Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czekolada. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czekolada. Pokaż wszystkie posty

2016/01/23

Dekadencki tort czekoladowo-kawowy.








Nie jestem zbytnio słodyczolubna, nie muszę codziennie zjeść czegoś słodkiego, czasem obywam się bez deseru przez całe tygodnie.
Raz na jakiś czas jednak, czy np. na specjalne okazje, lubię upiec coś wyjątkowego, naprawdę rozpustnego, jak ten wilgotny (dzięki dodatkowi maślanki), bardzo, bardzo czekoladowy tort z kawową nutą. 
Jest ciężki, konkretny, bardzo czekoladowy, wilgotny i nie da się go zjeść więcej niż kawałeczek na raz. Na długo zaspokaja ochotę na słodkie i czekoladę.
Przepis Iny Garten lekko zmodyfikowałam. Jest oczywiście bez cukru (którego od ponad dekady nie ma u mnie w kuchni), zamiast deserowej czekolady użyłam gorzkiej 70% (krem nieco rozrzedziłam kawą z wanilią, następnym razem dodam śmietanki kremówki), blaty dodatkowo nasączyłam kawą z wanilią i odrobiną spirytusu, dzięki czemu tort jest wilgotny i mięsisty.
To wykwintny i efektowny wypiek, z którym, jak przy każdym torcie, jest trochę pracy, ale warto.

Polecam!



Tort czekoladowy(Przepis Ina Garten/ Food and Wine)

BLATY:
1 3/4 szkl. mąki pszennej tortowej
1 1/2 szkl. ksylitolu lub fruktozy (w oryg. 2szkl. cikru)
3/4 szkl. kakao (użyłam surowego, nieprzetworzonego kakao)
2 łyżeczki sody
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka soli
1 szkl. maślanki
1/2 szkl. oleju
2 duże jajka
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii (polecam domowy)
1 szkl. świeżo zaparzonej kawy

(uwagi: 1 szkl. amerykańska = 236ml)

Rozgrzać piekarnik do 180st. C
Foremkę o średnicy 23 cm wysmarować masłem, wyłożyć papierem, ponownie wysmarować masłem i lekko obsypać bułką tartą lub mąką, nadmiar wysypać.
W jednej misce wymieszać mąkę, kakao, wybrane słodzidło, sodę, sól i proszek.
W drugiej misce zmiksować jajka, z olejem, maślaną, wanilią.
Do miski z mąką, miksując na średnich obrotach, powoli wlewać miksturę z maślanką. Na koniec stopniowo wlewać kawę, wciąż miksując.
Masę przelać do foremki, piec ok 35-40 min., lub do suchego patyczka.
Po upieczeniu zostawić w foremce przez. 30 min., dopiero wtedy zdjąć obręcz, i wyjąć ciasto na kratkę, do całkowitego ostudzenia.

KREM:

170 g półsłodkiej lub deserowej czekolady, połamanej na kawałki
227g masła (1/2 funta) w temp. pokojowej
1 duże żółtko
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii (polecam domowy)
3/4 szkl. ksylitolu lub fruktozy zmielone na puder (w oryg. 1 szkl. cukru pudru)
1 łyżka kawy instant

Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej, odstawić do przestygnięcia.
Masło zmiksować na puch, dodać żółtko i wanilię, miksować minutę. Dodać wybrane słodzidło i miksować przez minutę. Kawę rozpuścić w 2 łyżeczkach gorącej wody i powoli dodawć do masy maślanej, wraz z rozpuszczoną czekoladą, do połączenia składników.

Ciasto podzielić ostrym nożem, na trzy części, przełożyć i udekorować kremem.
Odstawić w chłodne miejsce na ok. godzinę.
Kroić szerokim nożem, zanurzonym we wrzątku i wytartym papierowym ręcznikiem (przy każdym kawałku), wtedy każdy kawałek będzie miał idealne brzegi, a ciasto nie będzie się kruszyć.


Smacznego!



2014/05/02

Pudding czekoladowo-bananowy z awokado.



Czyli danie z cyklu "awokado wcisnę wszędzie". A potrafię go wcisnąć niemal do każdego posiłku.
Uwielbiam awokado, za smak przede wszystkim, choć świadoma jestem, że kryje się w nim fontanna korzyści dla zdrowia. 

Ale smak, smak jest tu kluczem. 

