Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zupy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zupy. Pokaż wszystkie posty

2020/03/24

Bezmięsna fasolówka.


Firma mojego Miłego przeszła w tryb home office, także mamy biuro architektoniczne w domu. Około południa pukam do niego z kawą, chałwą i głosem Zofii Czerwińskiej mówię „nie chcę przeszkadzać panie inżynierze, ale może napije się pan kawki?” On mi odpowiada w podobnym tonie, tylko innym filmem, „proszę Marysiu, niech Marysia wejdzie”
Ciężko zachować powagę, bo człowiek krztusi się ze śmiechu. I tak jakoś ten hołm ofis nam leci.

Wczoraj minął tydzień home office z moim panem inżynierem architektem.
Zmieniły się obiady „do pracy”, tzn. zmieniły się jego obiady (bo on raczej woli kotlecik czy jakiś pieczony drób + surówka/warzywa duszone) a przeszliśmy w tryb moich preferencji czyli cały tydzień bezmięsnie, zupy, kasze, duszone warzywa, strączki.
Pod koniec tygodnia zapytałam go jak te obiady czy czegoś mu brakuje, może ma ochotę na coś innego co mogę ugotować etc. Nie zauważył braku, dopiero w sobotę upiekłam kurczaka, zrobiłam prostą sałatę z rukoli, szpinaku z dressingiem balsamicznym, do tego ryż basmati z sosem, który wypiekł się z kurczaka. Proste i pyszne.
Resztę kurczaka zjedliśmy w niedzielę, a od poniedziałku znów tryb zupy warzywne, strączkowe, duszone warzywa, kasze, sałatki itd.
Wczoraj kuchnia serwowała fasolówkę, na podwieczorek jabłko, a na kolację bakłażana i cukinię w sosie pomidorowym, z kaszą gryczaną (dla mnie) i pełnoziarnistym makaronem (dla niego).
Więc kiedy zszedł do kuchni na obiad, zdejmuję pokrywkę z parującego garnka i zaczęłam mówić „dziś zrobiłam fasolówkę...” a on mi wchodzi w zdanie „Oj nalewaj już, bo to tak pachniało na górze, że wytrzymać nie mogę ”
 A najlepsze było później, przy stole, „Jaka ta zupa jest pyszna jakie dobre te skwarki” ja na to „prawda? cały smak robią” on „właśnie” a ja „to są „skwarki” z cebuli, zupa jest bezmięsna”. Kurtyna.
W związku z tym, że zupa odnotowała wiele komplementów, zostawiam Wam przepis na nią. Proporcje bardzo „na oko”, bo nie mierzyłam dokładnie ile fasoli namoczyłam, a przyprawy dodawałam do smaku.


Bezmięsna fasolówka


ok. 1 szkl. suchej fasoli, namoczonej w dużej ilości wody, na noc
1-2 liście laurowe
2 ziarnka ziela. ang
tymianek (miałam tylko świeży, może być suszony)
1/2 łyżeczki majeranku
szczypta kminku mielonego
szczypta kolendry mielonej
świeżo mielony czarny pieprz
papryka słodka i ostra (u mnie węgierska) po 1-2 szczypty
papryka wędzona - 1-2 szczypty
spory ząbek czosnku, posiekany
sos sojowy
sól
sól warzywno - ziołowa
sok z cytryny
masło
olej roślinny
natka pietruszki
średnia cebula
marchewka
pietruszka


Namoczoną i odsączoną fasolę zalać świeżą wodą, Ok. 1.5 l.
Zagotować, zdjąć pianę i dodać liść, ziele ang., tymianek, łyżeczkę sosu sojowego i gotować prawie do miękkości.
W tym czasie cebulę pokroić w kostkę i usmażyć na oleju z odrobiną soli, na złoto - brązowo.
Obrać warzywa i pokroić w kostkę.
Część ugotowanej fasoli (ok pół szklanki, może trochę więcej) wyjąć i zmiksować na gładki krem z wywarem z zupy, wlać ponownie do garnka.
Dodać warzywa i resztę przypraw, do smaku.
Gotować do miękkości warzyw, dodać usmażoną cebulkę, plaster masła i posiekaną natkę pietruszki.
Dosmakować sokiem z cytryny, skosztować czy nie potrzeba soli, pieprzu, majeranku, a może jeszcze trochę którejś z papryk.

Smacznego!








2018/11/14

Rozgrzewająca, lekko pikantna, kalafiorowa z kuminem i curry.



Zupy, moja podstawa przeżycia jesieni i zimy, filar mojej kuchni, bo bez zup życia sobie nie wyobrażam.

"Zupa to zupa", jak mawia moja Babcia, czyli pełnego obiadu może nie być, ale zupa musi być codziennie i już.
I coś w tym jest, bo często zupa spełnia u mnie rolę całego obiadu.
Kiedy w kuchni stoi taki parujący garnek, jest po prostu błogo i dobrze, wiem że rozgrzeje mi żołądek i jakoś tak poprawi nastrój w te bure dni.
O tej porze roku szczególnie zwracam uwagę by zupy podnosiły mi ciepłotę ciała, to niezwykle ważne by dorzucać paliwa do naszego wewnętrznego pieca (wspominałam o tym tutaj).
Ta zupa jest leciutka, lekko pikantna nie tłusta, ale pełna aromatu i ciepła, które natychmiast rozlewa się po ciele.

Polecam!
 






 Rozgrzewająca kalafiorowa z kuminem i curry


1/2 cebuli, pokrojonej w kostkę
1 średni batat (lub marchewka) pokrojony w kostkę
1 średnia pietruszka, pokrojona w kostkę
1/2 średniego kalafiora (lub 1/4 dużego), podzielonego na różyczki
3 szczypty średnio ostrego curry w proszku
3 szczypty nasion kuminu
szczypta majeranku
szczypta mielonego kminku
czarny pieprz, świeżo mielony
1 liść laurowy
2 ziarna ziela ang.
sól warzywno - ziołowa (lubię Herbamare)
sos sojowy
sól
1 łyżka masła klarowanego (lub łagodnej oliwy)
garstka posiekanego koperku

W czajniku zagotować 1 l. wody.
W garnku rozgrzać masło, dodać pokrojoną cebulę, odrobinę soli i zeszklić.
Dodać kumin i curry, liść laurowy, ziele, kiedy przyprawy zapachną, wlać wrzątek.
Do wrzątku dodać jarzyny, kminek, majeranek, trochę mielonego pieprzu, łyżeczkę sosu sojowego i ok. 1/3 łyżeczki soli warzywno - ziołowej.
Gotować do miękkości jarzyn wtedy wrzucić koperek, pogotować chwilę i sprawdzić czy nie potrzeba jeszcze ciut soli warzywnej lub pieprzu, a może jeszcze curry, na czubku noża, lub odrobinę utartego w moździerzu kuminu.

Smacznego!







2016/01/12

Krupnik grzybowy z soczewicą.


Krupnik to jedna z moich ukochanych zup i choć wiem, że nie wszyscy za nim przepadają - ja uwielbiam.

