. 1 łyżeczki
mała szczypta tymianku
oliwa z oliwek, ok. 1 łyżeczki
świeżo mielony czarny pieprz
Sznycle cienko rozbić, posolić, skropić i nasmarować octem balsamicznym, posypać tymiankiem, skropić oliwą. Oprószyć świeżo mielonym czarnym pieprzem i odstawić na 20-30min. Smażyć na patelni grillowej lub zwykłej, podawać z duszoną kapustką, np. taką i np. ziemniakami czy bagietką.
Smacznego!
2011/04/18
Jajka faszerowane sardynkami z chrzanem.
Niezwykle łatwe i szybkie w przygotowaniu jajka, wypełnione lekkim musem z sardynek, doprawionym chrzanem i majonezem. Doskonałe na wielkanocne śniadanie a samo nadzienie do jajek, jeśli przygotuje się go trochę więcej, można wykorzystać również jako pyszną pastę do kanapek.
Miłego dnia!
Jajka faszerowane sardynkami z chrzanem
(przepis zgodny z KPP)
4 jajka ugotowane na twardo
2 łyżeczki chrzanu (nieco mniej lub więcej, w zależności od ostrości chrzanu)
1 mała puszka sardynek w oleju (120g)
sól, do smaku
2 łyżeczki soku z cytryny
mała szczypta tymianku
2 łyżki majonezu
Z jajek wyjąć żółtka.
Dwa żółtka* rozgnieść widelcem na "okruszki", dodać chrzan i wciąż ucierając dodać
Dwa żółtka* rozgnieść widelcem na "okruszki", dodać chrzan i wciąż ucierając dodać
odsączone z oleju sardynki, sól do smaku, sok z cytryny, tymianek i na koniec majonez.
Wszystko rozetrzeć widelcem (nie miksować), na gładką masę.
Spróbować i jeśli trzeba dodać do smaku trochę chrzanu, soli i soku z cytryny.
Masą napełniać połówki jajek, schłodzić przez ok. 1 godzinę, mogą zostać w lodówce na noc
(wtedy należy wyjąć je z lodówki i zostawić w temp pokojowej na ok. 1godz. przed podaniem)
(wtedy należy wyjąć je z lodówki i zostawić w temp pokojowej na ok. 1godz. przed podaniem)
Masa do faszerowania jajek, jeśli troszkę jej zostanie, jest również pyszna jako pasta do kanapek.
*Dwa pozostałe żółtka można wykorzystać do przygotowania drugiej porcji nadzienia
do faszerowania kolejnych jajek lub właśnie pasty do chleba.
Smacznego!
2011/02/28
Hummus z czerwonej soczewicy.
Pasty do chleba to moja słabość, uwielbiam je.
Świeży chleb i nic więcej mi do szczęścia niepotrzebne. Ostatnio często robię hummus klasycznie, z ciecierzycy, delikatny i z niewielką ilością tahini, taki jak lubię. Ciecierzyca się właśnie skończyła, a ja musiałam zrobić coś z czerwoną soczewicą, której wcześniej ugotowałam trochę za dużo. Upieczony chleb też czekał na jakiś dodatek. Jest więc taki nieco inny hummus.
Miłego dnia!
Hummus z czerwonej soczewicy
(przepis zgodny z KPP oraz MM)
1 szkl. ugotowanej w osolonej wodzie czerwonej soczewicy (może być z poprzedniego dnia)
2 łyżeczki octu balsamicznego
1 mała szczypta majeranku
3 łyżki oleju z pestek winogron lub łagodnej oliwy
1 czubata łyżeczka pasty tahini
1 szczypta ulubionego chilli w proszku* (lub do smaku)
Wszystkie składniki dodać w podanej kolejności i zmiksować na gładką pastę.
Podawać z ulubionym pieczywem. Przechowywać w lodówce.
Smacznego!