Dodaję je do wszystkiego: kanapek z pastami strączkowymi czy rybnymi, a nawet do tych na słodko z twarożkiem i dżemem z czarnej porzeczki. Do zielonych sałat z cytrynowym dressingiem. Do ciepłej sałatki z quinoa i pomidorami. Pomyślałam więc: czemu nie dodać go do deseru?
Wyszedł mi aksamitny pudding czekoladowy, na bazie awokado i mleka roślinnego, dodatek bardzo dojrzałego banana dodaje mu lekko karmelowego posmaku. Całość smakuje naprawdę ciekawie, jak żaden czekoladowy mus, który przygotowałam do tej pory. 





Pudding czekoladowo-bananowy z awokado
(porcja dla 3os.)

1 bardzo dojrzałe awokado
1 bardzo dojrzały banan
2 łyżeczki płynnego miodu, ulubionego syropu, ksylitolu lub cukru
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii (nie aromatu)
1/2 tabliczki czekolady 70% (50g)
dowolne mleko roślinne


Awokado, banana, ekstrakt z wanilii, 2 łyżeczki dowolnego "dosładzacza", zmiksować w blenderze na mus, z 5 łyżkami mleka roślinnego.
Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej z 4 łyżkami mleka roślinnego, mieszając trzepaczką balonową.
Rozpuszczoną czekoladę dodać do zmiksowanych owoców, zmiksować do połączenia składników.
Przełożyć do filiżanek, schłodzić kilka godzin w lodówce.

Smacznego!


2014/03/17

Tiramisu. I o ciekawej książce.


Są takie książki, które chce się trzymać pod poduszką i zachować dla siebie, jak klucz do tajemniczego ogrodu (jedna z moich ulubionych książek w dzieciństwie), by w samotności móc zaszywać się i gubić w nich na długie godziny.
Tak było z książką "Beaneaters & bread soup", którą dostałam w prezencie, kilka lat temu.


Już w trakcie czytania jej, miałam ochotę natychmiast pojechać się do Toskanii i udać się szlakiem, który ona wyznacza. 
Odwiedzić miejsca, zjeść wszystko co w niej zobaczyłam i porozmawiać z ludźmi którzy tworzą jedzenie, prowadzą trattorie, zbierają nietypowe rodzaje miodu czy ręcznie wytwarzają noże.
Może to marzenie jeszcze kiedyś się spełni.
Ta książka ma w sobie coś szczególnego, przyciągającego. Odnalazłam w niej esencję tego, czego poszukuję w książkach o jedzeniu i podróżach kulinarnych: prawdę, tradycję, autentyczność, surowe piękno. Szacunek do natury, produktu, czasu, miejsca. Brak mydlenia oczu i lukrowania: rzeczy są tym czym są i mówią same za siebie, jeśli się im tylko na to pozwoli.
Ale przede wszystkim przedstawia ludzi z pasją. Za każdą potrawą, przedmiotem, stoją ludzie, jakaś historia, odwieczna procedura.
Całość przypieczętowują fotografie.
Jedni mogą powiedzieć chropowate, surowe, zupełnie nie stylizowane.
Dla mnie piękne, nieoklepane, "żyjące", takie do których się wraca.
Jak do przepisu na perfekcyjne tiramisu. Zachwyca za każdym razem, znika na drugi dzień i zbiera mnóstwo komplementów.




Tiramisu

4 jajka
150g ksylitolu lub cukru (daję troszkę mniej, ok.120g)
500 g serka mascarpone
250 ml świeżo zaparzonej, mocnej kawy
2 łyżki amaretto lub kilka kropli ekstraktu z gorzkich migdałów (nie aromatu) - opcjonalnie, nie ma ich w oryg. przepisie, ale ja lubię ten dodatek
24 biszkopty typu "lady fingers" lub savoiardi
niesłodzone kakao
2 kostki gorzkiej czekolady 70%

Żółtka oddzielić od białek, przełożyć do oddzielnych misek.
Białka ubić na sztywną pianę.
W drugiej misce, ubić żółtka z ksylitolem lub cukrem, aż masa zgęstnieje i stanie się jasno-żółta.
Do masy z żółtek dodawać mascarpone, partiami, miksując aż do połączenia składników.
Krem ma być gładki, bez grudek. Na końcu, delikatnie wmieszać, partiami, ubitą pianę z białek.
Ostudzoną kawę przelać do płaskiego naczynia, dodać amaretto lub ekstrakt z migdałów (opcjonalnie).
Namaczać w kawie po jednym biszkopcie, przez kilka sekund, nie dłużej, by nie przesączyć biszkoptów. Układać warstwę nasączonych biszkoptów na dnie szerokiego naczynia, przykryć połową kremu oprószyć kakao i posypać startą czekoladą.
Namoczyć w kawie drugą połowę biszkoptów, ułożyć na kremie, przykryć pozostałą częścią kremu posypać kakao i startą czekoladą.
Przed podaniem schłodzić w lodówce przez 24 godz.