Kiedy potrzebuję się rozgrzać, gdy mam ochotę na coś kojącego czy pożywnego, gdy jestem chora i nie mam ochoty nic jeść, krupnik zawsze jakoś oswoi i ukoi żołądek. 
Kiedy byliśmy w odwiedzinach u Rodziców mego Miłego i jego Mama zapytała jaką chcemy zupę, "krupnik!", powiedziałam bez namysłu. I był to przepyszny, lekki krupniczek, niektórzy kręcili nosami, to ci z frakcji przeciw krupnikowej, ale ja byłam jego największą admiratorką.
Bo lubię go pod każdą postacią - gęsty, z grubym pęczakiem czy lekki z kaszą jaglaną. Mieszany z grubą i drobną kaszą jęczmienną. Delikatny i rzadki, taki biedny, jak go nazywa,z małą ilością kaszy, w przejrzystym, rzadkim bulionie.
Zjem każdy.
Ostatnio zapachniał mi pęczak z grzybami i nastawiłam krupnik ze szczodrą garścią suszonych grzybów. Pod koniec gotowania, dodałam jeszcze trochę czerwonej soczewicy, bo czemu nie, pomyślałam. Jeszcze koniecznie majeranek i trochę słodyczy i ciepła klarowanego masła.

Z pajdą chleba z masłem wystarczy za cały obiad lub pożywną, ciepła kolację.
No i ten zapach grzybów.
















Krupnik grzybowy z soczewicą


20 g pokrojonych, suszonych pradziwków lub podgrzybków (może być mniej 10-15 g też wystarczy)
1 pietruszka
1 marchewka lub mały batat
2 łyżki pęczaku
2 łyżki czerwonej soczewicy
majeranek, tymianek, kminek mielony - po 1 szczypcie
opasły ząbek czosnku
1 liść laurowy
2 ziela ang.
świeżo mielony czarny pieprz
sól i sos sojowy
masło klarowane

Grzyby zalać w garnku ok. 1,25 l zimnej wody i zostawić na noc.
Rano zagotować i dodać szczyptę majeranku, tymianku i kminku, posiekany ząbek czosnku, liść i ziele, szczyptę pieprzu, pęczak i sól.
Gotować aż kasza będzie jędrna. Jeśli woda wygotuje się, uzupełnić wrzątkiem.
Dodać warzywa pokrojone w kostkę, soczewicę, 1 łyżeczkę sosu sojowego, gotować  do miękkości/jędrności warzyw.
Dodać 2 łyżeczki ghee, odrobinę pieprzu, odrobinkę soli lub kilka kropli sosu sojowego (jeśli potrzeba, do smaku), oprószyć odrobinką majeranku, i jeśli zupa jest za gęsta dodać wrzątku, wg. uznania i ulubionej konsystencji. Poczekać aż zupa ponownie zawrze i gotowe. Podawać samą, lub z chlebem z masłem, można posypać siekaną natką pietruszki.

Smacznego!




2015/04/23

Pieczarki, fasola, cebula i por. Zupa.


Lubicie zupy?
Wiem, to się może wydawać pytanie retoryczne, ale też wcale niekoniecznie.
Ja lubię, dla mnie zupa może robić za cały obiad, ale wiem, że nie każdy ma tak samo.
Dla mojej Babci zupa musi być przede wszystkim, filar obiadu. Czasem kiedy jestem w domu, ona wychodzi rano coś załatwić i mówi, "zjadłabym krupniku, ugotuj" i ja gotuję, a ona wie, że będzie taki jak lubi.
Kiedy gotuje się dla dzieci, wiadomo, że gęsta, pożywna zupa to podstawa.
Z kolei są osoby, które za zupami nie przepadają, nie jadają, inni zjedzą ale tylko kremową, albo tylko rosół czy fasolową, jarzynową z kawałkami warzyw nie specjalnie.
Tymczasem zupa to świetna sprawa, można ugotować wcześniej, podgrzać w dowolnej chwili i co najważniejsze, zupa koi. I działa jakoś tak dobrze, ciepło na zmysły i przede wszystkim na żołądek. Ogrzewa i wręcz masuje ciepłem to nasze centrum zarządzania.
Kiedy jem zupę, mam wrażenie, że w środku wszystko aż piszczy z radości. A gdy jestem przeziębiona czy złapie mnie grypa, nie mam ochoty nic jeść, może tylko chleb z masłem, ale potrzeba przecież czegoś pożywniejszego ciepłego, na żołądek i do rozgrzania i jedyne czego wtedy pragnę to pyszny, gorący krupnik, na który można sobie pomalutku dmuchać, siorbać i czuć jak do żołądka wlewa się ta ciepła ambrozja.
I chyba każdy z nas pamięta, kiedy był mały i słyszał, "Drugiego może nie być, ale zupa? Zupa musi być zawsze".
Coś w tym jest.



Zupa pieczarkowo-fasolowa, z duszoną cebulą z porem

przepis: My New Roots, nieznacznie przez mnie zmodyfikowany

250 g pieczarek (u mnie białe i brązowe, w oryg. boczniaki)
1 łyżka oleju kokosowego lub masła klarowanego
3 średnie cebule, posiekane (dałam dwie)
2 duże pory, biała część, posiekana
4 ząbki czosnku, posiekane
sok z 1/2 cytryny (nie za dużej, dodawać do smaku)
1 łyżeczka tymianku
1 litr bulionu (dałam nieco mniej)
2 szkl. ugotowanej, białej fasoli (namoczyłam na noc 1szkl. suchej fasoli, rano ugotowałam)
sól morska
świeżo mielony czarny pieprz
oliwa z oliwek - do podania

Grzyby oczyścić, pokroić.
W garnku rozgrzać olej lub masło, dodać posiekane cebule i pory, sól, tymianek, dusić przez 5 min., aż zmiękną. Dodać czosnek, zamieszać, dodać grzyby i gotować ok. 5 min, aż grzyby zmiękną.
W międzyczasie zmiksować w blenderze fasolę z bulionem, aż masa stanie się kremowa.
Kiedy grzyby są ugotowane, wyjąć kilka do dekoracji, dodać zmiksowaną fasolę z bulionem, wymieszać i gotować jeszcze 5 min.
Zupę przełożyć do blendera i zmiksować, jeśli zupa jest za gęsta dodać wody (moja nie była, dałam również mniej bulionu).
Dosmakować zupę świeżo zmielonym pieprzem i, jeśli potrzeba, solą.
Podawać z plasterkami grzybów i pokropić oliwą. Zupa jest smaczniejsza na drugi dzień, gdy smaki się przenikną.

Smacznego!










2014/09/27

Zupa z pieczonej dyni, z cynamonem.


Jechałam wczoraj rowerem, by oddać książki do biblioteki, zadrzewioną i cichą ulicą, na której znajdowała się nieistniejąca już biblioteka mojego dzieciństwa.
Lubię tamtędy jeździć, lubię zapach i szum liści tych starych drzew, często jeżdżę tamtędy specjalnie, tylko po to by być wśród tych drzew, starych, majestatycznych. Wieczorami, mam wrażenie, opowiadają jakąś historię. Zawsze jest tam bardzo cicho, tylko ten szum.
Jadę i biorę haust powietrza, który uderza mnie w płuca tą lodowato-chłodną ziemistością, która nie pozostawia złudzeń, co do tego, że jesień już przyszła. 
Kasztanowa, wilgotna, jeszcze chrzęszcząca suchymi liśćmi. 
Z pięknym światłem.