* użyłam chilli powder hot, mieszanki: chilli, kuminu, oregano czosnku i cayenne
2011/02/21
Słońce w słoiku. Lemon curd.
Czyli krem cytrynowy. Przygotowuje się go niezwykle szybko i łatwo. Pasuje do tak wielu rzeczy, że zapewne nie będziecie mieli problemu z jego zużyciem. Można rozsmarować go na grzankach lub naleśnikach, zwykłe ciasto drożdżowe zamienić w cytrynowe lub napełnić nim kruche ciasteczka. Polecam!
Lemon curd - krem cytrynowy
(przepis modyfikowany zgodny z KPP oraz MM, autor: Nigel Slater)
100g masła, pokrojonego w kostkę
140g syropu z agawy + 60g fruktozy (lub jak w oryg. 200g cukru)
mała szczypta imbiru
mała szczypta soli morskiej
sok oraz otarta skórka z 4 niewoskowanych cytryn
mała szczypta kurkumy
3 jajka i 1 żółtko, roztrzepane
Wszystkie składniki, oprócz jajek, dodać w podanej kolejności, miskę postawić na garnku z gotującą się wodą, tak, by woda nie dotykała dna miski. Mieszać trzepaczką balonową do rozpuszczenia masła.
Następnie wlewać jajka, małym strumieniem, wciąż mieszając.
Pozostawiając miskę na garnku z gotującą się wodą, wciąż mieszać aż krem zgęstnieje, ok. 10 min.
Pozostawiając miskę na garnku z gotującą się wodą, wciąż mieszać aż krem zgęstnieje, ok. 10 min.
Krem gotowałam do momentu, gdy zastygał a nie spływał z zanurzonej w nim łyżeczki.
Wtedy miskę zdjąć z garnka, odstawić i przemieszać od czasu do czasu, aż krem przestygnie.
Przelać do dwóch małych lub większego, wyparzonego słoiczka.
Autor poleca przechowywać w lodówce, do kilku tygodni.
Smacznego!
2011/02/13
Trufle z chilli. Czyli klasyka.
Połączenie gorzkiej czekolady z chilli nikogo już chyba nie dziwi.
Pitna czekolada z chilli. Tabliczki gorzkiej czekolady z chilli. Czekoladowe ciasta i suflety. Brownie.
I oczywiście pralinki. Z chilli.
Chilli kocha czekoladę i jest to miłość odwzajemniona. To połączenie, dające truflom przyjemne drżenie, które uwielbiam, jest jednym z moich ulubionych. Czekam na ten moment kiedy kakao rozpuści się a czekolada dopuści do głosu chilli. Smaki przeplatają się, słodko-gorzki miesza z przyjemną, delikatną, pikantnością, wzajemnie się komplementując...
Słodkiej niedzieli!
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Trufle są nieco wytrawne i jeśli ktoś nie gustuje w takich lub woli je nieco słodsze, wystarczy je odrobinę dosłodzić. Można też użyć pół na pół czekolady gorzkiej i deserowej. Smak trufli będzie różny w zależności od rodzaju użytego chilli, będzie też różnił się intensywnością, należy więc śmiało eksperymentować z ich rodzajami, aż znajdzie się to chilli, które najbardziej nam do pralinek pasuje.
Trufle czekoladowe z chilli
(przepis modyfikowany zgodny z KPP oraz MM,źródło: Maria Elia)
100g czekolady o zaw. kakao 70%
80ml śmietanki 36-38%tł. w temp pokojowej
10g masła
1/2 łyżeczki ulubionego chilli
mała szczypta płatków soli morskiej
2-3 krople soku z cytryny
do obtoczenia: niesłodzone kakao w proszku
Czekoladę rozpuścić na parze, wciąż mieszając trzepaczką balonową.
Dodać masło i mieszać, aż czekolada je wchłonie.
Garnek zdjąć z ognia, ale miskę pozostawić na garnku.