Smacznego!


2014/02/11

Spersonalizuj swoją czekoladę. Domowe czekoladki z dodatkami.


Jak zamienić zwykłą tabliczkę czekolady w coś wyjątkowego i takiego tylko dla nas? 

Skroić ją na miarę swoich upodobań. 
To bajecznie proste, wystarczy tabliczka czekolady dobrej jakości, o zaw. kakao 70%, roztopić i dodać do niej co dusza zapragnie: uprażone orzechy laskowe, suszone owoce, zmieloną laskę wanilii i mleko w proszku, kardamon i wiórki kokosowe, wodę różaną i pokrojone suszone śliwki, solone orzeszki ziemne i karmel, chilli czy kawę i kardamon. 
Kombinacji jest nieskończenie wiele, a zwykła tabliczka czekolady zamienia się w kilka różnorodnych mini tabliczek. Zajmie to tylko chwilę, nie licząc czasu oczekiwania na stężenie czekolady. 


Pyszne!





Tabliczka nr 1

100 g tabliczka czekolady 70%
2 łyżeczki oleju kokosowego (w stanie stałym)
2 łyżeczki mleka w proszku
2 łyżeczki ksylitolu lub cukru kokosowego lub cukru trzcinowego lub utartego w moździerzu brązowego cukru

dodatki:
orzechy włoskie
wiórki kokosowe
suszona porzeczka

Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej z olejem kokosowym, ksylitolem lub cukrem, dodać mleko w proszku. Gdy masa się połączy, przelać do foremek, posypać wiórkami kokosowymi, orzechami włoskimi i suszoną porzeczką. Odstawić do stężenia. Gotowe czekoladki owinąć w folię lub pergamin i przechowywać w chłodnym miejscu.



Tabliczka nr 2

100 g czekolady 70%
1 łyżeczka masła
1 łyżeczka ksylitolu lub cukru kokosowego lub cukru trzcinowego lub utartego w moździerzu brązowego cukru

dodatki:
sól morska najwyższej jakości  (szczypta)
ksylitol (ok. 1 łyżeczki) lub cukier kokosowy lub trzcinowy lub utarty w moździerzu brązowy cukier
uprażone na suchej patelni płatki migdałów (3 łyżki)
opcjonalnie: kilka kropli ekstraktu z gorzkich migdałów

Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej z masłem i ksylitolem lub cukrem. Dodać ekstrakt z gorzkich migdałów (opcjonalnie). Przelać do foremek. Odczekać kilka-kilkanaście minut, posypać wierzch ksylitolem lub wybranym cukrem, solą morską, na koniec prażonymi płatkami migdałów. Odstawić do stężenia. Gotowe czekoladki dobrze owinąć w folię lub pergamin i przechowywać w chłodnym miejscu.

Smacznego!



2014/01/12

O dobrej czekoladzie. I śliwki w różano-kardamonowej czekoladzie.



Szczególną sympatią darzę ludzi, którzy mają na jakimś punkcie bzika.
Pasję, którą szlifują, rozwijają, poznają jej istotę coraz lepiej, stają się mistrzami w swojej dziedzinie. Ludzie skupieni, zafiksowani wręcz, czy to na chlebie, kawie, czekoladzie, serach, winach, miodzie, rowerach czy drewnie. Jeśli ta pasja jeszcze przerodzi się w biznes, to można mówić o pełni szczęścia.


Takimi ludźmi, mam wrażenie, są założyciele Manufaktury Czekolady.
Krzysztof Stypułkowski i Tomasz Sienkiewicz, wieloletni przyjaciele, kiedyś pracujący w korporacjach, dziś spełniający swoje marzenie, które powstało z miłości do czekolady.
W ich Manufakturze czekolada powstaje tak, jak to było sto pięćdziesiąt lat temu (co w obrazkowym skrócie można obejrzeć na wewnętrznej stronie opakowania ich czekolad): ziarna są ręcznie selekcjonowane, kruszenie następuje jak najszybciej po prażeniu, czekolada nie powstaje z proszku, nie zawiera tak popularnej dziś lecytyny sojowej ani żadnych wypełniaczy czy sztucznych aromatów. Lista składników jest bardzo krótka (czasem są to tylko dwie pozycje!) i są to składniki najwyższej jakości.