Dynia to słońce jesieni.
Intensywnie pomarańczowa, rozświetla parapet i... talerz.
Jeśli przepołowić ją i upiec, z jej miąższu można przygotować nieskończenie wiele szybkich dań.
Dziś zupa z cynamonem, z połowy pieczonej dyni. Drugą połówkę zostawcie na później, wkrótce napiszę co dobrego z niej przygotować.


Zupa z pieczonej dyni, z cynamonem


Pieczenie dyni: dynię przepoławiam, usuwam pestki, piekę obie połówki, w 190-200st.C przez ok. 50-60 min. Po upieczeniu, przy tej odmianie dyni, skórka sama odchodziła od miąższu, łatwiej nawet obrać cieniutko skórkę niż wydrążać miąższ łyżką. Upieczony miąższ można przechowywać w lodówce do kilku dni.

1/2 pieczonej dyni (moja ważyła 1,6 kg)
1 marchewka lub 1 mały batat, pokrojone w plasterki
2 łodygi selera naciowego, pokrojone w kawałki
1/2 czerwonej papryczki chilli (pestki usunąć)
1 średnia cebula, pokrojona w kostkę
1 ząbek czosnku, rozgnieciony
1/3 łyżeczki kuminu, utartego w moździerzu
1/2-1/4 łyżeczki niezbyt ostrego curry
1/2 łyżeczki cynamonu
imbiru na czubku noża
sos sojowy
sól
sok z cytryny
olej roślinny

Na łyżce oleju zeszklić cebulę z czosnkiem, curry, kuminem, chilli i cynamonem.
Dodać marchewkę, selera, podsmażyć jeszcze parę minut, mieszając od czasu do czasu.
Dodać miąższ z połowy upieczonej dyni, imbiru na czubku noża, 1 litr zimnej wody, 2 szczypty soli i 1 łyżeczkę sosu sojowego. Gotować do miękkości warzyw.
Zmiksować i spróbować czy nie trzeba jeszcze troszkę dosolić. Dosmakować odrobiną soku z cytryny.
Zupa pyszna solo, ale można też po zmiksowaniu dodać 1/2 puszki mleka kokosowego (lub pół łyżki do gorącego talerza zupy). Pyszna i tak i tak, do wyboru.

Smacznego!


2012/12/12

Kojące jedzenie. Kartoflanka z łososiem. Obiad w 15 min.









Jest coś kojącego w smaku ugotowanych ziemniaków, choćby przyprawionych tylko solą ziołową i listkiem laurowym.
Coś ciepłego, spokojnego i domowego. Może to obietnica przytulności, rozgrzania, sytości?
W te zimne, krótkie dni, ugotujcie kartoflankę z łososiem, pachnącą koperkiem.
Zajmie to tylko ok. kwadransa.
Na drugi dzień, odgrzejecie ją sobie w kilka minut.
Perspektywa parującego talerza zupy, czekającego w domu, jest bardzo przyjemna, prawda?


Kartoflanka z łososiem
(przepis zgodny z KPP)

3-4 spore ziemniaki
świeżo zmielony czarny pieprz
1 listek laurowy + 1 ziele ang
sól morska + sól ziołowo-warzywna
1 większy lub 2 małe kawałki łososia
ok. 2 łyżki kwaśnej śmietany
sok z cytryny (do smaku)
posiekany koperek (ilość wg upodobania)
1 szczypta majeranku
kminku, na czubku noża

Do ok 2-2,5 l wrzątku dodać, pokrojone w kostkę ziemniaki, liść laurowy, ziele ang., sól i sól warzywno-ziołową, gotować do miękkości.
Dodać koperek, majeranek, odrobinę kminku, pieprz oraz łososia pokrojonego w średnią kostkę (jeśli będzie za mała, łosoś rozpadnie się podczas gotowania).
Gotować ok. 3 min., po tym czasie łosoś powinien być ugotowany (próbować).
Spróbować, czy nie trzeba dosolić. Doprawić kwaśną śmietaną i dosmakować sokiem z cytryny.

Smacznego!


2012/09/06

Obiad w 15 min? Soczewicowa "grochówka".



Czyli lżejsza wersja klasycznej grochówki, z soczewicą zamiast grochu. Bez grama wędzonki, choć w smaku nie poczujecie tego braku. Ta zupa jest bardzo sycąca i na pewno będzie jedną z naszych ulubionych.  A najbardziej lubię w niej to, że z kilku banalnych składników powstaje parujący garnek czegoś przepysznego. I do tego szybko. Czerwona soczewica gotuje się bardzo szybko, więc zrobienie tej zupy trwa tylko chwilę. Wspaniała na chłodne dni.


Soczewicowa grochówka
(przepis zgodnyz KPP oraz MM)

ok. 1 szkl. czerwonej soczewicy
sól morska warzywno-ziołowa*, sos sojowy
ok. 1/2 - 1 łyżeczki octu balsamicznego (lub nieco więcej - do smaku)
sok z cytryny
2 duże szczypty majeranku
2 małe pietruszki
1/2 patata lub 2 małe marchewki
świeżo mielony czarny pieprz
1 liść laurowy
1 duże lub 2 małe ziela ang.
1/2 średniej cebuli lub 1 mała
2 łyżki oleju roślinnego


Zagotować ok. 2 l wody, w tym czasie obrać i pokroić warzywa w cienkie półplasterki. Do gotującej się wody dodać warzywa, trochę pieprzu, liść laurowy, ziele ang., sól i ok. 1 łyżeczki sosu sojowego, soczewicę, ocet balsamiczny i majeranek. Gotować na średnim ogniu.
W tym czasie, cebulę pokroić w kostkę, smażyć na 2 łyżkach oleju, aż będzie złoto-brązowa, dodać do zupy. Gdy warzywa i soczewica będą miękkie, spróbować i dosmakować odrobiną pieprzu i soli oraz soku z cytryny. Dodać trochę gorącej wody, jeżeli zupa jest za gęsta. Na drugi dzień soczewica wchłonie wodę i zupa nieco zgęstnieje. Należy wtedy dodać wody, do uzyskania ulubionej konsystencji, dosmakować odrobiną soli, pieprzu, i octu balsamicznego, jeśli zupa jest za mdła. Na drugi dzień zupa jest jeszcze smaczniejsza. Podawać samą lub z chlebem z masłem.

Smacznego!



* lubię organiczną sól warzywno - ziołową Herbamare A. Vogel

2012/02/22

Zupa soczewicowo-pomidorowa


Kiedy staję przy kuchennym oknie, przechadzający się po ogrodzie kot sąsiadów natychmiast podbiega i wskakuje na parapet. Wystawiam mu miseczkę ciepłego mleka, którą wylizuje do czysta.  Zmywam patrząc w jego zielone oczy, siedzi przede mną, na parapecie, oblizując się. Daję mu kolejną miseczkę  mleka i kawałek mięska. Wypił, nie jest głodny, za to chce żeby go głaskać. I głaskać i głaskać... Za jakiś czas pewnie znów wpadnie.

Kiedy za oknem zimno, po głowie jak mantra obija mi się jedno słowo "zupa, zupa, zupa". Gorąca, rozgrzewająca, sycąca. Kiedy jest zupa, jest dobrze.