Garnek zdjąć z ognia, ale miskę pozostawić na garnku.
Następnie dodawać śmietankę, partiami, wciąż mieszając,
gdy czekolada wchłonie śmietankę, dodać następną jej część.
gdy czekolada wchłonie śmietankę, dodać następną jej część.
Wciąż mieszając trzepaczką, dodać chilli, odrobinę płatków soli morskiej i kilka kropli soku z cytryny.
Masę przelać do plastikowego pudełka na żywność i chłodzić, aż masa stężeje.
Zastygłą masę nabierać łyżeczką, łyżką do wykrajania kulek z melona lub mini łyżką do lodów.
Masę przelać do plastikowego pudełka na żywność i chłodzić, aż masa stężeje.
Zastygłą masę nabierać łyżeczką, łyżką do wykrajania kulek z melona lub mini łyżką do lodów.
Szybko i niezbyt dokładnie formować kuleczki i przerzucać na tacę lub głęboki talerz wysypany przesianym kakao. Obtoczyć w kakao i wtedy ponownie uformować nadając ładny kształt, odstawić do schłodzenia.
Z tych proporcji wychodzi ok. 13-14 trufli.
Przechowywać w lodówce.
Smacznego!
2011/02/03
Małe słodkości. Trufle.
"A co Ty tu dodałaś? Interesujące"
A co czujesz?
"Głęboki smak, jakby bardziej czekoladowy, niż sama czekolada. Orzeźwiający. Rozpływa się w ustach"
Domowe trufle to jeden z najprostszych deserów. Ciemne, aksamitne, eleganckie, dekadenckie wręcz. Rozpuszczająca się powoli czekolada, uwalniająca swoje smaki pod wpływem ciepła. Bardzo zmysłowe.
Takie trufle wspaniale nadają się na prezent, a dodatkowym ich atutem jest to, że możemy nadać im dowolne smaki. Miałam ochotę na kawowe z czymś. Czymś intrygującym. Dodałam kumin. Tak tak. Mam w zanadrzu kilka pomysłów na wykorzystanie kuminu w deserach, odkąd wpadłam na pomysł na tę tartę z kuminowo-krówkowym nadzieniem. Tam, w połączeniu z masą krówkową, kumin w pełni wyzwala swoją słodycz, w truflach zaś, gra drugoplanową rolę, jest gdzieś w tle, intryguje. Proszę więc nie zdradzać składu degustującym, tylko częstować i obserwować reakcje...
Trufle kawowo - kuminowe
(przepis modyfikowany zgodny z KPP oraz MM, źródło: Maria Elia)
80ml śmietanki 36-38%tł.
2 szczypty kuminu (niezbyt drobno utłuczonego w moździerzu)
1 łyżeczka kawy rozpuszczalnej lub 2-3 łyżki mocnego espresso
(wtedy zmniejszyć ilość śmietanki o te 2-3 łyżki)
mała szczypta płatków soli morskiej
2-3 krople soku z cytryny
100g czekolady (użyłam 70%, może być 85% lub więcej, wg uznania)
10g masła
Do rondelka dodać kawę, wlać śmietankę, dodać utłuczony w moździerzu kumin,
małą szczyptę płatków soli morskiej oraz 2-3 krople soku z cytryny.
małą szczyptę płatków soli morskiej oraz 2-3 krople soku z cytryny.
Podgrzewać na małym ogniu, wciąż mieszając, nie gotować.
Odstawić na 30min. Następnie ponownie podgrzać.
Czekoladę rozpuścić na parze, dopiero wtedy dodać masło i mieszać trzepaczką balonową,
aż czekolada wchłonie masło.
Garnek zdjąć z ognia, ale miskę pozostawić na garnku.
Dodać połowę śmietanki, przecedzonej przez gęste sitko, wymieszać trzepaczką, aż czekolada wchłonie śmietankę, dodać resztę śmietanki, przecedzając przez sitko i wymieszać, masa stanie się gładka.