Każda tabliczka smakuje inaczej, w zależności od tego z jakiego rejonu świata pochodzą ziarna kakao, a delektowanie się i odkrywanie tych różnic jest bardzo pyszną sprawą.
W dobrej czekoladzie, jak i w winie, wspaniałe jest odnajdywanie smaków, które nie zostały tam sztucznie dodane, ale "wbudowała" je tam natura *
I tak, w zależności od miejsca pochodzenia, poczuć można smak kwiatów, owoców, rodzynek, palonego drewna, nugatu, przypraw korzennych itp.. Dodatkowych bodźców dostarczają dodatki: prażone migdały i kwiat soli morskiej w mlecznej czekoladzie (cudowne połączenie), prażone ziarno kakao w tabliczce 70%-owej, kwiat soli morskiej w 70%-owej (wzdycham) czy mleko i wanilia w 60%-owej, której to wanilii, nie żałowano, pycha! (w której notabene czuje się ten tłusty i świeży smak wilgotnej wanilii, a kiedy zamknie się oczy, podczas gdy kostka rozpuszcza się na języku, smak intensyfikuje się i ma się wrażenie jakby miało się pęk wanilii tuż pod nosem).


Na stronie Manufaktury Czekolady znajdziecie więcej informacji, możecie tam również zakupić czekoladę i skomponować swoją własną tabliczkę, wybierając dodatki, jakie chcecie, by się w niej znalazły.
Oprócz czekolad z dodatkami czy czekolady do picia, na gorąco (która nie jest saszetką z proszkiem, a papierowym kubeczkiem z porządnym kawałkiem czekolady z np. kawałeczkami suszonych malin), można tam znaleźć 70% czekoladę deserową, do wypieków. To solidna, ćwierć kilogramowa tabliczka składa się z lekko posłodzonego ziarna kakao.
Dwa składniki - tylko tyle i aż tyle.
Wykorzystałam ją do obtoczenia śliwek, nadając jej kardamonowo-różany posmak.
Przepis jest bajecznie łatwy i szybki, 100g czekolady pozwala na obtoczenie całej góry śliwek.
Zapraszam!




Śliwki w różano-kardamonowej czekoladzie
ok. 28szt. (przepis zgodny z KPP)

100g czekolady 70% (użyłam czekolady deserowej 70% z Manufaktury Czekolady)
1 łyżka masła
1 łyżeczka śmietanki kremówki
ziarenka z 4-5 łupinek zielonego kardamonu utarte w moździerzu na proszek (lub zmielone w młynku do kawy) z 2 łyżeczkami ksylitolu lub cukru
3 łyżeczki wody różanej

śliwki suszone
suszone pączki róż (opcjonalnie)

Czekoladę rozpuścić na parze, mieszając od czasu do czasu trzepaczką balonową.
Dodać masło, śmietankę, utarty z ksylitolem lub cukrem kardamon  oraz wodę różaną.
Gdy masa się połączy, od razu zdjąć z ognia. Śliwki maczać w czekoladzie, układać na pergaminie, posypać pokruszonymi pączkami róż (opcjonalnie), zostawić do stężenia czekolady.
Przechowywać w puszcze lub słoju.

Smacznego!


* Podobną zależność zauważyłam z chlebem - podarowałam komuś chleb, obdarowany powiedział, że jeden z nich był neutralny, a drugi aromatyzowany. Ja na to, że nie był, tylko zaczyn na drugi bochenek był fermentowany dłużej i to powoduje ten bogatszy smak. Uwielbiam te smakowe niuanse, które niesie ze sobą chlebowy zakwas!

2013/08/21

Mus czekoladowo-kawowy z kardamonem. Na mleku kokosowym.



Mus czekoladowy w wersji najprostszej: bez jajek, śmietanki czy masła, za to na mleku kokosowym.
Ucieszy tych, którzy nie jadają nabiału czy jajek. 
Ale zapewniam niczego mu nie brakuje: mus jest leciutki, bardzo kremowy i czekoladowy jak trzeba.
Mała filiżanka wystarczy żeby zaspokoić apetyt na coś słodkiego.
Mleko kokosowe nie jest dominujące w smaku, nie będziecie mieć wrażenia jedzenia kokosanek, a połączenie czekolady, kawy i kardamonu jest, jak dla mnie, zawsze uwodzicielskie.

Polecam!




Mus czekoladowo-kawowy z kardamonem, 
na mleku kokosowym
(przepis zgodny z KPP oraz MM, porcja dla 4-6os.)