Zupa soczewicowo-pomidorowa
(przepis zgodny z KPP oraz MM)

1 pietruszka, pokrojona w kostkę
1 marchewka lub patat (słodki ziemniak), pokrojona w kostkę
1/2 cebuli, pokrojone w kostkę
1 ząbek czosnku, drobno pokrojony lub zmiażdżony
świeżo mielony czarny pieprz
1 liść laurowy, 2 ziela ang.
sól morska warzywna, 2 łyżeczki sosu sojowego
3/4 szkl. czerwonej soczewicy
sok cytrynowy
1szkl. przecieru pomidorowego, lub pół puszki pomidorów, zmiksowanych lub 1-3 łyżeczki dobrego koncentratu pomidorowego (najlepiej próbować - do smaku)
1 łyżeczka majeranku
1-2 łyżeczki masła (opcjonalnie)
1 łyżka oleju roślinnego

W garnku rozgrzać olej, zeszklić cebulę i czosnek.
Dodać liść laurowy, ziele ang., pieprz, sos sojowy, sól i soczewicę.
Wymieszać, dodać kilka kropli soku z cytryny, majeranek i zalać ok. 1l wrzątku. Dodać pokrojone warzywa i gotować do miękkości. Dosmakować odrobiną pieprzu i soli i ew. kilkoma kroplami sosu sojowego, dodać przecier, zmiksowane pomidory lub koncentrat, pogotować kilka minut. Dodać odrobinę majeranku i opcjonalnie łyżeczkę masła. Zupa jest jeszcze pyszniejsza po ponownym podgrzaniu, na drugi dzień.

Smacznego!

2012/01/19

Krupnik jaglany.



Dziś będzie o dobroczynnej i wszechstronnej kaszy jaglanej, wszechstronnej, można ją bowiem  podać nie tylko na słodko, dodając do owsianki, ale też w wersji wytrawnej.
Proso, czyli kasza jaglana, jest kaszą niezwykłą. Jest bogatym źródłem magnezu, żelaza oraz witamin B1 i B3, ma działanie odkwaszające (ma odczyn zasadowy) i odśluzowujące (usuwa wilgoć z organizmu), jest niezwykle wskazana przy przeziębieniach i katarach, szczególnie u dzieci. Z kaszy jaglanej można też przygotować płynną kaszkę dla małych dzieci. Wasze żołądki ją pokochają, gdyż należąc do elementu Ziemi, kasza jaglana wspiera centrum, czyli rozpieszcza i wzmacnia m.in. żołądek. A pomijając już te wszystkie zdrowotne właściwości, jest po prostu dobra, mało kłopotliwa w przygotowaniu i można ją podać na wiele sposobów, dziś przedstawiam jeden z nich, delikatny jaglany krupnik. Ugotowanie go nie zajmie więcej niż 30 min. A w takie zimowe dni, nic nie działa tak kojąco, jak widok talerza parującego, pożywnego krupniku, do którego idealnie pasuje pajda chleba z masłem. Kojące jedzenie.

Miłego wieczoru!



Krupnik jaglany
(przepis zgodny z KPP)

1/2 szkl. kaszy jaglanej
2 średnie pietruszki
2 średnie marchewki lub pataty
1 suszony grzybek
1 średni ząbek czosnku zmiażdżony
świeżo mielony czarny pieprz
1 listek laurowy, 1 ziele ang.
sól morska warzywno-ziołowa lub zwykła , sos sojowy
kilka listków selera naciowego
po małej szczypcie tymianku i majeranku

Zagotować 2 l wody.
Kaszę dobrze opłukać na sitku. Do gotującej się wody dodać odrobinę tymianku, kaszę, suszony grzybek, zmiażdżony ząbek czosnku, pieprz, listek laurowy i ziele ang. Posolić, dodać 2 łyżeczki sosu sojowego, listki selera, małą szczyptę majeranku. Pogotować chwilę, w tym czasie obrać i pokroić warzywa , dodać do zupy (jeśli ktoś ma życzenie, można też dodać 2 średnie, pokrojone ziemniaki, zupa będzie jeszcze pożywniejsza)
Gotować do miękkości warzyw i kaszy. Spróbować i ew. dosmakować odrobiną pieprzu, solą i sosem sojowym. Można dodać do smaku kawałek masła zwykłego lub klarowanego lub trochę ulubionego oleju. Pyszne z kromką chleba z masłem.

Smacznego!


2011/10/03

Miso


Z miso wiąże się wiele miłych wspomnień. Pierwsze miso, zjedzone  przed jednym z wieczornych seansów Warszawskiego Festiwalu Filmowego (był to "Pusher II" z doskonałą rolą Maddsa Mikkelsen'a). Tego wieczoru rozpoczęła się moja miłość do sushi , a ci którzy mnie znają, wiedzą, że jest ona wielka, miso niejako otworzyło mi do niej drzwi.  Miso to wstęp, uwielbiam tę chwilę, kiedy parująca miseczka pojawia się przede mną, obejmuję ją dłońmi, patrzę na tę charakterystyczną, wirującą powierzchnię. Będąc w Warszawie, często wpadam do mojej ulubionej restauracji, siadam przy wielkim oknie, czekając na sushi popijam miso, patrząc na przepływający uliczny gwar, wszystko wtedy cichnie, spowalnia. Bardzo lubię ten rytuał. Tak jak i długie rozmowy przy sushi w miłym towarzystwie, nie ma nic przyjemniejszego, niż popijanie miso, a później wspólne, powolne skubanie maków i nigiri, kiedy czas płynie i płynie, nie wiadomo kiedy.
A wracając do miso. Przepisów na nie jest wiele, każdy robi je po swojemu, jak żurek. Jego podstawą jest bulion dashi. Dashi można przygotować na kilka sposobów, można też kupić gotowy. Pierwsze miso przygotowałam na dashi z dodatkiem płatków bonito (płatki  z suszonego  tuńczyka) i glonów kombu, było dla mnie zbyt intensywne, kolejne z samych glonów kombu, to było za mało esencjonalne. Następne z kombu i suszonych grzybów shiitake, całość moczę przez noc, kombu nie usuwam z dashi a gotuję do miękkości i zostawiam w zupie, to dashi przypadało mi do gustu najbardziej. Zachęcam do eksperymentowania z różnymi rodzajami dashi, aby trafić na swój smak. Miso z mojej ulubionej restauracji, jak się ostatnio dowiedziałam, przygotowuje się bez bonito, jest wtedy daniem wegetariańskim. Rodzajów past miso jest kilka, czerwone, białe, brązowe, od jego smaku zależy smak zupy, zbyt intensywny i zupa będzie niejadalna. Używam delikatnego w smaku, białego miso (nazywa się białe, choć jego kolor jest jasno żółty, bardzo dobre kupowałam kiedyś w Kuchniach Świata), a do samej zupy dodaję jedynie tofu i szczypiorek, to najprostsza, klasyczna wersja, choć miso można przygotować z bardzo wieloma dodatkami, ale to temat na oddzielny post...

Przepis dedykuję Ewie a wpis wszystkim tym, których za każdym razem ciągnę na sushi:)




Miso
(porcja dla 2 os.)