Przelać ją do plastikowego pojemnika na żywność i chłodzić, aż stężeje.
Zastygłą masę nabierać łyżeczką, łyżką do wykrajania kulek z melona lub mini łyżką do lodów.
Szybko formować kuleczki i przerzucać na tacę lub duży talerz wysypany przesianym kakao.
Obtoczyć w kakao, ponownie uformować nadając ładny kształt i odstawić do schłodzenia.
Z tych proporcji wychodzi ok. 13-14 trufli.
Przechowywać w lodówce.
Obtoczyć w kakao, ponownie uformować nadając ładny kształt i odstawić do schłodzenia.
Z tych proporcji wychodzi ok. 13-14 trufli.
Przechowywać w lodówce.
Smacznego!
2011/02/01
Cebulowo-ziemniaczana z fasolą.
Smutne myśli, jak bezdomne, głodne psy, krążą póki nie pogłaszczesz ich ciepłym słowem, nie ogrzejesz spojrzeniem i nie nakarmisz nadzieją. Czasem wszystko to kryje się w jednych ramionach i w umiejętności obrócenia sensu słowa, w zupełnie nowe znaczenie. Poczucie humoru to potęga, którą doceniam.
Moje obserwacje dotyczące koni: konie nie śpieszą się z jedzeniem. Doprawdy nie wiedziałam, że tak długo można chrupać jedną marchewkę. Konie są ZEN, zdecydowanie.
Przepis na tę zupę powstał trochę przez przypadek, miałam ochotę na zupę ziemniaczano-porową, ale zabrakło porów. Pomyślałam więc o cebulowej ze słodkimi ziemniakami, do której dodałam chodzącą za mną ostatnio fasolę. Delikatna, sycąca, słodkawa i lekko kwaskowa, zyskuje gdy postoi chwilę po ugotowaniu. Zasmakuje tym, którzy lubią zupy cebulowe.
Zupa cebulowo-ziemniaczana z fasolą
(przepis zgodny z KPP oraz MM)
3 małe cebule lub 2 średnie
2 średnie słodkie ziemniaki
3-4 łyżki masła
1/4 łyżeczki mielonego kminku
1szkl. drobnej fasoli
świeżo mielony czarny pieprz, 1-2szczypty cayenne
sól morska ziołowo-warzywna, sos sojowy
2 łyżki białego wytrawnego wina
sok z cytryny 1-2 łyżeczki
ocet z Sherry lub balsamiczny, ok. 2 łyżeczki
1 szczypta suszonego tymianku
Fasolę namoczyć na noc, w dużej ilości wody.
Rano wodę odlać, fasolę zalać świeżą wodą, odrobinę posolić i ugotować na pół miękko.
Cebulę pokroić w piórka, słodkie ziemniaki w kostkę.
W rozgrzanym garnku rozpuścić masło, dodać cebulę i dusić aż się zeszkli. Wtedy dodać ziemniaki, wymieszać. Posypać świeżo mielonym czarnym pieprzem. Dodać sól ziołową ok. 1/2 łyżeczki, 2 łyżeczki sosu sojowego i podgotowaną i odsączoną fasolę.
Dusić kilka minut pod przykryciem, mieszając od czasu do czasu.
Dodać białe wino i ocet a następnie 1l wrzątku i szczyptę tymianku.
Dodać kminek i 1-2szczypty cayenne, gotować do miękkości warzyw i fasoli.
Dosmakować odrobiną soli i soku cytrynowego, ok. 1-2 łyżeczki, do smaku, zupa nie powinna być mdła. Podawać samą lub z ulubionym pieczywem.
Smacznego!
EDIT: Zupa podgrzana drugiego dnia z dużą szczyptą majeranku, nabiera nowego, interesującego smaku. Polecam!
Subskrybuj:
Posty (Atom)




