1 puszka mleka kokosowego (400ml), schłodzonego w lodówce nie krócej niż przez noc (można dłużej, 24godz)
ziarenka z 3 łupinek zielonego kardamonu, zmiksowane w młynku do kawy na proszek z 2 łyżeczkami ksylitolu lub cukru (można też ew. bardzo, bardzo dokładnie utrzeć je w moździerzu)
1 tabliczka czekolady (100g) o zaw. kakao 70% (lub jeśli ktoś lubi ekstremalnie czekoladowy mus, można spróbować z czekoladą o zaw. kakao 80%. lub pomieszać obie pól-na pół)
1 1/2 łyżeczki kawy instant utartej w moździerzu na proszek
soli morskiej na czubku noża

Mleko kokosowe wyjąć z lodówki, przelać do miski, ubijać mikserem aż zacznie gęstnieć. Wstawić z powrotem do lodówki.
Czekoladę rozpuścić na parze. Zdjąć z ognia, dodać kawę, kardamon zmielony z ksylitolem (lub cukrem), sól, wymieszać trzepaczką , zostawić do przestygnięcia.
Gdy masa czekoladowa ostygnie, dodawać do niej, partiami, zimne, ubite wcześniej mleko kokosowe, wciąż miksując na średnim biegu.
Gdy masa będzie spójna i puszysta, przelać mus do pucharków, odstawić do lodówki, do schłodzenia.

Smacznego!

2013/07/07

Surowa czekolada z karmelem...


...z cukru kokosowego (pyszne!) i kawka.
Dobrej niedzieli Wam życzę!

2013/05/22

Czekolada i solony karmel...

...kiedyś awangardowe, dziś wręcz klasyczne połączenie.
Bardzo zmysłowy i bardzo czekoladowy deser.
Przepis tutaj.



2012/02/20

Trufle z Grand Marnier i skórką pomarańczową.



Idealne trufle są niewielkie, takie na dwa-trzy kęsy, mają jedwabistą konsystencję i głęboki smak, rozpływają się powoli i na chwilę sprawiają, że zapomina się o rzeczywistości. 
Takie trufle to podróż do raju.

Bardzo lubię robić domowe trufle, eksperymentować ze smakami, konsystencją, to taka zmysłowa przyjemność, roztapianie czekolady, przesiewanie kakao. Te trufle są aksamitne, wręcz kremowe i niezwykłe w smaku, takie trochę buduarowe, trochę jak pluszowe kotary i miękkie pufy. 
I sprawiają, że przez chwilę zapomina się o wszystkim.



Trufle z Grand Marnier i skórką pomarańczową
(przepis zgodny z KPP, ok. 13-14szt.)

100g czekolady o zawartości kakao 70%
5 łyżek śmietanki kremówki, w temp. pokojowej lub lekko podgrzanej/ letniej
1 łyżka masła
2 łyżki Grand Marnier
odrobina soli morskiej
skórka otarta z 1 małej, sparzonej pomarańczy (najlepiej ekologicznej) - ok. 3/4- 1 płaskiej łyżeczki
do obtoczenia trufli - gorzkie kakao w proszku

Czekoladę roztopić na parze, na wolnym/ malutkim ogniu, mieszając trzepaczką balonową.
Wtedy dodać masło, mieszać trzepaczką, aż czekolada wchłonie masło.
Garnek zdjąć z ognia, ale miskę pozostawić na garnku.
Dodawać śmietankę partiami, wciąż mieszając trzepaczką. Kiedy czekolada wchłonie całą śmietankę, miskę zdjąć z garnka, intensywnie mieszać ok 1 min. (masa powinna uzyskać jedwabistą konsystencję i nieco ostygnąć), dodać Grand Marnier, po 1 łyżce, następnie odrobinę soli i na koniec skórkę pomarańczową. Mieszać trzepaczką balonową jeszcze ok 30sek. Masę przelać do pojemnika na żywność i chłodzić aż stężeje, można przez noc. Następnie nabierać łyżeczką lub mini łyżką do lodów, formować kulki i przekładać na talerz/ tacę wysypaną przesianym kakao, obtoczyć trufle w kakao i odstawić do lodówki na kilka godz. Gotowe trufle przechowywać w lodówce.

Smacznego!


2011/02/15

Mini chlebki bananowo-czekoladowe.