Dashi:
1 płatek kombu, ok. 10cm, opłukany zimną wodą i pocięty nożyczkami na mniejsze kawałki
3 suszone grzyby shiitake

ponadto:
ok. 5-6 czubatych łyżeczek białej pasty miso
tofu, pokrojone w kostkę
posiekany szczypiorek


Grzyby zalać 1l gorącej wody, zostawić do namoczenia, ok. 2-3godz., woda powinna ostygnąć a grzyby być idealnie miękkie (można i nawet lepiej, moczyć je przez noc razem z kombu, kombu dodajemy do grzybów gdy woda ostygnie). Do namoczonych grzybów dodać kawałki kombu i moczyć je  min. 30 min  (lub razem przez noc, jw). Grzyby wyjąć a bulion gotować na małym ogniu, aż glony będą miękkie.
Odlać ok. pół szklanki bulionu i rozmieszać w nim ok. 5-6 łyżeczek pasy miso (lub więcej, w zależności od intensywności pasty miso), wlać do gorącego bulionu, wymieszać  i natychmiast zdjąć z ognia (nie gotować!). Wlać do miseczek z wcześniej pokrojonym tofu, posypać szczypiorkiem i gotowe. Podawać natychmiast.

Smacznego!



2011/09/07

Kartoflanka z kurkami.



"Król zażądał zwyczajnego obiadu!!! Pani to rozumie? Zwyczajnego obiadu! Nie chce biszkoptów, bezów, zupy nic! Nie życzy sobie widzieć marcepanów, mazurków ani soku pomarańczowego. Wczoraj całą wazę zupy truskawkowej osobiście wylał do garnka dla ptaków, a dziś od rana żąda zwykłego obiadu. Oświadczył, że raczej umrze z głodu, niż weźmie do ust jeszcze jedno słodkie paskudztwo. Tak powiedział: - słodkie paskudztwo!
- Może ja coś wymyślę? - Mirabelka zastanowiła się przez chwilę. - Jeśli król ma takie życzenie, to podajcie mu na obiad kartoflankę z chlebem. (...)
Zakasała rękawy i włożyła fartuch, przygotowała drożdże, ciasto w dzieży i odczekała, aż urośnie. Sama napaliła w piecu i własnoręcznie wkładała do niego uformowane bochenki. Pilnowała, by chleb nie przypiekł się zanadto a kiedy zaczęła wyjmować go z pieca, po pałacu rozszedł się tak smakowity zapach, że wszystkim bez wyjątku, ciekła z ust ślinka.(...) Król chodził po komnacie nerwowym krokiem: tam i z powrotem, tam i z powrotem. A kiedy go wreszcie poproszono do stołu (...) zjadł pełen talerz zupy i zagryzł chlebem"*

Upiekłam chleb, ugotowałam kartoflankę. Z kurkami. Proste smaki cieszą.





Kartoflanka z kurkami
(przepiz zgodny z KPP)

250 g kurek
2 łyżki masła
świeżo mielony czarny pieprz
sól morska i 1 łyżeczka sosu sojowego
2-3 łyżeczki soku z cytryny
2 duże szczypty majeranku
1/2 małej pietruszki, pokrojonej w kosteczkę
1/2 małej marchewki, pokrojonej w kosteczkę
4-5 średnich ziemniaków, pokrojonych w średnią kostkę
3 łyżki kwaśnej śmietany


Kurki umyć, większe przekroić na pół, mniejsze zostawić w całości.
Do rozgrzanego garnka włożyć masło, gdy się roztopi dodać kurki, odrobinę pieprzu, soli i łyżeczkę sosu sojowego. Kurki dusić na maśle kilka minut, następnie zalać 1l zimnej wody, dodać łyżeczkę soku z cytryny, majeranek i gotować, aż kurki będą półmiękkie. Dodać warzywa pokrojone w kosteczkę, gotować do miękkości. Doprawić pieprzem i solą, dodać śmietanę i jeszcze 1-2 łyżeczki soku z cytryny (spróbować i ew. dodać ciut więcej, zupa nie powinna być mdła) i pogotować chwilkę. Podawać samą lub z ulubionym chlebem.

Smacznego!




* Renata Opala "Słonecznikowa Dziewczynka"

2011/07/16

Czereśnie. Chłodnik.


Zasypiam w pościeli pachnącej wiatrem i słońcem, tym specyficznym zapachem, który znam od dzieciństwa, tak pachnie tylko tutaj. Do dużej, błękitnej filiżanki i starego, emaliowanego kubeczka zbieram poziomki, wiśnie i borówki, prosto z krzaka smakują nieziemsko, czekam na chrupiącą sałatę i słodkie jak miód ogórki, za to kocham ogród moich Dziadków. Za oknem świerszcze cykają jak oszalałe, mam wrażenie, że pod oknem mam gigantyczną orkiestrę, której mogę słuchać godzinami i która nigdy mi się nie znudzi, hipnotyzuje wręcz i upaja. A potem był deszcz, lubię wsłuchiwać się w jego rytm, po prostu wtopić się w ten dźwięk, a potem wąchać tę słodką, chłodną rześkość, którą daje powietrzu...
Na targu wybieram czereśnie, tym razem nie te ciemne, wręcz czarne i dekadnenckie, ale te delikatniejsze, jaśniejsze, w smaku świetliście słodkie. Chłodnik z nich smakuje jak upalny dzień w cieniu drzew...

..............................................................................................
W najbliższych tygodniach będę mieć ograniczony  dostęp do internetu, na komentarze i maile będę odpisywać w miarę możliwości, proszę więc o wyrozumiałość:) Pozdrawiam Was serdecznie i życzę słonecznego weekendu!



Chłodnik czereśniowy
(przepis zgodny z KPP)

500g czereśni (waga po wypestkowaniu)
syrop z agawy (lub cukier) - do smaku
1 szczypta cynamonu
2 goździki
1 mała szczypta soli
1/2 kubeczka kwaśnej śmietany
4-5 łyżeczek soku z cytryny, do smaku


Do 1 1/4 l wrzątku dodać czereśnie, posłodzić, dodać cynamon, goździki oraz odrobinę soli. Gotować do miękkości owoców. Dodać śmietanę i dosmakować sokiem z cytryny, zmiksować i schłodzić. Podawać sam lub z ulubionym makaronem.

Smacznego!

 

2011/04/27

Lekki krupnik.




Jeden z filmów jaki obejrzeliśmy w czasie Świąt, uświadomił mi jak bardzo, po świątecznych przysmakach, mam ochotę na zwykłe, proste jedzenie. Jedna z bohaterek filmu "Człowiek bez przeszłości", gotuje głównemu bohaterowi skromny krupnik, którym próbuje przywrócić mu siły po niedawnym wypadku. Jakże nabrałam ochoty na taki parujący talerz! Po serniku i bigosie, to właśnie to czego potrzebuję, pomyślałam. Lekki, nie gęsty i delikatny krupnik warzywny, "jak dla chorego", jak powiedziałby mój Dziadek:)




Lekki krupnik
(przepis zgodny z KPP)

ok. 1 - 1,25  l wrzątku
5 łyżek drobnej kaszy jęczmiennej
1 suszony grzybek
1/2 ząbka czosnku, startego na tarce
1 mały listek laurowy
sól, sól ziołowa, do smaku
trochę posiekanej natki pietruszki lub kilka listków selera naciowego
mała szczypta tymianku
1 mała pietruszka lub 1/2 średniej pietruszki pokrojona w kostkę
1 mała marchewka lub patat lub 1/2 średniej marchewki/ patata, pokrojone w kostkę
opcjonalnie - 1 średni ziemniak pokrojony w kostkę
świeżo mielony czarny pieprz

Do wrzątku dodać kaszę, grzybek, czosnek, liść laurowy, sól, natkę pietruszki i tymianek. Gotować aż kasza będzie półmiękka i wtedy dodać pokrojone w kostkę warzywa (można opcjonalnie dodać średni, pokrojony w kostkę ziemniak, zupa będzie gęstsza i bardziej sycąca), gotować do miękkości, doprawić do smaku świeżo mielonym pieprzem i solą ziołową.

Smacznego!

2011/02/01

Cebulowo-ziemniaczana z fasolą.




Smutne myśli, jak bezdomne, głodne psy, krążą póki nie pogłaszczesz ich ciepłym słowem, nie ogrzejesz spojrzeniem i nie nakarmisz nadzieją. Czasem wszystko to kryje się w jednych ramionach i w umiejętności obrócenia sensu słowa, w zupełnie nowe znaczenie. Poczucie humoru to potęga, którą doceniam.
Moje obserwacje dotyczące koni: konie nie śpieszą się z jedzeniem. Doprawdy nie wiedziałam, że tak długo można chrupać jedną marchewkę. Konie są ZEN, zdecydowanie.





Przepis na tę zupę powstał trochę przez przypadek, miałam ochotę na zupę ziemniaczano-porową, ale zabrakło porów. Pomyślałam więc o cebulowej ze słodkimi ziemniakami, do której dodałam chodzącą za mną ostatnio  fasolę. Delikatna, sycąca, słodkawa i lekko kwaskowa, zyskuje gdy postoi chwilę po ugotowaniu. Zasmakuje tym, którzy lubią  zupy cebulowe.

Zupa cebulowo-ziemniaczana z fasolą
(przepis zgodny z KPP oraz MM)

3 małe cebule lub 2 średnie
2 średnie słodkie ziemniaki
3-4 łyżki masła
1/4 łyżeczki mielonego kminku
1szkl. drobnej fasoli
świeżo mielony czarny pieprz, 1-2szczypty cayenne
sól morska ziołowo-warzywna, sos sojowy
2 łyżki białego wytrawnego wina
sok z cytryny 1-2 łyżeczki
ocet z Sherry lub balsamiczny, ok. 2 łyżeczki
1 szczypta suszonego tymianku

Fasolę namoczyć na noc, w dużej ilości wody.
Rano wodę odlać, fasolę zalać świeżą wodą, odrobinę posolić i ugotować na pół miękko.

Cebulę pokroić w piórka, słodkie ziemniaki w kostkę.
W rozgrzanym garnku rozpuścić masło, dodać cebulę i dusić aż się zeszkli. Wtedy dodać ziemniaki, wymieszać. Posypać świeżo mielonym czarnym pieprzem. Dodać sól ziołową ok. 1/2 łyżeczki, 2 łyżeczki sosu sojowego i podgotowaną i odsączoną fasolę. 
Dusić kilka minut pod przykryciem, mieszając od czasu do czasu.
Dodać białe wino i ocet a następnie 1l wrzątku i szczyptę tymianku.
Dodać kminek i 1-2szczypty cayenne, gotować do miękkości warzyw i fasoli.
Dosmakować odrobiną soli i soku cytrynowego, ok. 1-2 łyżeczki, do smaku, zupa nie powinna być mdła. Podawać samą lub z ulubionym pieczywem.


Smacznego!


EDIT: Zupa podgrzana drugiego dnia z dużą szczyptą majeranku, nabiera nowego, interesującego smaku. Polecam!

2010/12/08

Pikantnie i słodko. Zupa dyniowa.

"Czy są jeszcze duże dynie?". "Nie, już nie ma, będą dopiero za rok".
Bo duże dynie są tu tylko pod koniec października/na początku listopada, w okolicach Halloween. Na szczęście mniejszymi odmianami można cieszyć się trochę dłużej. I dobrze, bo ta zupa dyniowa warta jest powtórek. Za chwilę dynie pewnie znikną, zdążę więc jeszcze podzielić się z Wami przepisem na tę zupę. Kiedy po raz pierwszy jej spróbowałam, wiedziałam, że po lekkim podrasowaniu, będzie u mnie bywać częściej. Dynia, chilli, imbir i mleko kokosowe, słodko-pikantnie i rozgrzewająco.  Na pierwszy rzut oka, niby nic takiego, do momentu, kiedy nie spróbuje się pierwszej łyżki. Smak zupy zmienia rodzaj użytej dyni, za każdym razem smakuje nieco inaczej, polecam więc eksperymentować i szukać tej dyni, która będzie Wam najbardziej smakować.
Za wspaniały przepis dziękuję B.


Rozgrzewająca zupa dyniowa z mlekiem kokosowym i chilli
(przepis zgodny z KPP)

1 kg miąższu dyni, pokrojonego w kostkę (np. zwyczajnej lub butternut squash)
4 łodygi selera naciowego, pokrojone w małe kawałki
2 łyżki masła
1/2 - 1 czerwona papryczki chilli (w zależności od upodobania oraz ostrości chilli i tego czy np. zupę mają jeść dzieci), pozbawiona pestek, pokrojona w paseczki
1 cebula pokrojona w piórka
3-4 średnie ząbki czosnku, zmiażdżone
1 łyżeczka białej gorczycy, uprażonej na suchej patelni
1 łyżeczka utartego imbiru
biały pieprz (odrobinę, na czubeczku noża)
sól, sos sojowy, sos rybny (opcjonalnie)
sok z limonki
1 puszka mleka kokosowego, 400ml

do podania: posiekana kolendra (opcjonalnie)


Na maśle zeszklić cebulę. Dodać chilli, imbir, czosnek i gorczycę. Smażyć ok. 2-3min., mieszając.

Dodać 3 szczypty soli i 1 łyżkę sosu sojowego, wymieszać.
Wkropić parę kropli soku z limonki i wlać ok. 1l wrzątku (można ciut mniej, zupa będzie gęstsza).

Dodać seler i dynię, gotować do miękkości warzyw. Następnie zupę zmiksować, dodać mleko kokosowe (jeśli zupa jest za rzadka dodać tylko gęstą część - śmietankę, jeśli za gęsta, dodać całą zawartość puszki)
Dodać odrobinkę białego pieprzu (na czubeczku noża), wymieszać. Dosmakować sosem sojowym i rybnym (opcjonalnie) oraz sokiem z limonki. Przed podaniem można posypać siekaną kolendrą (opcjonalnie).

Smacznego!

2010/11/25

Pierwszy śnieg i zupa...