"Tylko dzieci potrafią zatknąć kij w piasku, uznać, że jest królową i obdarzyć go miłością" Antoine de Saint Exupéry.
Ileż w tym prawdy. Kiedy przestajemy być dziećmi, często zapominamy, ile rzeczy jest nam dane dzięki wyobraźni, zupełnie za darmo i na wyciągnięcie ręki. Nie każę teraz każdemu uwierzyć, że patyk wbity w ziemię jest królową;-) Ale choćby chmury.
Obserwacja przepływających powolnie i dostojnie po niebie chmur, jest niesamowicie ciekawa. Gdzie one tak płyną? Czy chmury gdzieś mieszkają? Wszystko stoi, one przepływają. Postrzępione, drobne, przejrzyste, wielkie, gęste jak kłęby cukrowej waty, kiedy zmierzcha, zaczynają różowieć, seledynowieć i czerwienić się. Zamieniają się też w zwierzęta. Słonie, żółwie, psy i tygrysy. Albo przedmioty. I każdy widzi w nich co innego, mimo, że patrzy na ten sam kształt... Na końcu ulicy, którą widzę z okna kuchni, jest żywopłot, targany wiatrem, zraszany deszczem, wciąż ten sam. Co dzień odbywa się nad nim spektakl. Przepływają i zmieniają się dekoracje. Każda inna. Chmury ubierają niebo. Często też "ubierają" dzień. Ubierają go w nastrój...







--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Miękki i wilgotny, pachnący skarmelizowanymi podczas pieczenia bananami. Mój ulubiony chlebek bananowy Sophie Dahl, do którego dodałam pokruszoną czekoladę, pyszny na deser i podwieczorek. A czasem nawet na drugie śniadanie, czemu nie, upieczony z pełnoziarnistej mąki orkiszowej, wspaniale zastąpi kupne słodkie bułeczki czy przekąski.






Mini chlebki bananowo-czekoladowe
(przepis modyfikowany, zgodny z KPP, autor: Sophie Dahl)

4 bardzo dojrzałe banany
80g miękkiego masła
1jajko
100g syropu z agawy/80-90g płynnego miodu/ 115g ksylitolu (lub 150g brązowego cukru)
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
szczypta imbiru
szczypta soli
1 pełna, lekko czubata łyżeczka sody
180g ulubionej mąki  (użyłam orkiszowej pełnoziarnistej)
50g czekolady 70%, drobno pokruszonej

Piekarnik nagrzać do 180st. C (termoobieg 160st.C)

Banany rozgnieść widelcem, dodać masło i jajko, zmiksować. 
Miksując dodać resztę składników, aż masa się połączy.

Masę przelać do lekko nasmarowanych masłem i wyłożonych pergaminem mini foremek 
(użyłam 7 foremek o wym.ok. 4x9,5x7cm, można też użyć foremki na muffinki, napełniając je do połowy) 
lub blaszki  (o wymiarach 26x8x7cm , 23x13x6cm lub podobnej).
Piec: małe foremki 30-35min, dużą blaszkę 50-60min.
Kroić po zupełnym ostudzeniu.

Smacznego!

2011/02/13

Trufle z chilli. Czyli klasyka.



Połączenie gorzkiej czekolady z chilli nikogo już chyba nie dziwi.
Pitna czekolada z chilli. Tabliczki gorzkiej czekolady z chilli. Czekoladowe ciasta i suflety. Brownie.
I oczywiście pralinki. Z chilli.
Chilli kocha czekoladę i jest to miłość odwzajemniona. To połączenie, dające truflom  przyjemne drżenie, które uwielbiam, jest jednym z moich ulubionych. Czekam na ten moment kiedy kakao rozpuści się a czekolada dopuści do głosu chilli. Smaki przeplatają się, słodko-gorzki miesza z przyjemną, delikatną, pikantnością, wzajemnie się komplementując...


Słodkiej niedzieli!




--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Trufle są nieco wytrawne i  jeśli ktoś nie gustuje w takich lub woli je nieco słodsze, wystarczy je odrobinę dosłodzić. Można też użyć pół na pół czekolady gorzkiej i deserowej. Smak trufli będzie różny w zależności od rodzaju użytego chilli, będzie też różnił się intensywnością, należy więc śmiało eksperymentować z ich rodzajami, aż znajdzie się to chilli, które najbardziej nam do pralinek pasuje.