...grzybowa. Na zimny dzień.
Słyszałam, że dziś w Polsce spadł pierwszy śnieg.
Na Wyspie śniegu brak, jak na razie mroźne poranki pokrywają wszystko cieniutką warstwą szronu. Przypomniał mi się natomiast kiedyś widziany film, w którym główna bohaterka, będąca glacjologiem, czyli osobą zajmującą się badaniem lodowców, właściwościami lodu, mówi o tym, że Innuici rozpoznają (jeśli dobrze pamiętam) kilkanaście rodzajów śniegu. Bardzo mnie to wtedy zaintrygowało. Jako laik rozpoznaję tylko śniegu puszystość czy ciężkość, płatki drobne, czy duże i puchate i to czy dobrze lepi się z niego śnieżki. A przecież to, co spada z nieba, ma wiele form i niewiarygodną wręcz finezję, bo płatki śniegu mają bajkowe wręcz kształty. Pokryty szronem ranny ogródek, w którym nie gościł  jeszcze kot, w którym ptaki nie zdążyły pokłócić się o chleb, wygląda nieco nierealnie. Nietknięty. Godzinę później wszystko stopnieje. A ja ugotuję zupę grzybową. Na rozgrzewkę.






Zupa grzybowa

25g suszonych podgrzybków
1 średni patat (lub marchewka), pokrojony w kostkę
1 średnia pietruszka, pokrojona w kostkę
1 mała szczypta kminku
1 mały liść laurowy
1 ziele ang.
1/4 cebuli, pokrojona w kostkę
świeżo mielony czarny pieprz
sól warzywna morska + sos sojowy
3 łyżki kwaśnej śmietany
sok z cytryny (do smaku)
1 mała szczypta tymianku
1 łyżka słodkiej śmietanki
1 łyżeczka syropu z agawy (lub jasnego miodu)

do podania: ugotowany makaron



Do ok. 1,5l. wrzątku dodać grzyby, moczyć ok 30min.
Grzyby gotować w wodzie, w której się moczyły, do miękkości. Następnie wyjąć, odcedzić na sitku i pokroić w paseczki.

Do gotującego się wywaru dodać kminek, jarzyny, pokrojone grzyby, liść laurowy, ziele ang. i cebulę.
Lekko popieprzyć i posolić, gotować do miękkości jarzyn.

Dodać kwaśną śmietanę, sok z cytryny (do smaku, zupa nie powinna być mdła), tymianek (i ew. trochę wrzątku), słodką śmietankę i agawę, gotować parę minut. Ponownie dosmakować świeżo mielonym czarnym pieprzem, solą i odrobiną sosu sojowego. Podawać z ulubionym makaronem.
(przepis zgodny z KPP oraz MM)


Smacznego!

2010/07/01

Pikantna pomidorowa z bazylią. I kardamonowy ryż.





Ja wiem, że jest gorąco, że w taką pogodę nie bardzo chce się gotować. I długie stanie przy kuchni nie wchodzi w grę. Dziś jest jednak nieco chłodniej, a ja zapragnęłam zupy. Nie chłodnika, tylko prawdziwej, ciepłej zupy. Jak dobrze, że tę robi się tak szybko.
To nie klasyczna pomidorowa, ale wciąż pomidorowa. Aromatyczna, pikantna i sycąca. Nieco inna, pyszna. Z ryżem aromatyzowanym kardamonem, który niezwykle lubię.
Polecam gorąco!


Pikantna pomidorowa z bazylią i kardamonowym ryżem
(przepis zgodny z KPP)

1 puszka pomidorów 400g (lub pomidorów w zalewie własnej roboty)
5 dużych listków świeżej bazylii + więcej do podania
2 łyżki oleju z pestek winogron lub słonecznikowego
2 łyżeczki syropu z agawy (lub delikatnego miodu)
1/4 łyżeczki mielonego kminku
świeżo mielony czarny pieprz i pieprz biały
sól morska warzywno-ziołowa
1 łyżeczka kwaśnej, gęstej śmietany
3 łyżeczki słodkiej śmietanki (lub troszkę więcej, jeśli zupa jest za kwaśna - do smaku)
½ patata (lub marchewki)
1 mała pietruszka (lub pasternak)

Do garnka włożyć pomidory i 5 niedbale porwanych liści bazylii, wymieszać. Dodać olej, agawę i mieszając doprowadzić do wrzenia. Zmniejszyć płomień, dodać świeżo mielony czarny pieprz (ok. 2szczypty) i pieprz biały (1 szczyptę). Wymieszać i posolić do smaku solą warzywno-ziołową (ok. 1 łyżeczki). Dusić pod przykryciem ok. 10minut, następnie dodać kwaśną śmietanę, całość zmiksować. Do pomidorów dolać 1l. wrzątku i wrzucić pokrojone w cieniuteńkie plasterki patata i pietruszkę. Gotować do miękkości jarzyn (mają pozostać jędrne), ok. 4-5min. Doprawić słodką śmietanką (i jeśli trzeba ponownie pieprzem czarnym i solą). Podawać z kardamonowym ryżem i świeżą bazylią. Jeśli ktoś za kardamonem nie przepada, zupa będzie równie pyszna z samym basmati.

Ryż kardamonowy
(przepis zgodny z KPP)

½ szkl. ryżu basmati
3 "strączki" kardamonu (ziarenka wyłuskać i utłuc w moździerzu) lub 1/2 łyżeczki mielonego
sól


Ryż wypłukać na sitku pod bieżącą wodą, aż woda będzie czysta. Przełożyć do rondelka, dodać kardamon i zalać zimną wodą, 2cm powyżej poziomu ryżu. Rondelek postawić na dużym ogniu, dodać sól. Gdy woda zacznie wrzeć, zmniejszyć płomień na najmniejszy, przykryć pokrywką i gotować do momentu, gdy ryż wchłonie wodę. Nie mieszać! Przykryty pokrywką rondelek odstawić na ok. 10 min.

Smacznego!

2010/05/01

Podwójnie pieczarkowa zupa-krem.




Gdy zaczyna się weekend liczymy na piękną pogodę.
Sobota zaczęła się pochmurnie i nieco zawiedziona zeszłam do kuchni, lecz zanim zdążyłam zjeść śniadanie słońce wypełniło każdy kąt.
Jednak będzie dziś pięknie, pomyślałam.
Ucieszona zaczęłam się krzątać po domu kiedy zerwał się wiatr i lunął deszcz.
Wyspiarska, kapryśna aura w pełnej krasie. Za to ogród odżywa... Gdy przestaje padać, wychodzę popatrzeć na mokre małe tulipanki i kwitnącą jabłonkę. Wącham świeże, wilgotne powietrze. Zanim dotrzemy do naszej kawiarni, pewnie znów będzie słonecznie...
Tu aura zmienia się jak w kalejdoskopie.

Miłego, leniwego weekendu!



...............................................................................................................................................................
Kiedyś gotowałam pieczarkową tradycyjnie, wyłącznie z surowych pieczarek . Dopóki nie wpadłam na to, że te pyszne, duszone na maśle pieczarki które chętnie zjadam z chlebem, mogą podkręcić smak zupy. Od tej pory mieszam duszone pieczarki z surowymi. Pycha! Jeśli nie lubimy kremowej zupy, nie miksujemy jej i wraz z surowymi pieczarkami dodajemy 2-3 średnie ziemniaki pokrojone w kostkę.