Trufle czekoladowe z chilli
(przepis modyfikowany zgodny z KPP oraz MM,źródło: Maria Elia)

100g czekolady o zaw. kakao 70%
80ml śmietanki 36-38%tł. w temp pokojowej
10g masła
1/2 łyżeczki ulubionego chilli
mała szczypta płatków soli morskiej
2-3 krople soku z cytryny

do obtoczenia: niesłodzone kakao w proszku

Czekoladę rozpuścić na parze, wciąż mieszając trzepaczką balonową.
Dodać masło i mieszać, aż czekolada je wchłonie.
Garnek zdjąć z ognia, ale miskę pozostawić na garnku.
Następnie dodawać śmietankę, partiami, wciąż mieszając,
gdy czekolada wchłonie śmietankę, dodać następną jej część.
Wciąż mieszając trzepaczką, dodać chilli, odrobinę płatków soli morskiej i kilka kropli soku z cytryny.
Masę przelać do plastikowego pudełka na żywność i chłodzić, aż masa stężeje.
Zastygłą masę nabierać łyżeczką, łyżką do wykrajania kulek z melona lub mini łyżką do lodów.
Szybko i niezbyt dokładnie formować kuleczki i przerzucać na tacę lub głęboki talerz wysypany przesianym kakao. Obtoczyć w kakao i wtedy ponownie uformować nadając ładny kształt, odstawić do schłodzenia.
Z tych proporcji wychodzi ok. 13-14 trufli.
Przechowywać w lodówce.


Smacznego!


2011/02/03

Małe słodkości. Trufle.


 
"A co Ty tu dodałaś? Interesujące"
 A co czujesz?
"Głęboki smak, jakby bardziej czekoladowy, niż sama czekolada. Orzeźwiający. Rozpływa się w ustach"

Domowe trufle to jeden z najprostszych deserów. Ciemne, aksamitne, eleganckie, dekadenckie wręcz. Rozpuszczająca się powoli czekolada, uwalniająca swoje smaki pod wpływem ciepła. Bardzo zmysłowe.
Takie trufle wspaniale nadają się na prezent, a dodatkowym ich atutem jest to, że możemy nadać im dowolne smaki. Miałam ochotę na kawowe z czymś. Czymś intrygującym. Dodałam kumin. Tak tak. Mam w zanadrzu kilka pomysłów na wykorzystanie kuminu w deserach, odkąd wpadłam na pomysł na tę tartę z kuminowo-krówkowym nadzieniem. Tam, w połączeniu z masą krówkową, kumin w pełni wyzwala swoją słodycz, w truflach zaś, gra drugoplanową rolę, jest gdzieś w tle, intryguje. Proszę więc nie zdradzać składu degustującym, tylko częstować i obserwować reakcje...





Trufle kawowo - kuminowe
(przepis modyfikowany zgodny z KPP oraz MM, źródło: Maria Elia)

80ml śmietanki 36-38%tł.
2 szczypty kuminu (niezbyt drobno utłuczonego w moździerzu)
1 łyżeczka kawy rozpuszczalnej lub 2-3 łyżki mocnego espresso
(wtedy zmniejszyć ilość śmietanki o te 2-3 łyżki)
mała szczypta płatków soli morskiej
2-3 krople soku z cytryny

100g czekolady (użyłam 70%, może być 85% lub więcej, wg uznania)
10g masła

Do rondelka dodać kawę, wlać śmietankę, dodać utłuczony w moździerzu kumin,
małą szczyptę płatków soli morskiej oraz 2-3 krople soku z cytryny. 
Podgrzewać na małym ogniu, wciąż mieszając, nie gotować.
Odstawić na 30min. Następnie ponownie podgrzać.

Czekoladę rozpuścić na parze, dopiero wtedy dodać masło i mieszać trzepaczką balonową, 
aż czekolada wchłonie masło.
Garnek zdjąć z ognia, ale miskę pozostawić na garnku.
Dodać połowę śmietanki, przecedzonej przez gęste sitko, wymieszać trzepaczką, aż czekolada wchłonie śmietankę, dodać resztę śmietanki, przecedzając przez sitko i wymieszać, masa stanie się gładka.
Przelać ją do plastikowego pojemnika na żywność i chłodzić, aż stężeje.
Zastygłą masę nabierać łyżeczką, łyżką do wykrajania kulek z melona lub mini łyżką do lodów. 
Szybko formować kuleczki i przerzucać na tacę lub duży talerz wysypany przesianym kakao.
Obtoczyć w kakao, ponownie uformować nadając ładny kształt i odstawić do schłodzenia.
Z tych proporcji wychodzi ok. 13-14 trufli.
Przechowywać w lodówce.


Smacznego!


2010/12/21

Małe słodkości. Śliwki w czekoladzie.


A w mojej kuchni pachnie czekoladą.

W oczekiwaniu na Święta obtaczam w niej suszone śliwki.
A kiedy już Święta rozgoszczą się na dobre, kiedy pierogi zostaną zjedzone, a po cieście zostaną okruszki, między  kompotem z suszu a rozłupywaniem pachnących skórek mandarynek czy pogryzaniem orzechów, wtedy przyjdzie czas na małe słodkości. Ciemna czekolada i słodka, suszona śliwka, połączenie idealne. Takie śliwki w czekoladzie wspaniale nadają się także np. na mały słodki prezent.








Śliwki w czekoladzie
(przepis zgodny z KPP)

100g czekolady o zaw. kakao 70%
1 łyżka masła, 1 łyżeczka syropu z agawy lub płynnego miodu
cayenne, sól morska, kurkuma (na czubeczku noża, odrobinkę)
2-3 krople soku z cytryny
ulubione suszone śliwki




Czekoladę rozpuścić na parze.

Dodać masło i wciąż mieszać trzepaczką balonową, aż czekolada wchłonie masło.

Wciąż mieszając dodać odrobinkę cayenne i soli, 2-3 krople soku z cytryny i odrobinkę kurkumy.
Wmieszać syrop z agawy lub miód i zdjąć garnek z ognia, ale miskę pozostawić na garnku.

Każdą śliwkę nabić na wykałaczkę i zanurzyć w czekoladzie. Nadmiar czekolady strząsnąć a wykałaczkę wbić w coś twardego, np. połówkę ziemniaka i zostawić śliwki w chłodnym miejscu, aż czekolada stężeje.

Smacznego!


2010/08/25

Czekolada. Lody!






Lody były w niedziele. Śmietankowe, czekoladowe, truskawkowe. Może jeszcze jakieś. Orzechowe? Nie pamiętam, wybór nie był szeroki. Takie czasy, ale za to smak. Smak był doskonały, jakiś...głębszy. Droga do domu to celebracja smaków, pierwsza kulka, druga kulka, wafelek. Niedzielne sandałki i sukienka. Wszystko ćwierka, brzęczy i pachnie. Lato.

Dziś mimo dziesiątek smaków, lody jem rzadko i wtedy chętnie przygotowuję je sama. Takie jak lubię.
Jak On lubi. Jakie byś chciał? Jakie ja bym zjadła...

Półtora roku temu zrobiłam swoje pierwsze w życiu lody.
Były bazyliowe. I niezwykle pyszne.
Dość nietypowy wybór smaku, jak na pierwszą lodową próbę, ale bardzo udany. Ośmielona rezultatem i prostotą wykonania, śmiało zabrałam się do kolejnej próby. I znów okazało się, że zrobienie domowych lodów jest dziecinnie łatwe, a efekt naprawdę doskonały.



Lody czekoladowe
(przepis modyfikowany, zgodny z KPP,
na podst. lodów kokosowych z "Vatch's Thai kitchen" V. Bhumichitr'a)

300ml pełnotłustego mleka
200ml śmietanki 36%tł.
50ml syropu z agawy (lub 50g cukru)
1 szczypta cayenne
1 szczypta soli
kilka kropli soku z cytryny
150g czekolady (50g o zaw. kakao 90% i 100g o zaw. kakao 70%)
2 jajka

W rondlu o grubym dnie wymieszać mleko ze śmietanką i agawą, dodać cayenne, gdy się zagotuje natychmiast zdjąć z ognia, dodać sól, sok cytrynowy i wymieszać.

Dodać pokruszoną czekoladę i mieszać trzepaczką balonową do momentu, aż czekolada się rozpuści. Odstawić do ostygnięcia (w międzyczasie dwa razy masę wymieszałam)

Do letniej, prawie zimnej masy czekoladowej dodać dokładnie roztrzepane wcześniej jajko i wymieszać trzepaczką balonową. Dodać drugie jajko, również dokładnie roztrzepane i całość starannie wymieszać trzepaczką balonową, do połączenia składników.

Masę przelać do plastikowego pojemnika na żywność i wstawić do zamrażarki, na kilka godzin, lub na noc.

Po tym czasie, masę wyjąć, posiekać ostrym nożem i zmiksować na gładką masę.
Przełożyć do pojemnika i wstawić do zamrażarki na ok.4godz.

Schłodzoną masę spróbować - powinny pojawić się drobniutkie "igiełki" lodu. Masa ma stężeć, ale powinna być plastyczna i dać się wyjąć łyżką, nie powinna być całkowicie zamrożona (jeśli jednak ją przetrzymamy dłużej i zbytnio się zmrozi, należy posiekać ją ostrym nożem przed ponownym miksowaniem)

Masę ponownie zmiksować, przełożyć do pojemnika i włożyć do zamrażarki.
Gdy stężeje lody są gotowe.

Smacznego!