Podwójnie pieczarkowa zupa-krem
(porcja dla 3 osób, przepis zgodny z KPP oraz MM)

ok.200-250g pieczarek
1 średni patat lub marchewka
opcjonalnie 2-3 średnie ziemniaki (gdy nie miksujemy zupy na krem)
1 pełna łyżka masła
1duży liść laurowy lub 2 małe
2duże ziarnka ziela ang.
1szczypta chilli*
świeżo mielony czarny pieprz
sól morska
sos sojowy (ok. 2 łyżeczki)
sok cytrynowy
1 szczypta tymianku
1płaska łyżka posiekanego koperku
2-3 łyżeczki kwaśnej śmietany

Pieczarki pokroić w plasterki. W rondlu rozgrzać masło, wrzucić połowę pieczarek, dusić 2-3 min i dodać pokrojonego w kostkę patata (lub marchewkę). Wymieszać, dodać chilli, liść laurowy i ziele ang., po chwili sos sojowy, wymieszać, przykryć i dusić 4-5min. Dodać kilka kropli soku z cytryny, tymianek i ok. 1,5l wrzątku, dodać resztę pieczarek (i ew. ziemniaki) i gotować do miękkości. Doprawić świeżo mielonym czarnym pieprzem, solą. Dodać śmietanę, koperek i dosmakować sokiem z cytryny. Zdjąć z ognia, wyjąć liść laurowym zupę zmiksować i ponownie zagotować. Podawać samą lub z makaronem np. świderkami.

Smacznego!







* moje najulubieńsze chili do potraw wytrawnych to mieszanka zawierająca: chilli, kumin, sól, oregano czosnek i cayenne

2010/01/20

Brukselka. Kalafior. Zupa zimowa.




To nie jest ładna zupa.
To nie jest fotogeniczna zupa.
Ale pyszna zupa!
Domowa, krzywo pokrojona. Powiedzmy rustykalna.
Sycąca, rozgrzewająca. Moja.

Może być i Wasza:)


Zimowa jarzynowa
(Przepis zgodny z KPP oraz MM)

1 średni patat (lub marchewka)
1 średnia pietruszka
1 szklanka brukselki (lub pół na pół fasolki szparagowej i groszku)
1 szklanka kalafiora podzielonego na różyczki
1 mała cebula
1 ząbek czosnku
1 duży liść laurowy
2 ziarnka ziela ang.
1 szczypta cayenne lub chili
świeżo mielony czarny pieprz (2-3 obroty młynka)
sól, sos sojowy
1 szczypta kminku
2-3 łyżki kwaśnej śmietany
1 szczypta tymianku
1-2 łyżeczki soku z cytryny


Do 1,5-2 l wrzątku dodać tymianek.
Brukselkę (obraną z wierzchnich listków, z odciętymi końcówkami), wrzucić do wrzątku.
Pietruszkę i patata, pokroić jakkolwiek, wrzucić do wrzątku wraz z kminkiem.
Następnie dodać cebulę pokrojoną w kostkę, zmiażdżony ząbek czosnku, liść laurowy, ziele ang., pieprz oraz chili. Zmniejszyć płomień na średni, dodać sól, sos sojowy i gotować do miękkości.
Spróbować i ew dosmakować solą i sosem sojowym. Dodać sok cytrynowy, śmietanę i pogotować kilka minut.


Smacznego!

2010/01/03

"I want to cook you a soup that warms your soul"



"Chcę ugotować Ci zupę, która rozgrzeje Twoją duszę".
Śpiewała Sade.
Jak wiele w tym prawdy.
Czy nie jest tak, że gotujemy nie tylko po to, żeby karmić, ale żeby okazać uczucia?
Gotujemy z miłości, z troskliwości, by pocieszyć, rozgrzać, ozdrowić, uwieść, ukoić bolący brzuszek czy bolącą duszę. Zupa to czysta miłość dla brzuszka, dla całego ciała, dla układu trawiennego, jest lekkostrawna, odżywcza, nawilżająca. Kiedy jestem chora, nie mam apetytu, jestem przemarznięta, smutna, zmęczona a potrzebuję czegoś lekkiego  na mój brzuszek i jelita, rosół jest tym po czym całe ciało czuje się  ukojone i ukochane, zaopiekowane  a układ trawienny pieje z zachwytu. Łyk za łykiem gorącego rosołu potrafi postawić na nogi ciało i mam wrażenie ukoić duszę. 
Jedzenie kreuje, pobudza zmysły. A proces gotowania to bardziej alchemia niż arytmetyka.
Wspomnienia, to nie tylko obrazy, to przede wszystkim smaki, zapachy.
"To lubię, tak jadało się u mnie w domu", "To smak domu", słyszę.
Są też smaki miłości. Jak dźwięki chwili, przenoszące nas do konkretnej sytuacji, osoby.
Lubię pytać nowo poznane osoby co lubią jeść, a jeszcze bardziej przewrotnie, jakim są deserem;)
Lubię podawać mojemu Miłemu rosół, który dla Niego nauczyłam się gotować.
Lubię piec dla Babci chleb, który przypomina Jej powojenne dzieciństwo.
Lubię Mamie robić kanapki. Zawsze prosi mnie o kanapki. Lub tort orzechowo-kawowy.
Lubię smażyć dla Dziadka wątróbkę z jabłkami, którą przyniesie mówiąc "zrób, robisz najlepszą". Lubię patrzeć jak je ze smakiem.
Lubię odkrywać nowe i być zaskakiwaną oczywistym, znanym.
Gotuję z pasji, z troski, z miłości.


A Wy?
Dlaczego lubicie gotować?





Rosół tradycyjny


1/4 kurczaka (podudzie) 
1 średnie udko indyka lub pół skrzydła (opcjonalnie) 
kawałek wołowiny z kością (szponder lub pręga)
1 cebula w łupinie, opalona nad gazem 
3-4 ząbki czosnku (w zależności od wielkości) posiekane w cienkie plasterki (lub zmiażdżone)
2-3 liście laurowe (w zależności od wielkości)
3-4 ziarnka ziela angielskiego (w zależności od wielkości)
szczypta imbiru w proszku
2 szczypty cayenne
pieprz ziarnisty - 1/4 łyżeczki 
pieprz czarny, świeżo mielony
sól 
odrobina sosu sojowego (opcjonalnie)
2 szczypty tymianku
2 szczypty kurkumy
2 szczypty kminku
2 szczypty mielonej kolendry 
2-3 szczypty majeranku
2-3 szczypty lubczyku 
2 średnie marchewki
2 średnie pietruszki
kawałek selera 
zielona część pora
1 suszony grzybek
kawałek kapusty włoskiej (opcjonalnie, jak mam daję, nie mam-nie daję)
kilka liści selera 
kilka gałązek natki pietruszki
kilka łapek kurczaka jeśli chcecie by rosół miał więcej kolagenu 


Do ok 3-3,5 litra zimnej wody dodać mięso, sól, dodać przyprawy i zioła. 
Gotować na niedużym ogniu (rosół ma „pyrkać”) do miękkości mięsa, wtedy dodać włoszczyznę, gotować do miękkości (z warzyw można zrobić sałatkę). Z mięsa można zrobić farsz do pierogów, można rozdrobnione podać z rosołem.

Smacznego!